jahu
Nowy
- Rejestracja
- Kwi 13, 2008
- Postów
- 3,316
- Lokalizacja
- Wrocław
- Auto
- Giulia Veloce Q4, GT 1300 Junior (1.75)
Sprawdzenie stanu nadwozia czujnikiem grubości lakieru to wg Ciebie głupota? Śmiać mi się chce jak czytam takie komentarze jak TwójMożesz sobie oczywiście pisać dowolne bzdury, aby tylko nikt sobie tego do serca nie brał. Akurat w przypadku zakupu aut używanych wybór jest spory, tak więc można powybrzydzać i wybrać coś w lepszym stanie niż inne. A nie brać pierwszy lepszy paździerz po dzwonie.
Ale kolega olo_84 ma racje. Czujnik grubości lakieru to tylko początek sprawdzania i sam w sobie nic nie mówi poza tym, czy dany element był malowany czy nie. I sam w sobie jest taką samą bzdurą jak ocenianie samochodu przez pryzmat obecności oznaczeń modelu (ich położenia) i wyblakłości znaczków z logo AR. Dopiero dalsza weryfikacja tego co, jak i dlaczego było malowane może dać nam odpowiedź na pytanie jak auto było walone. A inna sprawa jest taka, że przy zderzeniu czołowym dość łatwo wymienić cały przód na kompletny niemalowany w oryginalnym lakierze. Wtedy czujnik nic nam nie pokaże.
Oczywiście dla kogoś kto chce mieć dziewiczy lakier ma to jakąś wartość, ale aut z dziewiczym lakierem na rynku prawie nie ma.
PS widziałem jedną 159 z dziewiczym lakierem i purchlami rdzy na masce...
Mało widziałeś. Widziałem jedno M5 i jedno EVO9 które było tak zrobione, że nikt się nie poznał na tym jak grubo było uderzone. Jedno auto miało wartość ponad 200 tys, drugie ponad 100 i przy takich grubasach naprawia się odpowiednio dobrze.Z tym, że nie napewno. Trzeba wiedzieć gdzie są szramy. Nigdy w miejscu spawu nie zrobią tak, zeby nie mozna było odszukać. Spaw musza przykryć szpachlą i to idzie wykryć.
Ostatnia edycja: