ABC na temat motoru Twin Spark 16v

Status
Ten wątek został zamknięty.
Nie będę się wypowiadał, czy obracanie panewek a TS to przypadek , czy norma. Ale faktem jest ze wpisanie w wyszukiwarkę forum zwraca jedynie kilka wyników
http://www.forum.alfaholicy.org/search.php?searchid=613485
z czego tylko 3czy 4 mówią wyraźnie "obróciło mi panewkę" pozostałe to strach przed obróceniem. Więc może jest to kolejny mit, a szkody wyrządzone przez taką panewkę są na tyle duże by wzbudzać strach, i stąd tyle wypowiedzi, że panewki się obracają , a tak mało że mi się obróciły.

Więc moze , na podstawie wiedzy i doświadczeń użytkowników, oraz kilku z nas prowadzących warsztaty spróbujemy pokusić się o ustalenie jakie jest realne prawdopodobieństwo obrócenia sie panewki?


Obracająca się panewka, to negatywny mit, który pokutuje w społeczeństwie, tak jak mity pozytywne o których mówi poniższy artykuł, a my sami podtrzymujemy, wręcz dokarmiamy i wzmacniamy tę plotkę....

Bo czy tylko w Alfach się obracają?
cytat z forum Renaulta:
"akurat przekrecanie panewek czy to w 1.5 czy w 1.9 to norma posiadalem szmelc 1.9 i sie obracały brak zamków na panewkach i nie zaczyna stukac jak normalnie tylko ją odrazu obraca. A jak ci sie to stanie to albo kapitalny remont lub szukanie nowego silnika a nie jest to sprawa łatwa schodzą jak świeże bułki. A ja jestem szczęśliwy bo pozbyłem sie złoma R.G.S. 1.9 dci z 2004r nigdy wiecej renault"


zresztą fraza przekręcona panewka w google wywala dużo wyników, i to co dziwne dużo dotyczy audi, VW, Renault, Honda, i giną w śród nich te nieliczne dotyczące Alfy

http://www.google.pl/search?hl=pl&client=firefox-a&hs=kHc&rls=org.mozilla%3Apl%3Aofficial&q=przekr%C4%99cona+panewka&aq=f&aqi=g1&aql=&oq=



Poniżej wklejam artykuł, może nie do końca w temacie ale obrazujący powstawanie mitów i irracjonalnych przekonań. Wystarczy przeczytać o "najlepszych" wg społeczeństwa i handlarzy silnikach a potem podejść do najbliżej Alfy z TSem i łądnie przeprosić , no w ramach przeprosin można ją umyć.
Jak nie masz żadnej w pobliżu, moja chętnie przyjmie przeprosiny.. :D






W Polsce wciąż pokutuje jeszcze wyrobiony w późnym PRL-u pogląd, że samochody dzielą się właściwie na cztery grupy: krajowe, niezłe, dobre i niemieckie.



Tę obiegową mądrość potwierdzają również handlarze - by szybko sprzedać używany samochód auto musi być: niemieckie, błyszczące i - przynajmniej licznikowo - legitymować się przebiegiem poniżej 180 tys. km.
O to, by niektóre marki i państwa stawiać w motoryzacyjnym rozwoju wyżej niż inne, dbają sztaby specjalistów planujących kampanie reklamowe. Zewsząd atakują nas hasła typu "hiszpański temperament, niemiecka technologia" podkreślające wyższość pewnych marek nad innymi. To one w znacznym stopniu kształtują nasze poglądy, które - niezamierzenie dla twórców strategii marketingowych - przenoszą się również na rynek wtórny.
Dla przykładu - zachwyt nad motoryzacją zza Odry zauważymy wczytując się w treść wielu ogłoszeń. Bez wyraźnego powodu, niektóre samochody wyceniane są znacznie wyżej niż równoroczne pojazdy konkurencyjnych - nie niemieckich - marek. Czy są lepsze niż inne? W kilku przypadkach tak, ale kierowanie się wpajanymi od lat stereotypami może nas później dużo kosztować.
Chociaż wielu Polaków zdaje się wypierać takie informacje, prawdą jest, że począwszy od połowy lat dziewięćdziesiątych na wizerunku aut z Wolfsburga, Ingolstadt czy Stuttgartu pojawiły się głębokie rysy. Świetnymi przykładami są tutaj zwłaszcza auta Mercedesa i Volkswagena.
Jakościowa degradacja tych pierwszych rozpoczęła się w 1995 roku, gdy na rynku pojawił się model W210. Popularny w Polsce "okular" napsuł marce ze Stuttgartu dużo krwi - użytkownicy skarżyli się na skandaliczną wręcz jakość zabezpieczenia antykorozyjnego i - w przypadku niektórych jednostek wysokoprężnych - trudną obsługę.

Mercedes W210
Mercedes zdawał się nie dostrzegać problemu, z kolejnymi modernizacjami jakość powłoki lakierniczej nie ulegała zmianie. Właścicielom nowszych egzemplarzy doszły za to nowe problemy - samochód doposażono w nowe układy elektroniczne, których nieplanowane działanie często urastało do miana sztucznej inteligencji.
Dziś, gdy od premiery modelu minęło już 15 lat, samochód jest kuszącą propozycją dla wielu miłośników niemieckiej motoryzacji. W różnych serwisach ogłoszeniowych aż roi się od anonsów, nawet najstarsze auta wyceniane są o wiele wyżej niż konstrukcje włoskie czy francuskie.
Czy dziś warto dopłacać do chromowanej gwiazdy na masce? W większości przypadków - zdecydowanie nie. Pamiętajmy, że największą zaletę tego modelu - wytrzymałe podzespoły mechaniczne - docenili w większości poprzedni użytkownicy, realne przebiegi wielu egzemplarzy dobijają właśnie do pół miliona kilometrów.

Mercedes W210
Niestety - dla laika jest to zupełnie nie do wychwycenia, bowiem W210 słynie również ze świetnych materiałów we wnętrzu, które nawet po 400 tys. km nie wykazuje wyraźnych oznak zużycia. Są więc ogromne szanse na to, że za cenę o kilka tysięcy wyższą niż w przypadku konkurencji, kupimy mocno przegniłe (zwróćmy uwagę na okolice uszczelek, progów i - koniecznie - stan elementów nośnych!) auto z przebiegiem prawie pół miliona kilometrów.
Niestety, chłodna kalkulacja często wygrywa z emocjonalnym podejściem do zakupu. Wielu decyduje się wiec na zakup łudząc się, że samochód który kosztował przeszło 200 tys. zł, nawet po 15 latach eksploatacji, nie może być przecież kupą złomu. To błąd.
Innym przykładem na to, że kierowanie się przy wyborze auta stereotypami może się dla nas bardzo źle skończyć jest rozchwytywany na rynku wtórnym volkswagen passat typoszeregu B6. Samochód - chociaż nierzadko wyceniany niemal dwukrotnie wyżej niż np. laguna II - śmiało może stawać z nią w szranki rywalizując o tytuł "królowej lawet". Zwłaszcza egzemplarze wyprodukowane przed 2008 rokiem potrafią doprowadzić właściciela do szewskiej pasji. Notorycznie zdarzają się np. usterki kolumny kierowniczej, wspomagania hamulców, elektroniki czy zawieszenia.
Jakby tego było mało, pod maską B6 nader często spotkamy silnik 2,0 TDI, który - cytując fanów marki zrzeszonych w różnych forach internetowych - jest "największym gniotem jaki opuszczał fabryki Volkswagena w historii".

Silnik 2.0 TDI
Wiele - także nowszych, wyprodukowanych po 2008 roku egzemplarzy - cierpi z powodu pękania głowic (kiepska jakość stopu), usterek wtryskiwaczy, kół dwumasowych i turbosprężarek. Inną dokuczliwą usterką jest wycieranie się koła zębatego napędzającego pompę oleju. Usterka, której usunięcie wyceniane jest w serwisie na circa 12 tys. zł doprowadzić może do zatarcia silnika.
Powyższe przykłady prezentujemy nie po to, by zniechęcić was do zakupów takich czy innych samochodów używanych. Pragniemy jedynie podkreślić, że kierowanie się przy zakupie auta stereotypami i opiniami innych, często obrócić się może przeciwko nam. Dzielenie aut wg kraju pochodzenia mija się dziś z celem. Niektóre BMW i mercedesy sprowadzane są do Europy ze Stanów, by obejść przepisy celne toyoty produkuje się w Turcji i Wielkiej Brytanii, najbardziej niezawodne "włoskie" auta pochodzą z polskiej fabryki Fiata w Tychach.
Dlatego właśnie - zanim zdecydujemy się na konkretny używany samochód konkretnej marki - postarajmy się zaczerpnąć na jego temat jak najwięcej informacji. Taktowanie producentów przez pryzmat stereotypów i dogmatów, w myśl których pojazdy jednej marki są bezawaryjne, innej bezpieczne a jeszcze innej psują się na potęgę, to lekkomyślność ocierająca się o głupotę.
Pamiętajmy, że większość pojazdów różnych producentów składana jest z części dostarczanych przez tych samych podwykonawców, miejsce montażu czy kraj pochodzenia ma obecnie niewielkie znaczenie. Kluczową kwestią dla niezawodności jest przecież kontrola jakości, która może być równie dobra w Chinach, Niemczech, Francji czy Japonii.
Stereotyp - konkretny kraj = jakość, to droga na manowce. Dla przykładu - uterenowiony "japoński" mitsubishi outlander produkowany jest w Holandii, a jego "francuski" brat bliźniak - citroen C-crosser - montowany jest w Japonii.
Nie dajmy się więc ponieść emocjom zakładając z góry, że samochody jednej marki są lepsze niż inne tylko dlatego, że - przynajmniej w naszym odczuciu - pochodzą z tego czy innego kraju i wyprodukował je taki, a nie inny producent.
Pamiętajmy, że na tym, byśmy wciąż wierzyli w to, że mercedesy są bardzo solidne, volkswageny się nie psują, a volvo są najbezpieczniejsze, zależy właśnie producentom.
źródło:http://motoryzacja.interia.pl/wydar...e-dobre-i-niemieckie-prawda-czy-falsz,1584750
 
Ostatnia edycja:
Twin Spark 16 V to najpopularniejsze jednostki Alf jeżdżących w chwili obecnej po drogach. Jak wiemy większość nabywców zachęcona wyglądem, osiągami ale również atrakcyjną ceną zakupu, nie ma pojęcia o właściwej eksploatacji tego silnika, nawet instrukcja obsługi mówi nam o okresie 20 k km między wymianami oleju i 120 k km między wymianami mechanizmu rozrządu, co jest bardzo optymistycznym wynikiem, nawet jak na innych producentów samochodów dla ludu, a trzeba pamiętać o tym że TS jest bardziej wysilony! . Do czego zmierzam, taki gość kupuje sobie piękną Alfkę z mocnym silnikiem i brusi. A biorąc pod uwagę czynniki opisane na początku (TS-ów jest najwięcej, to znaczy że wpadają w różne często niepowołane ręce). Z doświadczenia wiem że gro kierowców (różnych samochodów) w ogóle nie przejmuje się stanem technicznym swojego samochodu np. przyjeżdżając na serwis mają suchy bagnet itp. A nie trzeba wspominać jak TS są uczulone na poziom i jakość oleju ;)
 
Ostatnia edycja:
Rozmawiałem z pewnym gosciem, który jeździ też TSem. Przy rozmowie wyszło, że nie wie kiedy olej był wymieniany. Nie był w stanie powiedzieć czym jest zalany. Dla niego odnośnikiem ilości jest kontrolka ciśnienia oleju. Mało tego gdy sprawdziłem bagnet okazało się, że jest suchy. Tak zrobił 7k km od kupna. I co teraz? Z takim podejściem długo nie pojeździ.
 
