Jako, że temat już zszedł na dalszy plan pozwalam sobie zrobić dopisek w formie nowego posta.
W piątek wymieniłem kable i fajki na cewkach (cewki zmieniane w listopadzie, świece niecały rok temu), tak więc układ zapłonowy jest cacy. W piątek wieczorem i sobotę rano auto chodziło jak nigdy - nie przypuszczałem, że może być, aż taka różnica - na postoju, gdyby nie obrotomierz mógłbym pomyśleć, że silnik nie pracuje

.
W sobote po południu zaczęły się nowe jazdy - auto zaczęło przerywać (tak jakby nie paliło na jeden gar), przy dodawaniu gazy zaczęły się jakieś strzały itp..
Dzisiaj rano jechałem do mechanika i o dziwo znowu wszystko było OK, ale pod koniec jazdy znowu jakby zaczął pracować nierówno. Kable nówki NGK, fajki oryginalne Boscha...
Podobne objawy miałem przy padniętym wtryskiwaczu - mechanik na pierwszy rzut ma właśnie sprawdzić to oraz czy te nowe kable i fajki są OK.
Powiem Wam szczerze, że dobija mnie to auto ostatnio strasznie

. Święta idą, mam znowu do zrobienia spory kawałek kilometrów, a nie wiem czy do końca tygodnia coś się uda zrobić

.
Kocham ten samochód, a jednocześnie go nienawidze :| .