[159] Chip tuning CONMIR

Tuner zna ryzyko swojej pracy a klient ma mu ufać a nie a odwrót.
Wysrało się trudno, nie jemu pierwszemu i pewnie nie będzie ostatni.
Ale tak się spraw nie załatwia.
Na YT jednemu z tunerów złapało panewkę w chyba w seacie.
I co zostawił go z tym? No nie!

Pisałem o tym wcześniej w oryginalnym wątku.
Dobrego kontrahenta poznaje się po tym jak się zachowuje gdy wystąpi problem.
Bo jak wszystko gra to każdy potrafi się uśmiechać.
 
Dla mnie, laika, sposób załatwienia sprawy przez firmę tuningową sprawia, że nigdy bym się do niej zgłosił. Utrata zaufania to większa strata niż polubowne rozwiązanie.
 
Jego pech polega na tym ,że szedł w to dalej.
To nie klient ma decydować co dalej tylko fachowiec.

Jeżeli zostawił decyzję co zrobic klientowi, a ten nalegał by próbować dalej to jak dla mnie ryzyko jest po stronie klienta.
Stąd moje pytanie kto do kogo dzwonił i jak rzeczywiście wyglądała ta rozmowa, bo jeśli miała miejsce przed usterką to wiele to zmienia w tej sytuacji.

- - - Updated - - -

Dobrego kontrahenta poznaje się po tym jak się zachowuje gdy wystąpi problem.
Bo jak wszystko gra to każdy potrafi się uśmiechać.

A po czym w takiej sytuacji poznaje się dobrego klienta?
Co jeśli, tuner nie był winny, że silnik się w aucie rozleciał?

OC powinien mieć każdy warsztat, wiadomo, ale czy jeśli winna była wczesniejsza usterka to ubezpieczenie pokryje straty?

Ja bym poczekał na ekspertyzy przed wydawaniem pochopnych sądów.
 
Znowu jako laik.
Jeśli przyjadę na hamownię i bez ingerencji tunera silnik się rozwala to moja odpowiedzialność.
Jeśli tuner zdecyduje się na mapowanie to już jego odpowiedzialnosc.
Tak to widzę
 
A przyczyna usterki jest dla Ciebie ważna?

Moim zadaniem rzeczywista przyczyna jest clue problemu, trzeba poczekać na jakieś ekspertyzy, najlepiej niezależnych rzeczoznawcow, przy czym tak naprawdę żeby taka ekspertyza miała wartość, to powinna być zrobiona przy okazji rozbierania silnika, a nie kilka tygodni po tym.

PS. Opis warsztatu, jego usług, cennika i tp w wykonaniu kolegi którego dotknęła awaria silnika, był nakierowany na obniżenie zaufania w oczach potencjalnych klientów.

Jeśli okaże się że przyczyną zamieszania był niesprawny silnik, to "poszkodowany" odpowie za zniesławienie?


Moim zdaniem klient powinien był wziąć rzeczoznawcę od razu, jeśliby wyszło, że z winy zmiany oprogramowania silnik padł to domagać się naprawy z OC warsztatu, jeśli nie, bo np jeden wtryskiwacz łał, jak to opisywał ktoś kilka postów wyżej, to posypać głowę popiołem i naprawiać na swój koszt.
 
Ostatnia edycja:
[MENTION=47204]bobby[/MENTION]
Zarówno jako tuner jak i klient chciałbym wiedzieć co poszło nie tak.
 
Jeżeli ktoś jest świadomy ryzyka, bo ten rzeczony fachowiec go o takim informuje, a mimo to upiera się by daną usługę, obarczoną ryzykiem robić, to pretensje powinien mieć do siebie, a nie zachowywać się jak małe dziecko próbując na kogoś zrzucić winę.

Tak samo, gdybym miał się operować w szpitalu, ale operacja byłaby obarczona określonym ryzykiem, to albo wyrażam zgodę i akceptuje ryzyko, albo nie wyrażam zgody i nie poddaję się zabiegowi.
A nie, że wyrażę zgodę znając ryzyko, a kiedy coś pójdzie źle, to będę miał pretensje do chirurga bo on przecież jest profesjonalistą, a ja na operacjach się nie znam. ;)
Trzeba się zachowywać jak dorosły człowiek.

Dlatego, moim zadaniem najważniejsze są dwie rzeczy:
- jak rzeczywiście przebiegało całe wydarzenie po kolei ( to wiedzą sami zainteresowani)
- oraz co rzeczywiście było przyczyną awarii silnika.

- - - Updated - - -

Naprawili czy stwierdzili ,że ty jako laik powinieneś wcześniej wyłapać niedomaganie silnika i wezwać lawetę a nie czekać aż coś klęknie.

Najpierw zbadali przyczynę, całość trwała 2-3 tygodnie a ja grzecznie w tym czasie czekałem, nie zajmowałem się obsmarowywaniem producenta czy serwisu po internecie.

Okazało się, że problem była wada materiałowa. Przynajmniej oficjalnie. Nieoficjalnie słyszy się coraz częściej o wadzie konstrukcyjnej w tych silnikach. Zresztą przeprojektowano je po 3-4 latach od wdrożenia do produkcji.

Ponieważ auto było na gwarancji, producent zmienił silnik.

Gdyby jednak wcześniej auto było po chip tuningu, to producent pewnie nie pokryłby naprawy, a ja w sumie nie powinienem mieć o to pretensji.

Finalnie całość przeciągnęła się do 6-7 tygodni, bo występowały jakieś problemy z nową jednostką, co dokładnie tego nie wiem, ale po którejś kolejnej wizycie i diagnostyce udało się to wychwycić i auto jeździ. Szczęśliwie na ten moment nic złego się nie dzieje.

PS2.
Tak jeszcze w temacie zużycia oleju, 1.0-1.5l na 10 000 km to w nich standard?
 
Ostatnia edycja:
A gdzie jest taka informacja że ten silnik tyle oleju brał?
 
100-150ml na 1000 km to dokładnie tyle - 1 do 1.5 litra na 10kkm
 
Co jeśli, tuner nie był winny, że silnik się w aucie rozleciał?

OC powinien mieć każdy warsztat, wiadomo, ale czy jeśli winna była wczesniejsza usterka to ubezpieczenie pokryje straty?

Ja bym poczekał na ekspertyzy przed wydawaniem pochopnych sądów.

Wiesz jeżeli jadę do mechanika na wymianę oleju, on podnosi auto żeby stary spuścić i mówi, że wachacz się ledwo trzyma to oczywiste, że nie jego wina.

Ale jeżeli podnosi, nic nie mówi, zmienia olej, wyjeżdża na plac i się w tym momencie tłok topi lub zaciera, to ciężko mówić o przypadku.
Taka analogia ;)

Mi ten opis który jest - a wypowiedziały się obie strony - wystarczy do wyrobienia zdania.
Jasne. Pewnie silnik umierał wcześniej, a MEGA doświadczony tuner (co było wielokrotnie podkreślane w tym wątku) na diagnozie przed mapowaniem tego nie wyłapał na Żadnym czujniku tylko stwierdził że robi i ok będzie.
Trochę to pod bajki podchodzi.j

Sprawa jest prosta. Jeżeli klient wstawia tunerowi samochód, a tuner zgadza się grzebać w silniku to odpowiada za wóz od momentu wzięcia kluczyków od klienta do ich oddania.

Nigdzie tu nie widziałem stwierdzenia tunera, że poinformował klienta na starcie że silnik pada i robi na jego odpowiedzialność.
 
Ostatnia edycja:
100-150ml na 1000 km to dokładnie tyle - 1 do 1.5 litra na 10kkm
Producent informuje ,że silnik może zużywać 400 ml na 1000 co daje 4 l na 10000 także zużycie ,które jest tutaj podane mieści się spokojnie w normie.
BA nawet nie dobija do 50 % więc tutaj olej to problemem nie był.
Sam się teraz zastanawiam ile ja dolewam na 10 tyś .
 
Nadal nie wiadomo jak wyglądał silnik po tej "imprezie" - co w nim zawiodło. Bez tego to takie gdybanie.
 
Producent informuje ,że silnik może zużywać 400 ml na 1000 co daje 4 l na 10000 także zużycie ,które jest tutaj podane mieści się spokojnie w normie.
BA nawet nie dobija do 50 % więc tutaj olej to problemem nie był.
Sam się teraz zastanawiam ile ja dolewam na 10 tyś .
Ja w swoim 2.4 JTD dolewam po 8 tys 0,2-0,3 l oleju.
4 l oleju na 10 tys nie zużywał nawet mój kilkunastoletni kaszlak którego ujeżdżałem jako biedny student

Wysłane z mojego moto e6s przy użyciu Tapatalka
 
Ja w swoim 2.4 JTD dolewam po 8 tys 0,2-0,3 l oleju.
4 l oleju na 10 tys nie zużywał nawet mój kilkunastoletni kaszlak którego ujeżdżałem jako biedny student

Wysłane z mojego moto e6s przy użyciu Tapatalka

Tak sie bronia producenci w razie pobierania oleju, ze np. litr za 10000km to norma, zebys nie latal z gwarancją w nowym aucie, ze po 5 tysiacach musiales dolac np 200-300ml. I wtedy wpisuja wlasnie w instrukcje, ze to jest norma. A czy jest, czy nie jest, to druga sprawa. Ja mam dopiero alfe 4,5 tys km. Przez pierwsze 3 tys nic nie wlewalem (olej na max, a po jezdzie pokazuje komputer 5/6 kresek przed odpaleniem). Ale ostatnio zrobilem trase 360km z czego 300km to autostrada i eski, na esce srednia 140km/h, na autostradzie 160km/j, 4 osoby plus bagaz. I taka trasa potem powrotna. I mi zeszlo o ta jedna kreske (na zimnym 5/6, po jeździe 4/6). I to po 4tys km od wyniany. Skoro bagnet pomiędzy min-max to litr, podzielić na 6 to ~170ml, tyle mi auto oleju silnik pobiera, i raczej sie tym nie martwie
 
Ja mam dopiero alfe 4,5 tys km
Dobra rada, skoro masz krótko alfę. Zanim zaczniesz dolewać olej na podstawie komputera, to najpierw sprawdzaj bagnet. Silniki JTD praktycznie nie biorą oleju i nie ma sensu porównywać ich do jakiejkolwiek benzyny
 
Teraz to w sumie zaczynam się martwić jak tak czytam wasze wypowiedzi.
Ja swoim 2.4 zrobiłem nalot około 12tys kilometrów i oleju nigdy nie dolewałem, wymieniałem go dwa razy i stan zawsze taki sam (często sprawdzam bagnetem) a nawet powiedziałbym, że jest go więcej... Od zawsze ubywa mi chłodniczego ale żadnych skutków tego nie widzę, żadnego dymienia, moc ma od dwóch lat taką samą, nie czuje różnic.

Aktualnie ma 220tys kilometrów i w tym miesiącu planuje usunięcie DPF-a.
 
Ostatnia edycja:
Dobra rada, skoro masz krótko alfę. Zanim zaczniesz dolewać olej na podstawie komputera, to najpierw sprawdzaj bagnet. Silniki JTD praktycznie nie biorą oleju i nie ma sensu porównywać ich do jakiejkolwiek benzyny

Sprawdzam. Juz zdazylem.doczytac, ze czujnik dziala jak chce. Ale skoro jego stan spada o jedna kreske po jezdzie, to jakims tam wyznacznikiem jest i wiem, ze dziala. Jadac do pracy 15km nie będę oleju sprawdzac codziennie. Ale jeśli znowu będę jeździć w delegacje w dlugie aytostradowe trasy, na pewno będę sprawdzac na bagnecie
 
Amortyzatory
Powrót
Góra