Alfa Romeo Milano

Dzielenie platformy w segmencie B to naturalny proces, nie ma samochodu w tym segmencie który by miał platformę tylko dla siebie. Argument totalnie z czapy.

platforma, napęd, i tak dalej. To co w tym aucie jest takiego wyjątkowego, że przy nim Renault jest pospolity? :D Inny znaczek nie robi z auta premium.

a to że jest wysoka to wina rynku a nie Alfy Romeo jako marki.

w sensie mówisz o jakiejś zmowie cenowej? :D
 
W tym segmencie głównie znaczek robi premium :) Do tego trochę lepsze wykończenie i pare opcji więcej do wyboru.
Co do ceny to chodzi mi o to że marka dostosowuje cenę do sytuacji na rynku. Nie może być tez tańsza od pospolitych marek.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
 
Liczyłem dla 436 km - Darłowo- Płock, bo rok temu robiłem taką trasę, z czego niecałe 250 km jest drogami szybkiego ruchu. Dane zużycia brałem z Avengera EV, na krajówce dołożyłem 2 KWh do zużycia, bo pewnie nie trzymałbym się idealnie ograniczeń, jeśli warunki by pozwalały.
EV bym jechał dłużej nawet nie o 30 minut - i tak miałem dwa postoje (tu by się jeden przedłużył o 15 minut na ładowanie do 80%, po 200 kilometrach jest szybka ładowarka na A1), do tego rok temu jechałem na autostradzie 130km/h bo później spalanie ostro idzie w górę a specjalnie mi się nie śpieszyło.

Czy byłby to problem jechać na wakacje elektrykiem i do tego miejskim, w sumie ze słabym zasięgiem - dla mnie nie, bo takie wyjazdy robię rzadko ale zdaje sobie sprawę że dla kogoś kto jeździ w trasy raz miesiącu lub częściej wolałby hybrydę.

Wracając do zużycia prądu, ładowania itd.

Właśnie na TVN Turbo w Automaniaku testują m.in. Avengera EV, czyli bliźniaka Milano tfu... Juniora :)

Ładowanie na ładowarce Ionity 350kW - w 15 min naładowane 17kWh. Jazda autostradą na tempomacie z prędkością 120km/h pozwoliła na tych 17kWh przejechać... ok. 90km, bo zużycie wyniosło prawie 19kWh/100km.
Czyli przy aku naładowanym na full z taką prędkością mamy zasięg na poziomie 250km, a realnie jakieś 200km, bo i do 0 jej nie wyjedziemy.
Ile by wyszło przy 140km/h? 150km...?

Wysłane z mojego M2007J3SY przy użyciu Tapatalka
 
Ostatnia edycja:
Z podziwem patrzę na ludzi, kupujących elektryki.
Wydają masę kasy.
Po krótkim czasie auto traci katastrofalnie dużo na wartości.
Każda podróż poza obręb komina oznacza skrupulatne planowanie ładowań, które potem tę podróż znacznie opóźniają.
Na autostradach wloką się w sznurze Tirów, bo prędkości tirowe wydłużają im zasięg a więc i szansę dotarcia do celu.
Zmiana warunków pogodowych w podróży znacząco wpływa na zasięgi.
Niecierpliwie czekam na pierwszych właścicieli Juniora w wersji elektrycznej. To chyba już niebawem.
I zmieńcie tytuł wątku:))
Milano nie istnieje:)))
 
Ładowanie na ładowarce Ionity 350kW - w 15 min naładowane 17kWh. Jazda autostradą na tempomacie z prędkością 120km/h pozwoliła na tych 17kWh przejechać... ok. 90km, bo zużycie wyniosło prawie 19kWh/100km.
Czyli przy aku naładowanym na full z taką prędkością mamy zasięg na poziomie 250km, a realnie jakieś 200km, bo i do 0 jej nie wyjedziemy.
Ile by wyszło przy 140km/h? 150km...?

Zużycie prądu nie jest wcale wysokie biorąc pod uwagę, że to podniesiony samochód. Gorzej z ładowaniem, prędkość ładowania wyraźnie odstaje od nowoczesnych konstrukcji. Realnie można wybrać się w podróż do 400 km na drogach ekspresowych lub 500 km krajówkami, dalej to już byłoby męczące. Przy miejskiej klasie wozu właściwie do przyjęcia, takiego samochodu nie kupuje się po to, żeby pokonywać trasy.
 
Zużycie prądu nie jest wcale wysokie biorąc pod uwagę, że to podniesiony samochód. Gorzej z ładowaniem, prędkość ładowania wyraźnie odstaje od nowoczesnych konstrukcji. Realnie można wybrać się w podróż do 400 km na drogach ekspresowych lub 500 km krajówkami, dalej to już byłoby męczące. Przy miejskiej klasie wozu właściwie do przyjęcia, takiego samochodu nie kupuje się po to, żeby pokonywać trasy.

Męczące jest posiadanie elektryka samo w sobie i planowanie sobie życia wg jego możliwości.
Wczoraj z okazji ładnej pogody naszło nas na spontaniczny wyjazd, wybraliśmy sobie zameczek do zwiedzania + jeziorko do pospacerowania. Auto zatankowane na 40%, pokazuje zasięg 240km (w mieście jeżdżone). Planowana trasa tam i z powrotem 280km krajówkami. Wsiedliśmy, pojechaliśmy i jak wróciliśmy było paliwa na...160km :). Elektrykiem zamiast zwiedzać i odpoczywać musielibyśmy sobie spacerować wkoło słupka ładowarki jeśli w ogóle byśmy takową znaleźli na wygwizdowie, gdzie sobie wymyśliliśmy wyjazd. Autkiem spalinowym sobie po prostu pojechaliśmy i w razie problemów po drodze było z 5 stacji benzynowych do uzupełnienia zasięgu w 5 minut.
 
Ostatnia edycja:
Wystarczy, że przed weekendem podłączysz elektryka do gniazdka i na pełnej baterii, każdym dobrym elektrykiem w cenie zbliżonej do Twojego bolidu, przejedziesz te 300 km bez potrzeby doładowania.
W Juniorze nie będzie to już takie oczywiste ale jeden postój na stacji na 10 minut nie jest chyba wielkim problemem.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
 
czyli spontaniczne aktywności odpadają, bo trzeba planować, przewidywać itd. mając niecałe pół baku po mieście jeszcze 2-3tygodnie by mi starczyło i nie muszę co weekend jechać na stację benzynową, bo może mnie najdzie ochota na jakiś wyjazd.
 
Zużycie prądu nie jest wcale wysokie biorąc pod uwagę, że to podniesiony samochód. Gorzej z ładowaniem, prędkość ładowania wyraźnie odstaje od nowoczesnych konstrukcji. Realnie można wybrać się w podróż do 400 km na drogach ekspresowych lub 500 km krajówkami, dalej to już byłoby męczące. Przy miejskiej klasie wozu właściwie do przyjęcia, takiego samochodu nie kupuje się po to, żeby pokonywać trasy.

Nie jest wysokie? Przy 120km/h to tak na poziomie Tesli Y [emoji28]
Biorąc pod uwagę trasę 400km ekspresówką to z 1 ładowaniem po drodze może być problem.
Jeśli ktoś chce samochód tylko do miasta to owszem, dla mnie totalnie nie do przyjęcia w samochodzie za 170k.

Wysłane z mojego M2007J3SY przy użyciu Tapatalka
 
czyli spontaniczne aktywności odpadają, bo trzeba planować, przewidywać itd. mając niecałe pół baku po mieście jeszcze 2-3tygodnie by mi starczyło i nie muszę co weekend jechać na stację benzynową, bo może mnie najdzie ochota na jakiś wyjazd.

Nic nie trzeba planować, ze względu na niski koszt podróży (kilkanaście złotych za 100 km) jest duża szansa , że w weekend możesz gdzieś dalej wyjechać nawet bez celu. Także w każdy piątek, w garażu podpinasz kabel na noc i tyle. To w benzynie musisz robić wycieczki na stację ;)

Nie jest wysokie? Przy 120km/h to tak na poziomie Tesli Y [emoji28]

Dokładnie, czyli dość niskie. Pamiętaj, że w elektrykach nie ma większego znaczenia moc wozu na zużycie prądu przy jednostajnej jeździe, to nie jest benzynowy wóz o niskiej sprawności.

Biorąc pod uwagę trasę 400km ekspresówką to z 1 ładowaniem po drodze może być problem.
Pewnie tak, przydało by się jeszcze krótki postój na siku przy ładowarce.
Jeśli ktoś chce samochód tylko do miasta to owszem, dla mnie totalnie nie do przyjęcia w samochodzie za 170k.

Przecież już ustaliśmy, że żaden elektryk jest dla Ciebie nie do przyjęcia :)
 
Ostatnia edycja:
Nic nie trzeba planować, ze względu na niski koszt podróży (kilkanaście złotych za 100 km) jest duża szansa , że w weekend możesz gdzieś dalej wyjechać nawet bez celu. Także w każdy piątek, w garażu podpinasz kabel na noc i tyle. To w benzynie musisz robić wycieczki na stację ;)
Najpierw trzeba mieć garaż :)
 
czyli spontaniczne aktywności odpadają, bo trzeba planować, przewidywać itd. mając niecałe pół baku po mieście jeszcze 2-3tygodnie by mi starczyło i nie muszę co weekend jechać na stację benzynową, bo może mnie najdzie ochota na jakiś wyjazd.

Do niego nic nie dociera. Dyskusja ze ścianą:)))
 
Najpierw trzeba mieć garaż :)

Trzymasz wóz za ćwierć bani pod blokiem ?
Mi by było szkoda… Dlatego zakładam, że jak ktoś kupuje drogiego elektryka to ma go gdzie ładować, jeśli nie to przy obecnej infrastrukturze to raczej zły pomysł, chyba ze mówimy o dużym mieście gdzie przywileje dla aut elektrycznych są dużym plusem a i ładowarek sporo.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
 
Trzymasz wóz za ćwierć bani pod blokiem ?
Mi by było szkoda… Dlatego zakładam, że jak ktoś kupuje drogiego elektryka to ma go gdzie ładować, jeśli nie to przy obecnej infrastrukturze to raczej zły pomysł, chyba ze mówimy o dużym mieście gdzie przywileje dla aut elektrycznych są dużym plusem a i ładowarek sporo.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Nie wiem jak traktować ten wpis. Czy to odklejka od rzeczywistości i zdziwienie, że mogę (jeszcze) dowolnie dysponować swoim majątkiem, czy też prześwity zdrowego rozsądku, że EV nie jest dla każdego, a w zasadzie dla niewielu.

Odnośnie zasięgów - formentor ma realny zasięg na autostradzie z prędkościami ~160 trochę ponad 500km. Jest to dla mnie irytujące i nieco uciążliwe, kiedy muszę jednak zerknąć na mapę i zobaczyć gdzie się doleję, albo czy na pewno wyjeżdżam z pełnym bakiem, którego uzupełnienie zajmuje chwilę (przy autostradzie jednak jest wyraźnie drożej). Po przesiadce z diesla, który robił ~800km jest to słabe. kwestia mniejszego zbiornika i trochę większego zużycia (58l i okolice 10l przy takiej jeździe, alfa ma 70l i spalanie ~8l). Nie wyobrażam sobie posiadać auto, które przy prędkościach ~130 wymaga co 200-250km godzinnego postoju. Bo przy 150km/h będzie się dłużej ładował niż jechał. To nie jest przedmiot użyteczny, tylko przedmiot upośledzony funkcjonalnie.

Test Jeepa Avengera, czyli klona Juniora. Jest pozycjonowany ~10tys. niżej niż pierwsze zapowiedzi Alfy.
https://youtu.be/L2jkC3E5jj4?si=SDxg-zLyEaRMCfey
 
Ostatnia edycja:
Dla mnie zasięg 500 km czy 800 km nie robiłby dużej różnicy, wkurzyłoby mnie jedynie zużycie paliwa ma poziomie 10 litrów przy obecnych cenach. Ci co jeżdżą na gazie maja zasięgi 300-400 km i nie marudzą. Wszystko kwestia podejścia i priorytetów.
Test co podesłałeś to wersja bazowa Avengera ze 100 konnym silnikiem - Alfy będą z mocniejszymi silnikami benzynowymi i będą się inaczej prowadzić - trudno te samochody nazywać klonami.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
 
Dokładnie, czyli dość niskie. Pamiętaj, że w elektrykach nie ma większego znaczenia moc wozu na zużycie prądu przy jednostajnej jeździe, to nie jest benzynowy wóz o niskiej sprawności.

Nie do mocy się odnosiłem, a do wymiarów i wagi pojazdów tj. małego crossovera segmentu B ważącego ponizej 1500kg, do dużego crossovera segmentu D ważącego 2 tony ;)
To jest dość niskie jak na Teslę, nie jak na duzo mniejszego Jeepa ;)

Pewnie tak, przydało by się jeszcze krótki postój na siku przy ładowarce.

Podobno przy każdym ładowaniu się sika i je, więc na 4h jazdy - 400km, dwa sikania i dwa obiady chyba wystarczą? :)

Trzymasz wóz za ćwierć bani pod blokiem ?
Mi by było szkoda… Dlatego zakładam, że jak ktoś kupuje drogiego elektryka to ma go gdzie ładować, jeśli nie to przy obecnej infrastrukturze to raczej zły pomysł, chyba ze mówimy o dużym mieście gdzie przywileje dla aut elektrycznych są dużym plusem a i ładowarek sporo.

Zapraszam na grupę właścicieli EV na FB :)
Niektórzy Teslę S trzymają pod blokiem. Chociaż zabawnie wyglądają posty o 23 jak tkwią na ładowarce uzasadniając, że wtedy mają czas np. na pracę.

Nic nie trzeba planować, ze względu na niski koszt podróży (kilkanaście złotych za 100 km) jest duża szansa , że w weekend możesz gdzieś dalej wyjechać nawet bez celu. Także w każdy piątek, w garażu podpinasz kabel na noc i tyle. To w benzynie musisz robić wycieczki na stację ;)

O ile wycieczka jest do 200-250km ;)
Powyżej 400km koszt z ładowaniem w trasie wychodzi na poziomie Diesla.

Wysłane z mojego M2007J3SY przy użyciu Tapatalka
 
Ostatnia edycja:
Po prawie roku użytkowania elektryka mogę napisać, że:

1. garaż albo łatwo dostępne stanowisko do ładowania jest konieczne. Bez tego też nie wyobrażam sobie użytkowania auta EV. W PL, bo w Europie jest duuuuużo łatwiej (widziałem dużo EV ładowanych w nocy na ulicy).
2. w zależności od regionu, w Polsce jest "niezła" albo "kiepska" infrastruktura ładowarek i tak jak ktoś tutaj pisał - trzeba przed wyruszeniem w trasę "zorientować się" np. w PlugShare co zajmuje jakieś 30 sekund ;-).
Czyli jak jeździsz bardzo dużo w długich trasach to jest niewygodnie albo wręcz problematycznie, chyba że jeździsz po Europie zachodniej. Znajomi zrobili 3600 km po EU Teslą zwiedzając różne miejsca i nigdy nie mieli problemu ani ze znalezieniem ładowarki ani z dostępnością. My jesienią jechaliśmy do Berlina z południowego krańca Wielkopolski i dojechalibyśmy na jednym ładowaniu 430 km ale ... po co ;-) - było tak jak do tej pory benzyniakiem. 130 ÷ 150 km/h, w Cotbus ładowanie do 80% w 17 minut i do celu. A w Berlinie jest ładowarek ... nieco mniej niż w całej Polsce !!!. Kiedy indziej jechaliśmy w Siedleckie (330km) i ponieważ było bardzo mało ładowarek i wszystkie słabiutkie - pojechaliśmy benzyniakiem.
3. jesteśmy bardzo zadowoleni z jazdy elektrykiem i niemal pewni, że następny samochód też będzie elektryczny, przy czym na 100% zawsze będzie jeden benzyniak w rodzinie (mamy w sumie 3 auta na 5 osób i się nimi dzielimy w zależności od potrzeb;-)).
4. Jazda elektrykiem jest około 4 razy tańsza niż benzyniakiem ale tylko przy ładowaniu w domu, a ponieważ to aż ponad 90% wszelkiego ładowania , więc jesteśmy bardzo zadowoleni ;-)

AR Junior, niestety mi się nie podoba, ale to może być bardzo dobry wybór do codziennego użytkowania po mieście i krótkie trasy. Mam znajomego, który od ponad 3 lat ma Mazdę MX30. Ona ma wręcz "śmieszny" zasięg bo do 200km, ale jak mi mówił w zupełności wystarcza do codziennego użytkowania. A jest tak zadowolony, że zeszłym roku kupił drugiego elektryka "do wypadów wakacyjnych z rodziną" też o zasięgu ponad 500km. Nie ma już samochodu spalinowego i to mu nie przeszkadza ;-). Naprawdę trzeba rozważyć dokładnie swoje potrzeby i przyszłe zastosowania.

Pozdrawiam ;-)
 
Nie do mocy się odnosiłem, a do wymiarów i wagi pojazdów tj. małego crossovera segmentu B ważącego ponizej 1500kg, do dużego crossovera segmentu D ważącego 2 tony ;)
To jest dość niskie jak na Teslę, nie jak na duzo mniejszego Jeepa ;)

Chyba nie liczyłeś, że technologicznie żabojady w uniwersalnej platformie pod benzyny i elektryki dogonią Teslę :) Ja nigdy nie miałem takich złudzeń, jedyne pocieszenie że jest sporo elektryków dużo mniej wydajnych.


Podobno przy każdym ładowaniu się sika i je, więc na 4h jazdy - 400km, dwa sikania i dwa obiady chyba wystarczą? :)
W tym przypadku akurat jeden obiad na dłuższe ładowanie a potem sikanie na kolejne doładowanie 10-15 minut :)

Zapraszam na grupę właścicieli EV na FB :)
Niektórzy Teslę S trzymają pod blokiem. Chociaż zabawnie wyglądają posty o 23 jak tkwią na ładowarce uzasadniając, że wtedy mają czas np. na pracę.

To już przegięcie, chyba że ktoś ma ładowarki pod blokiem jak na moim osiedlu.

O ile wycieczka jest do 200-250km ;)
Powyżej 400km koszt z ładowaniem w trasie wychodzi na poziomie Diesla.

Czyli dalej nie tak drogo i zdecydowanie przyjemniej :) I co najważniejsze bez zanieczyszczania powietrza.
 
Chyba nie liczyłeś, że technologicznie żabojady w uniwersalnej platformie pod benzyny i elektryki dogonią Teslę :) Ja nigdy nie miałem takich złudzeń, jedyne pocieszenie że jest sporo elektryków dużo mniej wydajnych.

Nie, ale nie liczyłem też, że miejski samochód będzie zużywał tyle co 30% cięższy samochód ;)

W tym przypadku akurat jeden obiad na dłuższe ładowanie a potem sikanie na kolejne doładowanie 10-15 minut :)

Powtórzę się, o ile ktoś lubi jeść "obiady" typu McDonalds czy KFC i ma zsynchronizowany pęcherz z baterią samochodu :) No i wyjeżdżając o 9 rano już o 11 jeść obiad? [emoji28]

To już przegięcie, chyba że ktoś ma ładowarki pod blokiem jak na moim osiedlu.

Jakiej mocy masz ładowarkę pod blokiem?

Czyli dalej nie tak drogo i zdecydowanie przyjemniej :) I co najważniejsze bez zanieczyszczania powietrza.

I tak, i nie. Przy tych kosztach Dieslem nie będziesz musiał jeść fastfoodu na obiad i robić zbędnych postojów ;)



Wysłane z mojego M2007J3SY przy użyciu Tapatalka
 

tylko jakimś powodem benzynowych silniczków z małym zasięgiem się sprzedaje ponad dwa razy więcej w Europie, niż diesli.

Ale co tam, najlepiej spłycić dyskusję, tylko i wyłącznie do parametrów, które nam pasują. Żeby te parametry były reprezentatywne dla najczestszych warunków używania samochodu osobowego - byłoby pół biedy. Niestety jest bardzo bieda :)


zasieng, zasieng, zasieng. Jak, zamocowaliście już dodatkowe zbiorniki paliwa w waszych dieselkach, i nocniki, żeby przypadkiem z nich nie wysiadać? :D Bo przecież zasieng, zasieng.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra