Auta elektryczne i ogólnie powszechna elektryfikacja

Status
Ten wątek został zamknięty.
Nie da, bo Ty tak zadecydowałeś?
Czekaj, coś o megalomanii pisałeś? :D

Jest takie powiedzenie: ci co chcą, szukają rozwiązania, ci co nie chcą, szukają wymówki.

no to ja wam serdecznie życzę powodzenia w aneksji oceanów, bo przecież chcieć to móc :D
 
Weź ty się kurwa zdecyduj. Albo wszyscy są eko - więc transport morski i lotniczy również. Albo mamy ekologie w dupie.

On w ogóle nie pojmuje faktu, że środowisko nie ma granic a bilans emisyjny ma sens tylko wtedy, kiedy rozpatruje się w skali globalnej.
To podobne podejscie do eko-oszołomstwa, które nakazuje wyznaczać w miastach "strefy niskiej emisji", czyli zakaz wjazdu do jakiejś części miasta aut ze starszymi silnikami itd.
Nie ma to kompletnie zadnego sensu, ale ładnie wygląda i jest na czasie. Podobnie, jak idiotyzmy w rodzaju "scian z mchu pochlaniających smog" czy "zielonym betonie", który robi to samo. Człowiek czyta te brednie i się zastanawia, czy naprawdę ludzie są tak durni, że to łykają.
 
, czyli zakaz wjazdu do jakiejś części miasta aut ze starszymi silnikami itd.
Nie ma to kompletnie zadnego sensu, ale ładnie wygląda i jest na czasie..

Wystarczy mieszkqć w centrum takiego miasta,żeby stwierdzić,że to jednak ma sens.
 
On w ogóle nie pojmuje faktu, że środowisko nie ma granic a bilans emisyjny ma sens tylko wtedy, kiedy rozpatruje się w skali globalnej.
To podobne podejscie do eko-oszołomstwa, które nakazuje wyznaczać w miastach "strefy niskiej emisji", czyli zakaz wjazdu do jakiejś części miasta aut ze starszymi silnikami itd.
Nie ma to kompletnie zadnego sensu, ale ładnie wygląda i jest na czasie. Podobnie, jak idiotyzmy w rodzaju "scian z mchu pochlaniających smog" czy "zielonym betonie", który robi to samo. Człowiek czyta te brednie i się zastanawia, czy naprawdę ludzie są tak durni, że to łykają.

Typie, ale czy ty masz taki problem ze zrozumieniem, że się nie da? No fajnie, globalny bilans, i co z tego, jak się pewnych rzeczy nie da ruszyć, albo ruszenie ich spowodowałoby olbrzymie szkody społeczne. Chyba ze jestes następnym chętnym do aneksji oceanów. Tnie sie tam, gdzie po pierwsze się da, po drugie gdzie jest to najbardziej efektywne, a po trzecie tam, gdzie sie to wiąże z najnizszymi kosztami społecznymi. Ja wiem, ze wasz swiat sie skonczy, kiedy bedziecie musieli te cztery razy w roku stanać na pół godziny przy ładowarce w trasie, ale no nie mierzcie wszystkich swoją miarą. Ja juz pytałem, nikt mi nie odpowiedział. To wolicie, żeby stal, beton, czy mięso podrożały? bo to wynika z tej waszej "sprawiedliwości". Tu po prostu nie ma mozliwosci sensownych cięć emisji. Mozna tylko realnie podniesc ceny, zeby obniżyć konsumpcje.
 
Chętnie kupię 4X droższą koszulkę made in EU i będę ją używał aż dziury się porobią
 
Negujesz zmiany klimatyczne mające miejsce na tej planecie jeszcze zanim życie na niej powstało. "Ha ha." .
A jak się ludzisz że jako człowiek potrafisz nimi sterować to sory ale ty stawiasz się w butach tego co to niby potrafi "sobie ziemię czynić poddana" .
Btw ewolucja bez wciąż zachodzących zmian nie miałaby prawa bytu. Powstałby status quo układ w równowadze. No tylko że zmiany są i były i bez człowieka. I będą po nim. Ale możesz się łudzić że masz na to wpływ. Wiem że tak wygodniej. No to potężne narzędzie dla manipulacji.

