Ciąg dalszy zabawy...
Odcinek pod tytułem nie wszystko złoto co się świeci...
Rudawy pył zawsze wróży problemy... A został znaleziony w bagażniku... Miało być zdrowo, wyszło jak zwykle.
Dziurę przy przednim prawym progu znalazłem już wcześniej:
Ale jako że pył nigdy nie jest wyposażeniem fabrycznym rozebrałem tył i ukazał się taki oto obraz świata zewnętrznego widzianego przez bagażnik:
Jako, że upadł pomysł pozostawienia fabrycznej powłoki lakierowej z trzech powodów (a głownie z powodu lakieru) - pkt 1:
Po pierwsze nie ma opcji żeby dało się lakier wyprowadzić w jednym odcieniu na całym samochodzie - po prostu fizycznie się nie da choćby nie wiem jak się ktoś zarzekał,
po drugie opcja w związku z punktem pierwszym nie istnieje możliwość dobrania lakieru pod jakąkolwiek zaprawkę - do każdej trzeba by dobierać lakier osobno (??!!),
po trzecie naprawa tylnej krawędzi dachu wymaga wycięcia szyby.
To wszystko prowadzi do jednego wniosku - jak już tyle rozebrane to trzeba rozebrać co się da i malować cały...
Zostaje pytanie co z progami (zwłaszcza prawym) i co się kryje pod tylnymi błotnikami... Jako, że zapomniałem zabrać kamerki na sznurku

odpowiedź w przyszłym tygodniu...
Na pocieszenie składają się zaciski:
