eee, no widocznie ja jestem egzotyczny, bo kiedys dobiłem do spalania 28L /100 km w miescie, podczas gdy na trasie to było poniżej 10L. Taka tam trzykrotna roznica w spalaniu i zasiegu, w zaleznosci od trybu uzytkowania.
Znów popełniasz błąd - porównujesz nominalne spalanie w trasie do rzeczywistego spalania w mieście - z perspektywy logiki to dyskwalifikacja ...
Jeżeli znajdziesz przypadek w którym np. rzeczywiste zużycie paliwa w ruchu miejskim vs nominalne osiągnie będzie równe dwa, lub więcej - to podaj to jako argument.
NIGDY nie widziałem zużycia np. 30-32 litry w mieście np. w 166 3.2 (zazwyczaj 15-16l przy jeździe zwykłej - bez grzebania się, ale też bez jakiegoś 'buta').
Podając tego typu argumenty stawiasz pod znakiem zapytania swoją zdolność do logicznej dyskusji opartej o elementarne fakty.
ale ja juz odpowiedzialem wieloktrotnie.
1. Pomimo naszego mocno węglowego mixu energetycznego, elektyk nadal emituje mniej.
2. Dzieki naszemu mocno węglowemu mixowi energetycznemu, płacimy dużo za uprawnienia do emisji CO2, i to jest wliczone w cenę energii. Co za tym idzie elektryki tez dostają karę, jesli prąd jest z wysokoemisyjnego zrodla.
powiedziałym kurtyna, ale jakies 5 minut po przeczytaniu tego dostaniecie ataku amnezji, i będziecie opowiadać w kółko dokładnie te same farmazony
Tutaj znów widać Twoje 'czarno-białe' podejście - podałes jakieś argumenty na dość wysokim poziomie abstrakcji - bez wnikania w szczegóły - a co najważniejsze - bez żadnej kwantyfikacji.
1. Tego, że 'emituje mniej' w miejscu 'produkcji energii' nikt nie neguje - nawet nie powiedziałeś mniej od czego?? Co porównujesz? Koszty wydobycia, transportu, rafinacji ropy? Porównuje się rzeczy porównywalne.
Mógłbym się zgodzić, że per saldo (od wydobycia węgla/ropy do otrzymania prądu/paliwa na stacji) elektryk jest "szkodliwy mniej" - ale bez twardych danych, na słowo nikt nie wierzy i nie podejmuje tak ważnych decyzji.
Ty, jako apologeta elektryczności, pewnie masz takie dane - chętnie je ujrzę - podasz?
2. NAWET jeżeli elektryki emitują mniej, a chcesz KARAĆ za emisje - to taka kara musi być adekwatna.
Proponujesz (jeżeli nie - to napisz) - (i) zakaz produkcji samochodow spalinowych w perspektywie 10-12 lat, (ii) 'kary' w postaci zakazu wjazdu/wysokie opłaty za wjazd do centrów miast, (ii) przecież 'spalinowece' już płacą w formie akcyz oraz innych podatkow, a także ponosząc koszt dostosowania do kolejnych, wyśrubowanych, norm spalania w UE.
Uważasz, że opłata za CO2 w przypadku elektryków to 'to samo' jeżeli chodzi o kary i jest ona adekwatna?
Przecież, żeby ustalić jakąś "karę" (ty to wymyśliłeś - więc tego używam) to chyba trzeba ustalić względną szkodliwość obu technologii - i wtedy 'karać'.
Twoje podejście oparte jest na bazie 'God feeling' zamiast 'fact based' - dziwisz się, że nikogo nie przekonasz w ten sposób?
Jeżeli wspierasz podejście 'God feeling' - to przypomnij sobie jakie były skutki arbitralnego podejścia w oderwaniu od faktów i rzeczywistości w sytuacji w której UE promowała diesle przez długi okres.
Kłopot z Twoimi "analizami sytuacji" zaczyna już się na etapie problem statement - zawieszasz się na jednym elemencie - jakim jest zużycie energii z akumulatora trakcyjnego samochodu EV bez oglądania się na pozostałe elementy oraz koszty z tym związane.
Nie neguję tego, że w świecie idealnym, elektryki to właściwy kierunek - tylko, że światy idealne nie istnieją, a rzeczywiste działania odbywają się w świecie rzeczywistym.
Jeżeli chciałbyś rozwiązać problem globalnego ocieplenia - to spójrz kto emituje największą część CO2 (ora innych zanieczyszczeń) - i jest to przemysł - nie motoryzacja indywidualnych użytkowników.
Nawet, jeżeli rozwiązaniem (wg. Ciebie) jest całkowita likwidacja transportu spalinowego dla użytkowników indywidualnych - to rozważaj chociaż cały proces end-to-end (od wydobycia/produkcji paliwa, pojazdów, do ich utylizacji) - analiza oparta jedynie o spalanie - jest, sorry, ale bardzo naiwna.
Może się okazać, że samochody osobowe będą w 100% oparte o prąd, a problem globalnego ocieplenia/zanieczyszczenia pozostanie nierozwiązany, bo przemysł będzie taki jak jest, inne kraje - np. Brazylia, Chiny, USA nie dostosują się w ten sposób.
Zostaniesz z dwoma problemami: nierozwiązanym problemem emisji, niekonkurencyjną/podupadła branżą motoryzacyjną z powodu złych decyzji.
Poza tym - ile byś nie protestował, ciągle pozostaje defekt Twojej pozycji w dyskusji - nie posiadasz samochodu elektrycznego.
'Practice what you preach' to podstawa wiarygodności - Ty jej nie masz (szczególnie w połączeniu z płytkimi 'rozwiązaniami, które proponujesz oraz ignorowaniem rzeczywistych ograniczeń - oraz, mógłbym dodać - dość kapryśnymi reakcjami na kontrargumenty).
Francuscy komuniści też widzieli gospodarkę centralnie planowaną, która miała 'pokonać' kapitalistyczną i chętnie widzieli eksperymenty w Europie Wschodniej (w tym u nas), ale u siebie jakoś niespecjalanie
