Auta elektryczne i ogólnie powszechna elektryfikacja

Status
Ten wątek został zamknięty.
dokładnie tak. Wolność, jak to mawiał pewien mądry człek, kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Kradzież jest zabroniona, i nie narusza żadnej wolności. Jeżdząc sobie radośnie dymiącymi samochodami trujemy innych ludzi. Niszczymy też środowisko, które jest naszą wspolną własnością. Ograniczając emisje spalin chronimy swoją wolność. To, że czujesz się w tym momencie pokrzywdzony, to życie. Złodziej też czuje się pokrzywdzony, że nie pozwala mu się kraść, bo jemu to przecież nie przeszkadza.


Te radośnie dymiące samochody mają nakładane coraz to mocniejsze kagańce, nie dymią tak jak kiedyś. Jeśli zbanowanie silników spalinowych jest dla Ciebie wolnością to nie ma o czym gadać. W świecie gdzie jest konkurencja na rynku, a w takim żyjemy, wygrywa lepsze, po prostu. Ty twierdzisz, że jak zakażą czegoś to będzie ok. Rozumiem kwestie ochrony środowiska, pytanie ile % zanieczyszczeń pochodzi od samochodów? Masz takie dane? Może odniesiesz się do pytań kilku osób o "ekologiczność" samochodów elektrycznych, baterii w nich stosowanych, ich produkcji i utylizacji? Fajnie, że posiłkujesz się cytatami mądrych ludzi, jednak nie jestem przekonany, że używasz ich we właściwych tematach. I nie strasz tak, bo nikogo tutaj nie przerażasz, chcesz orać to proszę bardzo :)

Edit: właśnie przeczytałem Twoją odpowiedź dla Teddy Bear. Tragedia. Skala ilości odpadów jest inna, teraz. A jak na świecie będą jeździć same auta elektryczne to co wtedy? :D Zakopać pod ziemię i zapomnieć, też ciekawe rozwiązanie...
 
Ostatnia edycja:
No nie, jednak skala ilości odpadów, i ich szkodliwości jest całkiem inna. Jak to kwestia magazynowania odpadów jest nierozwiazana? Zakopujemy i zapominamy,
- - - Updated - - -

No nie. Niestety nie. Czas rozpadu pierwiastków promieniotwórczych to setki lat. Zakopanie i zapominanie nie rozwiazuje sytuacji. Podobnie jak betonowe sarkofagi na dnie oceanu. Tego typu składowanie zawsze pozostawia ryzyko, np. w przypadku ruchów tektonicznych. Poza tym żeby zapewnić swiatu przewagę energii produkowanej w elektrowniach atomowych, trzeba by ilość tych odpadów zwielokrotnić.
Dochodzi cena: to są potworne koszty.



jak wyżej. Tak, jest znacząca różnica między zanieczyszać bardziej, na globalną skalę, niż zanieczyszać mniej, lokalnie. Dym z kominów, czy z rur wydechowych osobiście wdychasz i od niego nieuciekniesz. Odpady radioaktywne, czy też inne szkodliwe substance, wywozisz na odludzie, i tak, no TRUJĄ DALEJ, tylko nie miliardy ludzi, zwierzat i roslin, a bardzo ograniczony obszar.

No również pozwól na odmienne zdanie. Srodowisko nie zna granic, pojęć typu lokalnie, globalnie. Ruchów mas powietrza nie zatrzymasz. Jak wywalił wulkan na Islandii, chmura pyłów obiegła swiat. Dymy z pożarów w Australii poszły kilka tysięcy kilometrów dalej. Poza tym, Tomtrz.... Ty jeżdzisz elektrykiem, nie trujesz otoczenia. Ale gdzieś są wytwarzane ogniwa do Twojego elektryka: tam powietrze jest zatruwane. To nie są żadne odludzia. Czy Ty widziałeś gdzieś zakłady przemysłowe na pustyniach lub w środku stepów??

Motoryzacja elektryczna to żadna ekologia. To nowy biznes. Nic więcej. Nowy biznes chce przeważyć, pokonać stare biznesy. Ekologiczne bajki w tym pomagają. Środowisko nie ma granic.
 
Te radośnie dymiące samochody mają nakładane coraz to mocniejsze kagańce, nie dymią tak jak kiedyś.

kagańce były złe, a teraz sie okazuje, że jednak na coś sie przydał

Jeśli zbanowanie silników spalinowych jest dla Ciebie wolnością to nie ma o czym gadać. W świecie gdzie jest konkurencja na rynku, a w takim żyjemy, wygrywa lepsze, po prostu.

No wszystko fajnie pięknie, tylko tutaj oprócz relacji sprzedający-kupujący, mamy jeszcze stronę trzecią, na którą wpływ ma ten produkt. Przecież to niczym się nie różni od homologacji samochodu. Nie można wypuscić na rynek auta, które jest zagrożeniem dla innych uczestników ruchu. Z tym też ci zle? Zabierają ci wolność, czy może chronią wolność wszystkich innych?

Ty twierdzisz, że jak zakażą czegoś to będzie ok. Rozumiem kwestie ochrony środowiska, pytanie ile % zanieczyszczeń pochodzi od samochodów? Masz takie dane?
przecież to są ogólnie dostępne dane. Poza tym nie tylko samochody mają przewalone w tej kwestii. Wszystko dzis musi spełniać określone normy. Elektrowni węglowych też się w końcu zabroni.


Może odniesiesz się do pytań kilku osób o "ekologiczność" samochodów elektrycznych, baterii w nich stosowanych, ich produkcji i utylizacji? Fajnie, że posiłkujesz się cytatami mądrych ludzi, jednak nie jestem przekonany, że używasz ich we właściwych tematach. I nie strasz tak, bo nikogo tutaj nie przerażasz, chcesz orać to proszę bardzo :)

aha, no tak, bo przecież to na mnie jest obowiazek udowodnienia, ze głupoty oparte na przekonaniach sprzed 30 lat są nieprawdziwe, a wy nie musicie przytaczac zadnych zrodel tego, ze kiedys o tym przeczytaliscie na kolorowej stronie internetowej. Generalnie cala swoja teze opierasz na szkodliwości baterii niklowo kadmowych, ktore moze jeszcze pamietam, ale od lat zadnej nie widzialem. Mogę wrzucić kilka opracowań naukowych, jak obiecasz, że przeprosisz za pisanie głupot :D

Edit: właśnie przeczytałem Twoją odpowiedź dla Teddy Bear. Tragedia. Skala ilości odpadów jest inna, teraz. A jak na świecie będą jeździć same auta elektryczne to co wtedy? :D Zakopać pod ziemię i zapomnieć, też ciekawe rozwiązanie...

Tak, skala i szkodliwosć odpadów na wyprodukowany MW jest zupełnie inna skala. Ja widziałem w tym temacie różne bzdury, ale jak zaczynasz mówić, że elektrownie atomowe są tak samo szkodliwe, jak węglowe, to....no troche już opuszczasz orbitę :D

- - - Updated - - -

Srodowisko nie zna granic, pojęć typu lokalnie, globalnie.
oczywiscie, że zna takie pojecia. Jak odkurzysz mieszkanie, i zawartosc worka wrzucisz do szuflady, to pewnie, masz dokładnie tyle samo kurzu, ile miałeś, ale jednak 99,9% mieszkania jest od niego wolne. Czy to jest takie trudne do zrozumienia? Ja wiem, że nie każdy się urodził geniuszem, ale to sa banalne rzeczy.

Ruchów mas powietrza nie zatrzymasz.
zakopane odpady promieniotworcze maja ruch mas powietrza głęboko gdzieś. Dym z rury wydechowej już nie. Sam sobie juz zaczynasz przeczyć.

- - - Updated - - -

Ale gdzieś są wytwarzane ogniwa do Twojego elektryka: tam powietrze jest zatruwane. To nie są żadne odludzia. Czy Ty widziałeś gdzieś zakłady przemysłowe na pustyniach lub w środku stepów??zacja elektryczna to żadna ekologia.

i znowu ten absurdalny tok myślenia. Troche mi ręce opadają, szczerze mówiac, ale niech będzie. Przecież wszystko pozostawia po sobie jakiś footprint. I tak, nawet jak auto elektryczne pozostawia po sobie większy footprint na etapie produkcji i utylizacji, to jest jeszcze coś takiego jak okres użytkowania. Produkcja auta spalinowego pozostawia ślad, pozniej jego uzywanie wielokrotnie go powieksza (i to w malo zlokalizowanej formie), i mamy znowu utylizacja. Auto elektryczne w okresie uzytkowania pozostawia po sobie duzo, duzo mniejszy slad, i dzieki w totalu daje nam to mniej.

Czy to jest takie trudne? Jest cale mnostwo naukowych analiz na ten temat. Wejdz sobie na jakas wyszukiwarke, i jak angielski ci nie obcy, to polecam poczytać.
 
Tomrz- czepiasz się słówek i nieistotnych szczegółów, -przecież wiadomo że rozmawiamy tu o emitowaniu do atmosfery, tego też dotyczą coraz bardziej restrykcyjne przepisy. Takie CO2 i inne składniki spalin łatwo jest zutylizować, i wtedy tylko np. taka ekologiczna elektrownia węglowa, musiałaby mieć jeszcze dodatkową linię technologiczną do poddawania CO2 reakcji chemicznej , w wyniku której, gaz ten zamieniany by był np. na mocznik, poliuretan, metanol, kwas mrówkowy, kwasy karboksylowe, metan i inne węglowodory. Te natomiast, są cennym surowcem (mimo że są bardziej opłacalne źródła CO2 do tych celów, to w imię ekologii można by do tej różnicy dopłacać). Z CO2 można tez wytwarzać paliwa. Także, gdyby było takie istotne, by spalarnia czy elektrownia węglowa zamieniały od razu CO2 w mało szkodliwy produkt, to jest to jak najbardziej możliwe, jeśli nie wierzysz możesz sobie poorać i sprawdzić :) . Wygodniej jest go akurat w wielu przypadkach składować, ale nie robi się tego z powodu problemów z utylizacją CO2- to nie odpady nuklearne :cool: . Co do CO2, to oprócz zabiegów ekologicznych związanych z ograniczaniem spalin w autach, prowadzi się też prace mające na celu wyłapywanie z atmosfery tego gazu i unieszkodliwianie go (lub magazynowanie), gdyby powstały odpowiednio wydajne metody, to mogłoby się okazać, że auta wydzielają już mniej tego gazu niż jest możliwe do wyłapania go z atmosfery, wtedy w ogóle jego ilość w atmosferze zaczęłaby się zmniejszać, - wtedy traciłyby sens dalsze zaostrzenia przepisów o emisji spalin w autach- konstruktorzy nie byliby już zmuszani do instalowania nowych , ekologiczniejszych silników, które podwyższają cenę auta ,niszczą jego urok i frajdę z jazdy. Pozwoliłoby to też zatrzymać szkody w środowisku, spowodowane masową produkcją ogniw energetycznych do elektryków.
 
Ostatnia edycja:
Tomrz- czepiasz się słówek i nieistotnych szczegółów, -przecież wiadomo że rozmawiamy tu o emitowaniu do atmosfery, tego też dotyczą coraz bardziej restrykcyjne przepisy. Takie CO2 i inne składniki spalin łatwo jest zutylizować, i wtedy tylko np. taka ekologiczna elektrownia węglowa, musiałaby mieć jeszcze dodatkową linię technologiczną do poddawania CO2 reakcji chemicznej , w wyniku której, gaz ten zamieniany by był np. na mocznik, poliuretan, metanol, kwas mrówkowy, kwasy karboksylowe, metan i inne węglowodory. Te natomiast, są cennym surowcem (mimo że są bardziej opłacalne źródła CO2 do tych celów, to w imię ekologii można by do tej różnicy dopłacać). Z CO2 można tez wytwarzać paliwa. Także, gdyby było takie istotne, by spalarnia czy elektrownia węglowa zamieniały od razu CO2 w mało szkodliwy produkt, to jest to jak najbardziej możliwe, jeśli nie wierzysz możesz sobie poorać i sprawdzić :) . Wygodniej jest go akurat w wielu przypadkach składować, ale nie robi się tego z powodu problemów z utylizacją CO2- to nie odpady nuklearne :cool: . Co do CO2, to oprócz zabiegów ekologicznych związanych z ograniczaniem spalin w autach, prowadzi się też prace mające na celu wyłapywanie z atmosfery tego gazu i unieszkodliwianie go (lub magazynowanie), gdyby powstały odpowiednio wydajne metody, to mogłoby się okazać, że auta wydzielają już mniej tego gazu niż jest możliwe do wyłapania go z atmosfery, wtedy w ogóle jego ilość w atmosferze zaczęłaby się zmniejszać, - wtedy traciłyby sens dalsze zaostrzenia przepisów o emisji spalin w autach- konstruktorzy nie byliby już zmuszani do instalowania nowych , ekologiczniejszych silników, które podwyższają cenę auta ,niszczą jego urok i frajdę z jazdy. Pozwoliłoby to też zatrzymać szkody w środowisku, spowodowane masową produkcją ogniw energetycznych do elektryków.

Drogi Panie, takie ściemy to wiesz, dzieciom można :D chciałeś takie rozwiązania aplikować w samochodach, wiec raczej miałeś na myśli bezemisyjne w dosłownym znaczeniu tego słowa, a dopiero teraz sie dokształciłeś :D

Ta wlasnie bezemisyjność to tak na prawde przechwytywanie i skladowanie. Można przetwarzać, ale jest to nieopłacalne. Jak juz zabrałeś się za poszerzanie horyzontów to doczytaj jaki by to miało wpływ na sprawność samej elektrowni. Samo przechwytywanie znacząco podnosi koszty i obniża sprawnosć, a przetwarzanie w pewnym momencie, zamieni coś, co miało być elektrownią, w odbiornik energii. To jest po prostu sztuka dla sztuki.

Możesz wbić gwózdz w deske czołem, pewnie. Tylko po co, jak mozna użyć młotka.

- - - Updated - - -

gdyby powstały odpowiednio wydajne metody, to mogłoby się okazać, że auta wydzielają już mniej tego gazu niż jest możliwe do wyłapania go z atmosfery

baterie, ktore maja wyzsza gestosc energii niz benzyna to w ogole sci-fi. Terraforming już nie.

beka troszki :D

edit - doczytałem do końca. To już nawet nie jest beka, tylko kisne. Wymysliles perpetuum mobile. A cały ten wysiłek po to, zeby miec brum brum pod maską :D ludzkość nie tyle jest skazana na zagładę, o ile sama się o nią prosi :D
 
Ostatnia edycja:
No nie, jednak skala ilości odpadów, i ich szkodliwości jest całkiem inna. Jak to kwestia magazynowania odpadów jest nierozwiazana? Zakopujemy i zapominamy, miejsca nam jeszcze długo, długo nie zabraknie, a do tego czasu juz dawno bedziemy mieli lepsze rozwiazania (fuzja). Juz pomine fakt, że tak jak pisalem wczesniej mozna znaczaco usprawnic pod tym wzgledem obecne elektrownie oparte na rozpadzie promieniotworczym.
Tomek już ci kiedyś pisałem ,że jesteś ignorantem .
Zmieniłem zdanie ty nie jesteś ignorantem .
Ty bredzisz jak w amoku .
 
Jakby wam zabrakło paliwa do dalszej dyskusji, to proponuję zapoznać się z załączoną grafiką. O ile te dwa pierwsze czerwone słupki mogły się nieco zmniejszyć przez ostatnie lata, o tyle ten trzeci jest i jeszcze długo długo będzie tylko teoretyczny :P

Emisja CO2 w UE.jpg
 
Biorac pod uwage że w elektrykach chodzi głównie o zmniejszenie emisji CO2 i likwidację emisji trucizn w bezpośrednim otoczeniu człowieka (w miastach), to sorry ale to [MENTION=53152]Tomtrz[/MENTION] ma racje. Elektryki, bez względu na źródło zasilania, nadal będą truły, ale znacznie mniej niz spalinowce, a nad przemysłową emisja łatwiej zapanować niż nad lokalną, zwłaszcza w wypadku generatora o tak niskiej sprawności energetycznej jak silnik spalinowy.
 
Zgoda co do "likwidacji emisji trucizn w bezpośrednim otoczeniu człowieka (w miastach)", ale ostatnie regulacje UE dotyczą emisji CO2 i nie ma znaczenia dla klimatu, gdzie ta emisja następuje (CO2 nie jest trujące dla człowieka). W efekcie tych regulacji paradoksalnie następuje globalny wzrost emisji CO2, jeśli elektryka nie można ładować tylko czystą energią, czyli wyprodukowaną w całości bez emisji CO2, a takich źródeł zasilania jest stosunkowo niewiele (elektrownie wodne i atom). Wiatraki i panele słoneczne zawsze będą wymagały dublowania w postaci konwencjonalnej emisyjnej energetyki, bo to nie są stabilna źródła zasilania. Suma sumarum za 30 lat wyjdzie, że w EU zainwestowano miliardy euro, żeby bilans emisji CO2 w świecie się nie zmienił :P
 
Ostatnia edycja:
Tomtrz: "Ta wlasnie bezemisyjność to tak na prawde przechwytywanie i skladowanie. Można przetwarzać, ale jest to nieopłacalne. Jak juz zabrałeś się za poszerzanie horyzontów to doczytaj jaki by to miało wpływ na sprawność samej elektrowni. Samo przechwytywanie znacząco podnosi koszty i obniża sprawnosć, a przetwarzanie w pewnym momencie, zamieni coś, co miało być elektrownią, w odbiornik energii. To jest po prostu sztuka dla sztuki."

No wiesz, różne rzeczy się czyta w sieci, ale to co napisałeś jest wybitnie wyróżniające się :D .Chcesz powiedzieć że te elektrownie w Niemczech mają na tyle małą sprawność, że zbliża się ona do odbiorników energii? Czy może, że biorąc jeszcze pod uwagę przetwarzanie CO2 na inne substancje, stają się one odbiornikiem energii? Że to przetwarzanie tego CO2 tak obniża sprawność?
Bilans energetyczny tych elektrowni jest z pewnością dodatni, w przeciwnym wypadku nie byłoby sensu ich budować, zgodzisz się z tym? A przetwarzanie CO2 w przemyśle; jak pisałem wcześniej, CO2 jest już stosowane w przemyśle do produkcji różnych substancji, jest nawet możliwość produkowania paliwa z CO2 (działa już jedna fabryka w Dreźnie), składowanie i transport CO2 są bardzo proste (to nic innego tylko tak zwany "suchy lód"). Zastosowanie w przemyśle tego gazu jest na tyle wysokie że UWAGA!- istnieją wytwórnie tego gazu dla celów przemysłowych! Jedna z nich jest np. w Dusznikach- Zdroju.
A tak chciałem spytać, jesteś technikiem czy humanista z wykształcenia? Ja tym pierwszym, a pytam dlatego, bo nie bardzo wiem jak Ci niektóre rzeczy tłumaczyć, po prostu zrozumienie pewnych spraw i procesów technicznych wymaga znajomości techniki i technologii.
 
Może lepiej mu nie tłumacz, bo bronisz przegranej sprawy - CCS CO2 Capture jest znane od dawna, ale ciągle nieopłacalne na skalę przemysłową :) Dla zainteresowanych: https://pl.wikipedia.org/wiki/Sekwestracja_dwutlenku_węgla

Dla leniwych przytaczam jedynie konkluzję z powyższego:
"Szacowanie kosztów instalacji CCS w elektrowni jest bardzo trudne. Na świecie nie ma ani jednej zintegrowanej instalacji tak zwanego pełnego łańcucha CCS (rozumianej jako instalacja wychwytu CO2 w elektrowni lub innym dużym zakładzie przemysłowym, rurociąg do transportu CO2 i składowisko CO2) działającej na dużą skalę. To powoduje, że podawane koszty znacznie różnią się od siebie. Instalacje do wychwytu dwutlenku węgla mają też duże zapotrzebowanie na energię, co znacząco zwiększa ilość energii zużywanej na potrzeby własne elektrowni, a więc i jej koszty eksploatacji. Poza tym uważa się, że stosowanie instalacji CCS w elektrowni zmniejsza jej sprawność nawet o 10%.
Obecnie instalacja CCS jest nieopłacalna z ekonomicznego punktu widzenia, co wynika z niskich cen za emisję dwutlenku węgla. "
 
Ostatnia edycja:
Zgoda co do "likwidacji emisji trucizn w bezpośrednim otoczeniu człowieka (w miastach)", ale ostatnie regulacje UE dotyczą emisji CO2 i nie ma znaczenia dla klimatu, gdzie ta emisja następuje (CO2 nie jest trujące dla człowieka). W efekcie tych regulacji paradoksalnie następuje globalny wzrost emisji CO2, jeśli elektryka nie można ładować tylko czystą energią, czyli wyprodukowaną w całości bez emisji CO2, a takich źródeł zasilania jest stosunkowo niewiele (elektrownie wodne i atom). Wiatraki i panele słoneczne zawsze będą wymagały dublowania w postaci konwencjonalnej emisyjnej energetyki, bo to nie są stabilna źródła zasilania. Suma sumarum za 30 lat wyjdzie, że w EU zainwestowano miliardy euro, żeby bilans emisji CO2 w świecie się nie zmienił :P

Co do braku znaczenia jesli chodzi o lokalnosc emisji, to jak najbardziej, ale przynajmniej w przypadku kominów jakoś to tam można kontrolować. w Przypadku milionów rur wydechowych już nie. Poza tym jednak ten wykres, ktory wrzuciles pokazuje, ze przy obecnym mixie energetycznym jednak jakies korzysci sa. Jeszcze troche inna perspektywa ukazuje się, jak sie popatrzy na taki bilans dla roznych krajow
ElectricyMixesClimateChange.jpg

Po prostu widać, że DA SIĘ już dziś.

No i najwazniejsze. Zmiany klimatu zmianami klimatu, a smog smogiem. Tutaj nawet klimatyczne niedowiarki (PS ładne mamy lato tej zimy, i tropiki zeszłego lata) nie mają wielkiego pola do popisu (chociaz ze mamy i takich, wiadomo, "diesel musi dymić"). Syf w powietrzu nas zabija już dzisiaj. Cząstki stałe, tlenki azotu, pół tablicy mendelejwa z rur wydechowych. O tym też nie można zapominać, i tutaj przewaga samochodów elektrycznych jest jeszcze większa.
 
składowanie i transport CO2 są bardzo proste (to nic innego tylko tak zwany "suchy lód").

aha, czyli panie techniku, chcesz w samochodzie montować jeszcze zbiorniki na suchy lód + oczywiście popielniczke na czastki stałe, no i jeszcze trzeci na reszte syfu :D
Już nawet nie wspomnę, że obniży to samą sprawność energetyczną, zwiekszy masę i tak dalej, wiec zwiekszy się zuzycie paliwa.

Bo przecież auta elektryczne są takie niepraktyczne !

I tak chyba nic nie przebije terraformingu :D

- - - Updated - - -

Ludzie maja krótką pamięć do pogody, a zwłaszcza do zimy. https://blog.meteomodel.pl/najcieplejsze-zimy/ tutaj taki mały przykład, a od naszych rodziców słyszymy że kiedyś to były zimy, tylko szkoda że dane mówią nieco co innego.

<ziew>
Zmierzone_temperatury_globalne2.png

ale nie wchodzmy w to dalej,w temacie elektrykow mozna sie troche posprzeczac, ale w tym, w zasadzie wszystko rozbija się o teorie spiskowe.
 
Poza tym jednak ten wykres, ktory wrzuciles pokazuje, ze przy obecnym mixie energetycznym jednak jakies korzysci sa. Jeszcze troche inna perspektywa ukazuje się, jak sie popatrzy na taki bilans dla roznych krajow
Pokaż załącznik 265835

Po prostu widać, że DA SIĘ już dziś.
Oczywiście że się da, gdy w mixie energetycznym masz znaczący udział elektrowni wodnych (Szwecja) lub atomu (Francja), o czym sam pisałem wcześniej i dokładnie to widać na powyższej grafice. Nie bez powodu to akurat Francja forsuje najbardziej restrykcyjne regulacje w UE, bo ich to nie boli, ale czy energia z atomu to na prawdę "czysta energia", czy jedynie bezemisyjna odnośnie CO2 ?

No i najwazniejsze. Zmiany klimatu zmianami klimatu, a smog smogiem. Tutaj nawet klimatyczne niedowiarki (PS ładne mamy lato tej zimy, i tropiki zeszłego lata) nie mają wielkiego pola do popisu (chociaz ze mamy i takich, wiadomo, "diesel musi dymić"). Syf w powietrzu nas zabija już dzisiaj. Cząstki stałe, tlenki azotu, pół tablicy mendelejwa z rur wydechowych. O tym też nie można zapominać, i tutaj przewaga samochodów elektrycznych jest jeszcze większa.
Akurat na froncie walki ze smogiem elektryk ma niewiele mniejszy, udział niż auta spalinowe, a cały transport samochodowy odpowiada jedynie za kilka procent smogu, za to punktowo, bo głównie w miastach. Za 90% smogu odpowiada tzw. niska emisja, ale łatwiej walczyć z samochodami, niż z dymem z komina u babci :)

Poniżej wrzucam jeden fragment z artykułu: https://www.transport-publiczny.pl/mobile/skad-sie-bierze-smog-i-jak-bardzo-winne-sa-auta-53970.html
Podkreśliłem akapit, który mówi również o udziale elektryków w tworzeniu się smogu.

"Skąd się bierze smog? Auta czy piece?

Za smog w skali kraju odpowiadają przede wszystkim piece w mieszkaniach, czyli tzw. niska emisja. Dwa lata temu Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport z kontroli jakości powietrza w Polsce. Według niego za 82–92,8 proc. zanieczyszczeń odpowiedzialna jest niska emisja. Zanieczyszczenia komunikacyjne to 5,4–7 proc., z kolei przemysł to 1,8–9 proc. odpowiedzialności.

