witam
czytajac posty wtym temacie poczułem sie jak na spotkaniu leczenia uzależnień . ale zgodzę sie , że jest coś chorego w relacjach pomiędzy posiadaczami Alf i ich samochodach .
jakkolwiekby tego nie nazwać zamiłowanie ,pasja , uzależnienie , fetyszyzm czy zboczenie . kazdy powinien mieć jakiegoś bzika i fajnie , że moim jest Alfa . a nawiązując do tematu to pierwszy raz jechałem 164 3.0 12v , było fajnie , ale bez fajerwerkow ( kierowca był bardzo wywazony ) , kolejny to 145 tu juz inny kolega pojechał z fantazją , było fajnie nawet bardzo , wysiadłem podjarany . odwdzięczyłem się koledze ze 145 dajac mu pojechac swoja obecną 156 w miesiąc od zakupu . z początku zartował , hihi haha , ale jak wyjechaliśmy na odcinek gdzie mozna depnąć powiedziałem mu , żeby dał po garach do wiwatu . jak ruszał to jeszcze coś seplenił , ale szybko zamilkł i widziałem jak oczy mu otwieraja się coraz szerzej i ten zajebisty błysk w połączeniu z bladością twarzy i coraz bardziej widocznym drżneniem rąk , jak przepiął kolejny bieg przy 7000 obrotow i wrzucił 4 zdjął nogę z gazu (ok 130/h ) zjechał na pobocze . ciągle milczał , pytam i jak ? a on k..wa nogi mi sie trzęsa , to jest niesamowite . ruszył i już jechał powoli , ale nie żartował tylko w kołko ja pier..lę , ale kop , ja pie..dole , pytam czy to jaks modlitwa , a on wkoło swoje ja pier..le , ale kop - chłopak sie zawiesił . jak wysiedliśmy to jeszcze mu sie rece trzęsły jak fejke odpalał . to był fajny dzień dla nas obu .
pozdrawiam