zaraz ją sprzeda jakiemuś nieszczęśnikowi, który będzie rozpatrywał temat bublowatego TS-a 16 V ;P
 
Twin Spark 16 V to najpopularniejsze jednostki Alf jeżdżących w chwili obecnej po drogach. Jak wiemy większość nabywców zachęcona wyglądem, osiągami ale również atrakcyjną ceną zakupu, nie ma pojęcia o właściwej eksploatacji tego silnika, nawet instrukcja obsługi mówi nam o okresie 20 k km między wymianami oleju i 120 k km między wymianami mechanizmu rozrządu, co jest bardzo optymistycznym wynikiem, nawet jak na innych producentów samochodów dla ludu, a trzeba pamiętać o tym że TS jest bardziej wysilony! . Do czego zmierzam, taki gość kupuje sobie piękną Alfkę z mocnym silnikiem i brusi. A biorąc pod uwagę czynniki opisane na początku (TS-ów jest najwięcej, to znaczy że wpadają w różne często niepowołane ręce). Z doświadczenia wiem że gro kierowców (różnych samochodów) w ogóle nie przejmuje się stanem technicznym swojego samochodu np. przyjeżdżając na serwis mają suchy bagnet itp. A nie trzeba wspominać jak TS są uczulone na poziom i jakość oleju ;)

Ba Alfa dała ciała z instrukcją obsługi. Powinno być tak:

- rozrząd 60k
- olej 10k
- wariator 60k

W rankingach od razu by podskoczyła o kilkanaście miejsc w górę;)
 
czy nie jest czasami tak że korba na 1 cylindrze jest ostatnią w kolejności do której dopływa olej tzn smarowanie zaczyna się od korby cylindra 4 a kończy na cylindrze 1,to by mogło tłumaczyć że jest za słabe ciśnienie oleju,

Jest dokładnie odwrotnie. Magistrala zaczyna sie od cylindra przy rozrządzie i jest on smarowany jako pierwszy. Tak naprawdę drugi, bo piewszy jest czop wału. Panewka obraca się, bo nie jest smarowana. Nie ma innej możliwości. Przyczyn może być kilka. Syf w magistrali, regularne zasysanie powietrza (bańka powietrza do pierwszej panewki) przy zbyt niskim poziomie oleju, zerwany w przeszłości pasek rozrządu. Przy kontakcie tłoka z zaworami konkretna panewka dostaje mocno w d..., może też wygiąć się w tym miejscu wał. Wskutek powstałego luzu zrywa się film olejowy i "panie, ale te alfy się sypiom"
 
Ostatnia edycja:
Oj kurcze, ten wątek mnie przerażił a mechanik z ASO mówił że TS jest dużo lepsza konstrukcją od JTS ja kupiłem JTS z błędem MCSF wymiana sond lambda + 1 cewki i chyba będzie spokój.

JTS zrobiłem już prawie 50kkm.
 
A zastanawialiście się kiedyś gdzie fiat miałby zarobek gdyby produkował ts 8v?

Tak to musicie przecież serwisować 16v żeby jeździło a serwis 8v sprowadza się do wymiany oleju i naciągu łańcucha.
 
A zastanawialiście się kiedyś gdzie fiat miałby zarobek gdyby produkował ts 8v?

Tak to musicie przecież serwisować 16v żeby jeździło a serwis 8v sprowadza się do wymiany oleju i naciągu łańcucha.

znów nie przesadzaj:)

8v - to stara toporna konstrukcja... zapewne takich mocy jak ze 16v z nich nie osiągnieto przy podobnych konstrukcjach. Również musisz wliczyc to normy emisji spalin, które to przyczyniły sie w jakims stopniu do modernizacji jednostki ts.
 
