regulacja luzu w maglownicy

I zwykle tę pomoc otrzymują.
A gdyby słuchali takich pomocników, jak Ty to musieliby wymienić pół samochodu.

---------- Post added at 08:04 ---------- Previous post was at 07:57 ----------

Hmmm to jest dobra myśl bo zawsze można wyjać wahacz i ścisnąc sworznia w imadle.
Podtrzymuję to co koledzy wyzej pisali. Sam na sobie przerabiałem temat przekładni. Miała byc do regeneracji ale... po dokręceniu śruby o kilka stopni maglownica juz była ok. Zrobiłem na tam zabiegu jakies 30000km i nic sie nie pogorszyło

A ja zrobiłem 70 000 km, po tym jak 7 lat temu podciągnąłem śrubę i chodzi idealnie.
Natomiast co do wahacza, to kiedyś, gdy były kłopoty z zakupem części zamiennych, wielu tak robiło z konieczności.
Wystarczy zwykłym młotkiem walnąć w miseczkę zamykającą sworzeń i zwykle pomaga.
Nie jest to metoda godna polecenia z wiadomych względów, ale czasami wystarcza, żeby doraźnie przejść przegląd techniczny.
 
I to mi wystarczy :) myslalem ze jednak druciarstwo stad zniknelo ale jednak pojawia sie od czasu do czasu, najfajniejsze jest to ze szukajc porad ktos powie klepnij mlotkiem a oni klepia nie zastanawiajac sie nawet po co . i jakie beda skutki :) mysle ze temat do zamkniecia zanim sie cos nowego urodzi .
 
Kolego, czytaj ze zrozumieniem, zanim zaczniesz kogoś wyzywać od druciarza.
 
SGO240 Mnie juz wypowiedzi na temat druciarstwa srednio ruszaja :) z górnym zawiasem tez robiłem doraźną pomoc w imadle.
Za chwilę okaże się że czrewony silikon jest ok a zastosowanie czarnego ciągnie drutem :)
 
Czasami bywa tak, że trzeba trochę drutu, żeby dojechać.
Dlatego wożę ze sobą. Parę lat temu, jak wpadłem w zaspę w Wiśle i urwałem wydech - bardzo się przydał.
No cóż, widać nie jestem perfekcjonistą-teoretykiem, jak kolega chunkpunk i nie wołałem lawety.
 
Ostatnia edycja:
Czasami bywa tak, że trzeba trochę drutu, żeby dojechać.
Dlatego wożę ze sobą. Parę lat temu, jak wpadłem w zaspę w Wiśle i urwałem wydech - bardzo się przydał.
No cóż, widać nie jestem perfekcjonistą-teoretykiem, jak kolega chunkpunk i nie wołałem lawety.
Jak drugi raz w Wiśle będziesz miał podobną przygodę to wal do mnie śmiało.
 
Widzę,że kolega ma jednak spore problemy z czytaniem ze zrozumieniem.
Dlatego zwracam koledze uwagę na następujące słowa, które wcześniej napisałem:

-"Nie jest to metoda godna polecenia z wiadomych względów".
- "Czasami bywa tak, że trzeba trochę drutu,żeby dojechać"

A co do przygody w Wiśle - to do Wrocławia dojechałem na drucie, a potem podjechałem do tłumikarza, żeby pospawał, co trzeba.
 
Ja podchodzę do wywołanego tematu druciarstwa bardziej humorystycznie, więc ani się nie obrażam, ani nie przejmuję zbytnio.
I mam nadzieję, że kolega chunkpunk nie żywi żadnej urazy.
A taka wymiana doświadczeń i poglądów też czasmi bywa potrzebna.
A że jestem trochę już doświadczonym użytkownikiem samochodów (jeżdzę od 1978 r.) to mam też sporo różnych doświadczeń, gdzie i drut się przydawał.
 
Widzę,że kolega ma jednak spore problemy z czytaniem ze zrozumieniem.
Dlatego zwracam koledze uwagę na następujące słowa, które wcześniej napisałem:

-"Nie jest to metoda godna polecenia z wiadomych względów".
- "Czasami bywa tak, że trzeba trochę drutu,żeby dojechać"

A co do przygody w Wiśle - to do Wrocławia dojechałem na drucie, a potem podjechałem do tłumikarza, żeby pospawał, co trzeba.

Oo tak tylko my tu nie piszemy o doraznych naprawach :)

---------- Post added at 14:31 ---------- Previous post was at 14:30 ----------

Ja podchodzę do wywołanego tematu druciarstwa bardziej humorystycznie, więc ani się nie obrażam, ani nie przejmuję zbytnio.
I mam nadzieję, że kolega chunkpunk nie żywi żadnej urazy.
A taka wymiana doświadczeń i poglądów też czasmi bywa potrzebna.
A że jestem trochę już doświadczonym użytkownikiem samochodów (jeżdzę od 1978 r.) to mam też sporo różnych doświadczeń, gdzie i drut się przydawał.

No bez przesady :) zadnej urazy , my sobie tu po prostu piszemy :)
 
"Oo tak tylko my tu nie piszemy o doraznych naprawach"

Dlatego drut i młotek zwykle doraźnie.
Ale śruba w maglownicy to już niekoniecznie.
 
śruba o której mowa dociska coś w rodzaju metalowej kołyski na której jest tworzywo,
tworzywo wyciera się tak samo jak ślizgi prowadzące listwę,
więc dokręcenie tej śruby jest nawet zalecane.
 
ja wiem że kamień ,ty wiesz że kamień ale nie wszyscy będą wiedzieli jaki kamień i jak wygląda.
 
gdyby mi ktos mogl pokazac na zdjeciu jakims gdzie jest ta sruba to byl bym bardzo wdzieczny.
 
Czy kolega Krolik wyregulował już ten luz?
Wczoraj zaglądałem do swojej i tez chciałem podciągnąć.
Dużo trzeba docisnąć? Rozumiem, że w oporze kręcenia kierownicą nie ma prawa się nic zmienić - jesli się zwiększy po docisnięciu to znaczy, ze lepiej regenerować??
 
Jeśli to tylko kwestia luzu międzyzębnego to zwykle śrubę wystarczy podkręcić kilka stopni.
Problem w tym, że jeśli będziesz to robił na samochodzie to jakość wykonanej pracy sprawdzisz dopiero po podniesieniu i przykręceniu belki i przekładni oraz jeździe próbnej.
Jeśli będzie za ciasno to kierownica może chodzić zbyt ciężko, jeśli za luźno to luz będzie nadal.
Dlatego teoria jest taka, że regulację przekładni należy wykonywać na stanowisku warsztatowym, po jej demontażu z samochodu.
Ja darowałem sobie teorię i 2 razy odkręcałem sanki, bo za pierwszym razem nie trafiłem i było za luźno.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra