Temat filozoficzny.
Kończy mi się 5-letnia gwarancja na Gulię, więc czas kupić nową Alfę, pewnie ostatnią w życiu, bo francuskiego samochodu nigdy nie kupię.
Z jednej strony nie potrzebuję tak dużego samochodu jak Stelvio, a z drugiej przyzwyczaiłem się do doskonałych właściwości jezdnych Giulii i nie wiem
czy się przestawię na przednionapędowe Tonale. Sama moc i moment silnika to sprawa drugorzędna, bo i tak większość jeżdżę po mieście, tak że niższe spalanie to jakaś zaleta, ale nie jest to priorytet, bo nie zbiednieję, nawet jak wydam więcej o 500 zł miesięcznie. Na światłach ruszałem z piskiem opon 3-5 lat temu, teraz mnie to wali czy mnie wyprzedzi jakiś skodziarz, ważniejsze jest uczucie, że to on ma kompleksy jeżdżąc tym czymś z kurą na masce. Miejsce w bagażniku też nie ma znaczenia, bo mam box na dach i bagażnik rowerowy, więc mi to obojętne. Nie mam problemów z kompleksami, więc mógłbym jeździć nawet Juniorem, gdyby to była Alfa, a nie Peugeot i miała wystarczająco dużo miejsca na moje potrzeby. Pytanie więc, co kupić - leciwe Stelvio, czy jeszcze w miarę nowe Tonale (oczywiście nie żadną hybrydę plug-in).
Kończy mi się 5-letnia gwarancja na Gulię, więc czas kupić nową Alfę, pewnie ostatnią w życiu, bo francuskiego samochodu nigdy nie kupię.
Z jednej strony nie potrzebuję tak dużego samochodu jak Stelvio, a z drugiej przyzwyczaiłem się do doskonałych właściwości jezdnych Giulii i nie wiem
czy się przestawię na przednionapędowe Tonale. Sama moc i moment silnika to sprawa drugorzędna, bo i tak większość jeżdżę po mieście, tak że niższe spalanie to jakaś zaleta, ale nie jest to priorytet, bo nie zbiednieję, nawet jak wydam więcej o 500 zł miesięcznie. Na światłach ruszałem z piskiem opon 3-5 lat temu, teraz mnie to wali czy mnie wyprzedzi jakiś skodziarz, ważniejsze jest uczucie, że to on ma kompleksy jeżdżąc tym czymś z kurą na masce. Miejsce w bagażniku też nie ma znaczenia, bo mam box na dach i bagażnik rowerowy, więc mi to obojętne. Nie mam problemów z kompleksami, więc mógłbym jeździć nawet Juniorem, gdyby to była Alfa, a nie Peugeot i miała wystarczająco dużo miejsca na moje potrzeby. Pytanie więc, co kupić - leciwe Stelvio, czy jeszcze w miarę nowe Tonale (oczywiście nie żadną hybrydę plug-in).