Niestety muszę wystawić niemiłą laurkę warsztatowi Pana Maruniaka, bo to już przestało być śmieszne a jest raczej żenujące. Nie chodzi o samą naprawę, a o umówienie się na głupią sprawę: spojrzenie w zawias z tyłu, diagnozę i dopiero umówienie się na konkretną robotę. Niestety samo umówienie się przez telefon jest niemożliwe, bo "zadzwoni pan jutro", kolejnym razem "zadzwoni pan później", "ja do pana oddzwonię za parę godzin jak będę wiedział czy mam czas" (oczywiście zero kontaktu) i tak w kółko. Nie byłoby sprawy gdyby to był jednostkowy przypadek, ale szwagier na pierdołę - czujnik wału umawiał się tydzień aż w końcu łaskawie został przyjęty, a wiem z opowieści że to nie wyjątek, tylko nagminna praktyka w tym warsztacie. Szczególnie mnie to dziwi, że robiłem już auto u Piotra Nagórskiego i Kotowicza i nigdy nie było problemu, nawet jeżeli termin jest za dwa miesiące, to umawiamy się dzisiaj konkretnie, wpisujemy w terminarz i choćby się świat palił i walił to jesteśmy umówieni na konkretny dzień i godzinę. Serio takie olewactwo i brak szacunku dla drugiej osoby działa na mnie jak płachta na byka, wydawało mi się że czasy w których zakłady traktowały klientów jak natrętnych petentów i zło konieczne są już za nami, ale najwyraźniej się myliłem. Jeszcze raz: odradzam, szkoda czasu w ogóle próbować, i liczyć na łaskę wielmożnego pana, stracicie bezsensownie czas.