Jeżeli ktoś jest świadomy ryzyka, bo ten rzeczony fachowiec go o takim informuje, a mimo to upiera się by daną usługę, obarczoną ryzykiem robić, to pretensje powinien mieć do siebie, a nie zachowywać się jak małe dziecko próbując na kogoś zrzucić winę.
Tak samo, gdybym miał się operować w szpitalu, ale operacja byłaby obarczona określonym ryzykiem, to albo wyrażam zgodę i akceptuje ryzyko, albo nie wyrażam zgody i nie poddaję się zabiegowi.
A nie, że wyrażę zgodę znając ryzyko, a kiedy coś pójdzie źle, to będę miał pretensje do chirurga bo on przecież jest profesjonalistą, a ja na operacjach się nie znam.
Trzeba się zachowywać jak dorosły człowiek.
Dlatego, moim zadaniem najważniejsze są dwie rzeczy:
- jak rzeczywiście przebiegało całe wydarzenie po kolei ( to wiedzą sami zainteresowani)
- oraz co rzeczywiście było przyczyną awarii silnika.
- - - Updated - - -
Naprawili czy stwierdzili ,że ty jako laik powinieneś wcześniej wyłapać niedomaganie silnika i wezwać lawetę a nie czekać aż coś klęknie.
Najpierw zbadali przyczynę, całość trwała 2-3 tygodnie a ja grzecznie w tym czasie czekałem, nie zajmowałem się obsmarowywaniem producenta czy serwisu po internecie.
Okazało się, że problem była wada materiałowa. Przynajmniej oficjalnie. Nieoficjalnie słyszy się coraz częściej o wadzie konstrukcyjnej w tych silnikach. Zresztą przeprojektowano je po 3-4 latach od wdrożenia do produkcji.
Ponieważ auto było na gwarancji, producent zmienił silnik.
Gdyby jednak wcześniej auto było po chip tuningu, to producent pewnie nie pokryłby naprawy, a ja w sumie nie powinienem mieć o to pretensji.
Finalnie całość przeciągnęła się do 6-7 tygodni, bo występowały jakieś problemy z nową jednostką, co dokładnie tego nie wiem, ale po którejś kolejnej wizycie i diagnostyce udało się to wychwycić i auto jeździ. Szczęśliwie na ten moment nic złego się nie dzieje.
PS2.
Tak jeszcze w temacie zużycia oleju, 1.0-1.5l na 10 000 km to w nich standard?