tył odkręcasz amorki na dole i wymieniasz sprężyny 15min roboty,za to przód to droga przez piekło,najcięższa jest walka ze sworzniem wahacza,niestety aluminium i stal razem bardzo się nie lubią i nawet śrubę ciężko wybić z piasty nie mówiąc już o bolcu sworznia(zaśniedziałe),chyba ze auto młode,w moim tylko 5 lat na karku a śruby zasiedziane:/ Ale młotek,brecha i parę godzin mordęgi i jakoś poszło,no i oczywiście bez ściągaczy sprężyn się nie obejdzie na przodzie.