• Jeśli chcesz dodać swojej Alfie charakteru i jednocześnie zaznaczyć przynależność do naszej społeczności – to dobry moment, żeby je zamówić.

    Ramki Alfaholicy

    Szczegóły, zdjęcia oraz informacje o zamówieniu znajdziesz tutaj.

    Nie czekaj, bo jak zwykle schodzą szybko.

Kot Brytyjski Czarny

Zacznijmy od opon: jestem bardzo zadowolony. Różnica po zmianie z zimówek kolosalna, choć tutaj też rozmiar opony ma duże znaczenie, bo jednak 235/55 R17 a 255/35 R20 to różnica kolosalna - auto dużo lepiej reaguje na ruchy kierownicą, jest pewniejsze, choć też nieco twardsze - jednak tutaj spodziewałem się większej różnicy.

Na zimnym potrafi zapiszczeć przy mocniejszym zakręcie, ale jakichś drastycznych spadków przyczepności nie odczułem - muszę jednak przyznać, że raczej nie zbliżam się do ich limitu - albo za stary już jestem, albo blisko 3 lata w UK zrobiły ze mnie bardziej ślamazarnego kierowcę [emoji39] Nie mniej jednak, czuć dużą poprawę względem dziadostwa, które miałem wcześniej na lato w tym samym rozmiarze. Auto dość dobrze komunikuje się z kierownicą względem limitów przyczepności, które są zdecydowanie satysfakcjonujące.

W międzyczasie zaczął się pokazywać błąd poziomu płynu chłodniczego, omal nie przyprawiając mnie o zawał serca (od tego błędu zaczęły się poprzednie problemy, które zakończyły się wymianą silnika). Poziom płynu jest wzorowy, nie ubywa nic. Dwóch podejrzanych to zły płyn chłodniczy lub pływak czujnika poziomu płynu w zbiorniczku wyrównawczym. Jako że początkowo błąd pojawiał się tylko w korkach, a teraz świeci się ciągle, stawiam na zbiorniczek. Ori ponad 500 zł, więc udałem się na pewien znany portal aukcyjny na literę "A" i kupiłem blue printa za trochę ponad 300 zł. Najpewniej w weekend montaż i mam duże nadzieje, że zakończy to temat.

Jako, że mam tylko 1 kluczyk, chcę dorobić drugi. Skierowałem się kroki do ASO, gdzie miła osoba z obsługi podała cenę 2400 zł (1500 zł kluczyk i 900 zł grot), co dalece wykracza poza ramy czegoś, co mógłbym nazwać "rozsądną ceną", (albo mnie po prostu na Jaguara mentalnie nie stać [emoji6]) wiec grzecznie podziękowałem. Szukam tańszych opcji. Ori obudowę da się kupić za 220 zł, grot to grosze. Muszę jeszcze znaleźć elektronikę i programowanie. Ale i tak muszę pod tysiaka liczyć...

Nie zmienia to faktu, że każda podróż tym autem jest dla mnie nadal przeżyciem i daje mi wielką radość. Co ciekawe, ludzie mają bardzo duże problemy z określeniem jego wieku - większość rozmówców twierdzi, że ma 2-3lata, niektórzy dochodzą do 5 lat. Nie wiem, dlaczego tak? Jedyne, co mi przychodzi do głowy to fakt, że jest to auto rzadko spotykane, więc ludzie nie kojarzą progresji modeli tak dobrze jak w przypadku BMW czy Mercedesa.
 
Dzięki za info [MENTION=8749]Lotek900[/MENTION], jestem wstępnie ugadany z gościem, który ogarnie używany kluczyk z kodowaniem za 500 zł. Podobno ma kluczyki w stanie idealnym. Jakby co, to kupię obudowę na allegro i po sprawie :-)
 
Jaguar nieustannie dostarcza mi bardzo dużo radości z jazdy. Jeździ, nie psuje się ;) Jedynie ceny paliw mogłyby trochę spaść ;)

Drugi kluczyk już mam, wszystko działa jak należy. Przy okazji wyszło, że dwa błędy, które mi się pojawiają, czyli niski poziom płynu chłodniczego (już zdążyłem wymienić zbiorniczek, nic nie dało) oraz niski poziom naładowania akumulatora (czary w interfejsie diagnostycznym po wymianie akumulatora nic nie dały) wynikają z jakiegoś problemu w układzie elektrycznym. Będę musiał podjechać do ogarniętego elektryka, niech się zaopiekuje autem. W temacie elektryki, szyba pasażera potrafi wariować przy zamykaniu oraz nie zawsze otwierają się drzwi tylne prawe.

Za jakieś 3 tygodnie będę wymieniał olej i zapewne będę musiał wspawać tłumiki, bo szykuje mi się powiększenie rodziny, a nie chcę, żeby młody jeździł w takim hałasie (z tyłu potrafi być dość głośno). Mam nadzieję, że coś tam będzie słychać, choć już nie będzie aż takich wrażeń ;)
 
Czas na kolejny update. Tydzień temu wspawałem oba tylne tłumiki, które poprzedni właściciel łaskaw był usunąć celem poprawy wrażeń słuchowych. Przy pierwszym odpaleniu byłem w szoku - zamiast wyraźnego, mocnego dźwięku V6 jest cisza. Lekkie dodanie gazu spowodowało tylko wydobycie się lekko słyszalnego dźwięku. Pierwsza przejażdżka raczej na smutno, ale chyba już się przyzwyczaiłem i potrafię docenić prawdziwy dźwięk V6, a nie nieco nachalne dźwięki z wydechu - bo teraz w kabinie słychać głównie silnik, a to dla mnie duża zaleta. Generalnie samochód przestał aż tak zwracać na siebie uwagę na ulicy (co w sumie dla mnie minusem nie jest), przy wkręcaniu na obroty ma przyjemny dźwięk, dość typowy dla widlastych sześciocylindrowców. I pomimo, że będzie mi brakować tego dzikiego dźwięku (przejazd przez tunel to był eargasm), to jednak muszę przyznać, że teraz przynajmniej ten dźwięk mu pasuje. Poprzedni był zbyt dziki, zbyt nachalny, a to jest, bądź co bądź, stateczna, "lekko usportowiona" limuzyna z bazowym silnikiem, robiąca setkę w nieco ponad 8 sekund, więc ogólnie szału nie ma. A brzmiała jak rakieta :P

Z ciekawostek, totalnie wyrobiło się połączenie przewodu elastycznego płynu do szyb z trzpieniem doprowadzającym płyn do wycieraczki (wylot spryskiwaczy jest na ramieniu wycieraczki). Jedynym sposobem było lekkie obejście tego połączenia i poprowadzenie inną drogą. Ważne, że działa :)

Olej wymieniony na Liqui Moly Special Tec F 5W30. Kolejna wymiana za 10 tys. km.

Poza tym, nie bardzo jest o czym pisać. Kot jeździ jak należy, żadne nowe przygody nie miały miejsca, tylko lać benzynę i jechać.
 
Poza tym, nie bardzo jest o czym pisać

To w sumie dobra wiadomość, ale...
Mógłbyś za to wrzucić jakieś foty kociaka :P

Tak, z tym wydechem to jest właśnie tak... najpierw się chcę mięsa, głośno, wyraźnie... a potem człowiek zaczyna doceniać dobrze skrojony wydech pod całokształt auta :)
 
Muszę go wymyć najpierw, bo trochę zapuszczony, aż wstyd się przyznać [emoji6]

Ja od początku mówiłem, nawet podczas rozmów ze sprzedającym, że dźwięk jest super, ale totalnie do auta nie pasuje. Jeszcze jakby to była wersja R, to co innego, ale nie a przypadku tej wersji.
 
Fajne auto, osiągi nie zawsze przekładają się na przyjemność z jazdy, dobry, doświadczony producent potrafi zrobić takie auto, które nawet przy nieco mniejszych osiągach daje więcej frajdy niż niejeden szybszy pojazd, -Jaguar należy do takich producentów.
 
ale chyba już się przyzwyczaiłem i potrafię docenić prawdziwy dźwięk V6, a nie nieco nachalne dźwięki z wydechu - bo teraz w kabinie słychać głównie silnik, a to dla mnie duża zaleta.

no właśnie o to chodzi. Po to układ wydechowy kończy się z tyłu samochodu, żeby nie trzeba było w kabinie go słuchać. Dla kierowcy jest dzwiek silnika.
 
[MENTION=71461]alfist[/MENTION] zgadza się, choć nie ukrywam, że trochę przyspieszenia mi brakuje. Myślę, że jakby miał około 300 KM, setkę by osiągał po ok. 6,5 sekundach, jak V8, byłoby miodnie.
[MENTION=53152]Tomtrz[/MENTION] dokładnie tak. Ale muszę przyznać, że po przyzwyczajeniu się do obecnego dźwięku, moje stare Busso 2.5 litra w 156 brzmiało o niebo ładniej. Jednak te silniki miały swoją duszę.
 
Oj trochę mnie tu nie było... W styczniu 2022 urodził się mój pierwszy syn, więc wszystkie inne tematy zeszły trochę na dalszy plan...

I przez ten czas też trochę zaniedbałem temat auta, ale wracam!

Po kolei...

Odkąd kupiłem kota, były lekkie problemy z otwieraniem bagażnika - dało się go otworzyć z przycisku w kabinie, ale z pilota ani przycisku na klapie już nie. Generalnie w tych autach temat elektryki jest dość znany, tu była kwestia wiązki biegnącej do bagażnika. Jakiś czas temu przestała działać kamerka, czujniki cofania, a otworzyć bagażnik dało się tylko z kluczyka awaryjnego. Nowa wiązka to ok 650 zł, ale zwykle da się naprawić starą.
Zepsuł się też hamulec ręczny - kolejny znany temat - hamulec jest elektryczny, wiązka do niego biegnie nad dyfrem i w tamtym miejscu się przeciera, a dostęp jest, cóż, powiedzmy, że nie najlepszy ;)

Znalazłem polecanego elektryka w okolicy i oddałem mu auto przed świętami. Dzisiaj odebrałem. Wszystkie wspomniane problemy (plus kilka dodatkowych, drobnych, typu czyszczenie styków anteny, ogarnięcie kilku innych błędów itd.) rozwiązane. Koszt to 1200 zł. Moim zdaniem, cena uczciwa. Zobaczymy jak wszystko będzie działać po kilku przejażdżkach - póki co jestem zadowolony. Zostało jeszcze ciut drobnicy do poprawy, ale to już na spokojnie ogarnę w przyszłości.

Z rzeczy do zrobienia - trochę skrzynia zaczyna domagać się uwagi. Na dwójce, po rozgrzaniu, dość wyraźnie szarpie podczas przyspieszania. Szukam speca, który to ogarnie. Poza tym zdarzyło mi się nie do końca zmieścić w garażu w zimie i troszkę przemodelowałem auto (niezbyt mocno na szczęście), więc blacharka też będzie wymagać uwagi.

Trochę polskich złotych w samochód będę musiał znowu włożyć, ale narzekać nie mogę. Jaguarem zrobiłem już ponad 32 tys. km i były to 32 tys. km przejechanych w wysokim komforcie, z wielką przyjemnością, bez zmartwienia, czy dojadę do celu. Czysta przyjemność.

Z ciekawostek - jakiś czas temu zacząłem rozważać kupno dupowozu kombi jako drugiego auta, znajomy sprzedawał Mercedesa W211 E320CDI z pancernym dieslem, 3,2 R6. Pożyczyłem auto na jedno popołudnie i szczerze, byłem dość rozczarowany. Owszem, wnętrze rozsądnie wykonane (choć jakościowo porównania do S-Type'a, czyli bezpośredniego konkurenta nie ma), ale siedzi się bardzo wysoko, fotela nie idzie obniżyć. Komfort jazdy bardzo wysoki - ale tylko na prostych odcinkach drogi z dobrą nawierzchnią. Na dziurach jest dość sztywny, mało elastyczny, a w zakrętach przechyla się jak Titanic i dość szybko czuć, że tył nie chce współpracować. Skrzynia po odpaleniu, do momentu złapania temperatury pracuje tak topornie, że aż się jazdy odechciewa. Ale fakt, że bagażnik ogromny, miejsca w środku bardzo dużo i jak się wciśnie mocniej pedał gazu, to uśmiech z gęby nie schodzi (tzn aż do mementu zbliżenia się do jakiegokolwiek zakrętu, rzecz jasna ;) ) Nie kupiłem ostatecznie raczej dlatego, że z dużym prawdopodobieństwem szykuje mi się wyprowadzka do Niemiec, a tam już teraz do mało którego miasta bym tym autem wjechał, a i u nas zaczynają powstawać strefy czystego powietrza w miastach.
 
Dałbyś jeszcze jakieś świeże fotki Kota :)

Z ciekawostek - jakiś czas temu zacząłem rozważać kupno dupowozu kombi jako drugiego auta, znajomy sprzedawał Mercedesa W211 E320CDI z pancernym dieslem, 3,2 R6.

Widzę, że nie jedyny pomyślałem o tym ;)
Ja nabyłem całkiem niedawno czarnego karawana model Volvo V70 :D
Wrażenia są częściowo zbieżne - zakręty bierze jak tankowiec (choć i tak nieźle jak na taką krowę w kombi), na prostej przyspiesza aż miło (2.5T benzyna), ale komfort jest naprawdę wysoki, fotel ustawiasz jak chcesz i uwaga.. jest chyba wygodniej niż w 166 z przodu :P
Do skrzyni nie mam zastrzeżeń, bo wziąłem manual. Ze względu na wiek jest kilka spraw do ogarnięcia, natomiast swoją funkcję wypełnia świetnie - tanio (LPG) i komfortowo połyka kilometry.
 
tam już teraz do mało którego miasta bym tym autem wjechał, a i u nas zaczynają powstawać strefy czystego powietrza w miastach.

Otóż to... I poczciwym 1.9 TDI w takim Krakowie już nie pośmigasz (do 2026 roku).

Co z tego, że w kombiaczku, 4x4, dopieszczanym i zadbanym. Normy Euro to jeszcze nic, bo liczyć się będzie nawet wiek bolidu :-(.

A pandemia pokazała, że mimo braku samochodów na ulicach, smog dusił mimo zamkniętych okien. Bo tego, że mamy być oczyszczalnią dla trucicieli nie trzeba nawet wspominać...
 
A pandemia pokazała, że mimo braku samochodów na ulicach, smog dusił mimo zamkniętych okien. Bo tego, że mamy być oczyszczalnią dla trucicieli nie trzeba nawet wspominać...

XXI wiek - każdy myślał, że to będzie wiek nauki i postępu... a to jest wiek hipokryzji.
 
dużo w tym prawdy panowie.... dajcie więc na poprawę humoru zdjęcia tego kota.
 
Ja nabyłem całkiem niedawno czarnego karawana model Volvo V70
V70 fajny wóż, w sumie do wzięcia pod uwagę dla mnie.

dajcie więc na poprawę humoru zdjęcia tego kota.
Kot! Kot! Kot! Kot! My chcemy kota!!

Ostatnimi czasy auto średnio nadaje się na sesje zdjęciowe, bo są jakieś ślady drobnych obrysek tu i tam, ale może znajdę coś ze starszych zdjęć ;) Temat upiększenia auta ma chwilowo niski priorytet, skrzynia jest ważniejsza ;)
 
Trochę mnie tu nie było... A tymczasem postanowiłem ogarnąć blacharkę, bo auto było trochę poobijane - a to nie zmieściłem się w garażu, a to ktoś drzwiami mi stuknął na parkingu...
Auto poszło do blacharza, który ze wszystkim sobie poradził. Dodatkowo zrobiona polerka. Efekt jest super. Jak pogoda dopisze, zrobię woskowanie i powinno być na prawdę do rzeczy. Wtedy też zrobię jakieś zdjęcia i podeślę :-)http://cloud.tapatalk.com/s/65fdd21aaf6dc/VID-20240322-WA0000.mp4
 
Mogę przybić "piątkę". Mam trochę podobnego.
A myślałem że sprzedałeś :)
 
Amortyzatory
Powrót
Góra