Alfa Giulia adaptacja pompy abs, nie działający panel komfortu

A ja mam taki problem.
Myłem Giulię i lałem obfibie na felgi wodą, teraz auto nie odpala i wyskakuje komunikat, sprawdzić układ wspomagania, ABS niedostępny, sprawdzić układ hamulcowy, układ parkowania, nawet filiżanka zkawą się świeci że nie działa, podobnie jest z poduszkami, wszystka siadło, nawet lusterka się nie składają.
Zdaje się zalałem coś wodą, przy próbie odpalenia coś głośno tyrkocze z przodu auta i sypia się te komunikaty.
Auto nawet jak zamknę to nadal wskakują te komunikaty.
Auto unieruchomiony w miejscu za nie zamknę garażu ani nie wjadę, masakra, nie wiem co robić?
 
Ostatnia edycja:
W pierwszej kolejności sprawdź czy komputer body nie jest zalany. Przy nogach pasażera tam gdzie są stopy będziesz miał taką dużą klapkę przykręcana, odkrec to i zerknij czy nie ma śladów wody za nim bądź na nim. W międzyczasie podłącz prostownik do akumulatora bo możliwe że padł ci akumulator. Jak to nie pomoże to musisz szukać po kolei miejsc, które mogłeś zalać. Może brakować gdzies jakieś osłony i stąd takie cuda.zerknij też na przekaźniki pod reflektorem od strony pasażera, może tam nie ma osłon i zalalo. Więcej pomysłów nie mam
 
Teraz go otworzyć nie można i wyje.
Koze faktycznie aku, bo już nie włącza się s/s od jakiegoś czasu.
Auto poliftowa 2020r
 
ja zawsze dużo leję z lancy ciśnieniowej na felgi pod różnymi kątemi aby domyć zakamarki felg, myję też nadkola wewnętrzne - nigdy najmniejszego błędu. masz kompletne nadkola wewnętrzne? szczególnie mam na myśli z przodu gdzie jest więcej elektroniki/kabli.

błędy się propagują więc jak masz często jeden to z niego wyskakuje kilka innych (typu "kawka", tempomat itp).

patrzyłeś pod maskę czy tam nie masz czegoś ewidentnie zalanego?

masz jakiś interfejs diagnostyczny żeby zrobić skan?

myłeś może gdzieś pod spodem auta - coś w stylu mycie soli z podwozia po zimie?

tak jak kolega sugerował, sprawdź też BCM w nogach pasażera bo może wcisnęło CI tam wodę?

jeśli wyje klakson, to bezpiecznik masz w bagażniku w skrzynce tej szarej pod podłogą bagażnika - jak otworzysz, to jest przy jednej krawędzi nakrętka to od niej w stronę zgodnie z ruchem wskazówek zegara to trzeci elememt (przedostatni przy tej krawędzi). ewentualnie odepnij szybkozlączkę na masie aku. sprawdź też aku voltomierzem przy okazji
 
Ostatnia edycja:
Nie, ja tak naprawdę myłem tylko felgi i wodę lałem z konewki.
Ale zaczął wyć alarm przy otwarciu z pilota, nie otworzył się. Otworzyłem go kluczykiem, nic już nie działa, czyi to na 99% akumulator.
Zajrzałem pod schowkiem pasażera i jest tam sucho.
Podłączyłem już prostownik, ale i tak muszę kupić akumulator bo jutro wyjeżdżam, jakieś wytyczne odnoście akumulatora?
Oczywiście będą mi to robić ci z pogotowia od akumulatorów.
 
Na szybko to kup taki sam jak miałeś bo jak zaczniesz za dużo myśleć to nie wyjedziesz - wątek "jaki akumulator" to ma tu ze 150 stron.
Zastanawiające czemu tak Ci padł gwałtownie, może jednak coś zalałeś i zwarcie go wydrenowało. A sam aku może wcale nie jest jeszcze taki zły.
 