Zmiany klimatyczne zawsze były czymś normalnym na naszej planecie. Nigdy jednak nie zachodziły tak szybko bez jakiejś globalnej katastrofy.
A obecnie jesteśmy właśnie światkami globalnej katastrofy spowodowanej działalnością człowieka. Nie ma innego wytłumaczenia tak szybkiego wzrostu temperatur. Dowody są jednoznaczne.
Oczywiście możesz nie wierzyć w efekt cieplarnianych z Tobie tylko znanych powodów. Wiele osób w ten proces nie wierzy lub ma go głęboko w d... gdyż uważa, że nie będzie miał wpływu na ich życie. Są w wielkim błędzie.
My oczywiście niewiele możemy zrobić ale działając wspólnie i masowo zaczyna to już robić różnicę. Nie mam wpływu na to jak dużo lata samolotów i ile pływa statków ale mogę poprawić to na co mam wpływ.
Nie chcesz zmniejszać swojego wpływu na środowisko to chociaż nie przeszkadzaj piejąc na lewo i prawo jakie to elektryki be i fuj. Na szczęście władze w ten lub inny sposób zmuszą Cię do zmniejszenia emisji i przesiadki na bardziej ekologiczne pojazdy. Pogadamy za kilka lat :)
[/QUOTE]

Przekonaj siebie do jazdy elektrykiem zanim się zaczniesz wtrącać w cudze wybory kto czym jeździ . Jak będziesz bredził o 15to minutowym tankowaniu nikt poważnie twoich rad nie posłucha. Ba uzna za nawiedzonego a tacy są zawsze niebezpieczni.

Zawsze podaję suche fakty. Obecnie samochód elektryczny ze średniej półki zrobi w trasie 300-400 km, pod dałodowaniu na postoju który i tak musisz zrobić po maks 5 godzinach jazdy dobijesz do minimum 500 km. Jeśli komuś taki zasięg nie odpowiada nie musi kupować elektryka, ma do wyboru jeszcze pług-ina lub wydajną hybrydę. Jedyne rozwiązanie napędu które stanowczo tępię to diesle.
 
To podobne podejscie do eko-oszołomstwa, które nakazuje wyznaczać w miastach "strefy niskiej emisji", czyli zakaz wjazdu do jakiejś części miasta aut ze starszymi silnikami itd.

Dokładnie, a zaczęło się od filtrów DPF - w mieście zbierze, za miastem wypluje. Genialne, doprawdy.
To może zbierajmy tak samo ścieki i wylewajmy do morza / oceanu? Identyczna logika.


Wystarczy mieszkqć w centrum takiego miasta,żeby stwierdzić,że to jednak ma sens.

Kiedyś istniało coś takiego, jak planowanie architektoniczne, przestrzenne. Projektowało się miasta, tak, żeby istniały korytarze powietrzne pozwalające na wymianę mas powietrza, czyli de facto oczyszczanie miasta / tudzież schładzanie latem.
Łatwiej jednak.. a nie wróć, źle.
Bardziej się opłaca jednak sprzedać ziemię developerom, zarobić gruby hajs, a temat "załatwić" za pieniądze ludzi - niech płacą za DPF, hybrydy, elektryki. "Żeby wszystkim było lepiej" :sarcastic:


Czy wy ludzie naprawdę nie łapiecie tej hipokryzji??


Typie, ale czy ty masz taki problem ze zrozumieniem, że się nie da?

To jest zaiste w pełni merytoryczna odpowiedź na wszystkie pomysły/zarzuty/argumenty przeciwne wizji prezentowanej prze UE czy Pana Tomtrz.
Elektryki nie wchodziły same z siebie, to wepchniemy je na siłę, karami i dopłatami czyli klasyczny mechanizm kija i marchewki. I co? Da się? Da się.
Ale innych rzeczy się nie da.

Najlepiej zrobić to, co jest dla ciebie najbardziej opłacalne, na czym najwięcej zarobisz - na chama, siłą i przymusem. Potem tylko przekonaj innych, że inaczej się nie da. To jedyna droga. Każdy kto się sprzeciwia, to debil albo egoista - przecież to jasne.
Sam sobie odpowiedz na pytanie jak postrzegasz oponentów w tej dyskusji - hmmm? Jakaś zbieżność?
 
To jest zaiste w pełni merytoryczna odpowiedź na wszystkie pomysły/zarzuty/argumenty przeciwne wizji prezentowanej prze UE czy Pana Tomtrz.
Elektryki nie wchodziły same z siebie, to wepchniemy je na siłę, karami i dopłatami czyli klasyczny mechanizm kija i marchewki. I co? Da się? Da się.
Ale innych rzeczy się nie da.

Najlepiej zrobić to, co jest dla ciebie najbardziej opłacalne, na czym najwięcej zarobisz - na chama, siłą i przymusem. Potem tylko przekonaj innych, że inaczej się nie da. To jedyna droga. Każdy kto się sprzeciwia, to debil albo egoista - przecież to jasne.
Sam sobie odpowiedz na pytanie jak postrzegasz oponentów w tej dyskusji - hmmm? Jakaś zbieżność?

no wiesz, skoro nie rozumiesz różnicy, między wprowadzaniem regulacji na własnym terytorium, a wprowadzaniem regulacji na terytorium, ktore do ciebie nie należy, to nie ma żadnej nadziei :) Czy wy na serio nie zdajecie sobie sprawy, jakie głupoty wygadujecie? :D A co tam, dawajcie wiecej takich pomysłów, droga wolna. Moze niech UE zacznie wprowadzac przepisy w Afryce, albo Azji? :D
 
Ostatnia edycja:
To wolicie, żeby stal, beton, czy mięso podrożały? bo to wynika z tej waszej "sprawiedliwości". Tu po prostu nie ma mozliwosci sensownych cięć emisji. Mozna tylko realnie podniesc ceny, zeby obniżyć konsumpcje.

No i tu właśnie jest pies pogrzebany, wiadomo co to spowoduje, wzrost cen. To jest tak samo do dupy, jak Dacia za 95 tys., której odpowiednik z takimi osiągami, wyposażeniem i bez kar za emisję, kosztowałby 40 tys.
Ale w tym przypadku jest zajebiście. Wybiórcze dobro i zło.
 
No i tu właśnie jest pies pogrzebany, wiadomo co to spowoduje, wzrost cen. To jest tak samo do dupy, jak Dacia za 95 tys., której odpowiednik z takimi osiągami, wyposażeniem i bez kar za emisję, kosztowałby 40 tys.
Ale w tym przypadku jest zajebiście. Wybiórcze dobro i zło.

Czy ktoś cie zmusza do kupowania dacii za 95 tys? No chyba nie bardzo.

10 lat temu elektryk był w zasadzie niedostępny dla normalnego człowieka. Dzisiaj taka tesla własnie zrównała się cenowo z konkurencją (bez dopłat), czyli BMW 3 czy Mercedes C klasa, samochód moze nie najtanszy, ale masowo sprzedawany. Za 10 lat myslisz, ze co będzie? Wszystkie prognozy ekspertów mówią, że elektryki będą tańsze od aut spalinowych, i nie, nie dlatego, ze spalinowe mają kary (bo trują, już to omawialiśmy).
 
Ostatnia edycja:
Zawsze podaję suche fakty. Obecnie samochód elektryczny ze średniej półki zrobi w trasie 300-400 km, pod dałodowaniu na postoju który i tak musisz zrobić po maks 5 godzinach jazdy dobijesz do minimum 500 km. Jeśli komuś taki zasięg nie odpowiada nie musi kupować elektryka, ma do wyboru jeszcze pług-ina lub wydajną hybrydę. Jedyne rozwiązanie napędu które stanowczo tępię to diesle.

Jak już podajesz te suche fakty ( [emoji1787] ) to dodaj, że te 400km to zrobisz, jadąc 90-100km, nie szybciej, a tym bardziej nie zimą :)

Dla przykładu ostatnie pytanie z grupy właścicieli EV o zasięg Tesli Y LR przy 130-140km/h... I większość się o dziwo przyznała, że przy tej prędkości do 300km może dobijesz jak lubisz ryzykować :) Realnie, zakładając bufor bezpieczeństwa w postaci 20% baterii to okolice 250km :D

Do tego większość ładowarek w PL to ładowarki 50-100kW, więc w takim przypadku od 20 do 80% potrwa do ok. godziny ładowania - uprzedzając tak, praktycznie nigdy nie uzyskasz pełnej mocy ładowania na tych ładowarkach.

Tak, tak, można iść siku, zjeść obiad etc. Jak ktoś lubi jeść co 2-3h obiad to spoko, podziwiam możliwości :)

Wysłane z mojego M2007J3SY przy użyciu Tapatalka
 
Ostatnia edycja:
Wystarczy mieszkqć w centrum takiego miasta,żeby stwierdzić,że to jednak ma sens.

Nie, to nie ma sensu. Żadnego. We Wroclawiu 3/4 wiatrów to kierunki zachodnie i około zachodnie. Miasto lezy w pradolinie Odry, na południu ma góry, na północy pasmo wzgórz, a samo leży w szerokiej, tutaj o przebiegu zachód wschód równinie nizinnej.
Zrobisz idiotyczną strefę w centrum, to WSZYSTKO nawieje nad to centrum i tak. A strefa dodatkowo spowoduje większy ruch na obrzeżach centrum, większe korki itd. Co oznacza, że ludzie tam mogą się truć, nie ma problemu.
Niemcy zostawili kiedyś korytarze powietrzne o przebiegu zachód wschód, żeby świństwa z powietrza wywiewało z miasta. Polacy to wszystko chaotycznie zabudowali, i teraz co silniejsze wiatry to syf z zachodu NIE WYWIEWA Z MIASTA, ale staje, własnie nad centrum.
No to teraz tego syfu będzie więcej.

- - - Updated - - -

C Wszystkie prognozy ekspertów mówią, że (...).

No i wszystko jasne. Francis Fukuyama napisał kiedyś książkę o końcu historii, jak upadło imperium radzieckie i ogólnie, padał komunizm. Miało już być spokojnie i wypoczynkowo na świecie.
Podczas pandemii "wszyscy eksperci" wieszczyli w prasie, telewizjach, innych mediach, że pandemia zmieni świat na zawsze, nic już nie będzie takie same, zmienią się nasze przyzwyczajenia. I całą masę tym podobnych bredni.
Jakbym ci dalej wymieniał "wszystkich ekspertów" z innych dziedzin, to byś, z braku argumentów i z bezsilności, znów uciekał w załosną ironię.
 
Nie, to nie ma sensu. Żadnego.

