Jest jeszcze jeden problem, który stawia pod znakiem zapytania opłacalność "elektryka" ładowanego nie w domu, tylko z płatnych ładowarek. Czytałem niedawno tekst( chyba na Onecie) będący opisem wyprawy Teslą - z Polski do Hiszpanii i z powrotem, ze zwiedzaniem po drodze. Piszący przejechali 3900 km nie narzekając specjalnie na zasięg auta, sieć ładowarek, ani czas ładowania. Natomiast koszt przejechania 100 km ( uwzględniając kurs walut ) wyniósł 50 zł. Gdzie zatem oszczędność ?
Akurat pod względem kosztów na zachodzie, komercyjne ładowarki o zgrozo wychodzą taniej niż u nas...
Mnie bardziej rozbawił czas przejazdu - 3 dni i ilość postojów na ładowarce - 14.
Dla porównania w święta pokonałem trasę nieco krótszą, bo 2500km, co zajęło mi bez większego pośpiechu 2 dni (jazda przepisowa), a każdego dnia straciłem jeszcze ok. 3-4h na odwiedzenie zaplanowanych miejsc i jedzenie.
Juz pomijajac, ze na zachodzie benzyna jest tez troche drozsza, i za 50zł to wątpie, zebys 100km przejechał, to raczej mało kto będzie się ładował wyłącznie na komercyjnych, szybkich ładowarkach, gdzie jest drozej, niż w domu, co jest takie jakby naturalne (ktos przeciez musi za tej ładowarce zarobić).
Raczej mało kto?
W zależności od źródeł - nieco ponad 50% Polaków mieszka w domach jednorodzinnych. Wydaje się pięknie, ale domy jednorodzinne to nadal domena wsi i małych miast, czyli miejsc, których problem czystego powietrza nie dotyczy aż tak bardzo.
I tych też ludzi, czyli jakieś 50% Polaków (ok. 40% to ludzie mieszkający na wsi + małe miasteczka) problem nie będzie dotyczył aż tak mocno, bo mogą się ładować z domowego gniazdka.
Natomiast co mamy w reszcie miast?
Natomiast mieszkańcy większych miast mieszkają przede wszystkim w różnego rodzaju blokach na osiedlach mieszkaniowych. Najczęściej tak określają budynek, w którym mieszkają, mieszkańcy miast liczących od 20 tys. do 100 tys. ludności (70%). W takich budynkach mieszka jednak także ponad połowa mieszkańców pozostałych miast: zarówno tych najmniejszych (do 20 tys. ludności – 55%), jak i większych – od 101 tys. do 500 tys. ludności (58%) oraz ponadpółmilionowych (57%). Jednocześnie w dużych i największych miastach badani relatywnie często mieszkają w kamienicach – 24% mieszkańców miast liczących od 101 tys. do 500 tys. ludności i 19% mieszkańców największych aglomeracji (powyżej 501 tys. ludności).
Dane CBOS.
Oni też się mogą ładować z domu? Oczywiście zapewne pojawi się zaraz argument, że przecież mogą sobie zainstalować ładowarkę przy swoim miejscu parkingowym lub w hali garażowej. Tylko pytanie ilu z nich takie miejsce posiada? I oczywiście druga sprawa - koszt takiego przyłącza zamykający się nierzadko w okolicach kilkunastu tysięcy złotych.
Zazwyczaj przypisane czy własne miejsca parkingowe są dostępne w przypadku nowego budownictwa. A jak to wygląda w naszych miastach?
Mieszkańcy miast liczących 20–100 tys. ludności – najczęściej mieszkają w budownictwie z lat osiemdziesiątych (26%) i siedemdziesiątych (23%). Natomiast w większych miastach sytuacja jest dużo bardziej zróżnicowana. W dużych miejscowościach (od 101 tys. do 500 tys. ludności) spotyka się budynki zarówno z lat międzywojennych (15%), jak i pochodzące z okresu PRL (z lat siedemdziesiątych – 16%, sześćdziesiątych i osiemdziesiątych po 12%), ale także z pierwszej dekady III RP, czyli lat 1989–1999 (13%). W największych aglomeracjach najbardziej zauważalną różnicą (w porównaniu z innymi typami miast) jest rozwój budownictwa mieszkaniowego w ostatnich dwóch dekadach – w nowo wybudowanych budynkach mieszka blisko co trzeci mieszkaniec miast powyżej 500 tys. ludności (29%).
Pytanie do Was - ile widzieliście bloków czy osiedli mieszkaniowych sprzed 2000 roku, których mieszkańcy posiadają własne, wyznaczone miejsce parkingowe? Niewiele?
To teraz jak oni mają się ładować z domu? Kabelek z 5 piętra do samochodu?
Czyli jak nazwać mieszkańców takich osiedli? Mitycznymi bezdomnymi, czy może jak niektórzy fanatycy EV - biedakami, bo skoro ich nie stać na EV i mieszkanie z miejscem parkingowym lub dom, to przecież są biedakami i mogą jeździć zbiorkomem (tak, takie określenia na grupie właścicieli EV też padały, chociaż to się poprawia, bo wraz z wzrostem cen samochodów okazuje się, że tych biedaków przybywa wśród nich

).
I na koniec pytanie jak mam siebie zakwalifikować, bo wychodzi na to, że jestem podwójnie mityczny

Średni przebieg tygodniowy to ok. 1000km z czego z podziałem na dni to 2 x 450km i 5 x 20km. I nie, nie jeżdżę po bułki do Krakowa.
Mieszkam w miarę nowym budynku, ale należący do osiedla parking jest wspólny dla 2 bloków, bez przypisanych miejsc parkingowych. Czyli co, jak jestem w domu to 100m kabelka przez okno i ładowanie z 1 fazy? Owszem przyłączę mogę sobie postawić, ale cytując administrację - zgodnie z ustawą mogę sobie to zrobić na swój koszt (czyli dodatkowy licznik, kable, słupek, zmiana zabezpieczeń + cała dokumentacja wykonawcza), ale oni mi miejsca nie oznaczą jako tylko do ładowania EV, bo nie jest to moje miejsce. A z resztą nawet gdyby to zrobili, to na prywatnym parkingu SM czy Policja i tak nic takiemu delikwentowi, który zastawia ładowarkę nie zrobi.