Ostatnia edycja:
Prostownik przez 60 min nic nie dał.
Odpaliłem go w tej chwili od kuzynki Pandy.
Dzwoniłem i gościu ma tylko 950 zł, a tańsze wersję po świętach.
Mam jeszcze drugie auto i chyba lepiej na spokojnie po świętach kupię coś w sensownej cenie, nie żeby żydzić, bo wiem że musi być ze S/S, ale po co przepłacać jak wszystkie są teraz kiepskie
 
Czemu szybko padł?
Poprzedni właściciel w 4 lata zrobił 18 tys km, dosłownie jeździł tylko w weekendy.
Ja zrobiłem 1500 km w tydzień i tylko 2 razy włączył się S/S, teraz stał tydzień w garażu bo mnie nie było w domu, dziś felgi chciałem umyć bo lakier jest po nałożeniu powłoki (2 tyg temu) więc auto czyste.
Wyjechałem z garażu no i se grzebałem, a aku się rozładowywał do reszty....
Zbieg okoliczności że po umyciu wsiadam do auta i pierwsze po serii tyrkotań w okolicach przedniego koła komunikat żeby sprawdzić układ kierowniczy, potem hamulcowy - wszystko związane z okolicą kół gdzie lałem wodę, potem reszta błędów.
Gdy auto odpaliłem od Pandy, pojechałem 2 km żeby zebrać rdze z hamulców, świecą się kontrolki ESP, tor jazdy i odległość od drugiego samochodu.
Czy one po wymianie akumulatora same znikną po którymś odpaleniu, czy trzeba kasować w serwisie?
 
Ostatnia edycja:
Czemu szybko padł?
Poprzedni właściciel w 4 lata zrobił 18 tys km, dosłownie jeździł tylko w weekendy.
Ja zrobiłem 1500 km w tydzień i tylko 2 razy włączył się S/S, teraz stał tydzień w garażu bo mnie nie było w domu, dziś felgi chciałem umyć bo lakier jest po nałożeniu powłoki (2 tyg temu) więc auto czyste.
Wyjechałem z garażu no i se grzebałem, a aku się rozładowywał do reszty....
Zbieg okoliczności że po umyciu wsiadam do auta i pierwsze po serii tyrkotań w okolicach przedniego koła komunikat żeby sprawdzić układ kierowniczy, potem hamulcowy - wszystko związane z okolicą kół gdzie lałem wodę, potem reszta błędów.
Gdy auto odpaliłem od Pandy, pojechałem 2 km żeby zebrać rdze z hamulców, świecą się kontrolki ESP, tor jazdy i odległość od drugiego samochodu.
Czy one po wymianie akumulatora same znikną po którymś odpaleniu, czy trzeba kasować w serwisie?

Konewka to elektroniki nie zalales. Wymieniaj Aku i ciesz się autem, po świętach na spokojnie kup coś mądrego. Zdrowych spokojnych Świąt i bezawaryjnej jazdy :)
 
Dziękuję.
I w wzajemnie Spokojnych rodzinnych świąt.
Fajnie że taki szybki odzew i pomoc.
Dziękuję jeszcze raz.
 
Jeżeli SS włączył się choćby dwa razy tzn że aku miało IBS na poziomie minimum 65% - a to jest wcale nie tak mało, nie powinien samochód zdechnąć w tydzień postoju. Chyba że myłeś te felgi pół dnia z włączonym radiem - ale nawet wtedy powinien dać się podnieść skoro niewiele wcześniej miał te 65% tzn że nie był jeszcze jakąś padliną.
Ja bym z nim jeszcze powalczył za pomocą dobrej ładowarki. Nie wiem co masz na myśli jako "prostownik", może to było coś za słabego żeby podnieść aku 95Ah w godzinę. Przy głębokim rozładowaniu trzeba na to kilka godzin i przyzwoitym prądem a nie byle czym.
 
Oczywiście podepnę na całą noc, a nawet dobę, aż się naladuje, mam porządna ładowarkę z podtrzymaniem i zabezpieczeniem aby nie przeładować go.
We wtorek podjada do punktu a akumulatora mi, przemierzą go i ładowanie i coś dobiorą.
Jednak nie łudzę się, w obecnym Peugeocie 508 aku mi padały co 4-4,5 roku i zawsze w nieodpowiednim i niespodziewanym momencie bez wcześniejszych objawów. Raz na lotnisku a raz na weselu.
Taki urok teraźniejszych akumulatorów.
 
Nie upieram się że nie padł bo są jakie są w tych czasach. Ale jak na samoladowaniu z alternatora miał 65% to całkiem nieźle. Dwa razy do roku ładowarką trzeba pomóc, takie dziś samochody plus ekologia plus fura elektroniki. Ładowarka minimum 5A, a najlepiej 10A i lepiej nie lidlowa.
 
Mój brat grzebie w elektronice i gada żebym raz w miesiącu ładował z prostownika, że to przedłuży żywotność aku, robiłem tak w Peugeocie i padł jak każdy inny, nie ważne czy warta, szarp, philips czy sony, naczytałem się o polskim producencie Auto part, który wysyłał aku na Syberię. Padł jak każdy inny nawet iphone by nie pomógł :D
Dodam jeszcze za zawsze migają w aucie czerwone diody gdy jest zamknięte, dziś przed odpaleniem po tygodniowej przerwie nic nie migało.
 
Skoro "terkotał" podczas rozruchu to ewidentnie spadek napięcia poniżej 10V. Kolejne ikony błędów są efektem spadku napięcia poniżej 6V. Błędy powinny zniknąć w sytuacji napięciu akumulatora 12,4V i 3 do 5 uruchomień. Skoro odpaliłeś z innego źródła i "chodzi" to winny jest akumulator. Sprawdź jeszcze stan klocków hamulcowych tył.
 
A możliwe że z jednej strony klocki są 50% cieńsze niż po drugiej (mowa o tyle)?
W środę będą opony mi wymieniać to dokładniej sprawdzę, również czy kabelki od czujników nie są urwane
 
No to mam zagwozdkę.
Bo auto po całym perypetiach stało bez ładowania (ładowałem 508) i rano odpali bez zająknięcia, zniknęły też wszystkie kontrolki, wszystko wróciło do normy.
Więc albo aku ma "dwubiegunowość" ale to już i tak jego koniec, albo faktycznie gdzieś woda się dostała i go rozładowała przez jakieś zwarcie?
Z lewej strony lałem na felgi wodę z węża, tak zraszając a z prawej nie sięgał wąż więc konewką tam na bank nic nie zalałem.
No chyba że jakieś kable/wtyczki od klocków lub ABS?
A czy przy przednim lewym kole jest coś co mogła zakaz woda?
Teraz go podładuje 6 godzin i potem mam godzinę drogi, następnie 4-5 h postoju i powrót, myślę że tam mi też odpali.
A czy aku jak duże całkiem to zawsze da się odpalić od innego auta i kontynuować jazdę?
Bo w dieslu nie potrzeba prądu do świec ale w benzynie bez iskry nie pojadę?
 
Ostatnia edycja:
No to mam zagwozdkę.
Bo auto po całym perypetiach stało bez ładowania (ładowałem 508) i rano odpali bez zająknięcia, zniknęły też wszystkie kontrolki, wszystko wróciło do normy.
Więc albo aku ma "dwubiegunowość" ale to już i tak jego koniec, albo faktycznie gdzieś woda się dostała i go rozładowała przez jakieś zwarcie?
Z lewej strony lałem na felgi wodę z węża, tak zraszając a z prawej nie sięgał wąż więc konewką tam na bank nic nie zalałem.
No chyba że jakieś kable/wtyczki od klocków lub ABS?
A czy przy przednim lewym kole jest coś co mogła zakaz woda?
Teraz go podładuje 6 godzin i potem mam godzinę drogi, następnie 4-5 h postoju i powrót, myślę że tam mi też odpali.
A czy aku jak duże całkiem to zawsze da się odpalić od innego auta i kontynuować jazdę?
Bo w dieslu nie potrzeba prądu do świec ale w benzynie bez iskry nie pojadę?

jakby lanie wody z węza, konewki czy czegos tam jeszcze miało zalewać elektronike to pomyśl sobie co się dzieje przy szybszej jeździe w deszczu. Jak masz wszystkie osłony to pewnie przypadek i awaria akumulatora zbiegła się z myciem. Może coś ci drenuje akumulator, niektórzy mają z tym problem ale nie wiązałbym tego z myciem kół.
 
Teraz go podładuje 6 godzin i potem mam godzinę drogi, następnie 4-5 h postoju i powrót, myślę że tam mi też odpali.
A czy aku jak duże całkiem to zawsze da się odpalić od innego auta i kontynuować jazdę?
Nie jest to pewne, że odpalisz, mi padający aku nie odpalił w lato w syt.: ładowanie w domu, droga ok 1h, powrót po 5h (nie odpalił tutaj). Weź prostownik jakiś bo po podładowaniu chwilę, odpalił, od innego auta albo z powerbanka też powinien odpalic.
 
A c, y też tak macie i czy to jet normalne, za po zgaszeniu auta po jakimś czasie dochodzą odgłosy stuków z pod maski, coś jakby jakiś przekaźnik coś za sterował, nie pojedyncze ale kilka takich odgłosów?
 
Amortyzatory
Powrót
Góra