Moi drodzy, ja tu widzę licytację "kto mniej". Niestety mogę dorzucić się do wątku, ale po tej drugiej stronie - z kogo zdarto najwięcej.
A niestety ze mnie!
Miałem o tym w zasadzie nie pisać, bo aż wstyd zostać tak orżniętym, i normalnie bym tego nie zostawił tak, lecz niestety samochód był zdawany "na gębę", bez wypełniania dokumentu zlecenia, więc nie miałem nic w ręku, poza moją kartką, a to jak wiemy nikogo nie wiąże i ASO potraktowało to co tam napisałem dość rozszerzająco. Mam lekcję,
zawsze zlecenie, nie ma, że "potem uzupełnimy, bo wszystko na kartce jasne". A tutaj moja karteczka (łatwo odgadnąć co powinno pójść w ramach gwarancji):
Wydaje mi się, że na kartce wszystko wyłożyłem na maksa łopatologicznie...
Zobaczmy po kolei co z tego wyszło... (dla tych, którzy nie chcą fotki analizować, niżej jest rozpiska, z VAT bez rabatu, o którym potem). Rachunek:
Julka 1.4 170 MA, manual, przebieg wtedy ~20000 km.
Analiza rachunku:
Robocizna - 2.4 rbg - 649,44 zł
4l Selenii 0W30 - 352,10 (w innych ASO ok. 230 za 4l)
Filtr oleju - 88,41 (normalna cena ASO)
Filtr powietrza - 165,57 (inne ASO ok. 125 zł)
Klima (chociaż nic o klimie nie mówiłem, żeby robić):
Dezynfekcja - 110,51
Czynnik - 82,10
Filtr p. pyłkowy (ale nie węglowy, zwykły) - 123,43
Do tego oczyszczenie hamulców tylnych (chciałem, nie wiem czy coś pomogło, teraz przy odpuszczaniu tył pyka, jakby na jakiejś sprężynie/blaszce) - 69,55 zł
Do tego "zestaw serwisowy" za 135,43 - jak rozumiem - za uzupełnienie Paraflu (od min do max), prosiłem o to, ale widać nie byłem świadomy ceny.
W sumie (jeszcze korek spustowy miski i złącze elektryczne za 5zł każde) - 1793 zł
Na koniec "cherry on top" - wcale nie chciałem, żeby był robiony
przegląd (prawie 4 miesiące przed terminem, 10000 km przed terminem), więc po dłuższych pertraktacjach dostałem 15% rabatu - po rabacie tylko 1524,30!
Na mój opór, że "ale czemu klima" (o której absolutnie nic nie pisałem, że chcę) zaproponowano mi założenie brudnego filtra kabinowego i upuszczenie czynnika z klimy. Dzięki.
No dobrze - najlepsze na koniec, szczytem jest to, że na 99,9% olej nie został zmieniony, bo gdy następnego dnia rano sprawdziłem jego poziom (po 7 km od "wymiany") był tak samo czarny jak smoła jak 3 dni wcześniej...
PS: A przepraszam - żeby oddać 100% historii - jeszcze w ramach rekompensaty dostałem breloczek Alfa Romeo (którego nie da się przypiąc do kluczy od Julki, bo jest za grube kółko) i środek Shella do czyszczenia układu paliwowego (o wartości 10 zł)!