• Jeśli chcesz dodać swojej Alfie charakteru i jednocześnie zaznaczyć przynależność do naszej społeczności – to dobry moment, żeby je zamówić.

    Ramki Alfaholicy

    Szczegóły, zdjęcia oraz informacje o zamówieniu znajdziesz tutaj.

    Nie czekaj, bo jak zwykle schodzą szybko.

[166] Muminowa 166 ver.2

Status
Ten wątek został zamknięty.
Po kiego zaciski i felgi (18 ? to opony na nie ze 2-3 tys kosztują przecież
Andrzeju dobre letnie 18tki kupisz w cenie podobnej do 17, wystarczy 1200-1400 zł na coś dobrego, co do cywilnej jazdy wystarczy.
[MENTION=54438]Mumins[/MENTION] z drugiej strony wydasz krocie na dolewki oleju ;) Katy jeszcze masz?
 
Nie będę się co do stówki sprzeczał, wiem że 17 215 są droższe od 17 225 , więc być może popularny rozmiar 18 , przy budżetowej oponie tak będzie. Ale tak samo budżetowa 16 w popularnym rozmiarze - będzie jeszcze tańsza. I też wystarczy. A i silnikowi lżej będzie i hamulcom. Tak czy siak, większe koła to większy koszt , albo gorsze / starsze opony . To samo BBK. Kwestia o ile większy ten koszt, na remont na pewno to nie wystarczy, ale już jakaś część by była.
 
Andrzeju dobre letnie 18tki kupisz w cenie podobnej do 17, wystarczy 1200-1400 zł na coś dobrego, co do cywilnej jazdy wystarczy.
[MENTION=54438]Mumins[/MENTION] z drugiej strony wydasz krocie na dolewki oleju ;) Katy jeszcze masz?

Chyba mam, przynajmniej ja nic z nimi nie robiłem i nic się nie odzywa z ich strony.

- - - Updated - - -

To pojęcie jest prawdziwe pod warunkiem że pracować możesz cały czas (24h). W sensie masz całodobową sposobność do zarabiania pieniędzy (z założenia większych niż usługa). Jeżeli jednak pracujesz dajmy na to 8h a potem siedzisz przed telewizorem to prawda jest taka, że ta praca właśnie nic Cię nie kosztuje. Totalnie nic.
Mało to. Gdy zarabiasz np średnią krajową a masz dryg do lakierowania i jakiś garaż to nawet opłaca się wziąć urlop bezpłatny do polakierowania auta bo wyjdzie to w bilansie domowym taniej niż pracowanie.
Wiesz, Andrzej, nie każdy zarabia w pracy tyle kasiory na godzinę żeby zrzekać się każdej roboty na rzecz usług :) tak więc nie przesadzaj wszędzie z tym kosztem czasu.

Chciałbym tylko przypomnieć, że średnia krajowa to jest chyba 3600 czy 3700 netto. A wiadomo jak to ze statystyką bywa, że ja i moje koty mamy statystycznie po 3,333 nogi :)
 
Tak :sarcastic: dlatego moje porównanie było celowe. Ponieważ przyjmując, że ktoś zarabia jeszcze mniej to stwierdzenia Andrzeja jest jeszcze bardziej absurdalne.
Między innymi dlatego sam robiłem przy autach wszystko. Po pierwsze po 8h byłem bezrobotny i nie miałem totalnie nic innego do roboty, po drugie ceny robocizny (+ poprawki po partaczach) są tak wysokie, że przez wiele lat wolałem wziąć wolne zamiast oddać mechanikowi. Było to po prostu ekonomiczniejsze rozwiązanie. Dlatego stwierdzenie, że czas kosztuje, pasuje tu jak pięść do nosa i jest tylko tanim cytatem.
Wartości to zaczyna nabierać gdy zarabiasz na tyle dużo (w polskich warunkach bardzo dużo) aby opłacało Ci się pracować jednocześnie oddając auto do mechanika i jeszcze Ci z tej różnicy zostało. A to nie jest takie oczywiste. Pomijam sytuacje jak fizyczny brak możliwości wykonania pracy (wiedza, miejsce) oraz lenistwo.
 
...tak więc nie przesadzaj wszędzie z tym kosztem czasu.

Nie przesadzam, bo to jest jedyna rzecz jakiej się nie da kupić.
Pracy jest dość, kwestia inwestycji (czym ? :) - czasem oczywiście :) ) w naukę i rozwój (bo wtedy się nie zarabia) . Poza tym nawet mogąc, nie da się tylko pracować. Stąd jak najbardziej rozumiem hobbystyczne podejście do majsterkowania na niższym czy wyższym poziomie. To potrzebne dla zdrowia psychicznego. Ale to tematy nie motoryzacyjne już bardzo.
Oczywiście, zgadzam się w 100% że przeciwstawiając nie wiem - wspomnianemu siedzeniu przed tv przed "szpitalem" czy inną "Uwagą" ze zlepkami debilnych reklam, czy łażeniu na mecze to znacznie lepsze wykorzystanie tego czasu .

