[159] Awaria silnika 2.0 170KM

O 2 wiemy, że miały mega luz na sworzniach. W reszcie nawet nie wiadomo co było z wtryskami i sworzniami. Ten tłok z 8V wygląda na lejący wtrysk, albo coś wpadło. Czemu taka dziura jest w komorze?

W jakich dwoch ? w jednej byl tylko luz wykazany... narazie
Bocian mial ingernecje w silnik i to za przyczyne podal.
Samochod robiony u Cinka mial luzy.
Trzecie auto jeszcze nie rozebrane.
Czwarte 1,9 nie widzialem zadnego wpisu o luzach.
Jak piszesz to pisz uczciwie, ze przyczyna jest nieznana a nie sniujesz legendy z luzami.

- - - Updated - - -

- - - Updated - - -


2. Na pewno. Bez dwóch zdań.

j.w. bez legend prosze. Przyczyna nieznana jak narazie. Dasz reke uciac ? testowales ? watpie
 
Widzę co jest napisane i odsiewam bzdury od faktów. Ręki sobie uciąć nie dam, ale to jest najbardziej prawdopodobna przyczyna.
Cinek pisał o dwóch egzemplarzach pękniętych tłoków u siebie w garażu.
 
Ktoś pisał, że 2.0 tylko w PL się psują a w innych krajach nie :D To niech zwróci za onkologa bo dostałem raka oczu.
Pół Niemiec zawalone Astrami i Insigniami 2.0 CDTI "Motor kaputt" bo uszczelkę od pompy oleju szlag trafia i panewki się gotują od tego. Tam się nie bawią, ASO mówi "wymiana silnika", koszt na nasze 25k, wartość auta 30k z groszami, szkoda całkowita i na lawecie do PL. Mietek z Januszem wymieni panewki, uszczelkę, jak ma dobre serce to korbę i wał i auto śmiga dalej.
Pękające tłoki to inny temat, wydaje się prawdopodobne to co pisał cinek - luźny sworzeń ma w tym swój udział.

A jeszcze to - "prędkość maksymalna w instrukcji 210 km/h to pojadę z UK do PL nie schodzą poniżej 200 km/h, przecież producent wie co pisze, auto to wytrzyma, nic się nie dzieje" :edziahaha:
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
W jakich dwoch ? w jednej byl tylko luz wykazany... narazie
Bocian mial ingernecje w silnik i to za przyczyne podal.
Samochod robiony u Cinka mial luzy.
Trzecie auto jeszcze nie rozebrane.
Czwarte 1,9 nie widzialem zadnego wpisu o luzach.
Jak piszesz to pisz uczciwie, ze przyczyna jest nieznana a nie sniujesz legendy z luzami.

- - - Updated - - -



j.w. bez legend prosze. Przyczyna nieznana jak narazie. Dasz reke uciac ? testowales ? watpie

Cinek pisał o 2 szt. z luzami. Ale jak wspominałem nikt jego postów nie czyta i się nie ustosunkowuje. U Bociana nawet nie wiemy czy luzy były sprawdzone.

- - - Updated - - -

Prędkość max Alfa 159 1.9 16v w instrukcji ma podaną ok 210km/h więc producent chyba wie co tam piszę.

Ja na autostradach mam bardzo często prędkość 200-210km/h i utrzymuję ją na dosyć długich dystansach i nic się nie dzieje. ;)

Znam takiego co też tak robił w seryjnej julce służbowej 2.0 i motor powiedział bye bye. Ale to wina softu ;) Seryjne auto da się takim stylem jazdy ubić, a co dopiero po sofcie.

- - - Updated - - -

Wiesz co widziałem kilka przypadków luzu na sworzniu i w żadnym z nich tłok nie był pęknięty.


A ile tych przypadków było w dieslach i to jeszcze z tak wielkim sworzniem?
 
Ostatnia edycja:





323.jpg

Maciej BrzezińskiRedaktor




Trwa epidemia uszkodzonych turbosprężarek, obracających się panewek i biorących olej silników po przebiegu 100 tys. km. Jednocześnie wielu użytkowników aut korzysta z wydłużonych interwałów pomiędzy wymianami oleju. Przypadek?

Wymiana oleju? Nie w tym roku! – oto hasło sprzed lat pojawiające się m.in. w szkoleniach koncernu VW dla mechaników warsztatów dilerskich przy okazji wprowadzania serwisów longlife. Trzeba uczciwie powiedzieć, że inni producenci samochodów wcale nie są gorsi – od dawna produkują pojazdy z silnikami, w których wymienia się olej co 30, a nawet co 50 tys. km.
To wyjście naprzeciw oczekiwaniom klientów, którzy pragną zmniejszyć koszty serwisu, to poprawia też naszą konkurencyjność – tłumaczy producent. Dobrze tłumaczy: dla nabywcy to zaleta, że nie trzeba często jeździć do warsztatu. Wybierając nowy samochód, bierzemy oczywiście pod uwagę także doraźne koszty serwisu – wymiana oleju co 30 tys. km to wydatek – tak się przynajmniej wydaje – dwa razy mniejszy niż co 15 tys. km.
To ma jeszcze większe znaczenie dla firm – jeśli ma się do utrzymania np. 100 samochodów, takie rzeczy jak częstotliwość przeglądów decydują czasem o wyborze tego modelu, a nie innego. Nikt nie pomyśli, że wymiana oleju co 25-30 tys. km to psucie auta. Kto ośmieli się podważać zdanie producenta, od którego kupił nowy samochód i do którego ma pełne zaufanie?
Trzeba też jasno powiedzieć, że zalecenie wymiany oleju co 15 albo, co gorsza, co 10 tys. km wydaje się staroświeckie, niemodne, raczej podważa wizerunek nowoczesności, na jakim zależy producentom współczesnych samochodów. Niestety, zdaniem wielu mechaników, a także licznych inżynierów silnikowców (ci akurat muszą wypowiadać się nieoficjalnie), taki olej silnikowy, który w nowoczesnym dieslu zachowuje wystarczające parametry przez 30 tys. km, nie istnieje.




Chemiczne zużycie oleju

Oczywiście – olej w silniku narażony jest na zużycie mechaniczne – jego cząsteczki poddawane są wysokim naciskom i ścinaniu, niemniej podstawowym problemem jest zużycie chemiczne. Podczas pracy silnika w komorach spalania powstają toksyczne związki, które w idealnych warunkach w całości opuszczają silnik przez rurę wydechową, po drodze przechodząc przez katalizatory i filtry w wydechu.
Niestety, pierścienie tłokowe nie są idealnie szczelne – przepuszczają zarówno trochę oleju do komór spalania (stąd spalanie oleju w silniku), jak i trochę spalin do skrzyni korbowej, gdzie mieszają się one z olejem. W ten sposób olej staje się nośnikiem substancji powodujących korozję wewnętrznych elementów silnika, a także mogących tworzyć osady wszędzie tam, gdzie krąży olej.
Korozja nie zaczyna się jednak od razu – po to właśnie olej ma w sobie dodatki, które neutralizują szkodliwe substancje. Skoro wiadomo, że do oleju trafiają związki kwaśne (powodujące korozję), to dodaje się do niego odpowiednią ilość związków zasadowych, które neutralizują kwas. Do czasu!
W pewnym momencie przekroczona zostaje masa krytyczna zanieczyszczeń, które olej może zrównoważyć – i zaczyna się proces zniszczenia silnika. Oczywiście, inne produkty spalania trafiają do oleju w silniku benzynowym, a inne w wysokoprężnym – stąd też inne oleje do silników benzynowych i inne do diesli (ten podział dotyczy szczególnie wysilonych nowych konstrukcji, starsze zadowalają się olejem uniwersalnym – odpowiednim i do benzyniaków, i do diesli).
Wydłużone interwały międzyprzeglądowe najbardziej opłacają się producentom aut. Są konkurencyjni, sprzedają też więcej części zamiennych i... więcej samochodów
Przechwytywanie zanieczyszczeń przez olej dobrze widać gołym okiem w silnikach Diesla, które „produkują” mnóstwo sadzy. W wielu autach – szczególnie nie całkiem nowych – olej ma bursztynowy kolor tylko przez kilkadziesiąt-kilkaset kilometrów po wymianie. Potem staje się czarny, choć do wymiany pozostaje jeszcze wiele tysięcy kilometrów. Silnik jednak nie przestaje „dokładać” sadzy do skrzyni korbowej – ona cały czas trafia do oleju, a dobry olej cały czas ją przechwytuje, wiąże i nie pozwala na tworzenie osadów na elementach silnika.
Oczywiście, zdolność do wiązania sadzy ma swoje limity. Gdy kończy się „pojemność” oleju i więcej sadzy nie może on już wchłonąć, w silniku tworzy się szlam i osad przyklejający się do wszelkich smarowanych elementów. Kanały olejowe zmniejszają swoją średnicę, niektóre całkiem się blokują. Po wymianie oleju na nowy część osadu się wymyje, ale nie cały. Smarowanie z czasem staje się mniej efektywne, temperatura pracy poszczególnych podzespołów silnika rośnie, co powoduje przyspieszone zużycie ruchomych elementów. Jednocześnie olej ma coraz gorsze warunki pracy, szybciej się zużywa, nagarów i osadów jest coraz więcej.
Potem zaczynają się usterki. W nowoczesnym silniku usterka na tle smarowania jest zazwyczaj dość spektakularna: pada turbosprężarka, wycierają się krzywki na wałku rozrządu albo np. obracają się panewki. Nawet jeśli silnik nadaje się do naprawy (po obróceniu panewek najczęściej już nie), mamy do pokrycia w warsztacie wielotysięczny rachunek – znacznie wyższy niż wartość kilku „przegapionych” serwisów olejowych.
Mechaniczne zużycie oleju

Do oleju dostaje się też paliwo – pewna jego część niespalona spływa po ściankach cylindrów. Paliwo rozrzedza olej, zmieniając jego lepkość. Najczęściej mieszania oleju z paliwem nie zauważa się, bo w czasie, gdy do oleju trafia paliwo, część oleju przelatuje w drugą stronę – trafia do komór spalania. Jeśli więcej oleju trafia do komór spalania, niż paliwa trafia do miski olejowej, mówimy, że silnik pali olej. Wtedy trzeba uzupełniać jego niedobór; jeżeli jednak więcej paliwa spływa po ściankach cylindrów, niż oleju wędruje w drugą stronę, poziom w misce olejowej robi się zbyt wysoki. To się zdarza często w silnikach z filtrem cząstek stałych używanych w mieście.
Jak wybrać olej?

324.jpg
Oszczędzanie na oleju silnikowym na dłuższą metę się nie opłaca, ale bywa, że nie mamy innego wyjścia. Najczęściej jednak nie najlepszy dobór oleju to wynik wiary w przesądy i – nie ukrywajmy – dość skomplikowanych opisów i klasyfikacji o

Tak czy inaczej jakość oleju się pogarsza, zmienia on swoją lepkość (najczęściej olej robi się coraz bardziej wodnisty). Film olejowy, który przez kilka-kilkanaście tys. kilometrów doskonale izoluje od siebie współpracujące elementy silnika, z czasem przy większych obciążeniach pozwala się „przeciąć” i wówczas – przez ułamki sekund – metal trze o metal. Tak dochodzi do mechanicznych uszkodzeń silnika. W miarę zużycia silnika rosną tzw. przedmuchy do skrzyni korbowej. Oznacza to, że do oleju trafia więcej produktów spalania niż wtedy, gdy auto było nowe.
W oleju pojawia się więcej substancji, które musi on zneutralizować, a więc zużywa się szybciej. Choć nie mówią o tym instrukcje obsługi, w autach z większym przebiegiem wypadałoby skracać interwały pomiędzy wymianą oleju poniżej 15 tys. km, by długo utrzymać jego sprawność.
Co się może zepsuć z powodu zbyt rzadkiej wymiany oleju?

Wałek rozrządu – kształt krzywek we współczesnych wysilonych silnikach wymusza stosunkowo długie otwarcie zaworów, co wiąże się z dużymi obciążeniami. To jeden z tych elementów, który jest wybitnie wrażliwy na jakość oleju. Środek smarny rozrzedzony paliwem nie chroni krzywek w odpowiednim stopniu. Wymiana wałków zawsze oznacza kilkutysięczne koszty.
Panewki korbowe - na ich kondycję wpływa nie tyle rodzaj używanego oleju, ile jego czystość i odpowiednia lepkość. Same panewki są tanie i ich wymiana nie stanowi problemu (patrz s. 19-21), dopóki nie doszło do uszkodzenia wału korbowego i samych korbowodów. W przypadku ich skrajnego zużycia, gdy dojdzie do obrócenia panewki na wale, naprawa silnika opłaca się tylko w stosunkowo nowych samochodach pokonujących duże przebiegi (np. w furgonach). W pozostałych przypadkach najlepiej wymienić cały blok silnika, choćby na używany, co oznacza koszty rzędu 5-20 tys. zł.
Łańcuchowy napęd rozrządu - zanieczyszczenie oleju wpływa na rozciąganie łańcucha i ścinanie kół zębatych. Niewłaściwa lepkość oleju (wynikająca np. z dużej zawartości paliwa w oleju) powoduje nieprawidłową pracę hydraulicznego napinacza. W obu przypadkach może dojść do przeskoczenia łańcucha i „zmielenia” silnika. Ciekawostka: pojawiają się silniki (np. Ford 1.0 Ecoboost), których rozrząd jest napędzany paskiem zanurzonym – na wzór łańcucha rozrządu – w oleju. Zastosowanie złego oleju oznacza potężne wydatki!
Jak styl jazdy wpływa na kondycję oleju?

