Przekręty przy zakupie/sprzedaży

Rejestracja
Lip 24, 2011
Postów
2,358
Wiek
35
Lokalizacja
Świecie
Auto
Alfa Romeo GT 1,9 JTD 150 KM, 147 FL 1.9 JTD 116 KM
Ostatnio chodził mi taki temat po głowie spowodowany zdarzeniem, które miało miejsce kilka dni temu. Co prawda dotyczy nie Alfy, ale przy sprzedaży naszych Alf też może się to zdarzyć. Ojciec sprzedaje aktualnie VW Transportera, którego wykorzystywał do pracy. Dzwoni kilka dni temu facet z rosyjskim akcentem, podobno z samego Lwowa. Od razu zapytał czy auto ma klimatyzację i w jakim jest stanie. Po tym stwierdził, że może zakupić ten samochód, ale najpierw prosi o wysłanie skanu dowodu rejestracyjnego i karty pojazdu w celu pozyskania informacji w Urzędzie Skarbowym, ile wyniesie go podatek od wzbogacenia (u nas 2%). Nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby facet się nie wygadał, że on i jego koledzy są handlarzami i jeżdżą po auta po całej Europie, głównie po Czechach i Niemczech, czasami coś zakupując po drodze w Polsce. Od razu nasuwa mi się tu kilka myśli:
1. Jeżeli jest handlarzem to powinien taką informację znać na pamięć
2. Po co mu i karta pojazdu i dowód rejestracyjny, skoro w tych dwóch dokumentach są praktycznie te same informacje?
3. Informacje takie spokojnie można znaleźć w internecie.

On nie rozumiał tego, czemu ja się boję wysłać mu skanu tych dokumentów, że niby wszyscy tak robią. I że ich US wymaga kserokopii obu dokumentów (jeszcze przez zakupem auta), bo inaczej nie chcą wyliczyć wartości podatku.
Co o tym myślicie? Wszyscy moi znajomi stwierdzili, że to prawdopodobnie jakiś przekręt. Zresztą ja sam mu żadnych dokumentów nie wysłałem. Po tym jak otrzymał informację, iż niczego nie dostanie po prostu nie oddzwonił.

Dzisiaj miałem inne dziwne zdarzenie, ale o tym innym razem (choć już mniej dziwne).
 
Jak tak bardzo chce - wyślij mu z zamazanymi danymi osobowymi i numerem i serią karty pojazdu - zobaczysz co wtedy powie.
Z przekrętów pamiętam tyle - jak oglądał kolega A4 - już prawie podpisał umowę, gdy sie okazało ze auto nie miało numerów nabitych vin ... gość jak sie zczailiśmy nagle szybko sie z nami pozegnał, zamknął a4ke wsiadł w swojego pastucha i spitolił ;)
 
- nic w tym dziwnego ze chciał wszystkie dokumenty wozu.
- kolega jak chciał sprowadzic auto z Francji, to musił firmie w Polsce podać kopie wszystkich dokumentów auta.
- dopiero wtedy dostał informację o historii serwisowej oraz że auto nie figuruje w spisie aut skradzionych ani aut zastawionych i ile było właścicieli tego auta.
- zapłacił 200 zł i miał spokój.
 
Zgłosiliście na policji?
zgłosilismy, tzn pojechalismy na komende, ale ze znalismy tylko numer telefonu który po 5 minutach nie odpowiadał, a po przyjezdzie na miejsce zeby oglądneli sobie auto - jego juz nie było ;)
sprawa do kosza - jeszcze chcieli nas postraszyć ze sobie jaja robimy i dokładamy im pracy
 
Identyczna sytuacja . jak sprzedawałem 164 - Ukrainiec podał mi swoje dane dopiero potem mu wysłałem ksero z zamazanym nr dowodu rej oraz nr rej. taka maja procedure - potem przyjechał wpłącił zaliczke i miał byc za tydzien hehe i tyle go widziałem pisał ze ma problemy zdrowotne z ojcem. dostał negatywa na alledrogoza kup teraz i tyle . Zawsze żadaj skanu jego dokumentów zanim wyslesz swoje i piszesz na skanie ze na wyrazne życzenie i dane z jego papierów.
 