napisze to jeszcze raz 8v udana konstrukcja mialem taki silnik jezdzilem i git fajnie ale mimo tych wszystkich rzeczy o ktorych piszecie mam 16v dlatego bo ten silnik jezdzi lepiej ma lepsza kulture pracy od 8v ktore jest glosne na wysokich obrotach a alfa ma mi dawac wiecej radosci podczas jazdy a nie na odwrot dlatego wybralem 16v jestem zadowolony jezdze wszedzie i jak cos to sobie kupie nowy wal i panewki w przyszlosci
 
Ja póki co jestem zadowolony.. Przejechane jakies 60 kkm.. Kupiony przy przebiegu 118 kkm (nie wiadomo czy to rzeczywisty przebieg) Skromne 1.8 ale daje duzo frajdy z jazdy jak na R4 :) Jest to wysilona jednostka także nie spodziewam sie jakiegos kosmicznego przebiegu :) Ale fakt na forum czytalem kilka tematow na temat panewki itd i wydaje mi sie ze cos musi byc na rzeczy.

Kiedys przeczytalem: W twoim T.S tez pójdzie panewka, to jest tylko kwestia czasu.

Przyznam ze olej zmieniam co 10 kkm (Valvoline 10w40) i w tym czasie doleje 1L z tego co czytam to chyba norma ;)

Mam nadzieje ze jeszcze dlugi czas pociesze sie tym samochodem , bo nadal mnie fascynuje. Bimski - tak wiem to tylko 156 i do tego 1.8 :D

I powtórzę pytanie: ile kosztuje profilaktyczna wymiana panewek ?

Pzdr
 
Jak tak sobie czytam to wyraznie wylaniaja sie dwa skrajnie rozne obrazy: "TS 16V to padaka jakich malo" lub "TS 16V to naprawde fajny silnik" :)
Jak to zwykle bywa prawda jest gdzies po srodku. Te silniki to zaden cud techniki - faktycznie wysilone i jak na swoje lata produkcji legitymuja sie niezla moca w stosunku do pojemnosci. Maja fajny przebieg mocy i momentu, do tego polaczone sa z atrakcyjnymi wizualnie budami :)
Tezy, ze maja fajny dzwiek mnie jednak rozwalaja. Dzwiek tego silnika nijak ma sie japonskich szlifierek, boxerow, silnikow doladowanych czy Vek. No po prostu cos tam sie spod maski odzywa i szczesliwie nie klekocze - szalu nie ma, zwykle R4.
Niestety wlasnie przez ta moc i jej przebieg w polaczeniu z dosyc trudna obsluga pojawiaja sie problemy.
Faktycznie jest masa ludzi, ktorzy o tym, ze olej sie skonczyl dowiaduja sie kiedy zapali sie odpowiednia kontrolka. Do tego czerwone pole na zimnym silniku + oszczednosci na czesciach, plynach itd. i masakra gotowa.
Lud wychowal sie germanskich turboklekotach i nie dorosl do TSa :)
A wiekszosc z nas nie wie naprawde czy i na czym oszczedzali porzedni wlasciciele naszych aut.
Jak mi sie kiedys przy 7000 rpm obroci panewka to sie pewnie zdenerwuje, ale samo widmo takiej mozliwosci nie odciagnie mnie od uzywania mojego silnika w taki sposob :P
Poki co trzymam sie tezy "jak dbasz tak masz" i uwazam, ze jak mialo sie odrobine szczescia zeby trafic na silnik o ktory ktos dbal, lub wlozy sie w niego troche kasy i doprowadzi do ladu a pozniej o niego dba to TS 16V jest przyjemny i nie bardziej awaryjny niz inne jednostki napedowe.
Oczywiscie od kazdej reguly sa wyjatki :)
Do tego wiekszosc ludzi zaczyna cos skrobac na forach jak sie cos popsuje, bo jak dziala to nie ma o czym pisac, nie? Stad pewnie latwiej znalezc tematy o przekreconej panewce niz takie, w ktorych autorzy sie chwala, ze panewki maja sie dobrze.
 
...
8v - to stara toporna konstrukcja...
Sam jesteś toporny.
zapewne takich mocy jak ze 16v z nich nie osiągnieto przy podobnych konstrukcjach.
Obyś się nie zdziwił. ;]

Nie ma to jak wypowiadac się na temat, o którym ma się nikłe pojęcie. Przewaga 8v? Aluminium. Te silniki na seryjnych bebechach wytrzymują bardzo wiele. Wersja turbo, według Jima Kartalamakisa (nie muszę pisac, kto to?), wytrzymuje 500 KM na seryjnym wnętrzu. Słabo? Toporna konstrukcja?
 
8v - to stara toporna konstrukcja... zapewne takich mocy jak ze 16v z nich nie osiągnieto przy podobnych konstrukcjach. Również musisz wliczyc to normy emisji spalin, które to przyczyniły sie w jakims stopniu do modernizacji jednostki ts.
Ośmiozaworowy TS 2.0 ma 143 KM - to mało? Współczesne 16V często tyle nie mają. Przejście z 8V na 16V to nie modernizacja, to raczej zmiana silnika tak, aby można na nim więcej zarobić i trzymał te idiotyczne normy - zmiana świetnej, sprawdzonej, wieloletniej konstrukcji na silnik, który może i ma więcej mocy, ale waży więcej i jest o połowę mniej trwały i bardziej awaryjny.
8V to majstersztyk mechaniki przy niezbędnym minimum elektroniki - chciałbym, żeby dzisiaj produkowano takie silniki.
 
8V to majstersztyk mechaniki przy niezbędnym minimum elektroniki - chciałbym, żeby dzisiaj produkowano takie silniki.

Na testach wytrzymałościowych w Maroku 164 wersja z silnikiem 2.0 8v TS wytrzymała więcej kilometrów katowania niż 3.0 12v. O czymś to świadczy.
 
Sam jesteś toporny.

Obyś się nie zdziwił. ;]

Nie ma to jak wypowiadac się na temat, o którym ma się nikłe pojęcie. Przewaga 8v? Aluminium. Te silniki na seryjnych bebechach wytrzymują bardzo wiele. Wersja turbo, według Jima Kartalamakisa (nie muszę pisac, kto to?), wytrzymuje 500 KM na seryjnym wnętrzu. Słabo? Toporna konstrukcja?

Szanowny Panie moderatorze:) dlaczego dopisałes temu silnikowi turbo, mowa była o wolnossących? Czytajmy ze zrozumieniem. Nigdzie nie napisałem o turbinach. Myslisz, że masz wieksze pojecie?

Ośmiozaworowy TS 2.0 ma 143 KM - to mało? Współczesne 16V często tyle nie mają. Przejście z 8V na 16V to nie modernizacja, to raczej zmiana silnika tak, aby można na nim więcej zarobić i trzymał te idiotyczne normy - zmiana świetnej, sprawdzonej, wieloletniej konstrukcji na silnik, który może i ma więcej mocy, ale waży więcej i jest o połowę mniej trwały i bardziej awaryjny.
8V to majstersztyk mechaniki przy niezbędnym minimum elektroniki - chciałbym, żeby dzisiaj produkowano takie silniki.

Super, ale zapomniałes o najważniejszym - spalaniu i normach emisji spalin. Czy taki silnik by je dzisiaj spełniał? Dlaczego cofas sie w rozwoju techniki? Bez elektroniki? Boisz sie elektroniki? Tak samo zamiast kalkulatora możesz użwyac liczydła - tez policzysz:)
 
Super, ale zapomniałes o najważniejszym - spalaniu i normach emisji spalin. Czy taki silnik by je dzisiaj spełniał?

spalanie?

moja 1.8 8v - miasto/trasa 50/50 do 120/130 kmh, dwie osoby i cały bagażnik - 7.5l/100.
miasto kręcenie do 4000rpm z reguły wychodzi 8.5 ale niech będzie 9 l
zabawa czyli wyprzedzanie na 3 biegu i często na obrotku 6000rpm - 12 l.

normy? to tylko kwestia elektroniki i zmulenia silnika piętnastoma katalizatorami.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Amortyzatory
Powrót
Góra