Ale co innego - zrobić coś co jest potrzebne aby wóz jechał (samemu gdy to opłacalne vs praca mechanika) , jak owy silnik na przykład, a co innego jednak trwonić ten czas na jakieś bzdety. To już lepiej usługowo komuś pomalować coś czy polerować (bo Mumis to potrafi zdaje się) i na to basis - silnik poskładać.
Cała dyskusja od tego się wzięła, przynajmniej z mojej strony, że zobaczyłem odwrócenie kompletne priorytetów i zwróciłem na nie uwagę. Dróg może być wiele (swoja praca, swój zarobek i opłacenie czyjejś, nie o tym rozmowa)
Chodzi o to że przy takim stanie silnika od niego należy zacząć i tyle. A nie od kółek , szyberdachów i brembo.
 
A tak obrałem w/w taktykę i mam spokój ducha.
A ja zawsze jak mówię "od dziś taka taktyka" to mi się Mazda psuje i znowu trzeba 166 w robocie jeździć :P. I znów wnętrze zmęczone trzeba poprawiać (a docelowo to znaleźć ładny kpl kanapa + fotele ale to i tak na kiedyś tam).
 
A ja zawsze jak mówię "od dziś taka taktyka" to mi się Mazda psuje i znowu trzeba 166 w robocie jeździć
A popatrz co za ironia losu. Ty na pewno masz mazdę? Wiesz że ranisz tym wpisem Andrzeja? :sarcastic: psujesz mu pracowicie kreowany wizerunek. Przecież dla niego opinie z drugiej ręki się nie liczą a na tym forum tylko parę osób ma mazdę :) więc statystycznie rzecz biorąc (a na statystyki się powoływał) to 33,3% mazd się psuje :)
 
Ostatnia edycja:
Niby eksploatacja w większości, akurat miałem pechową kumulację że co 2-3tys coś wypadało. Tu chłodnica, tu intercooler (rdza :D), tu zerwały się śruby kompresora klimatyzacji (przez co był luźno więc pasek nienaciągnięty - brak ładowania) + kilka pomniejszych rzeczy typu tłumik końcowy, przewody paliwowe pod maską czy amortyzatory tył. Już wszystko ogarnięte więc mam nadzieję na chwilę spokoju.
 
Ostatnia edycja:
(...) to mi się Mazda psuje (...)
Mazda się psuje
Mazda psuje
Mazda

Untitled.jpg

Zaprzańcze! To ty nie wiesz....
 
Oj zalega tu i tam, zalega :)

Zaraz, zaraz, jak takie rzeczy się w AR nazywają ?... a, pamiętam - "eksploatacja" :) , ewentualnie "nic tylko..."
 
Zaraz, zaraz, jak takie rzeczy się w AR nazywają ?... a, pamiętam - "eksploatacja" , ewentualnie "nic tylko..."
Spoko, eksploatacja ma różne wymiary. W maździe podciągamy pod nią korozję nadwozia na gwarancji, brak wygłuszeń nadwozia czy świszczące uszczelki w nowych wozach. Poprzednia generacja "6" miała za cienką warstwę lakieru co skutkowało "korozją w oczach" lub masowymi odpryskami od stania na parkingu. Ale ciiiiichooo. To już nie eksploatacja tylko geniusz inżynierów mazdy. Poprawili pewnie coś co inni skopali :lol: Aha i jeszcze tak mi się przewinęło... Skoro wałki w busso ulegają wytarciu na skutek eksploatacji (nie, wg Andrzeja to wada fabryczna) to w maździe też to ma miejsce w dieslach. Choć w diesli mazdy w ogóle należy unikać nie tylko przez wałki. Ot takie bardziej podatne na eksploatacje. Ale oczywiście nadal doskonałe :sarcastic:
 
Oj zalega tu i tam, zalega :)

Zaraz, zaraz, jak takie rzeczy się w AR nazywają ?... a, pamiętam - "eksploatacja" :) , ewentualnie "nic tylko..."

Znajomy w tamtą sobotę pokazał swoją Mazdę 5, rocznik późny 2008. W tylnych nadkolach ma takie dziury, że można sobie palcem na wylot majtać. I co teraz - wstawiać ćwiartkę? Zdecydowanie wolę robić ,,eksploatację" w Alfie, wliczając w to spawanie podłogi - w moim przypadku to było kilka godzin pracy blacharza za całe 400 zł. No, i auto miało wtedy 18 lat, a nie dziesięć. Ale Mazda taka fajna, to wspawa się ćwiartkę, będzie na rok-dwa :). Choć on mówi, że ją wyśle na złom. Kurde, auto z 2008!

