Bladyy
Nowy
Postanowiłem się z wami podzielić efektami mojej 10 miesięcznej pracy przy "Smoczycy"
, więc od początku:
Auto zakupiłem w lipcu 2013 r, przywiezione prosto z Francji do Ostrowa Wielkopolskiego gdzie odkupiłem ją od handlarza, muszę nadmienić że mój budżet na samochód nie był specjalnie okazały, jednak po moich wcześniejszych doświadczeniach z Alfami a konkretnie mowa tutaj o modelu 156 ubzdurałem sobie, wymarzyłem (zwał jak zwał), że muszę mieć AR166 2.4 JTD przed liftem najlepiej z najmocniejszą wersja silnikową jaką montowano do przedliftówek czyli 150 KM, tak musiało być i koniec
i tak właśnie wracając do tematu... Auto na tamtą chwilę było do kupienia za bardzo przystępną cenę, a konkretnie 5500 zł[do opłat], podkreślając że była to prawie najwyższa opcja wyposażenia (brakowało jedynie szyberdachu i webasto) i była z roku 2003, ostatni miesiąc produkcji modelu przedliftowego. Samochód okrążałem z każdej możliwej strony przez 2 godziny, było uszkodzona blacharsko tzn. trochę "wciśnięty" tył oraz przód. Miałem wgląd do pełnej historii samochodu, na oględziny wziąłem oczywiście komputer i wszystko jak najbardziej wydawało się być w porządku. Najważniejsze dla mnie było to, aby żaden "Janusz" nie pchał przede mną łap tam gdzie nie powinien, jak się okazało po dokładniejszym sprawdzeniu tak właśnie było. Samochód nie był nigdy naprawiany blacharsko, nikt nie sklejał chłodnicy superglue, nie było kabli pospinanych tytrytkami i tym podobnych rzeczy... Każdy przewód był na swoim fabrycznym miejscu, każda spinka tam gdzie powinna była być, każda część była oryginalna. Na początku wymieniłem:
-zderzak przedni
-zderzak tylny
-klapę bagażnika
spasowałem te elementy, na tyle na ile było to wtedy możliwe i zająłem się mechaniką tak więc w ruch poszło:
-kompletne sprzęgło (bez koła dwumasowego)
-kompletne przednie zawieszenie TRW
-gumy stabilizatora tył
-łączniki drązków stabilizatora tył
-komplet przegubów (wewnętrzne oraz zewnętrzne)
-kompletny rozrząd z pompą wody
-pasek micro
Po czym ustawiłem zbieżność i cieszyłem się swoim samochodem przez około 2,5 roku pokonując 70 tyś km. Przez ten czas wymieniłem do końca tylne zawieszenie i miałem przygodę z czujnikiem położenia wału.
Przyszedł w końcu czas aby zająć się uszkodzeniami karoserii, które w żaden sposób nie przeszkadzały mi w czerpaniu radości z jazdy, jednak były irytujące, ze względu nie wiem jak to nazwać, powiedzmy "zboczenia zawodowego"
a nadmienić muszę, że w ciągu tego czasu miałem kilka przygód które przyniosły dodatkowe, nieplanowane prace: przerysowany prawy bok, wgniecione prawe przednie drzwi oraz urwane lusterko przez Pana który nie zmieścił się w drodze z zaparkowanym równolegle do ulicy moim samochodem... Brak świadków oraz sprawcy.
Auto schowałem do garażu w marcu 2016 r, a zakres prac miał obejmować m.in:
-wymiana wzmocnienia czołowego (belka pod zderzakiem)
-wymiana prawego przedniego reflektora - xenon (połamane uchwyty)
-wymiana maski (delikatne wgniecenia)
-wymiana błotników przednich
-wymiana prawych przednich drzwi
-wymiana lusterka prawego (składane)
-wymiana emblematów przód oraz tył
-wymiana atrapy
-wymiana nerek (połamane mocowania do zderzaka)
-wymiana szyby drzwi prawych przednich (zarysowana wraz z całym bokiem)
-wymiana wzmocnienia tylnego (cały pas)
-wymiana reflektorów tylnych (klapa) - zmatowiałe
-dołożenie DSP
-wymiana tapicerek bagażnika
-likwidacja wszelakich wgnieceń tzw. "parkingowych"
-likwidacja wgniecen na dachu (po gradobiciu)
-wymiana przedniego układu hamulcowy na 4 tłoczkowe brembo
-wymiana kompletnego rozrządu
-wymiana paska micro oraz rolek
-wymiana koła pasowego wału
-wymiana nadkola prawego przedniego - część przednia
-polakierowanie elementów fabrycznie czarnych - plastikwych tj. nakładki progowe i doły zderzaków (osobiście uważam ze w tej klasy samochodzie, nie powinno być nielakierowanych elementów karoserii)
Prace zacząłem od wymiany pasa przedniego oraz ułożenia całego przodu tak jak zrobiła to fabryka: spasowanie maski, błotników zderzaka, lamp oraz nerek. Poniżej zdjęcie przed i po:

Później zabrałem się za tył, co już nie było takie proste jak wydawało mi się na początku, bo o ile z przodu wystarczyło odwiercić belkę w miejscu fabrycznych zgrzewów i przyspawać nową, tak w momencie ustawienia samochodu na ramie i wielokrotnych próbach wyciągnięcia całego tylnego pasa do pierwotnej pozycji okazało się awykonalne, tak więc skończyło się na wymianie całego elementu oraz naginaniu w niewielkim stopniu prawej podłużnicy do góry. Poniżej kilka zdjęc z przebiegu prac oraz zdjęcie porównawcze:










Po walce z osadzeniem oraz ustawieniem całego tyłu przyszła kolej na wyrównywanie spawów oraz całej reszty wgnieceń, dołków rys itp:

















Jak widać na załączonych obrazkach trochę tego było i jak się okazało nawet z pozoru proste błotniki trzeba było wyrównać, chociaż to chyba bolączka kazdej 166 gdzie od opierania tyłka najzwyczajniej w świecie robią się wgnioty :/. Po parotygodniowej walce ze szlifowaniem, szlifowaniem, szpachlowaniem, szlifowaniem, szlifowaniem, szlifowaniem i jeszcze raz szlifowaniem przyszedł czas na podkład a potem znowu szlifowanie x 500 tylko z użyciem wody
:























Po ogromnych zmaganiach trwających już dużo dłużej niż było to zamierzone przyszedł czas na lakierowanie. W lakier poszly równiez wnęki, przy okazji lakierowania całego samochodu chciałem się równiez pozbyć przetarć które robią się chyba w każdej 166 w tych samych miejscach od uszczelek:















Oczywiście żeby nie było za wesoło, nie udało się pomalować dobrze dachu za pierwszym razem, więc nie obyło się bez poprawek, krótko mówiąc dach musiałem lakierować drugi raz, a żeby to zrobić z kolei najpierw go zmatować, ale udało się i w sumie jedno do czego mogę się przyczepić to tzw "śmieci" w lakierze, których trochę spadło tu i ówdzie... (takie mam już szczęscie, przy każdym lakierowaniu przy którym jestem, one są również). Tak więc na wiosnę znowu w ruch pójdzie papier ścierny, no a potem polerowanie
. Na koniec wrzucam kilka zdjęć z efektu finalnego:




Z planowanych prac na tą chwilę nie wymieniłem jedynie hamulców, co nadrobię najszybciej jak to tylko będzie możliwe
Na koniec chciałem podziękować m.in. Panu Jackowi G. oraz Andrzejowi N z "Auto Serwisu" w Boleścinie za pomoc w pracach oraz udostępnienie pomieszczeń oraz narzędzi, bez was to nie byłoby możliwe. SERDECZNE DZIĘKI PANOWIE!
P.S. Mam nadzieję, że chociaż co niektórzy dobrnęli do końca moich "antygramatycznych" wypocin
Dokumentację zbierałem i zamieściłem żeby pokazać co niektórym co to znaczy prawdziwa miłość do swojego samochodu
Pewnie niektórzy powiedzą, że to się nie opłacało, że jestem po*ebany itp, ale wiecie co wam powiem? Mam to gdzieś, Smoczyca ma u mnie dożywocie i w końcu jest taka jaka zawsze chciałem aby była. Za błędy w pisowni najgoręcej przepraszam,
Auto zakupiłem w lipcu 2013 r, przywiezione prosto z Francji do Ostrowa Wielkopolskiego gdzie odkupiłem ją od handlarza, muszę nadmienić że mój budżet na samochód nie był specjalnie okazały, jednak po moich wcześniejszych doświadczeniach z Alfami a konkretnie mowa tutaj o modelu 156 ubzdurałem sobie, wymarzyłem (zwał jak zwał), że muszę mieć AR166 2.4 JTD przed liftem najlepiej z najmocniejszą wersja silnikową jaką montowano do przedliftówek czyli 150 KM, tak musiało być i koniec
-zderzak przedni
-zderzak tylny
-klapę bagażnika
spasowałem te elementy, na tyle na ile było to wtedy możliwe i zająłem się mechaniką tak więc w ruch poszło:
-kompletne sprzęgło (bez koła dwumasowego)
-kompletne przednie zawieszenie TRW
-gumy stabilizatora tył
-łączniki drązków stabilizatora tył
-komplet przegubów (wewnętrzne oraz zewnętrzne)
-kompletny rozrząd z pompą wody
-pasek micro
Po czym ustawiłem zbieżność i cieszyłem się swoim samochodem przez około 2,5 roku pokonując 70 tyś km. Przez ten czas wymieniłem do końca tylne zawieszenie i miałem przygodę z czujnikiem położenia wału.
Przyszedł w końcu czas aby zająć się uszkodzeniami karoserii, które w żaden sposób nie przeszkadzały mi w czerpaniu radości z jazdy, jednak były irytujące, ze względu nie wiem jak to nazwać, powiedzmy "zboczenia zawodowego"
Auto schowałem do garażu w marcu 2016 r, a zakres prac miał obejmować m.in:
-wymiana wzmocnienia czołowego (belka pod zderzakiem)
-wymiana prawego przedniego reflektora - xenon (połamane uchwyty)
-wymiana maski (delikatne wgniecenia)
-wymiana błotników przednich
-wymiana prawych przednich drzwi
-wymiana lusterka prawego (składane)
-wymiana emblematów przód oraz tył
-wymiana atrapy
-wymiana nerek (połamane mocowania do zderzaka)
-wymiana szyby drzwi prawych przednich (zarysowana wraz z całym bokiem)
-wymiana wzmocnienia tylnego (cały pas)
-wymiana reflektorów tylnych (klapa) - zmatowiałe
-dołożenie DSP
-wymiana tapicerek bagażnika
-likwidacja wszelakich wgnieceń tzw. "parkingowych"
-likwidacja wgniecen na dachu (po gradobiciu)
-wymiana przedniego układu hamulcowy na 4 tłoczkowe brembo
-wymiana kompletnego rozrządu
-wymiana paska micro oraz rolek
-wymiana koła pasowego wału
-wymiana nadkola prawego przedniego - część przednia
-polakierowanie elementów fabrycznie czarnych - plastikwych tj. nakładki progowe i doły zderzaków (osobiście uważam ze w tej klasy samochodzie, nie powinno być nielakierowanych elementów karoserii)
Prace zacząłem od wymiany pasa przedniego oraz ułożenia całego przodu tak jak zrobiła to fabryka: spasowanie maski, błotników zderzaka, lamp oraz nerek. Poniżej zdjęcie przed i po:

Później zabrałem się za tył, co już nie było takie proste jak wydawało mi się na początku, bo o ile z przodu wystarczyło odwiercić belkę w miejscu fabrycznych zgrzewów i przyspawać nową, tak w momencie ustawienia samochodu na ramie i wielokrotnych próbach wyciągnięcia całego tylnego pasa do pierwotnej pozycji okazało się awykonalne, tak więc skończyło się na wymianie całego elementu oraz naginaniu w niewielkim stopniu prawej podłużnicy do góry. Poniżej kilka zdjęc z przebiegu prac oraz zdjęcie porównawcze:










Po walce z osadzeniem oraz ustawieniem całego tyłu przyszła kolej na wyrównywanie spawów oraz całej reszty wgnieceń, dołków rys itp:

















Jak widać na załączonych obrazkach trochę tego było i jak się okazało nawet z pozoru proste błotniki trzeba było wyrównać, chociaż to chyba bolączka kazdej 166 gdzie od opierania tyłka najzwyczajniej w świecie robią się wgnioty :/. Po parotygodniowej walce ze szlifowaniem, szlifowaniem, szpachlowaniem, szlifowaniem, szlifowaniem, szlifowaniem i jeszcze raz szlifowaniem przyszedł czas na podkład a potem znowu szlifowanie x 500 tylko z użyciem wody























Po ogromnych zmaganiach trwających już dużo dłużej niż było to zamierzone przyszedł czas na lakierowanie. W lakier poszly równiez wnęki, przy okazji lakierowania całego samochodu chciałem się równiez pozbyć przetarć które robią się chyba w każdej 166 w tych samych miejscach od uszczelek:















Oczywiście żeby nie było za wesoło, nie udało się pomalować dobrze dachu za pierwszym razem, więc nie obyło się bez poprawek, krótko mówiąc dach musiałem lakierować drugi raz, a żeby to zrobić z kolei najpierw go zmatować, ale udało się i w sumie jedno do czego mogę się przyczepić to tzw "śmieci" w lakierze, których trochę spadło tu i ówdzie... (takie mam już szczęscie, przy każdym lakierowaniu przy którym jestem, one są również). Tak więc na wiosnę znowu w ruch pójdzie papier ścierny, no a potem polerowanie




Z planowanych prac na tą chwilę nie wymieniłem jedynie hamulców, co nadrobię najszybciej jak to tylko będzie możliwe
Na koniec chciałem podziękować m.in. Panu Jackowi G. oraz Andrzejowi N z "Auto Serwisu" w Boleścinie za pomoc w pracach oraz udostępnienie pomieszczeń oraz narzędzi, bez was to nie byłoby możliwe. SERDECZNE DZIĘKI PANOWIE!
P.S. Mam nadzieję, że chociaż co niektórzy dobrnęli do końca moich "antygramatycznych" wypocin
Ostatnia edycja:
