Ostatnio w trasie były fatalne warunki, szyba co chwilę strasznie brudna, coś tak mi się wydawało, że kończy się płyn do spryskiwaczy.. Ale chyba z dwa razy jeszcze spróbowałem i okazało się pusto ( a jak wiadomo 166 zamiast pojedynczego psikniecia wali strumieniem co jest bezsensu..). Dolałem płynu i lipa, spryskiwacze dalej nie działają, na szczęście byłem już w miarę niedaleko i przemyłem szybę ręcznie na stacji. Słychać jakby spryskiwal ale nic nie leci, jak się do tego zabrać? Co tam się mogło przytkac?[/QUO
Nie jest bez sensu jak zrozumiesz jak działają.
Szybkim pociągnięciem manetki spryskiwacza uruchamiasz pełny cykl mycia, czyli duuużo leci płynu na lampy i szybę (za każdym razem tyle samo) i nie jesteś w stanie tego wyłączyć/ zmienić, póki nie skończy psikać.
Natomiast przytrzymując manetkę chwilkę dłużej, masz możliwość przerwania i za dozowania odpowiedniej dla Ciebie ilości ;-)
Ot takie włoskie udogodnienie
Ps. Uzupełnij płyn i przytrzymaj trochę dłużej, daj mu chwilę niech zaciągnie;-)
No chyba że podczas psikania wypięła się rurka, co jest raczej mało prawdopodobne.