Czarna Perła - AR 33 1.7 8v ;)

Kt0sfajny - nie wziąłem alfy nad morze bo jechałem do pracy i nie było potrzebne kolejne auto ;) bo gdyby jednak było inaczej to chętnie bym sobie nią pojechał;)

Alista92 - jest dokładnie tak jak mówisz :) każdy zakręt pokonuje na "luźno" ;) start i długość biegów jest niesamowita a w związku z tym inne auta mogą tylko pozazdrościć (mówię o tych samochodach znajdujących się na tej samej półce)

Kiedyś sobie kupie 33-kę 16 zaworową, bo to dopiero musi mieć kopa;)
 
A czy od czasu do czasu można Cię spotkać na krajowej 9 w okolicach Krosna?
Bo jakoś tak w lipcu ( a może nawet w sierpniu) teściowie donieśli, że jechali przez jakiś czas za czarną 33 :)
Moj 5 letni synek od urodzenia ściśle związany z alfami ( w tym chyba najmocniej z naszą zieloną trentatre) po prostu w pewnym momencie wydał z siebie donośny dźwięk, informując że znalazł dla taty 33. A że był wtedy na wakacjach z teściami, wykanał szybki tel do mnie. Niestety, nie udało mi się ponownie jej namierzyć...
Ale melduje posłusznie, że co jakiś czas w Twoje okolice zaglądam !
 
W okolicach Krosna, niestety nie - ale w rzeszowie i okolicach rzeszowa jeżdżę regularnie ;) jak będziesz kiedyś w Rzeszowie to daj znać :) chętnie poznam właściciela innej 33'ki;)

23 sierpnia miałem trasę Czudec(pod Rzeszowem) --> Gąsocin (okolice Ciechanowa - 70km. od Warszawy) i trasa przebiegła bardzo dobrze (pomijając wysoką temperaturę silnika w "korkach w wawie...") zresztą 176km/h (przy 4.5k obrotów) według GPS'a to całkiem niezły wynik :) i te inne nowsze autka "zostające z tyłu" :D to było cudowne:)

Ehh że tą alfą nie można jeździć "powoli" - 400zł i 8pkt w momencie gdy miałem 23km do celu ... pech ...
 
Ostatnia edycja:
Czas podsumować moje użytkowanie Perełki..
Przez ostatnie 2 lata było różnie, ale nie musiałem zbyt dużo do niej dokładać - po prostu "lałem i jeździłem". Czasem musiałem kupić sworzeń, czasem inną część, czasem oddać do mechanika żeby pozaglądał i posprawdzał czy można nią było w miarę bezpiecznie robić dłuższe trasy.. bo powiem szczerze, jeździło mi się nią super. Każda minuta spędzona w tym aucie była inna, była przyjemna.. Bywały momenty, że była kapryśna(ojciec zostawił ją na zapalonych światłach przy -25 i później jej nie odpalił - pomógł mu wtedy inny Alfista ;) ), ale za to po lekkim naładowaniu akumulatora odpaliła przy -33 !! (to nie żart) była jednym z 5 samochodów stojących pod moją uczelnią ;) - tak duże mrozy były na początku bieżącego roku ). jeździła świetnie, dźwięk boxer'a i ta moc.. tylko 105 km ale dawała radę ;) Aż pewnego dnia musiałem jechać z nią do dermatologa i okazało się, że blacha się niestety posypała i niestety na przełomie lipca i sierpnia musiałem ją oddać na przerobienie na tzw. żyletki.. było mi bardzo szkoda, ale cóż zrobić. taki los był jej pisany, posypała się w końcu nie tylko blacha, ale i "hamulce" i układ kierowniczy.. Koszty kilkukrotnie przewyższały cenę samochodu...
Uważam, ze AR 33 ma nie tylko serce ale i duszę.. jak kiedyś będę miał okazję i możliwość to chętnie kupie sobie taką do niedzielnej jazdy :)

P.S. Pozostała mi po niej moja sportowa kierownica i felgi aluminiowe 13" Ronal z oponkami..

Obecnie jeżdżę 156'ką z 2002 roku i również jestem zadowolony ale to materiał na inny temat :)
 
Amortyzatory
Powrót
Góra