Auta elektryczne i ogólnie powszechna elektryfikacja

Status
Ten wątek został zamknięty.
to raczej mało kto będzie się ładował wyłącznie na komercyjnych, szybkich ładowarkach, gdzie jest drozej, niż w domu, co jest takie jakby naturalne
No jasne, przecież po to masz samochód, żeby ładować się głównie w domu, logiczne.
A jak kolega skomentuje ruch armatora o zakazie wjazdu elektryków na prom? Co prawda jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale zapewne decyzję podjęli jacyś randomowi debile i dyletanci
 
ojojoj co to stanęło tu się????

"....Po pożarze na pokładzie samochodowca Felicity Ace armatorzy z całego świata badają, z jakim ryzykiem wiąże się transport pojazdów elektrycznych drogą morską. Niedawno norweska linia promowa Havila Kystruten poinformowała, że nie będzie wpuszczać na pokład aut z napędem elektrycznym, hybrydowym i wodorowym...."

Greta ratuj!!!!!

Promy i kontenerowce transportowały akumulatory li-ion, i duzo gorsze rzeczy od zawsze, i nikt nie robił szopek. I tu tez, co ciekawe, nie mówią nic o samych akumulatorach, tylko o samochodach elektrycznych. Zgadnijcie więc, dlaczego? Tak, chodzi o kasę. Ja tu nie bede wchodził w techniczne szczegóły przepisów odnosnie transportu towarów niebezpiecznych, ale jest luka, która dośc łagodnie traktuje auta elektryczne.

- - - Updated - - -

No jasne, przecież po to masz samochód, żeby ładować się głównie w domu, logiczne.

No tak, po to masz dom, zeby do niego wracać. Nie wiem, zaraz sie okaze, ze mozliwosc ładowania auta w domu, to jest wada :D Bo przeciez wizyty na stacjach benzynowych to wazne doswiadczenia społeczne, które uczą asertywności, poprzez odmawianie kolejny raz hot doga w promocji.
 
Ostatnia edycja:
.. norweska linia promowa Havila Kystruten poinformowała, że nie będzie wpuszczać na pokład aut z napędem elektrycznym, hybrydowym i wodorowym...."

Greta ratuj!!!!!

Norweska? jak to , może doplat nie dostali...

Albo - taki kierowca elektrycznego przyjeżdżalby na prom najdzony po pachy po tych wszystkich postojach na obiady, nic by nie kupił , restauracji nie odwiedził.
 
Juz pomijajac, ze na zachodzie benzyna jest tez troche drozsza, i za 50zł to wątpie, zebys 100km przejechał, to raczej mało kto będzie się ładował wyłącznie na komercyjnych, szybkich ładowarkach, gdzie jest drozej, niż w domu, co jest takie jakby naturalne (ktos przeciez musi za tej ładowarce zarobić).
Jak będę jechał do Hiszpanii to mam rozwijać przedłużacz, żeby się z domu ładować????
Na zachodzie ładowanie też jest trochę droższe. Zwłaszcza szybkie.

- - - Updated - - -

Tak, chodzi o kasę. Ja tu nie bede wchodził w techniczne szczegóły przepisów odnosnie transportu towarów niebezpiecznych, ale jest luka, która dośc łagodnie traktuje auta elektryczne.
Luka, czy kolejna element faworyzowania aut EV?
 
No nie ma, nie ma, absolutnie zadenego. Tylko, ze w miastach,w których zostały wprowadzone, całkowicie przypadkiem, jakoś powietrza, się poprawiła :D Ten wiatr, to chyba komuś w głowie hula, bo nie ma się na czym zatrzymać :D

Proszę cię, nie komentuj już moich wpisów. Bardzo o to proszę. Już niezliczoną ilość razy wykazałeś czarno na białym, że Twój poziom wiedzy jest żenująco niski. Nie zamierzam dyskutować z tobą na tam żenującym poziomie. Proszę raz jeszcze, nie odpisuj mi. Wiem, że masz strasznie jątrzący charakter, który każe Ci spierać się tu na forum na kilku frontach i zawsze ale to zawsze musisz mieć ostatnie zdanie. Nawet jak ci wielu już udowadniało jakie bzdury tu pleciesz.
Siedzisz na tym forum godzinami, toczysz niezliczone spory, grzebiesz w necie, przytaczając mniej lub bardziej sensowne linki.
Nie masz czego robić w życiu? Żona ci nie daje? dziecko cie bije łopatką po głowie?
Kilkanaście osób już to zauwazyło.

Ja Ci jeszcze na koniec zacytuję generała Omara Bradleya: "Jeśli jedna osoba mówi ci, że jesteś świnią, nie przejmuj się. Jeśli mówi ci to pięciu, czas wyjść z chlewa".

Przemyśl to sobie.
 
Proszę cię, nie komentuj już moich wpisów.

napisał kilkanascie nic nie wnoszących do tematu postów, tylko i wyłącznie o mnie, a teraz prosi, zebym nie komentował jego postów. To jest schizofernia.

- - - Updated - - -

Nie zamierzam dyskutować z tobą na tam żenującym poziomie.

przepraszam, ze nie potrafię stanąć na wysokości twojego poziomu. Czy możesz polecić jakiś dobry kurs chlapania dowolnych bredni, i jednoczesnie wiecznego unikania podania jakichkolwiek ich źródeł, zeby mógł być dla ciebie równym rozmówcą?
 
No tak, po to masz dom, zeby do niego wracać. Nie wiem, zaraz sie okaze, ze mozliwosc ładowania auta w domu, to jest wada Bo przeciez wizyty na stacjach benzynowych to wazne doswiadczenia społeczne, które uczą asertywności, poprzez odmawianie kolejny raz hot doga w promocji.
A Ty, jak zwykle przykład z dupy. Bo przecież elektryki to tylko auta jeżdżące po 100 km dziennie, nikt nie używa samochodu do pracy, nie jeździ służbowo, a ludzie tankują bo jadą zjeść hotdoga i dla doświadczeń społecznych. Ty tak na serio?
 
A Ty, jak zwykle przykład z dupy. Bo przecież elektryki to tylko auta jeżdżące po 100 km dziennie, nikt nie używa samochodu do pracy, nie jeździ służbowo, a ludzie tankują bo jadą zjeść hotdoga i dla doświadczeń społecznych. Ty tak na serio?

A to czekaj, po pracy się nie wraca do domu, albo do hotelu przypadkiem? A jak samochod jest stricte roboczy, to do bazy. Czyli to juz nawet nie mowimy o tych mitycznych ludziach, ktorzy jezdza codziennie z warszawy do krakowa, kupuja bułkę, i wracają, ale do tego są jeszcze bezdomni?
 
A to czekaj, po pracy się nie wraca do domu, albo do hotelu przypadkiem? A jak samochod jest stricte roboczy, to do bazy. Czyli to juz nawet nie mowimy o tych mitycznych ludziach, ktorzy jezdza codziennie z warszawy do krakowa, kupuja bułkę, i wracają, ale do tego są jeszcze bezdomni?

Tak, po pracy wraca się do domu, oczywiście każdy pracuje 5 km od domu, albo nie jeździ w celach służbowych, nie mówiąc oczywiście o wyjazdach weekendowych z rodziną, nie mówiąc już nawet o urlopach z dalszymi wyjazdami, czyli wyjeżdżamy w promieniu max 200 km od domu, by z prędkością przelotową 90 km/h wrócić podpiąć się w domu. No super, postęp i swoboda, wchodzę w to po same bile.
Trzeba być mitycznym i kupować bułkę żeby zrobić służbowo więcej niż 300 km? Nawet, jak się gdzieś zatrzymasz na dłużej, co by naładować, nie tylko zakup bułki, to ładujesz za darmo?
Jakim bezdomnym? Jaką bułkę? o czym Ty bredzisz?
Jestem chyba mityczny. W poniedziałek trasa Lublin-Białystok-Lublin, wczoraj Lublin-Zgierz-Lublin, powinienem nocować? Powiedz? Dałbym radę wrócić, żeby się naładować w domu? A może jak, spotykam się z Klientem, to mam pytać, czy mogę skorzystać z ładowarki? Powiedz

Odnośnie zakazu wjazdu elektryków na promy, to tak, to pewnie spisek. W Norwegii rezygnują świadomie z zarobku, bo jakiś debil im zrobił analizę, taki random jak piszesz...
 
Odnośnie zakazu wjazdu elektryków na promy, to tak, to pewnie spisek. W Norwegii rezygnują świadomie z zarobku, bo jakiś debil im zrobił analizę, taki random jak piszesz...
W tej przodującej w autach EV Norwegiii..... Dziwne.. A może nie dziwne, tylko rachunek prawdopodobieństwa wskazał, że zbyt duża ilość coraz starszych aut EV na pokładzie, których nie ma jak ugasić w razie pożaru prędzej czy później spowoduje utratę jednostki.

ile czasu minęło od czasu "Diesle zbawią świat" do "Diesle zabijają"? 10lat? 15? czyżbyśmy ok. roku 2030-35 mieli usłyszeć na fali pożarów aut EV "najnowsze badania wskazują, że.... EV jest be"
 
Ostatnia edycja:
Tak, po pracy wraca się do domu, oczywiście każdy pracuje 5 km od domu, albo nie jeździ w celach służbowych, nie mówiąc oczywiście o wyjazdach weekendowych z rodziną, nie mówiąc już nawet o urlopach z dalszymi wyjazdami, czyli wyjeżdżamy w promieniu max 200 km od domu, by z prędkością przelotową 90 km/h wrócić podpiąć się w domu. No super, postęp i swoboda, wchodzę w to po same bile.
Trzeba być mitycznym i kupować bułkę żeby zrobić służbowo więcej niż 300 km? Nawet, jak się gdzieś zatrzymasz na dłużej, co by naładować, nie tylko zakup bułki, to ładujesz za darmo?
Jakim bezdomnym? Jaką bułkę? o czym Ty bredzisz?
Jestem chyba mityczny. W poniedziałek trasa Lublin-Białystok-Lublin, wczoraj Lublin-Zgierz-Lublin, powinienem nocować? Powiedz? Dałbym radę wrócić, żeby się naładować w domu? A może jak, spotykam się z Klientem, to mam pytać, czy mogę skorzystać z ładowarki? Powiedz

takie mam wrazenie, ze ty zakładasz, ze mozna sie ładować wyłącznie superchargerami, albo wyłącznie w domu. Nie wiem, moze to jest za skomplikowane, ze czasem korzystasz z superchargera, a czasem ładujesz auto w domu. Czasem tez naładujesz auto pod galeria handlową, taniej niz w superchargerze, czasem nawet za darmo, wyjedziesz na weekend, hotele tez nieraz mają ładowarki.

I tak ja sie zgadzam, ze nie kazdy pracuje 5 km od domu, ale znacząca większość tak. No przykro mi, ale nie jestes pępkiem świata, ja też nim nie jestem. Ale statystyka juz mniej więcej pokazuje, kto nim jest.

https://www.researchgate.net/figure...y-on-days-when-the-vehicle-was_fig4_279853330
https://www.researchgate.net/figure/Individual-driving-distance-distribution-per-day_fig4_261117629
 
Ostatnia edycja:
Statystycznie to mając zadek w piekarniku, a głowę w zamrażarce, ma się idealne warunki do życia.
Przez pryzmat kogo mam patrzeć, jak nie przez swój? Powiem dziecku, że nie wrócę zanim uśnie, bo poszukam tańszej ładowarki, bo wiesz to nieistotne, że dzisiaj się nie zobaczymy, bo statystycznie tak dużo się nie jeździ. Tatuś zmieni pracę na bardziej uśrednioną i będzie super
 
Jest jeszcze jeden problem, który stawia pod znakiem zapytania opłacalność "elektryka" ładowanego nie w domu, tylko z płatnych ładowarek. Czytałem niedawno tekst( chyba na Onecie) będący opisem wyprawy Teslą - z Polski do Hiszpanii i z powrotem, ze zwiedzaniem po drodze. Piszący przejechali 3900 km nie narzekając specjalnie na zasięg auta, sieć ładowarek, ani czas ładowania. Natomiast koszt przejechania 100 km ( uwzględniając kurs walut ) wyniósł 50 zł. Gdzie zatem oszczędność ?

