Co mnie kopnęło, żeby kupić sobie auto z alcantarą to nie wiem

Przede wszystkim jedna uwaga - jeżeli ktoś będzie chciał wam wyprać alcantarę za mniej niż 100zł (fotele przód tył, szmata na podlodze, podwójny bagażnik + boczki w drzwiach) to jest albo:
a) kretynem, który robi to pierwszy raz,
b) masochistą (ewentualnie fanatykiem prania ekstrakcyjnego)
c) próbuje was naciągnąć i nic tak na prawdę nie wypierze tylko zamaskuje gówno w papierek po cukierku.
d) Januszem przedsiębiorczości i wycenia swój czas i poniesione środki gorzej niż właściciel tesco swoich pracowników.
Przede wszystkim - chłonność alkantary w porównaniu do weluru/pluszu jest niesamowita, ledwo co prysnąłem chemią na powierzchnie to już to wsiąkało do środka (podobnie jest z brudem)
Zasadniczo do prania użyłem wezyra do dywanów w rozcieńczeniu do mocnych zabrudzeń (3 miarki na litr wody) + Tapis od K2 doraźnie w najbardziej zabrudzone miejsca. Nakładane pianownicą i atomizerem no i powiem szczerze - nie wiem ile tego by trzeba było nałożyć żeby doprać wszystko do błysku (ale fakt, że moje wnętrze było upier*one gorzej niż stół w tefauenie)
Zasadniczo - zeszło mi prawie 8 godzin a i tak nie zrobiłem podsufitki. Odkurzacz pomimo, że to wodnik trio w sędziwym już wieku dał radę na całej linii. Podstawa w czyszczeniu to dobre wyszorowanie foteli po nałożeniu chemii, przejechanie odkurzaczem z chemią do prania natryskaną z dyszy + odsysanie na czysto z płukaniem.
No i płukanie - myślałem że wypłucze po razie i będzie spoko. Odziwo po 4-5 tym płukaniu woda nadal szła jak z glinianki.
Niestety zrobiło się ciemno i nie zdązyłem już tak jak planowałem zrobić płukania całego wnętrza na sam koniec (w sumie było by to już 6ste płukanie) ale z efektu jestem zadowolony. Poza kilkoma miejscami przeoczonymi przeze mnie i fotelem kierowcy który był najbardziej zajechany - efekt dla mnie bomba. Chociaż zobaczę jak to jutro będzie wyglądać przy świetle dziennym. No i pozostało jeszcze wyszczotkowanie na sam koniec (zrobiłem bagażnik, który był prany jako pierwszy i powiem szczerze - efekt taki, że kopara mi opadła na ziemie.
Fot nie robiłem - po 50/50 na skórze, którego nie mogę domyć do dzisiaj i z uwagi na ogromny żal lejący się z nieba nie pokaże efektu. Jedno foto na praktycznie gotowo + mogę wrzucić końcowy jak wyschnie.
Ale na deser - tak dbał poprzedni właściciel - rączka kierowcy.