Tyle tylko, że to dane dla całego kraju, a smog ma często charakter punktowy. Nas interesują głównie miasta, tam z kolei sytuacja bywa diametralnie odmienna. W tym samym raporcie NIK zwrócono uwagę na lokalne uwarunkowania i wskazano, że w 2011 r. w Warszawie emisja liniowa (samochody) odpowiadała za 63 proc. stężenia PM 10. Gdy półtora roku temu wprowadzano w Krakowie pakiet antysmogowy, jako winne zanieczyszczeń wskazywano w połowie piece, a mniej więcej w jednej trzeciej samochody. Dokładne liczby są trudne do wskazania, bo poziom zanieczyszczeń może się w danym momencie różnić w ramach jednej dzielnicy, a zarządzać kryzysem trzeba w skali miasta.

Warto zwrócić uwagę, że smog, który powodują samochody to nie tylko, a nawet nie głównie, to co leci z rur wydechowych. W bardzo ciekawej rozmowie opublikowanej przed rokiem w „Gazecie Wyborczej” Katarzyna Barańska z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska tłumaczyła, że pył samochodowy w mniej więcej 7 procentach to „dymienie z rury”. Kilkanaście procent to drobinki z opon i klocków hamulcowych. Reszta, czyli ok. 80 proc., to pylenie wtórne, czyli to, co leży na jezdni, a samochody wzbijają w powietrze przejeżdżając.

Tak naprawdę trudno więc oddzielać od siebie niską emisję i emisję liniową i argumentować, że „dymią piece, wiec samochody nie mają na to wpływu”. Piece i samochody wzajemnie nakręcają zjawisko smogu."
 
czyli wyprodukowaną w całości bez emisji CO2, a takich źródeł zasilania jest stosunkowo niewiele (elektrownie wodne i atom).

Tylko że właśnie hydroelektrownie (a konkretnie sztuczne zalewy) tez emitują CO2, w pewnych przypadkach całkiem sporo:

Hydroelectric dams produce significant amounts of carbon dioxide and methane, and in some cases produce more of these greenhouse gases than power plants running on fossil fuels. Carbon emissions vary from dam to dam, says Philip Fearnside from Brazil’s National Institute for Research in the Amazon in Manaus. “But we do know that there are enough emissions to worry about.”

Wincy choćby tu: https://www.newscientist.com/article/dn7046-hydroelectric-powers-dirty-secret-revealed/


Po prostu, jeśli chcemy ograniczyć produkcję CO2, to musimy masowo eksterminować ludzkość, iść w ślady wybitnych ekologów, jak Hitler, Stalin, czy Pol-Pot. Oni zwyczajnie ekologicznie wyprzedzili swoje czasy ;-).
 
Każde źródło energii ma swoje za uszami, dlatego napisałem już wcześniej, że wydaje się miliardy, żeby globalnie za 30 lat nic się nie zmieniło w tej kwestii, ale przez te 30 lat, ktoś na tym zarobi, a ktoś za to zapłaci, bo na tym polega polityka. Gdyby politycy chcieli rzeczywiście rozwiązać problem rosnącej emisji CO2, to sadziliby lasy, a nie "podrzucali śmieci do sąsiadów", bo tak dzisiaj wygląda ta cała walka z ociepleniem klimatu.
 
bo tak dzisiaj wygląda ta cała walka z ociepleniem klimatu.
W sumie gdyby każdy z nas ograniczył do maksimum zużycie np plastiku to zrobiłby się poważny wyłom w ich produkcji.
A jest to wykonalne.
Można też zdjąć nogę z gazu i też da to jakiś tam ułamek mniejsze zużycie paliwa.
Możemy obniżyć temperaturę w domu o 1 st
Żreć mniej mięsa / metan itd/
Tych działań pro ekologicznych które każdy z nas może zrobić w domu w pracy jest cała masa.
Bo ekologia to świadomość tego jaki skutek ma zużycie jednej dodatkowej torebki foliowej.
Bez zatrzymania tej fali konsumpcyjnego obżarstwa ekologia to tylko gadanie.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Amortyzatory
Powrót
Góra