Akurat pod względem kosztów na zachodzie, komercyjne ładowarki o zgrozo wychodzą taniej niż u nas...

Mnie bardziej rozbawił czas przejazdu - 3 dni i ilość postojów na ładowarce - 14.
Dla porównania w święta pokonałem trasę nieco krótszą, bo 2500km, co zajęło mi bez większego pośpiechu 2 dni (jazda przepisowa), a każdego dnia straciłem jeszcze ok. 3-4h na odwiedzenie zaplanowanych miejsc i jedzenie.

Juz pomijajac, ze na zachodzie benzyna jest tez troche drozsza, i za 50zł to wątpie, zebys 100km przejechał, to raczej mało kto będzie się ładował wyłącznie na komercyjnych, szybkich ładowarkach, gdzie jest drozej, niż w domu, co jest takie jakby naturalne (ktos przeciez musi za tej ładowarce zarobić).

Raczej mało kto?

W zależności od źródeł - nieco ponad 50% Polaków mieszka w domach jednorodzinnych. Wydaje się pięknie, ale domy jednorodzinne to nadal domena wsi i małych miast, czyli miejsc, których problem czystego powietrza nie dotyczy aż tak bardzo.
I tych też ludzi, czyli jakieś 50% Polaków (ok. 40% to ludzie mieszkający na wsi + małe miasteczka) problem nie będzie dotyczył aż tak mocno, bo mogą się ładować z domowego gniazdka.

Natomiast co mamy w reszcie miast?
Natomiast mieszkańcy większych miast mieszkają przede wszystkim w różnego rodzaju blokach na osiedlach mieszkaniowych. Najczęściej tak określają budynek, w którym mieszkają, mieszkańcy miast liczących od 20 tys. do 100 tys. ludności (70%). W takich budynkach mieszka jednak także ponad połowa mieszkańców pozostałych miast: zarówno tych najmniejszych (do 20 tys. ludności – 55%), jak i większych – od 101 tys. do 500 tys. ludności (58%) oraz ponadpółmilionowych (57%). Jednocześnie w dużych i największych miastach badani relatywnie często mieszkają w kamienicach – 24% mieszkańców miast liczących od 101 tys. do 500 tys. ludności i 19% mieszkańców największych aglomeracji (powyżej 501 tys. ludności).
Dane CBOS.

Oni też się mogą ładować z domu? Oczywiście zapewne pojawi się zaraz argument, że przecież mogą sobie zainstalować ładowarkę przy swoim miejscu parkingowym lub w hali garażowej. Tylko pytanie ilu z nich takie miejsce posiada? I oczywiście druga sprawa - koszt takiego przyłącza zamykający się nierzadko w okolicach kilkunastu tysięcy złotych.
Zazwyczaj przypisane czy własne miejsca parkingowe są dostępne w przypadku nowego budownictwa. A jak to wygląda w naszych miastach?

Mieszkańcy miast liczących 20–100 tys. ludności – najczęściej mieszkają w budownictwie z lat osiemdziesiątych (26%) i siedemdziesiątych (23%). Natomiast w większych miastach sytuacja jest dużo bardziej zróżnicowana. W dużych miejscowościach (od 101 tys. do 500 tys. ludności) spotyka się budynki zarówno z lat międzywojennych (15%), jak i pochodzące z okresu PRL (z lat siedemdziesiątych – 16%, sześćdziesiątych i osiemdziesiątych po 12%), ale także z pierwszej dekady III RP, czyli lat 1989–1999 (13%). W największych aglomeracjach najbardziej zauważalną różnicą (w porównaniu z innymi typami miast) jest rozwój budownictwa mieszkaniowego w ostatnich dwóch dekadach – w nowo wybudowanych budynkach mieszka blisko co trzeci mieszkaniec miast powyżej 500 tys. ludności (29%).

Pytanie do Was - ile widzieliście bloków czy osiedli mieszkaniowych sprzed 2000 roku, których mieszkańcy posiadają własne, wyznaczone miejsce parkingowe? Niewiele?

To teraz jak oni mają się ładować z domu? Kabelek z 5 piętra do samochodu?

Czyli jak nazwać mieszkańców takich osiedli? Mitycznymi bezdomnymi, czy może jak niektórzy fanatycy EV - biedakami, bo skoro ich nie stać na EV i mieszkanie z miejscem parkingowym lub dom, to przecież są biedakami i mogą jeździć zbiorkomem (tak, takie określenia na grupie właścicieli EV też padały, chociaż to się poprawia, bo wraz z wzrostem cen samochodów okazuje się, że tych biedaków przybywa wśród nich :) ).

I na koniec pytanie jak mam siebie zakwalifikować, bo wychodzi na to, że jestem podwójnie mityczny :D
Średni przebieg tygodniowy to ok. 1000km z czego z podziałem na dni to 2 x 450km i 5 x 20km. I nie, nie jeżdżę po bułki do Krakowa.
Mieszkam w miarę nowym budynku, ale należący do osiedla parking jest wspólny dla 2 bloków, bez przypisanych miejsc parkingowych. Czyli co, jak jestem w domu to 100m kabelka przez okno i ładowanie z 1 fazy? Owszem przyłączę mogę sobie postawić, ale cytując administrację - zgodnie z ustawą mogę sobie to zrobić na swój koszt (czyli dodatkowy licznik, kable, słupek, zmiana zabezpieczeń + cała dokumentacja wykonawcza), ale oni mi miejsca nie oznaczą jako tylko do ładowania EV, bo nie jest to moje miejsce. A z resztą nawet gdyby to zrobili, to na prywatnym parkingu SM czy Policja i tak nic takiemu delikwentowi, który zastawia ładowarkę nie zrobi.
 
Statystycznie to mając zadek w piekarniku, a głowę w zamrażarce, ma się idealne warunki do życia.
Przez pryzmat kogo mam patrzeć, jak nie przez swój? Powiem dziecku, że nie wrócę zanim uśnie, bo poszukam tańszej ładowarki, bo wiesz to nieistotne, że dzisiaj się nie zobaczymy, bo statystycznie tak dużo się nie jeździ. Tatuś zmieni pracę na bardziej uśrednioną i będzie super

Wiesz, mozesz nie wierzyc w statystykę (a raczej jej zwyczajnie nie rozumieć), ale statystyce to kompletnie nie przeszkadza w rządzeniu światem.

No i chyba jednak cos pomieszałes, bo jednak szybciej dojedziesz do domu, jesli to w domu zaplanujesz sobie ładowanie, zamiast ładowac sie na zapas superchargerem.

I widzisz, tutaj jest podstawowa roznica, czemu nie potrafisz mnie zrozumieć. Ty bronisz swojej racji. A racja, jak to racja. Niewazne fakty, niewazna logika. Racje trzeba obronić bez wzgledu na wszystko, bo to przeciez twoja racja. Ja tylko próbuje dyskutować o faktach. Wy nawet nie wiecie jaka jest moja racja :D założyliscie sobie, ze, podobnie jak wy, ja bronie swojej racji, i jestem jakims eko mesjaszem (ta, z jaguarem).
 
I tak ja sie zgadzam, ze nie kazdy pracuje 5 km od domu, ale znacząca większość tak. No przykro mi, ale nie jestes pępkiem świata, ja też nim nie jestem. Ale statystyka juz mniej więcej pokazuje, kto nim jest.

https://www.researchgate.net/figure...y-on-days-when-the-vehicle-was_fig4_279853330

Wykres fajny, tylko, że nie mówią nic o dziennym przebiegu ani odległości do pracy, a o przebiegu "na podróż".
Wykres nr 5 przedstawia dzienne przebiegi i mediana już wychodzi ponad 50km na dzień, a średnia ponad 60km. I to tylko dla ludzi mieszkających w kilkunastu dużych miastach.

I co najważniejsze, te wykresy dotyczą tylko i wyłącznie EV, a konkretnie dwóch typów EV - Nissana Leafa i Chevroleta Volt :)

Przypomnę tylko, że zasięg dla Volta w trybie EV to ok. 35 mil i ok. 90 mil dla Leafa przy dobrych wiatrach. Więc co mają pokazać statystyki dla takich samochodów ? :D

Fajnie, że wierzysz w statystykę, ale przytaczając tutaj tego typu statystykę jak powyżej oznacza, to, że jej nie rozumiesz.
 
Ostatnia edycja:
W zależności od źródeł - nieco ponad 50% Polaków mieszka w domach jednorodzinnych. Wydaje się pięknie, ale domy jednorodzinne to nadal domena wsi i małych miast, czyli miejsc, których problem czystego powietrza nie dotyczy aż tak bardzo.
I tych też ludzi, czyli jakieś 50% Polaków (ok. 40% to ludzie mieszkający na wsi + małe miasteczka) problem nie będzie dotyczył aż tak mocno, bo mogą się ładować z domowego gniazdka.

Natomiast co mamy w reszcie miast?

wszystko sie zgadza, nie kazdy bedzie miał ten luksus własnej ładowarki w miescie. Publiczne ładowarki są AC wyraznie tansze od superchargerów. Oczywiscie zaraz ktos wyskoczy, ze przeciez ich jest dzisiaj mało, ale ja bede musial poraz kolejny powiedziec, ze nikt nikomu nie kaze dzisiaj kupowac elektryka. Ile wiekszosc ludzie rzeczywiscie dziennie pokonuje kilometrów widac. W miescie te dystanse mozna bezpiecznie załozyc, ze sa jeszcze mniejsze, a wrecz jest mnostwo samochodów, które zwyczajnie wrastają w ziemię, i stały dostęp do ładowarki nie jest im niezbedny do normalnego funkcjonowania. Oczywiscie znajda sie i ludzie z realnym problemem. No życie, witamy w marginesie, który nigdy nikogo, w zadnej kwestii nie obchodził, tak to bywa.
 
wszystko sie zgadza, nie kazdy bedzie miał ten luksus własnej ładowarki w miescie. Publiczne ładowarki są AC wyraznie tansze od superchargerów. Oczywiscie zaraz ktos wyskoczy, ze przeciez ich jest dzisiaj mało, ale ja bede musial poraz kolejny powiedziec, ze nikt nikomu nie kaze dzisiaj kupowac elektryka. Ile wiekszosc ludzie rzeczywiscie dziennie pokonuje kilometrów widac. W miescie te dystanse mozna bezpiecznie załozyc, ze sa jeszcze mniejsze, a wrecz jest mnostwo samochodów, które zwyczajnie wrastają w ziemię, i stały dostęp do ładowarki nie jest im niezbedny do normalnego funkcjonowania. Oczywiscie znajda sie i ludzie z realnym problemem. No życie, witamy w marginesie, który nigdy nikogo, w zadnej kwestii nie obchodził, tak to bywa.

Publiczne ładowarki AC...
To jest już w ogóle śmieszna kwestia, bo w centrach miast zamiast stawiać kilka - kilkanaście słupków AC o mocy 22kW, to obecnie firmy stawiają... mocne DC, gdzie masz jeden słupek i 2 gniazda ładowania :) Tak póki co wygląda rozwój słupków AC w naszym kraju :)

Ładowarki AC owszem są tańsze od DC, ale czy aż tak wyraźnie?
AC na Orlenie to koszt 1,89zł + 0,40zł/min po przekroczeniu 60min jeżeli na stacji są też słupki DC, a obecnie na Orlenach nie spotykasz tylko słupków AC :)
AC na GW to koszt 1,95zł bez abonamentu, do 1,60zł w abonamencie.

Do tego dochodzi moc na słupku AC i moc ładowarki pokładowej. Wiele samochodów do tej pory ma ładowarki pokładowe AC o mocy do 11kW.
Czas ładowania? Pominę uśmiechem :)
Teraz załóż, że codziennie, albo co drugi dzień musisz jechać na publiczną ładowarkę AC, której zapewne pod blokiem nikt Ci nie postawi i zostawić samochód na kilka godzin. Nice :)
 
Wykresy fajne, tylko, że nie mówią nic o dziennym przebiegu ani odległości do pracy, a o przebiegu "na podróż".
Wykres nr 5 przedstawia dzienne przebiegi i mediana już wychodzi ponad 50km na dzień, a średnia ponad 60km. I to tylko dla ludzi mieszkających w kilkunastu dużych miastach.

tu masz dokładnie to, co jest istotne
https://www.researchgate.net/figure...ys-when-the-vehicle-was-driven_fig5_279853330

a, i ok, ze to jakies leafy czy volty, ale ja juz tu kiedys wrzucałem takie dane z duzo wiekszą bazą i takimi samymi wnioskami, pozniej moze odkopie, jesli ktos nie jest przekonany.

czyli udział % dni, kiedy korzystasz z samochodu, i przejezdzasz dany dystans. Jest tego całe mnóstwo, i wniosek jest jednoznaczny. Ludzie jezdza po bułki. Powiedzmy 95% "samochododni" wszystkich badanych, nie musieliby korzystać z ładowarki w ciagu dnia. No pewnie, sa tez ludzie, ktorzy przez 30%, czy nawet 60% dni beda musieli. Tylko jak macie takie liczby przed sobą, to nadal sie dziwicie, ze nikogo to nie obchodzi?
 
Ostatnia edycja:
tu masz dokładnie to, co jest istotne
https://www.researchgate.net/figure...ys-when-the-vehicle-was-driven_fig5_279853330

czyli udział % dni, kiedy korzystasz z samochodu, i przejezdzasz dany dystans. Jest tego całe mnóstwo, i wniosek jest jednoznaczny. Ludzie jezdza po bułki. Powiedzmy 95% "samochododni" wszystkich badanych, nie musieliby korzystać z ładowarki w ciagu dnia. No pewnie, sa tez ludzie, ktorzy przez 30%, czy nawet 60% dni beda musieli. Tylko jak macie takie liczby przed sobą, to nadal sie dziwicie, ze nikogo to nie obchodzi?

Powtórzę Ci to, co pominąłeś :)

I co najważniejsze, te wykresy dotyczą tylko i wyłącznie EV, a konkretnie dwóch typów EV - Nissana Leafa i Chevroleta Volt

Przypomnę tylko, że zasięg dla Volta w trybie EV to ok. 35 mil i ok. 90 mil dla Leafa przy dobrych wiatrach. Więc co mają pokazać statystyki dla takich samochodów ?

Zatem opieramy się na statystyce obejmującej:
- tylko kilka największych miast w USA,
- 8000 elektrycznych samochodów,
- elektryczne samochody, którymi w metropoliach typu LA, Dallas etc. ciężko by było wyjechać poza miasto, nie ładując się po drodze, bo ich zasięg rzeczywiście wystarcza tylko do jazdy po bułki :)

Ale niech będzie.

Przejdźmy do wykresu nr 7, który przedstawia średnią dzienną liczbę ładowań tych samochodów.
Cytując Twój powyższy wpis:
Powiedzmy 95% "samochododni" wszystkich badanych, nie musieliby korzystać z ładowarki w ciagu dnia.

Spójrzmy na ten wykres: https://www.researchgate.net/figure...-events-per-vehicle-day-driven_fig7_279853330

Średnio 1,4 ładowania na dzień, mediana 1,33. Do tego tylko 15% badanych samochodów było ładowanych poniżej 1 razu na dobę.
To Ci badani ładowali te EV tak z przyjemności, czy po prostu brakowało prądu? :)

Na koniec tylko dorzucę przypominajkę, że w USA, EV stanowią bodajże w okolicach 1% wszystkich samochodów, więc statystyka oparta na promilu z tego procenta, do tego EV o zasięgu śmiesznym jest... niech sobie każdy wpisze co uważa ;)
 
Ostatnia edycja:
Teraz załóż, że codziennie, albo co drugi dzień musisz jechać na publiczną ładowarkę AC, której zapewne pod blokiem nikt Ci nie postawi i zostawić samochód na kilka godzin. Nice :)

no co, przewalone, i jeszcze raz - pozostaje współczucie. Jak kolega pisał wczesniej - kazdy dba o swoje. Tych ludzi, co robia swoje 10km dziennie kompletnie nie obchodzą twoje problemy, tak jak ich problemy nie obchodza ciebie. Tylko, że ich jest więcej. Tak ze reklamacje trzeba zgłaszać do niebios, ze zycie jest niesprawiedliwe :)
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Amortyzatory
Powrót
Góra