[Giulia] Pytania w temacie kupna - oczekiwania a rzeczywistość

poddałem CI propozycję do rozważenia z jednego powodu- wielu moich znajomych po prostu nie miało już siły przy oglądaniu mniejszych lub większych bezwypadkowych igiełek. nie mówię że wszystkie ale naprawdę kupienie uczciwej oferty graniczy z cudem i poziom frustracji rośnie z każdym kolejnym oglądanym ulepem. Wbrew pozorom sprawdzenie historii z USA to jest prostsze niż nawet u nas. Konwersje są opanowane - to żaden problem - nawet taki laik potrafił to ogarnąć. nie namawiam - poddaje pod rozważenie
USA to dobry temat o ile rzeczywiście po konwersji niczym się nie będzie różniło od EU. Ja mam doświadczenie po 2 Outbackach z USA - wszystko fajnie, póki np. okaże się że głupia plastikowa listwa na drzwiach jest minimalnie różna, lusterka też (dodatkowo lewe płaskie jak... lustro, trzeba się przyzwyczajać do gorszego), zwijak w kierownicy też z jakiegoś powodu. Niby ogólnie to samo, ale nie do końca. Ale może w Alfie tak nie kombinują.
 
Dokładnie tak kombinują. W matrix nie będzie matrix, jak xenon 35W to brak czujników poziomowania i z reguły sprysków (mało kto dorabia) - trzeba dorabiać i oczywiście lampy na EU zmienić, poduszki inne. xenon 25W to po wymianie na EU i dodaniu panelu świateł ikonki się nie zgadzają na przełączniku z pozycjami świateł. zwijacz inny, przy chłodnicach coś inaczej, w ASO nie wgrają aktualizacji, na kampanie jeśli jakaś będzie np. bezpieczeństwa w EU nie łapiesz się (możesz jechać do USA tam zrobić), lewe lusterko płaskie, TBM nie odpalisz (emergency call, life traffic w ori nav, apka alfaconnect). jakieś różnice w króćcach przy chłodnicach i chyba okolicznej osłonie. chyba inne sprężyny w zawiasie. evap mocno pracuje to mimo większego wymiaru niż EU zapełnia się i trzeba wymienić (i zmienić działanie u tunera).
zaleta to na prawdę carfax ma dobrą historię a raport w 15 minut z allegro kontakty po 10zł za VIN liczą. a we wpisach wszystko co oficjalnie przechodzi przez instytucje, stłuczki, serwisy w aso itp - tego w EU nie ma ani namiastki. w USA też są poduszki kolanowe czego u nas nie oferowali.
Generalnie wybór usa ma ileś minusów i pare plusów stąd musi być świadomy, dlatego ja nie do końca zgadzam się z tym co napisał @Dareek i to pisze mimo że jedno auto mam USA a 3 EU w domu. USA do dziś jeszcze drobiazgi poprawiam - jednak auto po przejściach i grzebaniu blacharzy/lakierników. Szkło mam płaskie w lewym lusterku mimo że kupiłem lusterko używane niby z auta EU (pewnie handlarz coś pomieszał), w LEDach matrixa nie ma szans odpalić (próbowali już niektórzy - w Ghibli podobno wymiana iluś modułów i dalej nie zadziała). Co pogrzebię gdzieś to tylko potem szukanie spinek/kołków/wkrętó bo nałamali przy robocie i nie pouzypełniali bo przecież trzeba złożyć i auto out z warsztatu bo kolejne czekają. Jest taniej ale za coś - sam potem grzebiesz i poprawiasz. Darek wiem że sam dużo robi, a prywatnie to miał wsparcie też w paru sprawach bo po kumplowsku ma wiele osób które może zapytać o niuanse - zwykły Kowalski nie ma kumpli takich (zebranych na prywatnej grupie kilku speców którzy robią z tymi autami na codzień choćby też konwersje, do tego lokalnie kolegę który pracuje w ASO)
 
Ostatnia edycja:
No ja takiego wsparcia nie posiadam i zawsze muszę opierać się tylko i wyłącznie o warsztaty (i to nawet nie żadne "zaprzyjaźnione" czy "moje"), dlatego w tym temacie chcę iść raczej po linii najmniejszego oporu. A że ona kosztuje odpowiednio więcej no to cóż, trzeba się z tym liczyć.
 
Dokładnie. Natomiast nie chodzi o to że to jest jakieś trudne, tylko Dareek na pewno na myśli miał podstawowy zakres konwersji. Nie wspomniał jednak że LEDy ma bez poziomowania i matrixa, że TBMa wywalonego i nie ma co liczyć na ASO w przypadku aktualizacji/kampani nawet jeśli ma zaprzyjaźnionego diagnostę z jednego ASO - tylko (tak jak i ewentualnie Ty czy ktokolwiek inny), musi jechać do jednego z nielicznych kogoś kto ma inny sprzęt i np potrafi wgrać nowszy firmware jakby co (jeszcze żeby ten ktoś to miał - mają wiele, ale to nie jest od razu i na bieżąco). To że części niektóre się różnią tylko wspomniałem bo przywołałeś, nie jest to problem, zamawia się pod VIN czy wg rynku i jest OK. Błędy czy coś akurat normalnie w ASO zrobisz. Map nie kupisz - choć na ten moment polifty są otwarte licencje i wchodzi najnowsza wersja ciągle (dzięki czemu można odpalić np HAS - bez oznaczenia autostrad/ekspresów na navi nie działa, stąd potrzeba map EU i ich aktualności).

W skrócie, jest to jakaś ścieżka, auta są często OK (oczywiście zależy od uszkodzeń i naprawy potem) i tańsze, ale parę rzeczy się traci.

Oczywiście da się zrobić wiele rzeczy w tych autach żeby było jak EU, poziomowanie - no ale to koszt lampy i dorabianie czujników/wiązek/programowanie. Pytanie czy BCM przepuści czy trzebaby zmieniać - nie próbowałem, nie wiem czy ktoś to robił - nie słyszałem.
TBM - nie weim czy ktoś próbował - jeśli w ASO dałoby się kupić i zarejestrować i przejdzie to na VIN USA ale wersja z kartą EU, może by zagadało. Może. Problem, że choćby te 2 sprawy pochłoną grubą kasę i interes z autem USA traci sens - sens ma tylko z paroma skrótami i odpuszczeniem, inaczej robi się cena auta EU zaraz a ciągle i tak jesteś do tyłu choćby pod względem kampani i ciągle masz dla wielu (przy odsprzedaży) tzw "ulepka z USA".

Jak pisałem, mam salonówki EU, ale Ghibli pociągnąłem z USA - tylko raz że u nas nic sensownego nie było miesiącami na rynku (wszystko USA praktycznie), dwa że trafiłem wersję limitkę z mega małym przebiegiem i to widać było wnętrze mega zadbane a uszkodzeniem typu mocne przetarcie całym bokiem. Naprawa niestety dotykała całej strony stąd był koszt (można powiedzieć lakierowanie pół auta) - nic poważnego - większość to panele odkręcane/części ruchome, ale wystarczyła ryska na boku czy zderzaku i już kolejne elementy się dodawały. Do dziś jednak po 3 mcach co gdzieś zajrzę jeszcze coś zrobić/poczyścić itp to znajduje braki spinek, coś ułamane z rozmontowywania, brak wkręta, coś nieprzymocowane itp. Dopiero przedwczoraj zrobiłem porządek z lusterkiem lewym (pogoda sprzyja) - kupiona oryginalnie używka lusterko okazała się jakimś utopieńcem pokorodowanym i silniki składanie/regulacja nie działały. teraz kupowałem drugie lusterko. Działa, ale ściągając boczek wyszło że spinki tapicerki w ogóle nie trzymają i dopiero dziś zamawiałem dedykowane spinki. Zostały jeszcze tylne drzwi bo coś po przekładaniu przez lakierników wyposażenia tam brzęczy (pewnie nie dokręcili albo niepomocowali), no i przednia szyba wewnątrz do oczyszczenia bo jak to USA folia przyciemniająca bardzo ciemna była też na drzwiach przednich (usunięta/zmyty klej), ale też mniej przyciemniająca na przedniej (i tu na razie mam warstwę kleju a czyszczenie tego czeka na pogodę i czas - trzeba ściągnąć osłony słupków A, zabezpieczyć folią malarską deskę/podsufitkę bo potem będzie to zmywane i pewnie skrobane przez 1-2h a wiem ile dziadowstwa spada po czyszczeniu szyb bocznych).