- nic w tym dziwnego ze chciał wszystkie dokumenty wozu.
- kolega jak chciał sprowadzic auto z Francji, to musił firmie w Polsce podać kopie wszystkich dokumentów auta.
- dopiero wtedy dostał informację o historii serwisowej oraz że auto nie figuruje w spisie aut skradzionych ani aut zastawionych i ile było właścicieli tego auta.
- zapłacił 200 zł i miał spokój.

dobra, z tym, że to duża różnica. Bo ten z Ukrainy nie chciał poznać historii, przeszłości i właścicieli samochodu, tylko chciał wyliczyć wartość podatku, a tą powinien znać na pamięć, skoro jest handlarzem.

Zawsze żadaj skanu jego dokumentów

a skąd pewność, że prześle skan swoich dokumentów? :P
 
Ludzie.. ode mnie koleś chciał kupić Mercedesa.. poprosił, żebym mu wysłał dowód rejestracyjny, po tym jak on przeleje mi pełną kwotę za auto :lol:

Do dziś nie wiem o co mu chodziło i czemu tak chcial zrobić.. :D
 
dobra, z tym, że to duża różnica. Bo ten z Ukrainy nie chciał poznać historii, przeszłości i właścicieli samochodu, tylko chciał wyliczyć wartość podatku, a tą powinien znać na pamięć, skoro jest handlarzem.

Jako handlarz wartość % podatku napewno zna , ale przecież nie wie jaką podstawę przyjmie jego urząd skarbowy do jego wyliczenia . Na umowie kupna - sprzedaży możecie przecież wpisać dowolna kwotę a US ma swoje tabelki ;). Niemniej sytuacja dość dziwna .
 
To może nie dotyczy aut, ale przy okazji może będzie to przestroga dla sprzedających. :offtopic:

Jakiś czas temu kumpel sprzedawał laptopa. Zgłosił się chętny, że kupi za pobraniem, ale ma firmę i umowę z kurierem, więc on zamówi odbiór urządzenia z mieszkania sprzedającego. Kumpel się zgodził, przyjechał kurier pewnej znanej firmy, wszystko ładnie profesjonalnie - uniform, druczki i te sprawy. Ale po kilku dniach kasy brak... Więc dzwoni kumpel do firmy kurierskiej, a tam ani takiego kuriera, ani odbioru przesyłki nie było. Czyli bardzo profesjonalnie ktoś kogoś w balona zrobił. Na szczęście i przy pomocy Polycji dobrze się skończyło:confused:
 
No to przekręt lepszy niż sprzedawanie skarpety zamiast smartfona na allegro :D kumpel dokonał takiego "wspaniałego" zakupu... :D
 
Ja sprzedałem swoje auto na Ukrainę i żadnych skanów dokumentów nie wysyłałem. Gość przyjechał pooglądał auto i kupił. Ja osobiście nie zdecydowałbym się na wysyłanie skanów zza wschodnią granicę, bo później nie chciałbym spotkać auta z moją rejestracją i dowodem rejestracyjnym. Jeśli obywatel np. Ukrainy kupuje auto w Polsce i chce je tam zarejestrować to płaci opłaty o wartości niemalże auta... resztę pozostawiam Wam...:)
 
oplaty oplatami ale przykladowo audi a4 z 2007 roku ukrainiec kupi w polsce za srednio 30000 a sprzeda tam srednio 2,5 razy drozej. mam z nimi na codzien do czynienia czesto dzwonia i przyjerzdzaja przy taki aucie wazne dla nich zeby byl 1 lakier itp gieldy maja 2 razy w miesiacu i tylko w paru miejscach w kraju. duzo sie juz od nich dowiedzialem.
 
Pojedź na Ukrainę, to zobaczysz więcej aut na polskich blachach niż ukraińskich...
 
Identyczna sytuacja . jak sprzedawałem 164 - Ukrainiec podał mi swoje dane dopiero potem mu wysłałem ksero z zamazanym nr dowodu rej oraz nr rej. taka maja procedure - potem przyjechał wpłącił zaliczke i miał byc za tydzien hehe i tyle go widziałe
A podatek od zaliczki zaplaciłes?
 
Podejrzane, skoro handlarz to ma pulę kasy przeznaczoną na koszty i jak trafia się dobre auto to najważniejsze zbić cenę zakupu, a nie martwić się o podatki.
 
Czyli niema potrzeby płacić w/g naszego prawa
 
Jak wziąłeś 1 pln to chyba nie , jak więcej to tak:)
 
Amortyzatory
Powrót
Góra