Ostatnie 4 lata to była mocna hibernacja z dodatkiem nieprzyjemnej walki z mechanikiem.
Po wielu samodzielnych naprawach i jazdach od garażu do garażu "poddałem się" (ja sam nie mam garażu, a nawet miejsca postojowego, musiałem szukać pomocy u kolegów, na szczęście kumple byli zajeb*ści i na prawde dużo udało mi się w różnych miejscach zrobić).
Wstawiłem Alfę do miejscowego magika, szpeca i człowieka, który zna Alfy na wylot. Ja sam wyjechałem, żeby na to wszystko zarobić. Wyjechałem do Szkocji i może bywało różnie to sam kraj jest przepiekny!

Nieeesteeety...
O ile wygodnie było trzymać u mechanika auto będąć za granicą, pan mechanik nie robil NIC. Nie będę zjeżdżać samego mechanika bo to miły człowiek, ale po 2 latach braku postępu zacząłem dzwonić co kilka miesięcy, a z każdą wizytą w PL zajeżdżałem do garażu, ale zawsze słyszałem to samo: "Wszystko będzie zrobione" i "Za X czasu już biorę się za samochód". Nie pomogały maile nie pomagały telefony.
Zakres prac o jakie poprosiłem był całkiem rozległy, ale od początku mówiłem, że duzo jest do zrobienia i byłem gotowy wyłożyć tyle ile było potrzeba. No ale...
Po 2 dwóch gniewnych telefonach i 4 latach stania, jak przyjechałem to samochód magicznie stał na podnosniku! Hura?
Skończyło się na tym, że zamiast kompleksowej naprawy silnika, wymiany pęknietych sanek i kilku innych pierdołach, za 450 GBP zostały wymienione przewody hamulcowe na nowe, błyszczące i miedziane (stare pękły dosłownie jak jechałem do mechanika), tarcze z przodu i klocki, linki zmiany biegów (pomysł mechanika, ale jestem wdzięczny jakby co) oraz olej i filtr (ale kto wie).
Zostało dużo, a doszła jeszcze kontrolka ABS i wpadający pedał hamulca.
Nie chcę oczerniać mechanika, bo jestem niesamowicie wdzięczny, że miałem gdzie przetrzymać samochód, a także z rozmowy wyszło że on sam nie miał najłatwiej, ale jednak niesmak jest. Jakby ktoś chciał szczegóły do niego to chetnie napisze ale jako PM.
W każdym razie, Alfa znowu jeździ, ma przegląd i jest ubezpieczona. Przed nami tylko więcej przygód i niestety jeszcze trochę napraw.
A z tym lakiernikiem to nie żartowałem

Błagam czy ktoś zna kogoś dobrego? (szukam po forum od jakiegoś czasu już)
Hej!