Aha, do dziś nie mam w Ghibli mapy bo tu nie tak łatwo jak do Giulii/Stelvio, więc do dziś HAS nie działa a zegar z GPS niestety wg czasu GMT a nie CET się ustawia ignorując wybrane państwo (pewnie czeka na fix z mapą). Nie udało mi się też odpalić z kompa powiadomień o zapiętych pasach na tylnej kanapie (może nie ma czujek/kabli - nie patrzyłem), ciągle świecą obrysówki przód i tył i tu też wyłaczanie nie bardzo działało do tego przednie obrysy zaczynały żyć swoim życiem raz migotały, raz się świeciły - podejżewam że skończy się dorabianiem fejkowego obciążenia linii i odcięciem tego z lamp. Lampy tył ori kupiłem nowe, ale przody zostały USA bo mają asymetrię i akurat w Ghibli LED jest autopoziomowanie (W przeciwieństwie do Giulii/Stelvio USA) a koszt nowych lamp po taniości to dodatkowe 20tys zł (używki ok 10 ale często jakieś ulepiarskie więc dziękuję) - kompromisowo zaakceptowałem przednie USA tym bardziej że budżet napraw został naciągnięty zarówno ceną blacharz/lakiernik jak i ilością dodatkowych pierdół które wyszły w praniu a których nie chciałem drutować tylko wymienić. USA to kompromis i przymykanie oka na parę spraw, i jeśli samemu się robi (nawet zleca) kupa chodzenia przy okazji przy tym miesiącami.
 
Pytanie czy LED Eu ma poziomowanie bo chyba nie?
 
Pytanie czy LED Eu ma poziomowanie bo chyba nie?
autopoziomowanie - w ePerze pokazuje czujniki jak dla xenona 35W. nie potwierdzałem organoleptycznie na rzeczywistych autach
 
Na moje oko ma, po odpaleniu światło np. na murze 'jedzie' czasem do góry. Piszę z lekką niepewnością, bo już jasno i dawno tego nie widziałem, ale było.
 
tak coś musi mieć, czy to ręczne czy automatyczne, a wg ePer ma automatyczne. natomiast USA o ile słyszałem nie ma - akurat nie mam obecnie dostępu do ePera żeby sprawdzic. Wracając do tematu dyskucji jest trochę niuansików i auto USA najczęściej nie jest w pełni odpowiednikiem EU bo tego nie opłaca się robić - większość to kompromisy i mniejsze lub wieksze niezgodności z wymaganiami europejskimi tak jak tu oświetlenia.
 
USA to kompromis i przymykanie oka na parę spraw, i jeśli samemu się robi (nawet zleca) kupa chodzenia przy okazji przy tym miesiącami.
Gdyby to nie była prawda, to pomyślałbym, że Twój przypadek to antyreklama samochodu sprowadzonego z USA.
 
najważniejsze żeby minusy nie przysłoniły plusów :D- obecne stelvio to moje drugie z USA. Jak pisze Epsonix - zawsze coś jest więcej ale to tak samo jak kupisz w EU używkę. Połączenie dodatkowych szkód z niechlujstwem osoby naprawiającej. ze strat t obrak wsparcia oficjalnego ASO pod kątem aktualizacji no i braku montażu lamp led EU w miejsce LED USA - ja jakoś innych wad nie widzę. Ale nie ma GPF-a nie piszczy po przekroczeniu prędkości, no i systemy bezpieczeństwa maja większe poduszki i dodatkowo kolanowe.
 