Inna sprawa, że on tez ma nieuleczalne ciągotki w japońską stronę. Chce sobie kupić Subaru z benzynowym 2.5 l. :o :). Raczej jeszcze zatęskni za dziurawą Mazdą.
 
Ostatnia edycja:
Spoko, eksploatacja ma różne wymiary. W maździe podciągamy pod nią korozję nadwozia na gwarancji, brak wygłuszeń nadwozia czy świszczące uszczelki w nowych wozach. Poprzednia generacja "6" miała za cienką warstwę lakieru co skutkowało "korozją w oczach" lub masowymi odpryskami od stania na parkingu. Ale ciiiiichooo. To już nie eksploatacja tylko geniusz inżynierów mazdy. Poprawili pewnie coś co inni skopali :lol: Aha i jeszcze tak mi się przewinęło... Skoro wałki w busso ulegają wytarciu na skutek eksploatacji (nie, wg Andrzeja to wada fabryczna) to w maździe też to ma miejsce w dieslach. Choć w diesli mazdy w ogóle należy unikać nie tylko przez wałki. Ot takie bardziej podatne na eksploatacje. Ale oczywiście nadal doskonałe :sarcastic:


Diesle mnie nie istnieją, więc niech są sobie nawet kwadratowe będą te wałki. Bzdety typu szumy zasłyszane od kogoś itp to nawet szkoda komentować, po to są jazdy próbne i oglądania auta do woli w salonie - widać i słychać wszystko, nikt nie wstawia wygłuszeń , wyciągając przed wydaniem, z salonu. Japończyka z dieslem kupił hmm.. no ale cóż, po części rozumiem, w końcu Alfy tyle lat kupowałem.. nie ja jeden, też pewnie go rozumiesz.
No nic, całe szczęście ze istnieje to utlenianie, niektórzy sobie psychikę widzę tym ratują, sposób lepszy na rozładowanie frustracji niż strzelanie do tłumu, więc niech sobie rdzewieją przebrzydłe japońce do woli. A że nie czytają niczego poza znakami drogowymi, to się nie przejmą i pewnie będą jeździć jak jeździły w najlepsze ;)

I nie wałki w Vkach są wadą, a druciarskie podejście do norm Euro3 w Alfie , skutkujące przegrzewaniem tylnej głowicy (plus sam pomysł wsadzania Busso w te komory, poprzecznie...) i wszelkimi tego konsekwencjami. Spełnimy normę, będzie notorycznie się przegrzewać, a w kij tam, za to nie zardzewieje bo ciągle gorąco i sucho, w tym sucho z braku oleju. Można i tak.

Zenon - pojęcia nie mam co radzić człowiekowi z dziurami w Maździe. Ale osobiście też wolałbym dziury prawdę mówiąc.
2,5 Subaru też nie najlepiej o ile wiem, u mechanika 2 bloki z pęknięciami widziałem. Ale coś tam przebąkiwał o wzmacnianiu ? Nie wiem, nie interesowałem się. Know How raczej rozwinięte w tej grupie , w odróżnieniu od Alf, więc sposób znajdzie.
 
2,5 z Subaru należy obchodzić bardzo szerokim łukiem - dlatego napisałem, że jeszcze zatęskni za Mazdą. No, chyba, że go przekonam do jakiejś Alfy :P. Swoją drogą, ten silnik to dopiero jest druciarstwo. Plus zbyt słabe sprzęgło, i tłumaczenie, że kierowcy nie potrafią zmieniać biegów. Wot, japońskie podejście, fajne takie.
 
