Awaria po wymianie rozrządu

  • Autor wątku Autor wątku cin_ek
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Jak sam napisałeś, samochód zgasł podczas pracy silniika, a potem już nie chciał zapalić. Nie wiem, czy czasami nie doszło do przeskoczenia paska rozrządu i czy nie nastąpiła kolizja tłoków z zaworami. To jest bardzo prawdopodobne bo zatarty wartiator stawiał niesamowity opór dla paska rozrządu, który go próbował napędzać. Niech mechanicy sprawdzą koniecznie, czy nie doszło do kolizji. Oni bedą wiedzieli, jak sprawdzić: podstawowe czynności to sprawdzenie, czy wszystko lekko się obraca i sprawdzenie kompresji na poszczególnych cylindrach.
Oczywiście gdybym ja miał decydować, to pasek wymieniłbym na nowy bo ten już może być bardzo "przesilony".
 
pytałem ich o pasek to stwierdzili że jest ok i nie ma sensu nowego dawać. Ale jakby pasek przeskoczył to by chyba wałek na górze zaworów jakiś ślad zostawił?

Pojechałem zrobić rozrząd żeby nie przeskoczył to się okaże że nowy przeskoczył i będzie dupa blada :(
 
mówili że wystarczy nowy wariator i panewki i będzie śmigać jak trzeba
Czyli wykluczyli krzywy wałek rozrządu... Wariator można sprawdzić, ale KOLEGO! Czy to dobry pomysł, aby ekspertyzę robił serwis, który potencjalnie mógł dopuścić się błędu w sztuce?

pytałem ich o pasek to stwierdzili że jest ok i nie ma sensu nowego dawać.
Brawo, to teraz tylko muszą Cię przekabacić, że to wina wariatora, ale będzie problem, bo to oryginał.

Naprawdę współczuję, bo wystąpiły dodatkowe koszta, które ktoś musi je pokryć. Wszystko wskazuje na to, że będą się wykręcać na możliwe sposoby...

PS. Ja kupowałem rozrząd z bajerami, olejami itd. od "taniegofiata" i ASO, w którym robili wymianę dało mi normalnie gwarancję na 120tys. Znają sprzedawcę, więc coś w tym musi być... Myślałem, że będą jęczeć, a tu takie zaskoczenie. Ale w końcu to dobrze, że wierzą w swój profesjonalizm. Dodatkowo ucieszyłem się, jak zobaczyłem że każda nakrętka, czy uszczelka, która była odkręcana została wymieniona na nową. To są właśnie "drobnostki" które otrzymujemy robiąc nasze samochody w stacjach autoryzowanych.
 
- dla procedury odszkodowania musi być powołany niezależny ekspert.
- i tak robili w moim przypadku, tutaj nie ma fuszerki po "fuszerce".
- ten warsztat rzetelnie podchodzi do sprawy, ale rozumiem nasze obawy.
- tyle lat i tylko jedyne wyjście ASO daje znać o sobie, ale bez paniki,
kolega jest w dobrych rekach.
- co nie znaczy że nie bedziemy go wspierać i obserwować los tego przypadku.
 
To że oni dadzą sami do ekspertyzy to jedno a dwa że info o tej awarii wraz ze zdjęciami dostanie również tanifiat. Zobaczę co on na takie rewelacje. Co do winy wariatora to jestem mało przekonany, bo wcześniej kupowałem u niego zawieszenie i wszystko było ok, wariatorów sprzedał też całą masę i dziwne że akurat ten jeden był do d..y. Resztę części tzn rolki, napinacze, paski pompę wody kupiłem w sklepie w Legnicy który działa odkąd pamiętam i wszystko było nowe oryginalnie zapakowane. Paski formy Dayco rolki i napinacze INA pompa wody Ruville a nie jakieś zastępcze gówno po kosztach.
Do ASO nie jechałem bo większość polecała Irbis na Paprotnej, więc i ja pojechałem tym bardziej że miałem sprawę do załatwienia we Wrocławiu. Ja nie zamierzam ponosić dodatkowych kosztów naprawy. Auto wstawiłem sprawne a wymiana była tylko profilaktyczna, więc oczekuje zwrotu sprawnego auta.
 
pytałem ich o pasek to stwierdzili że jest ok i nie ma sensu nowego dawać. Ale jakby pasek przeskoczył to by chyba wałek na górze zaworów jakiś ślad zostawił?

