Sorry że odgrzewam kotleta,ale nie daje mi to spokoju.
Otóż ostatnio zawiozłem auto do mechanik bo coś mi lekko stukało, taki płytki stuk.
Powiedziałem żeby sprawdził panewki, tak więc zrobił i wszyło że korbowodowe ok, jedna główna trochę przytarta więc pomierzył cały wał, wyszło że wszystkie czopy trzymają nominał(panewki były jeszcze oryginalne fiatowskie nominalne), wał nie był wgl porysowany więc wrzuciliśmy komplet nowych panewek głównych i korbowodowych.
Po odebraniu auta od mechanika, okazuje się że jeszcze głośniej stuka :/
Jest to taki strasznie płytki stuk z głowicy. Tak myśląc doszedłem do wniosku że poprzedni olej był już lekko ciemny i gęstniejszy dlatego mniej stukało, teraz cała miska została wymyta, nowy olej Motula 10W-40 i mocniej stuka i tak myślę że to popychacze.
Jaja z moimi popychaczami zaczęły się jakieś miesiąc temu po remoncie głowicy przez dupniętą uszczelkę pod głowicą. Mechanik założył 16 nowych popychaczy, mimo iż stare były dobre (nie polecam już nikomu tego mechanika). Mechanik powiedział że założył popychacze INA, jednak po odebraniu auta i zrobieniu około 300km padły 2 popychacze, a żę akurat byłem umówiony już u innego ogarniętego mechanika na wymianę wariatora to powiedziałem żeby wymienił mi te 2 padnięte popychacze na stare które mu przywiozłem (przy okazji okazało się że poprzedni mechanik ukręcił gwinty od panewek wałków, tak więc musieliśmy to naprawiać oraz źle był złożony rozrząd).
Przy odbiorze auta dowiedziałem się że poprzedni mechanik nie założył mi popychaczy INA tylko jakieś najtańsze, gdyż nie mają kompletnie żadnych oznaczeń firmowych tak jak w przypadku INY.
Odebrałem auto pojeździłem 3 tyg, zaczęło stukać zawiozłem na tą panewkę.Wymienił i nadal stuka.
Przy odpaleniu po nocy auta słychać przez jakieś 2 sekundy cykanie popychaczy, później to się ucisza, ale jak się przyłoży głowę do silnika to na wolnych obrotach słychać minimalne lekkie stukanie. Gorzej już jest jak się doda gazu, gdyż lekkie stukanie zmienia się w dość głośne płytkie metaliczne stukanie. Jest zarówno przy wchodzeniu na obroty jak i przy schodzeniu. Nie zawsze zaczyna się w tych samych prędkościach obrotowych,czyli nieraz zaczyna stukać od 1,500 wzwyż a nieraz od 2,000 wzwyż i przy schodzeniu z obrotów.Gdy silnik osiągnie temperaturę około 60 stopni owe stukanie zmienia się w cykanie które już jest słyszane zarówno na wolnych jak i przy wkręcaniu na obroty.I jest coraz głośniejsze wraz ze wzrostem temperatury. Byłem już u tego mechanika co mi robił z tą panewkę, ale gdy tam dojadę to silnik już jest ciepły i słychać tylko cykanie, i mechanik posłuchał i powiedział że padły kolejne już popychacze na wałku wydechowym, na ostatnim cylindrze i mówi mi że je też będzie słychać na zimnym właśnie.Dodam tylko że to stukanie na zimnym nie zawsze jest odrazu, często jest tak że muszę pare razy przegazować go tak do 2tys i np. po 3-4 razie zaczyna stukać.
Na nowych panewkach przejechane aktualnie 250km,(ale tukanie było już odrazu po wymianie panewek) jeżdżę bardzo spokojnie według zaleceń mechanika, na bagnecie nie widać wgl opiłków czy coś w tym stylu.
Chce się dowiedzieć co o tym sądzicie, i czy to faktycznie są popychacze do wymiany bo chodzę cały podenerwowany i strasznie mnie to irytuje, a w sobotę muszę zrobić trasę około 130km po Żywiec i nie wiem czy jechać :/ Nie chcę też wydać 670zł na nowy zestaw popychaczy INA jak ma dalej walić.
Mechanik powiedział żeby narazie jeździć, a jak będę miał kasę to zrobimy z tym.
Wdupcyłem już tyle do auta że głowa mała a ono dalej mnie wkurza :/