Archi, trudno mi powiedziec czy Alfa tworzyla segment premium, bo kiedys posiadanie samochodu bylo zarezerwowane dla niewielu i bez wzgledu na marke to byl przywilej. Swiadomsoc dziesiejszych nabywcow w przedziale 30-50 lat tworzy historia firmy maksymalnie z lat 80tych a jak wiemy ten okres nie byl najlepszy dla marki.
Ile mozna wracac do modeli prehistorycznych? AR nie ma niczego czym mozna sie bylo pochwalic a nie jest z lat 50tych?
Sam napisales ze zadnej firmie nic nie jest przypisane raz na zawsze, wiec umowmy sie, ze nawet jeslie Alfa byla premium to juz nie jest, a Giulia moze byc pierwszy malym kroczkiem do powrotu do tego segmentu.
Lata 80-te mimo głębokiego już kryzysu AR to 75 i 164, może już nie wspaniałe - ale ciągle dobre auta na tle konkurencji.
Dalej to już era FIAT-a, z całym bagażem wad, ale i tą jedną choćby zaletą dla Alfistii, że marka przetrwała mimo wszystko.
155 pozwoliła Alfie trwać, a Q4 - choć ze świadomością dna Lancii dawała radość swoim właścicielom. Był jeszcze przebłysk w DTM.
Kilka lat po tym 156 przedłużyła nadzieję na lepsze czasy - przekonując do siebie nie tylko zdeklarowanych Alfistów.
W 1998 r. została Samochodem Roku. W STC, ETCC i WTCC odniosła wiele sukcesów.
Do prehistorii (czytaj korzeni) wracają wszyscy, dlaczego odmawiać tego AR. To jakby robić AUDI zarzut, że ciągle epatuje Quattro (zresztą czasami w wydaniach nie pasujących do tego miana), choć to równie stare - a teraz i upowszechnione rozwiązanie w samochodach osobowych. Jednocześnie, czy BMW serii 3 (318i) z silnikiem R3 to nadal jeszcze premium, czy nie? Zerwanie z własną tożsamością, czy droga w przyszłość. Wszystkie koncerny mają te same wyzwania i zapewne rozterki, z rachunkiem ekonomicznym przed oczami.
Alfa ma czym pochwalić się - a nawet zabłysnąć (GTA, 8C i 4C) - ale potrzebuje nie tylko już błyszczeć pozostając kapryśną, tylko - jak dawniej właśnie - dążyć do perfekcji technicznej (czego współczesną emanacją wydaje się na ten moment być Giulia QV).
Ja trzymam kciuki za powodzenie tej przemiany, bo dla mnie mimo, że pozostaje przedmiotem jako auto - jest czymś więcej jako marka, nośnikiem emocji (dobrych, a czasem złych). Stąd moja obecność na forum.
I nie jest tak, że jestem zaślepiony, nie dostrzegam wad i potknięć AR. Przeciwnie.
Tyle, że bardziej mnie one smucą niż złoszczą. Tym bardziej oczekuję zmian na lepsze - czego zapowiedzią w moim odczuciu są i 4C i Giulia. Uważam, że AR nadal zasługuje na dawanie jej szansy, choćby za to, że próbuje być "jakaś", szuka swojego miejsca w obecnym świecie motoryzacji, pamiętając o swojej bogatej tożsamości.
Dlatego pisałem - mając na uwadze historię Alfy - że nic nie jest z góry dane i przesądzone, a to z kolei moim zdaniem oznacza, że Alfa powinna podążać w kierunku który sama określi, a nie w tym, który wskażą inni, zwłaszcza poprzez stereotypy.
Mam tez nadzieję, że większość z nas tu piszących, ma właśnie takie życzenie i oczekiwanie, że Giulia stanie się tym "kroczkiem", i przez to pojawi się szansa na następne, aby spacer AR trwał nadal (do czasu kiedy znana nam motoryzacja zaniknie).
Bo emocje i radość ze znaczka mogą być takie same przy kupnie Dacii i Bentleya - kwestia kto kupuje samochód.
Mogą, ale nie muszą (i często nie są), w tym tkwi istota różnicy w możliwej do uzyskania ceny.
Gdyby było inaczej, koncerny nie mnożyłyby marek i modeli, różnicując ich pozycjonowanie.
Co do Giulii w Genewie - ja bym się pewnie skusił, ze zwykłej ciekawości. I może troszkę dla hostess AR, choć w tym roku miałem wrażenie nie miały stanowić nadmiernej konkurencji dla auta (choćby poprzez stroje, tylko proszę nie komentujcie, że to przez brak wyglądu Giulii

).
adamku111,
jersey
Pozdrawiam