Spawanie felg aluminiowych

Rejestracja
Lut 12, 2010
Postów
21
Lokalizacja
Tychy, Śląskie & Konin, Wielkopolskie
Auto
Alfa Romeo 156, TS 1.8, 144 KM, 99r.
Witam
Proszę o opinię na temat spawania felg aluminiowych.
Podczas zmiany opon i wyważania kół mechanik pokazał mi jak skrzywienia felg od wewnętrznej strony, powstałe prawdopodobnie na dziurach w asfalcie po ostatniej zimie. Skrzywienia były raczej nieduże ale widoczne gołym okiem, więc postanowiłem je podprostować. Znalazłem warsztat w okolicy, który się tym zajmuje. Spodziewałem się zobaczyć tam maszynę, która toczy obręcz felgi walkami czy czymś w tym rodzaju, aż do otrzymania pożądanego kształtu, czyli idealnego koła. Na miejscu okazało się, że co prawda mają nową maszynę ale działającą na zasadzie napychania siłownikiem hydraulicznym (lub pneumatycznym) skrzywionych miejsc.
No i stało się! Podczas prostowania felga pękła na rancie w poprzek jakieś dwa-trzy centymetry. Narysowałem na zdjęciu mniej więcej jak to teraz wygląda. No i moje pytanie - można to zespawać nie osłabiając felgi? Czy felga będzie bezpieczna w eksploatacji? Zdarza mi się czasami przycisnąć do 200km/h, a 140-150km/h to nawet dosyć często. Mam spore wątpliwości co do tego typu naprawy, bo nie chciałbym się w najbliższej przyszłości zabić na drodze jak ta felga się rozpadnie w miejscu lub obok spawu. Poza tym zniszczą mi lakier i aluminium może się utleniać bez warstwy ochronnej. Macie może jakieś doświadczenia w spawaniu felg i ich późniejszej eksploatacji? Każda opinia jest dla mnie cenna.
 
Widziałem wiele felg z różnymi szramami. Niektóre pospawane tak nieudolnie, że powietrze spieprzało przez szpary(!), a ludzie na tym jeżdżą.
Ja osobiście nie założyłbym takiej felgi do niczego co rozwija prędkość większą niż 30 km/h.
Życie jest jedno i zbyt cenne, by dla 300zł (bo więcej taka felga nie będzie kosztować) ryzykować swoim i nie tylko (bo pewnie czasem z kimś podróżujesz).
Wydaje mi się, że ogólnie przepisy zabraniają spawania felg, ale nie jestem pewien, jeśli się mylę, to koledzy mnie poprawią.
Tak czy siak, jest to ryzyko, felga po spawaniu nigdy już w tym miejscu nie będzie tak wytrzymała jak dotychczas.
Poszukaj używki na allegro, a tą sprzedaj w cenie złomu i już...
Pozdrawiam.
- Rafał
 
Ogólnie to zgadzam się z Twoją opinią alces1 i szukałem nawet takich używek na allegro. Obawiam się tylko że mogę dostać bardziej uszkodzoną - naprawioną i pomalowaną felgę i w nieświadomości będę jeździł na złomie większym niż miałem. Poza tym dla mnie oczywiste jest, że to warsztat musi rozwiązać ten problem, bo to oni uszkodzili mi felgę. Nie wiem tylko czy zgodzić się na spawanie, bo to mi proponują + upust za prostowanie pozostałych felg, czy żądać innej felgi używanej. Tamta uszkodzona na razie nie puszcza powierza choć nawet nie jest naprawiona - przyjechałem na niej do domu, bo dojazdówkę mam 15", a resztę 16" i takie rozwiązanie wydało mi się bezpieczniejsze (szczególnie dzisiaj na oblodzonej drodze).
Trochę jestem już wykończony kosztami eksploatacji tej alfy, ale żal mi jej sprzedać. To moje pierwsze auto, super się je prowadzi, wciąż nie mogę się na nią napatrzyć:) i włożyłem już w nią w 1,5 roku ponad 4 tyś zł, żeby chodziła jak szwajcarski zegarek. Poprzedni właściciel za bardzo nie dbał o jej stan wiec wymieniłem rozrząd, 3 przednie wahacze, 2 łączniki drążka stabilizatora z przodu, przewody hamulcowe przód, wydech (rurę kolektorową), łożysko koła tylnego, akumulator, korek spustowy do miski olejowej, a nawet wycieraczki szyby i dywaniki podłogowe. Wszystko z górnej półki (fabrycznie montowane w alfie), żadnych tanich zamienników. Do tego elementy eksploatacyjne - olej, płyn chłodniczy, płyn hamulcowy, klocki z tyłu, filtr oleju i kabinowy, opony zimowe, gaśnicę, trójkąt i apteczkę (bo nawet tego nie było) i pewnie czegoś jeszcze nie wymieniłem, a to nie koniec, bo muszę wymienić sterownik poduszki powietrznej i naprawić klimę no i kupić 2 nowe opony letnie... Rozumiesz więc już chyba, że staram się unikać kolejnych wydatków...
 
Spawanie aluminium jest takim samym procesem jak spawanie innych metali, jak ktos ma odpowiedni sprzęt i doświadczenie to nie ma problemu w naprawie takich uszkodzeń, niedaleko mnie (Mikołów) jest zakład gdzie regenerują głowice i właśnie naprawiają i prostują felgi, a jeśli chodzi o alu to spawają wszystko od zabytkowych rzeczy po współczesne wydumki, może gdzieś niedaleko ciebie funkcjonuje podobny i zrobią usługę na poziomie.
Widziałem u nich naprawdę spore uszkodzenia na felgach, dają radę i gwarancje na wykonaną usługę, sam robiłem u nich kiedyś felgi do garbusa, prostowanie i w jednej leciały pęknięcia od otworów pod śruby, bo ktoś kiedyś nie dokręciła jak trzeba, pospawali, potem frezowanie i jeżdżą do dzisiaj. Na pewno nie ma się co obawiać samego spawania aluminium bo jest to opanowane od lat, kwestia, jak pisałem wyżej, odpowiedniego sprzętu i doświadczenia.
 
jacho ma rację. Aluminium można tak samo spawać jak każdy inny metal, wymaga to tylko odpowiedniego sprzętu, umiejętności i doświadczenia.
Sam miałem do czynienia z naprawianymi w ten sposób ramami rowerowymi (zresztą w fabryce rury też są spawane) i ich wytrzymałość w niczym nie ustępowała tym "nowym".
Uprzedzając ewentualne uwagi, że rower to co innego: od wytrzymałości ramy też zależy ludzkie życie i zdrowie. Rurki o grubości ściany ok. 1 mm są w trakcie intensywnej eksploatacji (skoki, lądowania itp.) poddawane naprawdę ogromnym miejscowym, dynamicznym obciążeniom. Największe siły działają właśnie w miejscach łączenia rur, czyli spawów. W feldze obciążenia są rozłożone po obwodzie a nie punktowo i nie mają charakteru "nagłego" - są bardziej statyczne niż dynamiczne.

Wytrzymałość spawanego elementu zależna jest od późniejszej obróbki: spawanie aluminium

Może tu Ci pomogą: tespa spawanie
 
Ostatnia edycja:
Kolega w Calibrze spawał jakieś 5cm rantu bo też felga pękła podczas prostowania,pospawał i pózniej jeżdził na tej feldze jeszcze chyba z rok jak nie więcej przełożył tego alusa do tyłu a u niego prędkości rzędu 200km/h były na porzadku dziennym niestety nie ma go juz w srod nas...Ale jakby nie było obawa jest zawsze!
 
3cm bym spawał ale tylko w dobrym warsztacie

a pewny jesteś że ta twoja felga już wcześniej nie była spawana w tym miejscu ?
miałem taki przypadek , że właśnie przy prostowaniu felgi pękła w miejscu starego spawu
 
Spawałem felgi, jeździłem na nich nawet ale więcej nie mam zamiaru. O ile zwykłe alu spawa się OK to już felge nie koniecznie. Cały problem wynika z tego że dobre felgi to przeważnie stopy ALU z magnezem, w celu zmniejszenia masy i podniesienia wytrzymałości, niestety spawanie tego to ciężka sprawa, mi osobiście taka felga pękła ponownie.
 
dają radę i gwarancje na wykonaną usługę,
Z całym szacunkiem, tzn. jak się rozbiję albo zabiję, to co mi ta gwarancja daje? Ze mi jeszcze raz tę felgę pospawają?
Jest kilka elementów w samochodzie od których zależy bezpieczeństwo moje, osób które wioze i innych kierowców na drodze. Nie należy za wszelką cenę oszczędzać na kołach, oponach czy klockach hamulcowych. Można sobie posklejać reflektor albo wyklepać błotnik, ale nie spawać felgę, która stanowi ułamek kosztu wartości samochodu.
 
Dzięki za wszystkie opinie.
Pogrzebałem jeszcze dzisiaj w google w poszukiwaniu informacji o spawaniu alufelg i podjąłem ostateczną decyzję - żadnego spawania felg których używam na co dzień! Innym też szczerze odradzam - nie wierzcie w tzw. "fachowe" spawanie alufelg. W grę wchodzi wyłącznie wymiana. Felgę spawaną mogę w ostateczności wrzucić do bagażnika i wykorzystać w razie złapania gumy jako dojazdówkę na niewielkie odległości (do najbliższego punktu wulkanizacji) pokonane z małą prędkością.
W przekonaniu utwierdził mnie artykuł doktorów inżynierów z Politechniki Wrocławskiej (można ich chyba śmiało uznać za autorytety w tej dziedzinie), którzy przeprowadzili szczegółowe badania i ocenę spawania felg aluminiowych.
We wnioskach końcowych można przeczytać, że spawanie alufelg pomimo prawidłowej oceny materiału rodzimego felgi i dobranie odpowiedniego spoiwa prowadzi w skutek działania cieplnego do zmiany struktury i znacznego (25% !!!) obniżenia właściwości mechanicznych (wytrzymałość na rozciąganie i granicę plastyczności) materiału rodzimego felgi wokół spawu, co w rezultacie prowadzi do pękania osłabionego odlewu podczas obciążeń dynamicznych i w konsekwencji do utraty kontroli nad pojazdem.
Myślę, że nie popełnię gafy jeśli podam link do forum forda w którym znalazłem to opracowanie. Pewnie wiele osób ma lub będzie miało podobny dylemat jak ja i chciałoby się zapoznać z wynikami tych badań - http://forum.fordclubpolska.org/showthread.php?t=29797
 
mase felg sie prostuje/spawa u nas i nie ma co dramatyzować, takie mamy drogi.. zapewne czesc z was jezdzi na spawanych regenerowanych felgach nie mając nawet o tym pojęcia.. bo jak to sprawdzic jak felga byla polakierowana po spawaniu..

dylemat jest tylko taki ze tutaj mamy doczynienia z bardzo popularną felgą ktore kosztują niewielkie pieniądze na allegro więc wybór raczej jest prosty..

drugi problem to taki ze po wewnętrzej stronie zazwyczaj spaw znowu napęknie.. zewnetrzną strone mozna spawać do bólu..
 
Dzięki za wszystkie opinie.
Pogrzebałem jeszcze dzisiaj w google w poszukiwaniu informacji o spawaniu alufelg i podjąłem ostateczną decyzję - żadnego spawania felg których używam na co dzień! Innym też szczerze odradzam - nie wierzcie w tzw. "fachowe" spawanie alufelg. W grę wchodzi wyłącznie wymiana. Felgę spawaną mogę w ostateczności wrzucić do bagażnika i wykorzystać w razie złapania gumy jako dojazdówkę na niewielkie odległości (do najbliższego punktu wulkanizacji) pokonane z małą prędkością.
W przekonaniu utwierdził mnie artykuł doktorów inżynierów z Politechniki Wrocławskiej (można ich chyba śmiało uznać za autorytety w tej dziedzinie), którzy przeprowadzili szczegółowe badania i ocenę spawania felg aluminiowych.
We wnioskach końcowych można przeczytać, że spawanie alufelg pomimo prawidłowej oceny materiału rodzimego felgi i dobranie odpowiedniego spoiwa prowadzi w skutek działania cieplnego do zmiany struktury i znacznego (25% !!!) obniżenia właściwości mechanicznych (wytrzymałość na rozciąganie i granicę plastyczności) materiału rodzimego felgi wokół spawu, co w rezultacie prowadzi do pękania osłabionego odlewu podczas obciążeń dynamicznych i w konsekwencji do utraty kontroli nad pojazdem.
Myślę, że nie popełnię gafy jeśli podam link do forum forda w którym znalazłem to opracowanie. Pewnie wiele osób ma lub będzie miało podobny dylemat jak ja i chciałoby się zapoznać z wynikami tych badań - http://forum.fordclubpolska.org/showthread.php?t=29797http://forum.fordclubpolska.org/showthread.php?t=29797


Moim zdaniem jest to typowy przykład dobierania p[rzykładów pod z góry określoną tezę :)

KAŻDY zabieg spawania narusza strukture materiału, na tym polega przecież ten proces. Pamiętajmy, że w naszych autkach dużo elementów jest spawanych juz fabrycznie. Jeśli spawanie byłoby takie złe, należałoby tego zabronić.... Spawanie felg, tak jak każdego innego elementu, o ile jest wykonane zgodnie ze sztuką, nie dyskwalifikuje jej użytkowania.
W samochodzie jest średnio około kilkudziesięciu spawów, w tym na elementach nosnych i/lub przenoszacych spore obciążenia. Nie mówię już o naprawach powypadkowych, gdzie często w imię oszczędności prostowane i spawane są elementy które nie powinny.

Zapewne wielu z nas jeździ samochodami po przejściach, często bez świadomości tego.. prostowana i posapawana podłużnica stwarza dużo większe zagrożenie niz spawana felga.. nikt tego jednak nie sprawdza. Element wyprostowany ma dużo, dużo mniejsza wytrzymałość na obciążenia niz spawany. Nie mówię tu o ekstremach jak spawanie budy z kilku części, bo to kryminał.
Jak jest jednak w przypadku felgi ? Nie przenosi ona bezpośrednio duzych obciążeń na swoim obwodzie z racji amortyzacji i rozkładu obciążeń na całym obwodzie. Sparwa jest powazniejsza jeśli pęknięcie nastąpiło w miejscu otworów na śruby - tu się zgadzam, niebezpieczeństwo jest zbyt duże i awaria grozi po prostu odpadnieciem koła. Ale pęknięcie na obwodzie ..? W najgorszym wypadku po mocnym uderzeniu np. przy wpadnięciu w dziurę pęknięcie spowoduje stopiniowy spadek cisnienia w oponie... i to wszystko. Po pewnym czasie będziesz miał flaka... to wszystko. Felga nie rozpadnie się na kawałki.

To tyle :-)
 
Moim zdaniem jest to typowy przykład dobierania p[rzykładów pod z góry określoną tezę :)

KAŻDY zabieg spawania narusza strukture materiału, na tym polega przecież ten proces. Pamiętajmy, że w naszych autkach dużo elementów jest spawanych juz fabrycznie. Jeśli spawanie byłoby takie złe, należałoby tego zabronić.... Spawanie felg, tak jak każdego innego elementu, o ile jest wykonane zgodnie ze sztuką, nie dyskwalifikuje jej użytkowania.
W samochodzie jest średnio około kilkudziesięciu spawów, w tym na elementach nosnych i/lub przenoszacych spore obciążenia. Nie mówię już o naprawach powypadkowych, gdzie często w imię oszczędności prostowane i spawane są elementy które nie powinny.

Zapewne wielu z nas jeździ samochodami po przejściach, często bez świadomości tego.. prostowana i posapawana podłużnica stwarza dużo większe zagrożenie niz spawana felga.. nikt tego jednak nie sprawdza. Element wyprostowany ma dużo, dużo mniejsza wytrzymałość na obciążenia niz spawany. Nie mówię tu o ekstremach jak spawanie budy z kilku części, bo to kryminał.
Jak jest jednak w przypadku felgi ? Nie przenosi ona bezpośrednio duzych obciążeń na swoim obwodzie z racji amortyzacji i rozkładu obciążeń na całym obwodzie. Sparwa jest powazniejsza jeśli pęknięcie nastąpiło w miejscu otworów na śruby - tu się zgadzam, niebezpieczeństwo jest zbyt duże i awaria grozi po prostu odpadnieciem koła. Ale pęknięcie na obwodzie ..? W najgorszym wypadku po mocnym uderzeniu np. przy wpadnięciu w dziurę pęknięcie spowoduje stopiniowy spadek cisnienia w oponie... i to wszystko. Po pewnym czasie będziesz miał flaka... to wszystko. Felga nie rozpadnie się na kawałki.

To tyle :-)

Nie jesteś kolego przypadkiem pracownikiem tego zakładu który zniszczył mi felgę? Oni też używali argumentów typu: "Ludzie samochody spawają z dwóch i jeżdżą, a ja mam do nich pretensje o jakąś głupią felgę" albo "Samochody składają fabrycznie z tysięcy elementów więc jak po stłuczce złożymy i zespawamy go z kilku zezłomowanych egzemplarzy ale wybierzemy przy tym nieuszkodzone elementy to samochód jest w 100% bezwypadkowy" itp. :rolleyes:
Twierdzisz, że w najgorszym wypadku zejdzie mi powietrze z koła w przypadku ponownego pęknięcia felgi. Miałeś chyba na myśli najlepszy wypadek. Bo najgorszego raczej nie można przewidzieć skoro wytrzymałość materiału rodzimego wokół poprawnie wykonanego spawu zostaje osłabiona o 25%. Do tego nigdy nie wiadomo na jak dużej powierzchni osłabienie to nastąpiło, więc niezwykle trudno przewidzieć skutki ponownego pęknięcia felgi w pobliżu spawu. Dlaczego więc nie należy brać tak ekstremalnych sytuacji pod uwagę jak odłamanie się kawałka felgi, rozerwanie opony i utrata kontroli nad pojazdem? Na allegro można kupić takie felgi, którym oderwał się kawałek... np. http://moto.allegro.pl/alfa-romeo-156-gta-felga-1-sztuka-uszkodzona-i1329209997.html
Poza tym nie liczyłbym za bardzo na amortyzację w Alfie. Chyba nie tylko moja ma tak sztywne zawieszenie, że czuć i słychać każdą nierówność pod kołami - porónuję z Astrą i Fabią.
Co do spawania elementów samochodów w warunkach fabrycznych, to chyba nie ma większego sensu porównywanie tego procesu ze spawaniem ''w garażu u Henia za domem''. Heniu nie opracuje bezpiecznej technologii spawania, popartej wyliczeniami i testami parametrów wytrzymałościowych obrabianych materiałów.
Ale jak kolega nie ma nic przeciwko spawanym felgom to ta moja jest na sprzedaż - zadbany telefon, 6.5Jx2H16, et 41.5, rozstaw śrub 5x98 - do tej pory nie regenerowany, ma tylko jeden malutki spawik - prawdziwy rodzynek :D Oddam za 150zł.
 
Nie jesteś kolego przypadkiem pracownikiem tego zakładu który zniszczył mi felgę? Oni też używali argumentów typu: "Ludzie samochody spawają z dwóch i jeżdżą, a ja mam do nich pretensje o jakąś głupią felgę" albo "Samochody składają fabrycznie z tysięcy elementów więc jak po stłuczce złożymy i zespawamy go z kilku zezłomowanych egzemplarzy ale wybierzemy przy tym nieuszkodzone elementy to samochód jest w 100% bezwypadkowy" itp. :rolleyes:
Twierdzisz, że w najgorszym wypadku zejdzie mi powietrze z koła w przypadku ponownego pęknięcia felgi. Miałeś chyba na myśli najlepszy wypadek. Bo najgorszego raczej nie można przewidzieć skoro wytrzymałość materiału rodzimego wokół poprawnie wykonanego spawu zostaje osłabiona o 25%. Do tego nigdy nie wiadomo na jak dużej powierzchni osłabienie to nastąpiło, więc niezwykle trudno przewidzieć skutki ponownego pęknięcia felgi w pobliżu spawu. Dlaczego więc nie należy brać tak ekstremalnych sytuacji pod uwagę jak odłamanie się kawałka felgi, rozerwanie opony i utrata kontroli nad pojazdem? Na allegro można kupić takie felgi, którym oderwał się kawałek... np. http://moto.allegro.pl/alfa-romeo-156-gta-felga-1-sztuka-uszkodzona-i1329209997.html
Poza tym nie liczyłbym za bardzo na amortyzację w Alfie. Chyba nie tylko moja ma tak sztywne zawieszenie, że czuć i słychać każdą nierówność pod kołami - porónuję z Astrą i Fabią.
Co do spawania elementów samochodów w warunkach fabrycznych, to chyba nie ma większego sensu porównywanie tego procesu ze spawaniem ''w garażu u Henia za domem''. Heniu nie opracuje bezpiecznej technologii spawania, popartej wyliczeniami i testami parametrów wytrzymałościowych obrabianych materiałów.
Ale jak kolega nie ma nic przeciwko spawanym felgom to ta moja jest na sprzedaż - zadbany telefon, 6.5Jx2H16, et 41.5, rozstaw śrub 5x98 - do tej pory nie regenerowany, ma tylko jeden malutki spawik - prawdziwy rodzynek :D Oddam za 150zł.

Trudno z Toba dyskutować. Ja pisze o spawaniu z zachowaniem wszystkich reguł sztuki spawania metali lekkich, a Ty o spawaniu u Henia za garażem. Heniu aluminium nie pospawa... ale co tam. ja ,mopge napisać: tak to jest z felgami jak się jeździ jak Heniu po dziurach :-)

masz kase: - kupuj nowe, nie ma problemu. ale nie kwestionuj rzeczy co do których nie jesteś pewien.
 
Trudno z Toba dyskutować. Ja pisze o spawaniu z zachowaniem wszystkich reguł sztuki spawania metali lekkich, a Ty o spawaniu u Henia za garażem. Heniu aluminium nie pospawa... ale co tam. ja ,mopge napisać: tak to jest z felgami jak się jeździ jak Heniu po dziurach :-)

masz kase: - kupuj nowe, nie ma problemu. ale nie kwestionuj rzeczy co do których nie jesteś pewien.

Ok, nie ma się o co kłócić. Po prostu mamy różne zdania na temat spawania felg i to tyle.

Henia podałem dla porównania spawów fabrycznych na elementach zawieszenia (o których pisałeś) ze spawaniem u rzemieślnika. Nie miałem na myśli spawania felg. Zresztą nie można tego porównać, bo nie ma do czego - felgi produkuje się różnymi metodami (np. niektóre kute są skręcone z kilku elementów) ale nie ma mowy o jakimkolwiek ich fabrycznym spawaniu. Poza tym zanim felgi wyjdą z fabryki poddawane są różnym testom - wytrzymałościowym, rolowania, uderzeniowym, jezdnym. A kto i w jaki sposób sprawdzi wytrzymałość felgi po spawaniu??? Podczas jazdy po łuku działają na felgę (oczywiście w zależności od promienia łuku, obciążenia i prędkości) znaczne naprężenia boczne/ poprzeczne. Słowna gwarancja spawacza, że naprawiona felga nie pęknie podczas dynamicznej jazdy po łukach lub uderzenie o krawędź dziury jest dla mnie niewystarczająca. Tym bardziej, że spawacz powinien dobrać spoiwo odpowiednie do składu stopu aluminium, a nie może go znać bo to raczej tajemnica producenta. Nawet jeśli uda się prawidłowo dobrać spoiwo i pospawać felgę zgodnie ze sztuką to mimo wszystko spawanie zawsze osłabia wytrzymałość materiału w okolicy spawu i szczerze wątpię czy producent felg wydaje pieniądze na droższe stopy aluminium o takim zapasie wytrzymałościowym, że można go osłabić o 25% bez żadnych konsekwencji.
A dziury w szosie to normalka w Polsce. Ja na przykład (Heniu też:)) od kilku dni mam po drodze do pracy dwa miejsca z kilkoma dziurami w jezdni tak usytuowanymi, że ominąć je można tylko zjeżdżając na przeciwny pas ruchu lub do rowu...

Nie mam kasy na pokrywanie szkód spowodowanych przez niefachową naprawę serwisu (felga pękła, bo prostował ją "Heniu, dorabiający emeryt" na zimno, ale się do błędu nie przyznają i każą mi jak chcę do sądu iść ich skarżyć), ale to i tak mniejszy koszt od ewentualnego zakupu fotela inwalidzkiego...
Kupiłem komplet nowych felg kosztem świąt i sylwestra... i dlatego jestem taki rozdrażniony...
 
Amortyzatory
Powrót
Góra