No nie ma, nie ma, absolutnie zadenego. Tylko, ze w miastach,w których zostały wprowadzone, całkowicie przypadkiem, jakoś powietrza, się poprawiła :D Ten wiatr, to chyba komuś w głowie hula, bo nie ma się na czym zatrzymać :D
 
Jak już podajesz te suche fakty ( [emoji1787] ) to dodaj, że te 400km to zrobisz, jadąc 90-100km, nie szybciej, a tym bardziej nie zimą :)

Dla przykładu ostatnie pytanie z grupy właścicieli EV o zasięg Tesli Y LR przy 130-140km/h... I większość się o dziwo przyznała, że przy tej prędkości do 300km może dobijesz jak lubisz ryzykować :) Realnie, zakładając bufor bezpieczeństwa w postaci 20% baterii to okolice 250km :D

Do tego większość ładowarek w PL to ładowarki 50-100kW, więc w takim przypadku od 20 do 80% potrwa do ok. godziny ładowania - uprzedzając tak, praktycznie nigdy nie uzyskasz pełnej mocy ładowania na tych ładowarkach.

Tak, tak, można iść siku, zjeść obiad etc. Jak ktoś lubi jeść co 2-3h obiad to spoko, podziwiam możliwości :)

Wysłane z mojego M2007J3SY przy użyciu Tapatalka

Niestety taki już urok aut elektrycznych. Dopóki problem ten nie zostanie rozwiązany, elektryki będą dobre jako drugi lub trzeci samochód w rodzinie typowo do miasta i nic więcej.
 
ojojoj co to stanęło tu się????

"....Po pożarze na pokładzie samochodowca Felicity Ace armatorzy z całego świata badają, z jakim ryzykiem wiąże się transport pojazdów elektrycznych drogą morską. Niedawno norweska linia promowa Havila Kystruten poinformowała, że nie będzie wpuszczać na pokład aut z napędem elektrycznym, hybrydowym i wodorowym...."

Greta ratuj!!!!!
 
Jest jeszcze jeden problem, który stawia pod znakiem zapytania opłacalność "elektryka" ładowanego nie w domu, tylko z płatnych ładowarek. Czytałem niedawno tekst( chyba na Onecie) będący opisem wyprawy Teslą - z Polski do Hiszpanii i z powrotem, ze zwiedzaniem po drodze. Piszący przejechali 3900 km nie narzekając specjalnie na zasięg auta, sieć ładowarek, ani czas ładowania. Natomiast koszt przejechania 100 km ( uwzględniając kurs walut ) wyniósł 50 zł. Gdzie zatem oszczędność ?
 
Jest jeszcze jeden problem, który stawia pod znakiem zapytania opłacalność "elektryka" ładowanego nie w domu, tylko z płatnych ładowarek. Czytałem niedawno tekst( chyba na Onecie) będący opisem wyprawy Teslą - z Polski do Hiszpanii i z powrotem, ze zwiedzaniem po drodze. Piszący przejechali 3900 km nie narzekając specjalnie na zasięg auta, sieć ładowarek, ani czas ładowania. Natomiast koszt przejechania 100 km ( uwzględniając kurs walut ) wyniósł 50 zł. Gdzie zatem oszczędność ?

to chyba ten sam tekst, gdzie pisali, że ładowali się tylko 14razy? (3900/14= 280km na ładowaniu)
 
Jest jeszcze jeden problem, który stawia pod znakiem zapytania opłacalność "elektryka" ładowanego nie w domu, tylko z płatnych ładowarek. Czytałem niedawno tekst( chyba na Onecie) będący opisem wyprawy Teslą - z Polski do Hiszpanii i z powrotem, ze zwiedzaniem po drodze. Piszący przejechali 3900 km nie narzekając specjalnie na zasięg auta, sieć ładowarek, ani czas ładowania. Natomiast koszt przejechania 100 km ( uwzględniając kurs walut ) wyniósł 50 zł. Gdzie zatem oszczędność ?

Juz pomijajac, ze na zachodzie benzyna jest tez troche drozsza, i za 50zł to wątpie, zebys 100km przejechał, to raczej mało kto będzie się ładował wyłącznie na komercyjnych, szybkich ładowarkach, gdzie jest drozej, niż w domu, co jest takie jakby naturalne (ktos przeciez musi za tej ładowarce zarobić).
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Amortyzatory
Powrót
Góra