A więc tak. Muszę przyznać, że kupno Giulietty okazało się w moim przypadku strzałem w dziesiątkę. Przynajmniej na razie

Już od dawna nie jeżdżę nudnymi autami, ale nie przypominam sobie, abym pałał tak gorącym uczuciem do któregokolwiek z poprzedników Julki. Co za tym idzie, staram się by auto wyglądało i jeździło najlepiej jak to tylko możliwe. Z ważniejszych modów, wraz z nowymi oponami Michelin Pilot Sport 4, na piastach zagościły zregenerowane i przemalowane na grafit felgi w jedynym słusznym wzorze. Patrząc na samochody niektórych użytkowników, trochę żałuję, iż nie zapolowałem na 19", ale i te skromne 18" nie prezentuje się wcale źle. Przynajmniej z dystansami, a takowe trafiły na wszystkie cztery koła z wartością 17mm nabitą na swym rancie. Dość mocno poprawiło to wygląd, bo z oryginalnym ET, koła wyglądały na mocno schowane.
Kolejnym modem, który właśnie się rodzi jest montaż słynnego dyfuzora z Turcji. Obrałem sobie drogę nieco na około, bo zamarzył mi się ten element pomalowany na gładko, a nie lakierem strukturalnym. Niestety, wiąże się to z koniecznością odpowiednio dokładnych przygotowań do lakierowania, na co nie do końca mam obecnie czas, ale... ale walczę!

Element, niestety ma wiele niedoskonałości, a motywem przewodnim są tu głównie góry, doliny oraz fale Dunaju. Na zdjęciu widać poszczególne etapy betonowania szpachlą do tworzyw sztucznych. Jak skończę w końcu zabawy z szlifowaniem, element pójdzie w podkład z plastyfikatorem i czarny akryl. Mam nadzieję, że efekt będzie wart włożonych wysiłków.