po części tak - nie dostajesz auta 100% albo płacisz kupę kasy dodatkowej żeby było tip-top, do tego jak sam sprowadzasz/nadzorujesz naprawy, to chodzisz przy tym, załatwiasz części a jak wyjedziesz z warsztatu to poprawiasz po fachowcach. możesz też kupić gotowego USA (czy EU/PL rozbitka), bardziej lub mniej dopieszczonego i bardziej lub mniej legalnego (USA), tak czy siak w aucie po przejściach zawsze jest więcej ryzyk - tu coś urwane, tam naciągnięte, tu źle zmontowane itp. Każde dodatkowe wsadzanie łap kogokolwiek to ryzyko a przy powypadku wiadomo że będzie więcej ruszanych miejsc. Nie brakuje tez aut gdzie po czasie wychodzą jaja - np wiązka była gdzieś nacięta czy przy stłuczce czy przy jakiś montażach - znam troche takich historii. Na końcu - świadomy wybór to musi być - jest taniej ale jest też więcej ryzyk/problemów potencjalnych itp.

Faktem jest, że ten czas który poświęciłem na cały import/nadzór napraw/ do dziś na szarpanie się z urzędem skarbowym za VAT opłacony pół roku temu wg tego jak w KIP księgowego informowali (potem milion korekt, do dziś z jednej strony mam dużą nadpłatę VAT w US ale też na raz jestem dłużnikiem bo nie przyklepali ciagle VATu zapłaconego w PL za auto - auto na firmę i VAT był rozliczany w PL), do tego ilość pierdółek które musiałem na bieżąco ogarniać i rzucać wszystko (części na już bo soebie przypominali w warsztacie po paru tygodniach przy montażu dopiero że tego czy tamtego im brakuje albo uszkodzone, po czym na kolejny dzień kolejne rzeczy na gwałt potrzebne) czy teraz jeszcze grzebać co chwilke muszę żaby zamknąć temat, to czas w który zarobiłbym na EU bezwypadkowy a może i jeszcze byłby nowszy rocznik.

Jak ktoś ma czas i lubi czemu nie. Jak komuś nie przeszkadza że auto po przejściach czy cos tam nie do końca jak w EU, czemu nie. Tylko świadomy wybór a nie podejście że "auto jest takie same i wszystko banalnie się ogarnia" bo tak nie jest.
 
Powiem tak- ostatnio 3 weekendy byłem z sąsiadem w poszukiwaniu giulii 2.0 q4- założenia budżet 150 tyś salon pl serwisowany w ASO i bezwypadkowy - po obejrzeniu 5 sztuk ŻADEN nie był bezwypadkowy z tego 3 na "chama" ulepione. nie mówię że USA są święte- nawet ostatnio trafiłem na samochód co licytowałem niemal rok temu- jak poznałem historie odpuściłem mimo to auto jest w pl zarejestrowane ( a nie powinno) - wspaniały kraj.
 
Bo tak jest, ale to dalej nie zmienia Darku faktu, że USA nie doprowadzisz do "100% jak EU". W zależności od modelu/rocznika/wyposażenia będą kompromisy, tym bardziej jak nie chcesz wydać tyle co za EU na końcu a potem mieć auto którego nie sprzedasz za tyle co EU i tak.
Jak pisałem - np Ty w swojej 2023 nie masz matrixa (nie płakałbym - mamy w Tonale i funkcja jest do bani, choć lampy super świecą więc wystarcza normalne mijania i długie z LED i jest tip-top bez matrixa), autopoziomowania (tu już wkraczamy na ścieżkę legalności), aktualizacji czy kampani w ASO (co zrobisz jak będzie jakaś bezpieczeństwa drogiego elementu który trzeba kupić nowy?), nie masz Alfa Connect/life trafiic/eCall (nie twierdzę że to potrzebne - w tonale kilka razy auto otwarłem z komórki za 2 lata jak nie chciało mi się iść po kluczyki do domu - na pewno nie bedę opłacał przedłużenia bodajże za rok wygasa) a mapy wgrane dla HAS tylko dlatego bo AR ciągle nie blokuje licencji? Da sie żyć, ale trzeba o tym wiedzieć. W poprzednim Stelvio dorabiałeś spryskiwacze xenonów i autopoziomowanie? A Twoi koledzy którzy też kupowali Giulie z USA robili je na 100%? Nie jestem przeciwnikiem USA, ale trzeba coś tam zaakceptować dodatkowego że nie będzie 100% EU raczej i też przy sprowadzaniu samemu dużo przy tym się nachodzić/naorganizować/narobić. Właśnie wcześniej kończę dzień, ide w Ghibli demontować boczki drzwi bo przyszły inne kołki tapicerek - te co kupiłem zamienniki nie trzymają (ori mega drogie) w jednych, a w tylnych coś mi źle poskładali chyba wyposażenie bo stale coś brzęczy. Jak się uwinę to może szybę przód uda mi się doczyścić po kleju z folii przyciemniającej (ech Ci Amerykanie)
 
