No, tylko co z tego że "operacja się wyśmienicie uda", jak strach takim wynalazkiem jeździć w sposób jaki autor wątku planuje - bezawaryjnie, setki tys km (no bo lpg w fazie ciekłej to musi tyle żeby ekonomia zadziałała?) z pewnością że zawsze zadziała i tysiące km od domu najbliższy warsztat w razie W naprawi. Przecież później nikt się tego nie tknie (po co jak masa klientów z typowymi naprawami?) i jeden będzie na drugiego zwalał wszelkie problemy.
A i sam silnik - pozyskany z którejś ręki przecież , diabli wiedzą co przeszedł , a raczej wiadomo bo nikt tych silników nie kupował do delikatnego traktowania, to oczywiste . Swoją drogą takie hej do przodu pancerne to nic nie jest, Busso np. o ile wiem przegrzania nie lubi, jakimiś uszczelniaczami olej popuścić, uszczelkę pod głowicą troszkę zjeść , swoim orurowaniem czy w innych tajemniczych okolicznościach płyn chłodzący gubić . Czy wspomniałem o przegrzaniu ?

A, oleje też przeróżne ludzie stosowali i stosują. Jak być pewnym takiego silnika "z palety" ? Kupa, no kupa potencjalnych problemów wg mnie laika użytkującego wiekowe (łał 10cio letnie) auta w fabrycznych konfiguracjach i znających możliwe kłopoty z nimi , a co dopiero takiego czegoś, w dodatku nonstop bardziej obciążonego cięższym nadwoziem.
Jako ciekawostka to owszem, ale jako _pewny_ wóz na co dzień ? , który ma zawsze być na chodzie pod ręką a nie w warsztacie, ma odpalić, pojechać i wrócić niech i kilka tys km ? No mam wątpliwości. A jeszcze z "gwarancją warsztatu to robiącego" ? to bez szans.