Dzięki
W przypadku mojego silnika to raczej jedyne wyjście... Łatwiej byłoby napisać co było z nim w porządku.
1) Po raz drugi obróciło panewkę. Ale to chyba lepiej że tak się stało, bo ten silnik umierał. W 2012 po tej samej akcji przeszedł generalny remont - wał do szlifu, dwa nowe korbowody, powiększane cylindry.
2) Od kilku lat walczyłem z trybem awaryjnym, zaliczyłem wiele różnych warsztatów i nikt nie wiedział co jest grane. Auto wchodziło w tryb do tego stopnia że przy gazie w podłodze silnik kręcił się do 1500 rpm. Nieraz zdarzyło mi się tak przy wyprzedzaniu. Błędy jakie wyskakiwały to przepustnica (wymieniana dwa razy, bez zmian), cewki, wypadanie zapłonów. Nic z tych rzeczy nie pomogło. Może winna jest centralka.
3) Spalanie oleju rzędu 1,5 litra na 1000 km, nieszczelne pierścienie?, przekroczone normy spalin, okropny zapach z rury.
4) Nierówne obroty, nieraz gasł sam z siebie, tak po prostu. Technikę ponownego odpalania na środku drogi miałem opanowaną do perfekcji.
Ten silnik to złom i mam też pewne obawy co do kupienia innego JTSa, ale gorszy niż ten na pewno nie będzie a koszt używki jest dużo mniejszy niż gdybym zdecydował się na remont. Auta nie chcę się pozbywać, bo poza silnikiem jest doinwestowane i w fantastycznym stanie. Chodzi mi też po głowie swap na 3.0 V6, ale to wiąże się z większymi kosztami i ryzykiem... nowa skrzynia, wzmacniane zawieszenie, sprawa się komplikuje.
Naprawdę jestem już na krawędzi załamania, jedyne co mogę zrobić to przestrzec przed najgorszym wynalazkiem Alfy w historii - silnikiem 2.0 JTS. Trzeba było słuchać się 99% opinii na forum i mechaników