Te rzeczy o których piszesz to dla większości pikuś w porównaniu z tym jak wchodzisz pod auto i widzisz śliczny spaw salonowego bezwypadkowego wozu biegnący w poprzek podłogi na wysokości kanapy z tyłu albo na "chama"sprawny przedni kielich- co kto lubi. Ja tam swoje stelvio z USA z 2017 r. z nalotem 150 tkm sprzedałem kilka miesiecy temu w jakieś 15 h w cenie wyższej niż EU podobnie kolega Giulie (kupujący wcześniej oglądał ..... ponad 10 sztuk) więc z wiekiem naszych aut ten rzekomy atut EU ginie w czeluściach innych minusów . W 6 - 7 letnim aucie ma to marginalne znaczenie - liczy się stan i udokumentowana historia srwisowa.
Co do Twojego widelca - zrobisz sobie po swojemu i będzie oki- taki urok aut z USA i przede wszystkim używanych- trzeba na to czasu - gorzej jakbyś kupił droższe EU i zaczęły wypadać kwiatki- raczej prawdopodobieństwo graniczące z pewnością patrząc co handlarze wyprawiają -włosy dęba stają. ktoś powie raporty i inne rzeczy- mało się kto tym przejmuje - były wały są i będą- niestety jest ich coraz więcej z racji znacznego wzrostu kosztów napraw i części.
to nie jest moja fanaberia że kupiłem z USA kolejne - po prostu byłem w stanie je w miarę zweryfikować. czegoś takiego w EU nie jestem w stanie zrobić. albo powypadkowa przeszłość albo brak dokumentacji serwisowej- zawsze coś . A jak już coś jest w miarę do zakupu to ma tak chorą cenę że taniej wychodzi w rozrachunku zakup nowego.
 
a co do folii- lekko podgrzej suszarką i zmywacz albo IPA - zasłoń deskę - skóra raczej tych substancji nie lubi.
 
Różnej maści oszuści będą kombinować przy każdym aucie czy to USA czy EU import (czyli też rozbity) czy PL niby salonówka niby niebita. Sprowadzanie samemu masz pewną kontrolę nad naprawą, tym co faktycznie było, ale tu zaś czasu kupę poświęcasz. Tak czy siak auta USA vs EU nie są 1:1 - jak pisałem kilka różnic jest USA i dla niektórych to nie są rzeczy które zaakceptują - powiedzmy za kwartał zablokują mapy i już HAS na nowych autostradach dodanych po tym czasie nie ruszy - to jest fuks że AR nie zablokowała jeszcze map poliftowych na VIN; przedlifty zablokowali niedługo po okresie kiedy pierwszym autom minęły 3 lata.
 
Z jednej strony rozumiem taki argument, bo co nowe to nowe. Z drugiej te 40-50 tysięcy różnicy to nie jest mało. Fakt że ktoś myśli o takim samochodzie nie musi automatycznie oznaczać niewiadomo jakiego krezusostwa i szastania pieniądzem.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra