13k km, u mnie dwa hamowania do zera w głupim trochę przypadku - zbyt szybki podjazd pod wyjazd (nagłe, strome wzniesienie) z parkingu podziemnego.
I jedno hamowanie w pełni uzasadnionym przypadku. Na rondzie auto przede mną miało awaryjne hamowanie, reakcja FCW była szybsza od mojej, która uważam nie jest najgorsza (bez FCW też spokojnie nie doszłoby do kolizji, jednak po tym zdarzeniu, elektronika dostała u mnie plusa. Była lepsza ode mnie).
Na mieście nigdy FCW mnie nie zawiodło.
Jest jeszcze system (nie wiem czy to też FCW), który wspomaga hamowanie. Czasem auto "pomoże" nieco przyhamować. Przy dynamicznej jeździe w mieście, kiedy ktoś nagle zajedzie drogę/wyjedzie czy coś, zaczynasz hamować z odpowiednia reakcją, ale czujesz, że auto trochę w tym pomaga. Działa to na zasadzie "na wszelki wypadek nieco zwiększę Twoją siłę hamowania". Nie jest to oczywiście hamowanie do zera i zatrzymanie auta. DO tego kompletnie nie mam zastrzeżeń, całkiem fajny system.