Jazda po mieście: nie należy wyłączać mocno rozgrzanego silnika – warto pozwolić mu się schłodzić. Uwaga: temperatura oleju nie jest tożsama z temperaturą w układzie chłodzenia – olej może być dość „chłodny” podczas jazdy w korku, a układ chłodzenia bliski eksplozji (na autostradzie odwrotnie – układ chłodzenia daje łatwo radę, olej osiąga skrajne temperatury). W czasie bardzo ostrej jazdy lepiej wyłączyć system start-stop. W silniku wyłączanym na gorąco dochodzi do zwęglenia oleju w kanałach olejowych, co ogranicza ich przepustowość. To, że turbiny w jednostkach ze start-stopem mają często chłodzenie wodne, nie do końca załatwia sprawę. W autach używanych tylko w mieście interwały „olejowe” należy skrócić co najmniej o 25 proc.
Jazda autostradowa: jest najmniej obciążająca dla oleju silnikowego, za wyjątkiem sytuacji, gdy poruszamy się w granicach prędkości maksymalnej. W czasie jazdy przez długi czas ze stałym, dużym obciążeniem przy wysokiej temperaturze z oleju odparowują lekkie frakcje (m.in. paliwo), wypalają się nagary, zmniejszają się przedmuchy.
Jazda sportowa: w takich warunkach temperatura oleju silnikowego, a także poszczególnych elementów silnika jest wyższa niż w normalnych. Olej może nawet „przypalać się” np. w turbosprężarce, co wyjątkowo szybko prowadzi do jego zużycia. Kierowcy, którzy wykorzystują maksymalne możliwości silnika, powinni skrócić dystans pomiędzy wymianami oleju co najmniej o połowę.
Jaki olej stosowawać w silnikach z turbo?

Turbo lubi olej ale tylko świeży. W nowoczesnych silnikach wirniki turbosprężarek rozpędzają się do 150 tys. km. W takich warunkach obniżenie ciśnienia smarowania albo niewłaściwa lepkość oleju szybko prowadzi do zniszczeń. Zdaniem fachowców zajmujących się regeneracją turbosprężarek główni wrogowie turbo to systemy start-stop oraz ograniczenie średnicy kanału doprowadzającego do turbosprężarki olej z silnika – dzieje się to m.in. za sprawą wydłużonych interwałów między wymianami oleju. Ta druga kwestia bywa przyczyną usterki turbiny tuż po wymiane jej na nową – pozostawienie starej rurki olejowej oraz zatkanego sitka, które zwykle jest umieszczone wewnątrz, powoduje zatarcie nowej turbosprężarki czasem już po przejechaniu kolejnych 2-3 tys. km.
Co robi olej w silniku?

- smaruje układ korbowo-tłokowy: oddziela panewki i wał korbowy, uniemożliwiając tarcie metalu o metal. Częsta wymiana oleju zapobiega przegrzewaniu się panewek korbowych.
- smaruje wałek rozrządu oraz jego łożyska; we współczesnych silnikach jest to miejsce, gdzie olej obciążony jest szczególnie – jazda na wyeksploatowanym oleju powoduje wycieranie krzywek wałka, a to skutkuje nieprawidłową pracą silnika – dymieniem, utratą osiągów itp. Problemy ze smarowaniem wałka wynikają też z zanieczyszczenia kanałów olejowych (z reguły o małej średnicy), do czego dochodzi z powodu osadzania się w nich warstwy zanieczyszczeń, które krążą w przepracowanym oleju.
- smaruje turbosprężarkę; we współczesnych silnikach Diesla turbosprężarka rozpędza się w normalnych warunkach do nieprawdopodobnej prędkości 150 tys. obr./min! W takich warunkach tworzy się ogromna ilość ciepła, którą musi przejąć olej silnikowy. Niewystarczające ciśnienie oleju wynikające ze zmiany jego lepkości lub utworzenia się warstwy osadów na rurce doprowadzającej olej, a także zanieczyszczenie oleju nadmiarem sadzy powodują uszkodzenia turbosprężarki czasem już po 50-60 tys. km. Do takich uszkodzeń dochodzi bardzo rzadko, jeśli olej wymieniany jest nie rzadziej niż co 15 tys. km.
- olej przechwytuje zanieczyszczenia (głównie produkty spalania paliwa), które opuszczają silnik wraz z nim podczas wymiany. Szczególnie widoczne jest to w dieslach – olej jest wyraźnie czarny.
Stopień zużycia oleju według komputera

Wskaźniki zużycia oleju silnikowego to urządzenia, którym nie warto przesadnie ufać. Najczęściej stan oleju jest szacowany przez elektronikę na podstawie różnych parametrów pracy silnika – np. obciążenia termicznego oraz ilości spalonego paliwa. System nie bierze pod uwagę rzeczywistego stanu silnika i poziomu przedmuchów do skrzyni korbowej, co ma w praktyce decydujący wpływ na wyeksploatowanie oleju, a ponadto „kalkulatory przeglądów” są tak ustawione, by klient (szczególnie flotowy)był zadowolony i nie jeździł zbyt często na przegląd. W praktyce, jeśli zależy nam na kondycji silnika, olej należy wymieniać nie rzadziej niż co 15 tys. km (szczególnie w dieslach!), a w samochodach z dużym przebiegiem nawet częściej – im bardziej zużyty silnik, tym gorsze warunki pracy ma olej.
Czy olej na dolewkę może być trochę inny?

Zdarza się, że komunikat o braku oleju w silniku zaskoczy nas w trasie, gdzie do dyspozycji mamy jedynie ofertę najbliższej stacji benzynowej. Problem jest, ale nie aż tak duży, jak się może wydawać. Ze względów na zachowanie dodatków uszlachetniających (środki zawarte w różnych produktach mogą ograniczać nawzajem swoje działanie) najlepiej jest używać na dolewki tego samego oleju, który jest w silniku.
W razie braku identycznego oleju warto szukać przynajmniej takiego, który spełnia normy wymagane przez silnik naszego auta. Nie ma? Kupmy chociaż olej o takiej samej lepkości jak ten, którego aktualnie używamy.
W sytuacji awaryjnej można jednak użyć innego oleju, w miarę możliwości o zbliżonych parametrach. Po fakcie warto (w granicach rozsądku) skrócić czas do wymiany oleju na nowy.
Skąd samochód wie, że brakuje oleju w silniku?

Układy kontrolujące poziom oleju przy pracującym silniku to, wbrew pozorom, rozbudowane systemy. Nie szukajcie w misce olejowej pływaka, jaki występuje w zbiorniku paliwa – on w tej „kipieli” miałby szansę działać tylko na postoju. Jednym ze sposobów na pomiar poziomu oleju jest podgrzewanie go za pomocą modułu elektrycznego powyżej naturalnej temperatury roboczej, a następnie pomiar czasu, przez jaki ten olej się schładza: im czas wychładzania czujnika dłuższy, tym więcej – według sterownika – oleju w jednostce napędowej.
Układ powiązany może być z czujnikiem otwarcia maski (np. w autach koncernu VW): jeśli po wyłączeniu silnika maska nie zostanie otwarta (układ interpretuje to jako dolewkę oleju), komunikat wyświetli się przy kolejnym uruchamianiu silnika. Sterownik nie może jednak stwierdzić, czy poziom oleju został uzupełniony i w jakim stopniu, dlatego komunikat zostaje skasowany przez sam fakt otwarcia maski.
Kolejny komunikat, jeśli nie dolaliśmy oleju, pojawi się dopiero po kilkudziesięciu-stukilkudziesięciu kilometrach jazdy – po kolejnej kontroli poziomu. Ważne: wyświetlanie komunikatów tego typu jest zapisywane w pamięci sterownika i w serwisie można stwierdzić, czy pojawiały się one, przy jakim przebiegu i z jaką częstotliwością. Jeśli więc zignorujemy komunikat, a dojdzie do zatarcia silnika w aucie na gwarancji, serwis będzie wiedział, czy dolewaliśmy oleju zgodnie z wezwaniem komunikatu, czy nie.
Ciekawostka: coraz więcej jest samochodów, w których nie ma tradycyjnego bagnetu do sprawdzania poziomu oleju, musimy polegać jedynie na komunikatach w rodzaju: „Jeśli to możliwe, uzupełnij olej w silniku, dolewając 0,5 l przy najbliższej okazji”.
Przedruk z ,,Auto Swiat.pl,,


 
Bocian mial ingernecje w silnik i to za przyczyne podal.

To nie jest nic pewnego, poprostu przypuszczenia, fachowo nie było choć by z tego względu, że na 2 i 3 cylindrze pracowały tłoki o różnicy mas 4 g.
Nikt nie wydał oficjalnej 100% pewnej odpowiedzi.

Cinek pisał o 2 szt. z luzami. Ale jak wspominałem nikt jego postów nie czyta i się nie ustosunkowuje. U Bociana nawet nie wiemy czy luzy były sprawdzone

A jak myślisz ? To chyba oczywiste, że przy remoncie takie kluczowe elementy sprawdza się w pierwszej kolejności.
U Bociana niestety teoria z brakiem smarowania się nie sprawdziła ponieważ tulejki jak i sworznie były w stanie nienagannym, trzymały wymiar i nie było śladu żeby działo się coś złego.
Mimo to zostały oprawione nowe tulejki pod nowe sworznie.
 
Ostatnia edycja:
Ktoś tu szukał analogi pomiędzy silnikami oplowskimi a fiatowskimi.
Oprócz różnic w głowicy i kolektorze dolotowym jak i niektórych wersjach kolektorem wylotowym.
Różnica jest zasadniczo jedna i to ogromna
Opel produkuje swój silnik w Niemczech i ma innych poddostawców.
Fiatowski jest robiony we Włoszech.
W sumie niby silniki podobne ale jednak pozostańmy tylko w stwierdzeniu ,,dość podobne,,
 
180 to jest dużo.
Myślę, że gdybyście mieli wskaźniki temperatury oleju to dyskusji by nie było. Temperatura i degradacja oleju nią spowodowana jest przyczyną wszystkich kłopotów.
To może podasz jakiś konkretny argument podparty analizami jak wpływa prędkość na temperaturę oleju ?
 
To może podasz jakiś konkretny argument podparty analizami jak wpływa prędkość na temperaturę oleju ?

Wczesniej masz wlepę z opisem Pana redaktora o olejach i jest o jeździe prędkosciami zbliżonymi do maksymalnych.
 
Wczesniej masz wlepę z opisem Pana redaktora o olejach i jest o jeździe prędkosciami zbliżonymi do maksymalnych.
Aha: "W czasie jazdy przez długi czas ze stałym, dużym obciążeniem przy wysokiej temperaturze z oleju odparowują lekkie frakcje (m.in. paliwo), wypalają się nagary, zmniejszają się przedmuchy"

Może nie demonizujmy samej prędkości, bo chodzi raczej o obciążenie silnika. A jeśli ktoś uważa że jazda ze stałym obciążeniem w zakresie (strzelam) 75% maksymalnego wpływa na olej tak czy owak, to wypadało by żeby udokumentował to twierdzenie chociażby jakimś wykresem degradacji oleju w funkcji obrotów silnika, czy czymś tam. Inaczej to ruszanie powietrzem.

Oczywiście że turlanie się 120 na piątce/szóstce będzie mniej obciążające, ale nie róbmy z samochodu kapliczki, bo to w końcu tylko narzędzie. Zresztą nie wiem jak włosi, ale niemcy mieli chyba w zwyczaju projektować silniki tak żeby mogły pracować pod ciągłym obciążeniem "autostradowym".
 
Każdy kto jeździł autem ze wskaźnikiem temp. oleju wie, że długa jazda na autostradzie zwiększa temp. oleju. Im wyższa prędkość tym bardziej. Sporo zależy od jakości oleju oraz silnika.
 
no to niech ktoś kto jeździ z takim wskaźnikiem napisze jakie są realne temperatury, bo wlepy pana redaktora, albo info z forum interii mnie nie przekonują.
 
U mnie to zależało od prędkości i oleju. Od 100 do 140 stopni. Ale dotyczy to silnika francuskiego xu10j4rs.
 
Im szybciej jedziesz tym lepiej działa tez chłodzenie, więc... Funkcja dwóch zmiennych :)

- - - Updated - - -

U mnie to zależało od prędkości i oleju. Od 100 do 140 stopni. Ale dotyczy to silnika francuskiego xu10j4rs.
Te 140 to chyba na północnej pętli ringu. Przy stuczterdziestuiluś nowoczesne samochody odcinają moc.
 
Aha: "W czasie jazdy przez długi czas ze stałym, dużym obciążeniem przy wysokiej temperaturze z oleju odparowują lekkie frakcje (m.in. paliwo), wypalają się nagary, zmniejszają się przedmuchy"

Może nie demonizujmy samej prędkości, bo chodzi raczej o obciążenie silnika. A jeśli ktoś uważa że jazda ze stałym obciążeniem w zakresie (strzelam) 75% maksymalnego wpływa na olej tak czy owak, to wypadało by żeby udokumentował to twierdzenie chociażby jakimś wykresem degradacji oleju w funkcji obrotów silnika, czy czymś tam. Inaczej to ruszanie powietrzem.

Oczywiście że turlanie się 120 na piątce/szóstce będzie mniej obciążające, ale nie róbmy z samochodu kapliczki, bo to w końcu tylko narzędzie. Zresztą nie wiem jak włosi, ale niemcy mieli chyba w zwyczaju projektować silniki tak żeby mogły pracować pod ciągłym obciążeniem "autostradowym".

Pięknie wyrwałeś zdanie z kontekstu...to ja wlepię cały akapit.

Jazda po mieście: nie należy wyłączać mocno rozgrzanego silnika – warto pozwolić mu się schłodzić. Uwaga: temperatura oleju nie jest tożsama z temperaturą w układzie chłodzenia – olej może być dość „chłodny” podczas jazdy w korku, a układ chłodzenia bliski eksplozji (na autostradzie odwrotnie – układ chłodzenia daje łatwo radę, olej osiąga skrajne temperatury). W czasie bardzo ostrej jazdy lepiej wyłączyć system start-stop. W silniku wyłączanym na gorąco dochodzi do zwęglenia oleju w kanałach olejowych, co ogranicza ich przepustowość. To, że turbiny w jednostkach ze start-stopem mają często chłodzenie wodne, nie do końca załatwia sprawę. W autach używanych tylko w mieście interwały „olejowe” należy skrócić co najmniej o 25 proc.
Jazda autostradowa: jest najmniej obciążająca dla oleju silnikowego, za wyjątkiem sytuacji, gdy poruszamy się w granicach prędkości maksymalnej. W czasie jazdy przez długi czas ze stałym, dużym obciążeniem przy wysokiej temperaturze z oleju odparowują lekkie frakcje (m.in. paliwo), wypalają się nagary, zmniejszają się przedmuchy.
Jazda sportowa: w takich warunkach temperatura oleju silnikowego, a także poszczególnych elementów silnika jest wyższa niż w normalnych. Olej może nawet „przypalać się” np. w turbosprężarce, co wyjątkowo szybko prowadzi do jego zużycia. Kierowcy, którzy wykorzystują maksymalne możliwości silnika, powinni skrócić dystans pomiędzy wymianami oleju co najmniej o połowę.

A Włosi mają ograniczenie prędkości na autostradzie więc posądzanie ich o przygotowywanie aut do gnania autostradami jest bezpodstawne.
No właśnie auto to nie kapliczka...to po co drążycie temat przez 80 stron? Popsuło, naprawić i doopy nie zawracać, jak, dlaczego , po co, a co na tuner....
 
Nie mam silnika 2.0 jtd
I nie pałam miłością do tunerów / z przyczyn wiadomych kto czyta czasem moje tematy/
Ale mam pytanie z innej beczki takie zdroworozsądkowe.
Czy jak będziemy mieli luz na jednym wahaczu to przyspieszy to zużycie pozostałych części zawieszenia?
Większość odpowie twierdząco.
A teraz przełóżcie to analogicznie na luzy zbyt duże w silniku a w 2.0 jtd to luz sworznia.
I teraz znów zdroworozsądkowo przemyślcie co jest skutkiem a co przyczyną.
I jeszcze jedno -
tłoki do tych naszych fiatowych alf robione są byle gdzie i z byle czego obliczone tak ,ze mają wytrzymać te 400000 km przy NORMALNEJ eksplotacji.
Czy podnoszenie mocy o 30 % i więcej można zaliczyć do normalnej eksploatacji?
No i wracamy do najbardziej bolącej sprawy przebieg.
Nie jest żadną tajemnicą ,że liczniki są cofane i cofane są również na życzenie kupującego.
Cofane są również dlatego ,że Polacy tego chcą świadomie czy też nie.
Bo wiara ,że 159 jest oddawana z psi pieniądz przez helmuta ,który jeżdził tylko do kościoła i super marketu jest tak silna ,że szkoda gadać i jeszcze płakał jak oddawał .
A wystarczy wejść na byle jaki portal u niemców ,holendrów .belgów i zobaczyć ,że 159 za podobną kasę jak u nas ma przebieg 2 lub trzy razy wyższy.
I jak słyszę te biadolenie ,że coś się wysrało po 50 tyś i jest to wina programu to mnie śmiech ogarnia.
Ludzie co wy jesteście inteligentni inaczej czy jak?
Myślicie ,że gdyby była możliwość podniesienia mocy przez fabrykę /co rozszerzyło by paletę silników/ to fiat by tego nie zrobił.Zrobiłby to na 100%
bo tam w Makaronii to nie idioci?
Ale widocznie się to nie opłacało bo drastycznie zmniejszyło by to i przebieg maksymalny i koszt przeglądów .
Gdyby te silniki wysrały by się no powiedzmy 500 km po chipie to by było mocno podejrzane ale po 50 tyś!
Nie popadajmy w paranoję.
PS.Jest ryzyko jest zabawa a ,że czasem boli, trudno skoro chciało się więcej KM -brutalne ale prawdziwe







Krrooooopka!
 
To nie ja zacząłem ;)

Że zdanie wyrwane z kontekstu to się zgadzam.

Tu jest troche "food for thought": http://www.bmw-klub.pl/forum/viewtopic.php?f=70&t=195831



[/FONT][/COLOR]
I znowu wyrwałeś z kontekstu :)
Kierownik z BMW ma problem z temp oleju i drugi mu zwraca uwagę, że może nie mieć chłodnicy oleju, co przy uszkodzonym aucie z USA jest prawdopodobne.

Dla kolegi co pytał o analizę temp. oleju itd.itp....w BMW przy 149 stopniach silnik wchodzi w tryb awaryjny. Pamiętam swój epizod z rajdowym Peugeotem gdzie mechanicy zwracali mi uwagę , żebym kontrolował temp oleju i starał się chłodzić przy dojściu do 140 stopni.


Ponawiam pytanie...czy 2,0 JTDM ma chłodnicę oleju?
 
Pięknie wyrwałeś zdanie z kontekstu...to ja wlepię cały akapit.

Jazda po mieście: nie należy wyłączać mocno rozgrzanego silnika – warto pozwolić mu się schłodzić. Uwaga: temperatura oleju nie jest tożsama z temperaturą w układzie chłodzenia – olej może być dość „chłodny” podczas jazdy w korku, a układ chłodzenia bliski eksplozji (na autostradzie odwrotnie – układ chłodzenia daje łatwo radę, olej osiąga skrajne temperatury). W czasie bardzo ostrej jazdy lepiej wyłączyć system start-stop. W silniku wyłączanym na gorąco dochodzi do zwęglenia oleju w kanałach olejowych, co ogranicza ich przepustowość. To, że turbiny w jednostkach ze start-stopem mają często chłodzenie wodne, nie do końca załatwia sprawę. W autach używanych tylko w mieście interwały „olejowe” należy skrócić co najmniej o 25 proc.
Jazda autostradowa: jest najmniej obciążająca dla oleju silnikowego, za wyjątkiem sytuacji, gdy poruszamy się w granicach prędkości maksymalnej. W czasie jazdy przez długi czas ze stałym, dużym obciążeniem przy wysokiej temperaturze z oleju odparowują lekkie frakcje (m.in. paliwo), wypalają się nagary, zmniejszają się przedmuchy.
Jazda sportowa: w takich warunkach temperatura oleju silnikowego, a także poszczególnych elementów silnika jest wyższa niż w normalnych. Olej może nawet „przypalać się” np. w turbosprężarce, co wyjątkowo szybko prowadzi do jego zużycia. Kierowcy, którzy wykorzystują maksymalne możliwości silnika, powinni skrócić dystans pomiędzy wymianami oleju co najmniej o połowę.

A Włosi mają ograniczenie prędkości na autostradzie więc posądzanie ich o przygotowywanie aut do gnania autostradami jest bezpodstawne.
No właśnie auto to nie kapliczka...to po co drążycie temat przez 80 stron? Popsuło, naprawić i doopy nie zawracać, jak, dlaczego , po co, a co na tuner....

No właśnie jak widać w ostatnim zdaniu tego artykułu co wkleiłeś, jest wyraźnie napisane "Kierowcy, którzy wykorzystują maksymalne możliwości silnika, powinni skrócić dystans pomiędzy wymianami oleju co najmniej o połowę". I ten dystans jest skrócony co najmniej o połowę bo w większości wymieniamy po 10-15 tys a instrukcja mówi o 30...mój już były diesel przez 3 lata był goniony 4 dni w tygodniu po autostradach i w 90% przejazdów miałem tempomat na 170-180 km/h zrobił w tym czasie 130 tys km i nie było żadnych problemów z nim....dwumas i turbo robiłem przy 207 tys km przebiegu i nie dlatego że padło tylko z racji częstych wyjazdów na Bałkany służbowo, a były już jakieś oznaki i dzwięki sugerujące wymianę za niedługo i nie chciałem tego robić np w bośni lub serbii ... chyba, że ktoś ma komunikat o niskim ciśnieniu oleju, lub wymienia co 30 tys to może wtedy silnik tego nie ogarnie i to Mu nie służy(auto jeździ dalej i ma sie dobrze kumpel nim jeździ)....co do temperatury oleju...mam teraz w JTS-ie podgląd i ostatnio przy 160 km na autostradzie po przejechaniu jakiś 50 km temperatura oleju była miedzy 100 a 110 już się nie zwiększała.
Nie wciskajcie kitu, że taka prędkość na 2.0 czy 1.9 to dużo....chyba, że dużo poniżej V-max
Pozdrawiam
 
Amortyzatory
Powrót
Góra