Pojechałem zrobić rozrząd żeby nie przeskoczył to się okaże że nowy przeskoczył i będzie dupa blada :(

Poczekajmy na ekspertyzę i miejmy nadzieję, że nie będzie innych uszkodzeń, oprócz tych, które opisałeś. Natomiast nie ulega wątpliwości, że pasek bardzo mocno pracował przez te 2 minuty, napędzając zacierający się wariator. Dlatego dla pewności zastosowałbym nowy pasek, żeby w przyszłości nie było żadnych niespodzianek. Te paski zawsze dobrze wyglądają, a potem nagle wycinają się im zęby i głowica do remontu.
To, że obecnie nic nie widać, nie świadczy o tym, że nie doszlo do kolizji. Jak tłok uderza w zawór to najczęściej (na szczęście) zawór nie wytrzymuje tego eksperymentu i się zgina. Cały jest za to tłok, korbowód i wałek rozrządu, i dlatego z góry nic nie widać.
Jeśli wariator był krzywy to Irbis być może też nie jest bez winy. Po założeniu nowego rozrządu należy ręcznie obrócić silnikiem przynajmniej 2 pełne obroty. Jeśli było duże tarcie to mechanik powinien zauważyć, że coś się dzieje niedobrego i sprawdzić, dlaczego ciężko się obraca.
 
Ostatnia edycja:
Moim zdaniem chociarz nie jestem mechaniorem zjebali robote.
Wąąąąąąąąatpie w to żeby nowy wariat był winny. Poprostu nie przyznają sie do winy i oczywiscie trzeba zrzucic na złą kupionączęść.
Mowie tak dlatego ze moze jestem uczulony na warsztaty. Po zerwaniu rozrzadu czekale mna auto 3tyg, zdarli ze mnie 4 500zł a i tak bylo do poprawki czyli jeszcze dodatkowy tydzien. :(
 
Ostatnia edycja:
Moim zdaniem chociarz nie jestem mechaniorem zjebali robote.
Wąąąąąąąąatpie w to żeby nowy wariat był winny. Poprostu nie przyznają sie do winy i oczywiscie trzeba zrzucic na złą kupionączęść.
Mowie tak dlatego ze moze jestem uczulony na warsztaty. Po zerwaniu rozrzadu czekale mna auto 3tyg, zdarli ze mnie 4 500zł a i tak bylo do poprawki czyli jeszcze dodatkowy tydzien. :(

tez mysle ze goscie skopali robote. teraz jak wariat jest zatarty to tak czy siak wyjdzie ze jest krzywy nima chu...aaa we wsi zeby tak nie bylo. potem powiedza ze panewki mialy dosc i juz nie wytrzymaly
stare pierdo,,,,lenie papraczy ktorzy nie potrafia zrobic prostej czynnosci. jeszcze raz podkresle ze mogly skubancuchy zalozyc panewki nie na swoje miejsca czyli np zamienili panewke nr z panewka nr 2 nie zamieniajac przy tym dolnych
i ot to zatarcie. temat przerabialem w vw pasacie gdy robilem wal korbowy . wystarczylo zamienic kolejnosc jednej panewki i wal stawal w miejscu
 
kluczowa sprawa - nie pokręcili kołem po złożeniu przed odpaleniem - i to im wypominaj
 
Piszesz że nie chciał zapalić? czy po prostu nie dało się go ruszyć? Z fotek wynika że zostały zamienione panewki, uszkodzili wałek podczas demontażu lub montażu wariatora( wkręcanie wałka w imadło i dmontowanie i montowanie kluczem hydraulicznym wariatora) sprawdż stan wałka czy nie ma śladów od klucza lub skrzywili wałek. Jeszcze jedna przyczyna,nie dokręcili stopek panewek jak należy bo jak widać na fotach są uszkodzone dwie panewki.Ewidentnie błąd montażowy
 
od nich dostałem informację że auto już po złożeniu i wymianie oleju i płyny chłodniczego odpaliło. Chodziło sobie z dwie minutki po czym szarpnęło coś wydało dźwięk i Alfa padła. Później nie chciała odpalić. Jak wróciłem do warsztatu takie informacje mi przekazali.
Nie wspominali nic o tym że kręcili pierw ręcznie aby sprawdzić, być może im się spieszyło bo to sobota po 14 i olali to i odrazu odpalili auto.
W sobotę też za bardzo nie myślałem co i jak bo jak się dowiedziałem że Alfa padła to się zagotowałem.
Czy do wymiany wariatora jest potrzebny ten zegar? bo coś o nim nie wspominali.
Przez noc przyszło mi do głowy jeszcze jedno:
Dajmy na to że wariator był uszkodzony i miał to bicie:
- to czy tak pracujący wariator nie przenosił by tych drgań na wałek? a jeśli tak to dlaczego wałek jest nieprzetarty lub miejsca gdzie jest osadzany?
- jakim cudem idealnie gładki wariator mógł zrobić takie wyżłobienia, miejscami mają chyba z 1 mm

Pokazałem fotki znajomemu mechanikowi i pierwsze co to zapytał czy ja byłem w profesjonalnym serwisie czy u jakiegoś Ryśka w stodole. Też mówi że to ich wina i coś skopali przy montażu.

Poczekam na ich ekspertyzę oraz stanowisko tanifiat i zobaczę co dalej. Najgorsze to że Alfa jest we Wrocławiu i moga tam teraz zrobić co chcą
 
nie ma znaczenia czy był wadliwy wariator, czy nawet krzywy wałek (w co wątpię). Monter powinien wszystko sprawdzić przed odpaleniem samochodu.
Wg. mnie to wielki błąd, że to oni robią ekspertyzę, bo jaki problem zdiagnozować teraz, że wariator jest dupnięty?

A jak padnie Ci rozrząd za 10tkm, kto zapłaci za remont? Gwarancja go dalej obejmuje?
 
w sobotę nie miałem głowy do myślenia kto to będzie robił a nie znam też miejsca gdzie coś takiego mogliby zrobić.
Gdyby wszystko było ok to dają gwarancję. Pytałem się czy w przypadku jak daje swoje części również to powiedzieli że jeżeli części są markowe to nie ma problemu.
Co w tym wypadku nie wiem. Boję się właśnie sytuacji że nawet jeśli to naprawią to przez tą awarię zaczną się zaraz cuda dziać z silnikiem.

Wałek nie mógł być wcześniej krzywy bo powiedzieli że jest idealny a po rozebraniu stary wariator był gładziutki i panewki też, więc wcześniej tam nic się nie działo
 
cinek powiem jedno, nie daj sobie wmówić bajek odnośnie wariatora, wiele silników w życiu poskładałem i powiem jedno, aby powstały takie uszkodzenia na panewce musiało zostać na niej cialo obce [piasek, opiłek metalu, inny syf], sam z siebie wariator pracujacy duza równą powierzchnia do panewki nie da rady nic takiego zrobić chyba że panowie mechanicy w jakis glupi sposob dokonali jego montazu na wałku, może w imadełku sobie go przytrzymali i zadzior sie zrobil na powierzchni wariatora ktory potem wydarl panewke, może sie im gdzies przy przenoszeniu stuknelo powierchnia wariatora, różnie mogło być.

Nie znam tego serwisu, nie oceniam ich, ale rozne pomysly mechanikow juz widzialem w życiu.
 
I wszystko wiadomo. Dzwonili z Irbisu. Wariator był ok wałek też nic nie było krzywe. Nie wiedzą co było przyczyną ale będą jej szukać. Mówię im że pewnie błąd pracownika. Nie zaprzeczył nie potwierdził bo mówi że nie mieli takiej awarii jeszcze. Mają to zrobić i sprawdzić czy głębiej nie ma uszkodzeń. Koszty naprawy pokrywają oni. Cieszy podejście do sprawy ale szkoda że musiało do tego dojść. Aha nie kręcili ręcznie przed odpaleniem. Tanifiat mówił że przy wymianie wariatora fajnie by było wymienić panewki aby dwie powierzchnie były nowe.
 
Profesjonalne i uczciwe podejście i tak pewnie zaowocuje, że osoby które przeczytają temat bez wahania oddadzą swoje samochody do tego serwisu. Więc nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło...
 
szczęśliwe to będzie jak wrócę Nią do domu i nie będę słyszał klekotu diesla. Oby to nie pociągnęło za sobą innych awarii zaraz
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak sobie myślę jak tą sprawę zakończyć od strony finansowej. Miałem zapłacić im za naprawę 350 zl ale w takiej sytuacji to raczej odpada, za doprowadzenie Alfy do stanu używalności zapłacą sami. Nurtuje mnie tylko kwestia zakupu części na które wydałem około 1500 zł. Np wariator nie nadaje się do użytku więc tak sobie myślę że chyba powinni mi to jakoś wynagrodzić, to samo chyba z paskiem rozrządu bo tak jak piszecie lepiej go wymienić. Nie wiem póki co jak tam inne części. Wkońcu uszkodzili mi coś co było moją własnością a w sumie ma zerowy przebieg więc kasa wywalona w błoto.

Druga kwestia to co sprawdzić przy odbiorze auta, na co szczególnie zwrócić uwagę, czego od nich żądać?

Póki co dziękuje wszystkim za wszelkie uwagi i sugestie.
 
Ostatnia edycja:
już wiem dlaczego tyle osób przyjeżdża swoimi AR po 200 czy 300km na wymianę rozrządu w Łodzi - po umówieniu robią to w zasadzie na poczekaniu 2-3h , komplet części na miejscu i gwarancja pisemna :) nie podaję nazwy firmy bo znowu ktoś napisze że mi za to płacą :D


jak ktoś będzie chciał to spyta na PW
 
Amortyzatory
Powrót
Góra