Ostatnia edycja:
Diesle mnie nie istnieją, więc niech są sobie nawet kwadratowe będą te wałki. Bzdety typu szumy zasłyszane od kogoś itp to nawet szkoda komentować, po to są jazdy próbne i oglądania auta do woli w salonie - widać i słychać wszystko, nikt nie wstawia wygłuszeń , wyciągając przed wydaniem, z salonu. Japończyka z dieslem kupił hmm.. no ale cóż, po części rozumiem, w końcu Alfy tyle lat kupowałem.. nie ja jeden, też pewnie go rozumiesz.
Widzisz. Skończyła CI się merytoryka. Same subiektywne argumenty. Nie interesują Cię diesle? Szumy? Korozja? Więc chyba nie jest tak miodnie bo sobie dobierasz fakty wybiórczo. Czyli jest tak jak pisałem. Piszesz subiektywnie. Naciągasz fakty, zasłaniasz się pojedynczymi przypadkami. Swoim jednym modelem jakimś tam. Z jedynym udanym silnikiem. A resztę wypierasz z podświadomości. Udajesz, że nie ma problemu głosząc herezję w nadziei, że nikt nie przypomni Ci kompromitujących faktów. Ale Twoim zdaniem to nie wady bo przecież CIebie akurat to nie obchodzi. Jaja jak berety :sarcastic: nowa mazda ma spryskiwacze w wycieraczkach - dla Andrzeja rewelacja i niemal geniusz inżynierów mazdy. Alfa gtv już dawno to miała a citroen pół wieku temu - dla Andrzeja to nie jest ważne :lol: w alfie wycierają się wałki - wg Andrzeja to jest wada. Wałki wycierają się w maździe - wg Andrzeja to nie jest wada bo to w silnikach które go nie obchodzą :lol: mazdy gniją jeszcze na gwarancji - wg Andrzeja to nie jest wada, jego nie gnije (jeszcze). W maździe kuleje wyciszenie, uszczelki świszczą o czym był zbiorowy pozew roszczeniowy - wg Andrzeja to nie wada (były jazdy testowe ludzie mogli nie kupować) błuaaaahahahah :lol: w kilkunastoletniej alfie coś zaczyna skrzypieć - wg Andrzeja to wada i partactwo włochów :lol:
 
Marek pięknie go na argumenty miażdżysz. aż się to miło czyta. Andrzej błądzi we mgle nie od dzis


A ten cytat poniżej przejdzie do historii . pięknie widać zasadę hejtu Andrzeja. wyssane z palca kacapoly wokół których buduje jakaś ideologię z wuja wzięta.

"Pan Walter powinien był tak zaprojektować spryski w 156 aby tak jak Mazda uzyskać to co chciał - czyli niczym nie zakłóconą powierzchnię maski. A tak to mamy psikające po piórach spryskiwacze, albo psikanie tylko przy określonych prędkościach , po wielogodzinnej regulacji dysz i wypsikaniu hektolitrów wody. " - andrzejsr coelho

Jakiej wielogodzinnej regulacji dysz? O CZYM TY PIER..LISZ???? :sarcastic:

Wysłane z mojego SM-G950F przy użyciu Tapatalka
 
Ostatnia edycja:
Marku, jakie subiektywne, jak obiektywne - wszelkie, wszelkie rankingi niezawodności plasują markę i jej modele (Mazdę) wyżej niż Alfę .
Nie wiem, co może być bardziej obiektywnego.
Możesz naprawdę miliony turlających się żółtych główek wklejać i niczego to nie zmieni.
A że o swoich doświadczeniach piszę, to chyba jasne, trudno żebym opisywał doświadczenia "kolegi z pracy". Ups... I że traf chce że się te moje subiektywne doświadczenia, pokrywają z tymi liczbowymi obiektywnymi - nic nie poradzę dla lepszego samopoczucia co poniektórych.
 
Odpóść już tych kolegów. Wczytaj się w posta #195 a masz szanse zrozumiec. Nie zakrywaj sie statystykami. Pisze o konkretach ktore ty subiektywnie sobie przemilczasz.
 
W tygodniu będę jechał oglądać 156 z 2.0TS 155KM jako potencjalnym dawcą silnika. Auto jest pokolizyjne, raczej z przeznaczeniem na części i jeśli się zdecyduję, to wezmę ją w całości. Silnik ma udokumentowany "remont" w 2017r. tj. kompletną obróbkę głowicy, wymianę rozrządu i regenerację chyba całego możliwego osprzętu (najwyraźniej ktoś zrobił przy okazji zdejmowania czapki). Obecny właściciel długo się nie nacieszył pojazdem, gdyż kolizja miała miejsce po 3 miesiącach i 3 tysiącach przejechanych kilometrów. Deklaruje, że w tym czasie silnik nie wziął oleju (był wymieniany zaraz po kupnie).

I teraz pytanie do bardziej doświadczonych/ogarniętych w temacie mechaniki: czy poza pomiarem kompresji oraz testami typu zapach spalin, okopcone rury, zaolejone świece, będę w stanie na miejscu jakoś dodatkowo sprawdzić czy ten konkretny silnik rokuje? Zamierzam wybrać się z mechanikiem i oczywiście będę również liczył na jego opinię. Niemniej wolę Was również zapytać.
 
A panewki? Nic nie piszesz o panewkach a to przecież jest najważniejsze. Bo taki remont jaki opisujesz to jest po wydmuchaniu UPG. Czyli i tak panewka się może obrócić po miesiącu.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Amortyzatory
Powrót
Góra