P
Paweł156
Guest
Wreszcie udało mi się zebrać trochę zdjęć i zaprezentować moja drugą miłość 
Zacznę od początku a było to w ) 1997roku gdy pierwszy raz zobaczyłem 156 w reklamach prasowych, piękny srebrny kolor, stała sobie na pustyni, temu autu nic nie brakowało wszystko idealnie do siebie pasowało, każdy element idealnie komponował się z kolejnym elementem, linia samochodu niesamowicie pociągająca. Tylko był jeden minus, to idealne auto było tylko w sferze marzeń wiec pozostawało podziwiać w reklamach a później na drogach. Ale w 1998r znajomy od ojca kupił sobie taką! 1.8TS ciemno granatowy, Az mi się nogi uginały na sam widok
; a najlepsze dopiero nadchodziło, przejażdżka tym cudem nawet na tylnej kanapie była niesamowitym przeżyciem. No i tak Alfa pozostała w moim sercu. W 2001 chciałem kupić używaną 145 1.4TS z 99r ale niestety okazało się ze była bita i skończyło się na tym ze przejąłem Brave od ojca. Potem jeszcze było kilka lat z Pugiem 206 i w końcu poważne przymiarki do zakupu 156 w 2004r.
Cel miałem jeden: 156 z silnikiem JTD, najlepiej 2.4 ale jak będzie 1.9 tez nie będę marudził
, rocznik 1999, pierwszy właściciel, tylko z Niemiec, bezwypadkowy, no i przebieg możliwie niski, kolor, tapicerka czy wyposażenie nie interesowały mnie, grunt żeby była Klima 
Od grudnia 2004 szukałem jej głównie w Niemczech na autoscoucie i mobile.de, w Polsce tez śledziłem ogłoszenia ale był o wiele mniejszy wybór i ceny o wiele wyższe, diesla można było ze świecą szukać a 2.4JTD to prawie biały kruk. Samochodów było wiele Az w końcu trafiłem na 156 99r, 2.4JTD, 120tyś km przebieg, serwisowana(dostałem nawet wszystkie faktury!), bezwypadkowa, pierwszy właściciel, znajomy z Niemiec sprawdził ją, małe negocjacje mailowe i decyzja ze jedziemy z ojcem po auto do Monachium. Auto kupiłem od architekta przed 40tka spodziewałem się bardziej… jak to powiedzieć, dynamicznej osoby która czerpie radość z jazdy. W komplecie do fury dostałem jeszcze oryginalny bagażnik dachowy, koła letnie na alufelgach i auto zatankowane w 3/4, w Polsce nie do pomyślenia :mrgreen:
I tak oto od 8 lutego 2005 jestem szczęśliwym posiadaczem 156 i uparcie wałczę z mitem awaryjności AR, chyba ze ja mam jakiś wyjątkowy egzemplarz hehe :mrgreen: w tej chwili alfka ma przejechane 175tyś km, wymieniony rozrząd przy 150tyś km, sprzęgło, olej co 10-12tyś km, przednie wahacze i amortyzatory oraz sprężyny eibacha. Do tej pory zwiedziła ze mną Chorwacje aż po Dubrownik, Alpy austriackie, całą Polske kilka razy, Słowacje kilka razy i teraz szykuje ją do kolejnego wyjazdy w Alpy w sobotę
Jak komuś się udało wszystko przeczytać, dziękuje za uwagę
Zacznę od początku a było to w ) 1997roku gdy pierwszy raz zobaczyłem 156 w reklamach prasowych, piękny srebrny kolor, stała sobie na pustyni, temu autu nic nie brakowało wszystko idealnie do siebie pasowało, każdy element idealnie komponował się z kolejnym elementem, linia samochodu niesamowicie pociągająca. Tylko był jeden minus, to idealne auto było tylko w sferze marzeń wiec pozostawało podziwiać w reklamach a później na drogach. Ale w 1998r znajomy od ojca kupił sobie taką! 1.8TS ciemno granatowy, Az mi się nogi uginały na sam widok
Cel miałem jeden: 156 z silnikiem JTD, najlepiej 2.4 ale jak będzie 1.9 tez nie będę marudził
Od grudnia 2004 szukałem jej głównie w Niemczech na autoscoucie i mobile.de, w Polsce tez śledziłem ogłoszenia ale był o wiele mniejszy wybór i ceny o wiele wyższe, diesla można było ze świecą szukać a 2.4JTD to prawie biały kruk. Samochodów było wiele Az w końcu trafiłem na 156 99r, 2.4JTD, 120tyś km przebieg, serwisowana(dostałem nawet wszystkie faktury!), bezwypadkowa, pierwszy właściciel, znajomy z Niemiec sprawdził ją, małe negocjacje mailowe i decyzja ze jedziemy z ojcem po auto do Monachium. Auto kupiłem od architekta przed 40tka spodziewałem się bardziej… jak to powiedzieć, dynamicznej osoby która czerpie radość z jazdy. W komplecie do fury dostałem jeszcze oryginalny bagażnik dachowy, koła letnie na alufelgach i auto zatankowane w 3/4, w Polsce nie do pomyślenia :mrgreen:
I tak oto od 8 lutego 2005 jestem szczęśliwym posiadaczem 156 i uparcie wałczę z mitem awaryjności AR, chyba ze ja mam jakiś wyjątkowy egzemplarz hehe :mrgreen: w tej chwili alfka ma przejechane 175tyś km, wymieniony rozrząd przy 150tyś km, sprzęgło, olej co 10-12tyś km, przednie wahacze i amortyzatory oraz sprężyny eibacha. Do tej pory zwiedziła ze mną Chorwacje aż po Dubrownik, Alpy austriackie, całą Polske kilka razy, Słowacje kilka razy i teraz szykuje ją do kolejnego wyjazdy w Alpy w sobotę
Jak komuś się udało wszystko przeczytać, dziękuje za uwagę