[Giulia] Całkowite rozładowanie akumulatora w nocy

Status
Ten wątek został zamknięty.
Problem tkwi w tym, że obecnie kontrolę jakości na nowo wprowadzonych modelach przerzucono na pierwszych klientów. Sprawdź sobie ile mają wezwań do serwisu inne marki (także premium) Ile wtop zaliczyło Audi czy BMW (dużo gorszych niż rozładowany akumulator) z nowymi generacjami modeli czy silników.
To już nie te czasy gdzie najbardziej skomplikowanym układem elektronicznym w aucie było radio a prąd po prostu trafiał po oddzielnym kablu do każdego urządzenia. Fabryka technicznie nie jest w stanie przetestować długotrwale każdej konfiguracji wyposażeniowej modelu. Z tego też powodu japończycy mają mniej wtop bo u nich masz 3 opcje wyposażenia, a dokupić możesz lakier i felgi.
 
Kolega kupił nowe auto, za worek pieniędzy i ma problemy, problemy wskazujące na kiepską jakość wykonania, dziury w kontroli jakości. To jest dramatyczne, rzadko się spotyka, że komuś w nowiutkiej bryce sypią się takie rzeczy. Strach pomyśleć, co się posypie jak przejedzie te 50 czy 100 tysięcy...
Czemu więc wcina się nam Wichura i wzywa Belfra? Mnie jest autentycznie szkoda Nuakszota.

- - - Updated - - -



O tym samym własnie piszę. Bardzo mnie to martwi. Jakoś wykonania, dbałość o brak pomyłek, drobiazgi niedopracowane. To wskazuje, ze nic się nie zmieniło.
A cena wskazuje na PREMIUM.
Takie są fakty, coraz tych głosów wiecej, im więcej aut jeździ.

Anderson do jasnej ciasnej... jestem spokojnym czlowiekiem ale Twoja retoryka zaczyna mnie wyprowadzac z rownowagi. Czy ty zaplaciles taka kwote za ten samochod ? Masz go w garazu ? co sie sypie do diabla ? Takie usterki to wg. Ciebie sypanie ? Jezdzilem nowymi, prosto z salonu samochodami, ktore sypaly sie o wiele bardziej a byly dluzej na rynku. Martwi Ci jakosc wykonania ? Siedziales w srodku, jezdziles, testowales? Dla mnie ta jest na bardzo wysokim poziomie! Zaplacilem za Veloce worek pieniedzy i akceptuje taki stan rzeczy, doskonale wiedzialem, ze kupuje swiezy samochod i dla mnie to zaden problem. Jezdzi lepiej od konkurencji - jezdzi, ma bardzo dobre wyposazenie, ktore odpowiada moim wymaganiom - ma. Czy kupilbym jeszcze raz ten samochod - zdecydowanie.
 
Problem tkwi w tym, że obecnie kontrolę jakości na nowo wprowadzonych modelach przerzucono na pierwszych klientów. Sprawdź sobie ile mają wezwań do serwisu inne marki (także premium) Ile wtop zaliczyło Audi czy BMW (dużo gorszych niż rozładowany akumulator) z nowymi generacjami modeli czy silników.
To już nie te czasy gdzie najbardziej skomplikowanym układem elektronicznym w aucie było radio a prąd po prostu trafiał po oddzielnym kablu do każdego urządzenia. Fabryka technicznie nie jest w stanie przetestować długotrwale każdej konfiguracji wyposażeniowej modelu. Z tego też powodu japończycy mają mniej wtop bo u nich masz 3 opcje wyposażenia, a dokupić możesz lakier i felgi.

Nie wspomnę już o licznych akcjach serwisowych Toyoty, uważanej wręcz za symbol niezawodności, choć to już tylko częściowo aktualna ocena
 
Anderson do jasnej ciasnej... Jezdzi lepiej od konkurencji - jezdzi, ma bardzo dobre wyposazenie, ktore odpowiada moim wymaganiom - ma. Czy kupilbym jeszcze raz ten samochod - zdecydowanie.

Dalsza dyskusja nie ma sensu. Działa tutaj prosta zasada: jak ktoś wydał na coś kasę, będzie bronił własnej decyzji, nawet jakby mu koło odpadło albo maska się otworzyła podczas jazdy. Celowo przesadzam tutaj.
Ile czasu masz to auto? Parę tygodni tak? I już wiesz, że zdecydowanie kupiłbyś je znów. OK, bo ładny, podoba się, ma funkcje, dobrze się prowadzi itd. Tyle, że doskonale wiesz, ze jakość auta ocenia się dopiero po konkretnym przebiegu, kiedy wiadomo co działa a co się wysypie, co się zużywa i jak, jakie są rzeczywiste koszty utrzymania auta, co ewentualnie okazało się z czasem zawodne, mniej trwałe, jakie ewentualnie pojawiały się awarie i sto innych rzeczy.
Doskonale to wiesz. Ale ponieważ rozmawiamy tutaj nie o meritum ale o obronie własnej decyzji zakupu, obiektywne spojrzenie szlag trafia.
Nie ma sensu gadać dalej. Na koniec poproszę: napisz nam tutaj, nie wiem, po roku jazdy, po tych co najmniej 30-40 tysiącach kilometrów, w różnych warunkach, jak sprawuje się auto, co w nim ewentualnie zawodzi, albo co Cię zaskoczyło na plus, jakie były koszty, z czym miałeś problemy.
Dopiero wtedy można wiarygodnie ocenić auto. To jest abecadło logicznego myślenia. No chyba, że się z tym nie zgadzasz. Z Tobą można pogadać normalnie, w odróżnieniu od rozmaitych chamskich czy agresywnych wichur i innych jaboleqów, bluzgających na każdego, kto ośmiela się nie padać na kolana przed Giulią. Rynek nie padł przed nią na kolana, przynajmniej jak dotąd nie. To też o czymś świadczy: zestaw sprzedaż konkurencyjnych modeli i masz odpowiedź. No ale do fanatyków to nie dociera. Pozdrawiam, udanej i bezawaryjnej jazdy życzę. Liczę na opis po tych 30-40 tysiącach, ale obiektywny. Nie wątpię, że Ciebie będzie stać na obiektywizm.
 
Ostatnia edycja:
Dalsza dyskusja nie ma sensu. Działa tutaj prosta zasada: jak ktoś wydał na coś kasę, będzie bronił własnej decyzji, nawet jakby mu koło odpadło albo maska się otworzyła podczas jazdy. ....

Wszystko do czasu :) I w zależności od potrzeb / zastosowania auta. Ja po ...nastu latach i setkach tys km z Alfami wiem, że mowy nie ma, aby wóz z poważnym zastosowaniem miał być Alfą Romeo. Do zabawy, hobby, z ciekawości, mając zastępczą drugą/trzecią Alfę na czas gdy jedna w drugim domu - serwisie :) itd. - tak, czemu nie.
Ale dla rodziny, żony, rozwożenia dzieciaków, żeby nie mieć przestojów i psutych wycieczek/wakacji, do poważnej pracy nie tolerującej spóźnień itd., czy też do "niezawracania głowy" - aby mieć czas na zajmowanie się Alfą, a nie nim - japoniec i święty spokój.

(BTW co do maski to Giulia ma 2 zamki :) ale w 156 kilka razy czytałem o takich przypadkach - otwarcia w czasie jazdy...)
 
Wszystko do czasu :) I w zależności od potrzeb / zastosowania auta. Ja po ...nastu latach i setkach tys km z Alfami wiem, że mowy nie ma, aby wóz z poważnym zastosowaniem miał być Alfą Romeo. Do zabawy, hobby, z ciekawości, mając zastępczą drugą/trzecią Alfę na czas gdy jedna w drugim domu - serwisie :) itd. - tak, czemu nie.
Ale dla rodziny, żony, rozwożenia dzieciaków, żeby nie mieć przestojów i psutych wycieczek/wakacji, do poważnej pracy nie tolerującej spóźnień itd., czy też do "niezawracania głowy" - aby mieć czas na zajmowanie się Alfą, a nie nim - japoniec i święty spokój.

No popatrz - ja mam 159 od 10 lat - jak na razie NIGDY mnie nie zawiodła (a nie, przepraszam - gdy miała 7 lat musiałem wymienić akumulator ;) ) Używam jej na co dzień (dojazdy do pracy, odwożenie dziecka). Przed 159 jeździłem kilka lat Corollą E12 z fantastycznym dieselkiem 1.4 D4D, którą również miałem od nowości. Ten samochód również mnie nie zawiódł, ale...gdy miała 5 lat padł alternator (na szczęscie nie musiałem wzywać lawety - brak ładowania, padły diody + szczotki). Moja żona zaś jeździła RAV4 III generacji (2006 - 2013) - gdy samochód nie miał jeszcze pełnych 3 lat i przy przebiegu 57 k km padły...wycieraczki a dwa miesiące później podczas przeglądu w ASO (auto było jeszcze na gwarancji) wykryto poważny wyciek z tylnej półosi napędowej.

Reasumując: moja własna historia jak widać jest żywym zaprzeczeniem stereotypów :)
 
Dalsza dyskusja nie ma sensu. Działa tutaj prosta zasada: jak ktoś wydał na coś kasę, będzie bronił własnej decyzji, nawet jakby mu koło odpadło albo maska się otworzyła podczas jazdy. Celowo przesadzam tutaj.
.....
Pozdrawiam, udanej i bezawaryjnej jazdy życzę. Liczę na opis po tych 30-40 tysiącach, ale obiektywny. Nie wątpię, że Ciebie będzie stać na obiektywizm.


Jesteś bezczelny - człowiek zagłosował za Giulią swoimi pieniędzmi, jeździ i mówi że kupił by znowu - a ty masz czelność wytykać mu, że WIESZ lepiej?
I jeszcze piszesz mu takie rzeczy? A kim ty jesteś do jasnej ... rozstawiasz tu wszystkich po kątach, piszesz donosy do admina, ciągle zaśmiecasz wątek swoją zdartą płytą o upadku Alfy. Nie masz zielonego pojęcia o wprowadzaniu nowego modelu na rynek i produkcji samochodów. Jeśli już masz coś do powiedzenia, to jest to krytyka, całkowicie nie poparta jakimkolwiek szerszym poglądem na dzisiejszą motoryzację. Na dodatek jesteś podobno ponoć szykanowany tutaj arbiter elegancji i dobrych manier ;))
 
Ostatnia edycja:
Reasumując: moja własna historia jak widać jest żywym zaprzeczeniem stereotypów :)

No a moja nie jest i co, będziemy się licytować czy jak ?:) Pojedyncze historie to nie statystyki . A stereotypy się znikąd nie biorą niestety.
 
No a moja nie jest i co, będziemy się licytować czy jak ?:) Pojedyncze historie to nie statystyki . A stereotypy się znikąd nie biorą niestety.

Pojedyńcze historie ;)

powroty lawetami w przypadku BMW (w rodzinie i znajomych, wszystkie auta prawie od nowości lub od nowości w jednych rękach)
320d E91 - padło turbo - laweta
330d E93 - pękł wąż paliwa - laweta, padł rozrusznik - laweta
530d E60 - pękł wężyk aktywnego stablilizatora - laweta
525d F10 - padły obie turbiny - dokulał się do serwisu o własnych siłach z V-max 60 kmh
520d E61 - padło serwo hamulca (na szczęści przy hamowaniu z 10 kmh i braku ruchu na poprzecznej ulicy - dojechal do serwisu z użyciem ręcznego hamulca

nie mówię o innych usterkach i naprawach wykonywanych na bieżąco zauważonych np. podczas przeglądów
i to niby ta bezawaryjna klasa premium ;)
 
Że się powtórzę niejaki Anderson - Ignorować ! (gość ma chyba jakieś problemy - w/g niego (KRS) przecież Guli NIE MA a teraz tym bardziej jak jest to MUSI z nią walczyć)
 
Awaria usunięta i podany został jej powód. Jeśli pojawią się nowe fakty, proszę pisać na PW do mnie i otworzę temat.
 
Ostatnia edycja:
Status
Ten wątek został zamknięty.
Amortyzatory
Powrót
Góra