Czołem 
Nie jest to moja pierwsza Alfa, nie jest to również moja pierwsza 156-ka, co nie znaczy, że to nie mój pierwszy raz
To moje pierwsze - i już wiem, że nie ostatnie - Busso
Samochodem cieszę się od pół roku. Kupiony został dosyć spontanicznie - sprzedałem poprzedni samochód i pilnie potrzebowałem nowego - rozglądałem się w desperacji również za innymi markami ale w okolicy pojawiła się oferta sprzedaży 156 z V6 na pokładzie. Samochód wyglądał jako tako, zawieszenie kwalifikowało się do kompleksowego remontu ale najważniejsze, że silnik pracował równiutko, nie przerywał, nie trząsł się - zdecydowałem się w to wejść. Zaletą wtedy wydawała się też instalacja LPG - teraz uważam to za jedną z największych wad tego egzemplarza.
Od razu po kupnie zafundowałem swojej V-ce nowy rozrząd, przy okazji zostały też wymienione dwie poduszki silnika oraz koło pasowe wału. Tutaj przekonałem się po raz pierwszy na własnej skórze, że lekko nie będzie. Wyzwaniem okazało się znalezienie choćby używanej poduszki, a jeszcze większym koła pasowego - finalnie pod maską z braku alternatywy wylądowało koło od 3,0 - pasuje plug&play i na razie spisuje się dobrze. Niedługo potem Alfa dostała nowe hamulce na tylnej osi - po przesiadce z Brembo w poprzedniej Alfie - przerażająco małe jak na taką moc silnika
Okazuje się, że w 156 z początku produkcji pakowali mniejsze tarcze niż w późniejszych latach - będzie trzeba poprawić fabrykę ale więcej o planach wobec samochodu opowiem potem, postaram się również wstawić jakieś zdjęcia.
Nie jest to moja pierwsza Alfa, nie jest to również moja pierwsza 156-ka, co nie znaczy, że to nie mój pierwszy raz
To moje pierwsze - i już wiem, że nie ostatnie - Busso
Samochodem cieszę się od pół roku. Kupiony został dosyć spontanicznie - sprzedałem poprzedni samochód i pilnie potrzebowałem nowego - rozglądałem się w desperacji również za innymi markami ale w okolicy pojawiła się oferta sprzedaży 156 z V6 na pokładzie. Samochód wyglądał jako tako, zawieszenie kwalifikowało się do kompleksowego remontu ale najważniejsze, że silnik pracował równiutko, nie przerywał, nie trząsł się - zdecydowałem się w to wejść. Zaletą wtedy wydawała się też instalacja LPG - teraz uważam to za jedną z największych wad tego egzemplarza.
Od razu po kupnie zafundowałem swojej V-ce nowy rozrząd, przy okazji zostały też wymienione dwie poduszki silnika oraz koło pasowe wału. Tutaj przekonałem się po raz pierwszy na własnej skórze, że lekko nie będzie. Wyzwaniem okazało się znalezienie choćby używanej poduszki, a jeszcze większym koła pasowego - finalnie pod maską z braku alternatywy wylądowało koło od 3,0 - pasuje plug&play i na razie spisuje się dobrze. Niedługo potem Alfa dostała nowe hamulce na tylnej osi - po przesiadce z Brembo w poprzedniej Alfie - przerażająco małe jak na taką moc silnika




























