Obawiam się, że nie ma normy bicia tarcz na pojeździe. Jest ona wypadkową wszystkich innych tolerancji. Szkoda kasy, szkoda czasu. Jeśli po 1000-2000 km hamulce znów zaczną bić, skocz na toczenie tarcz, koszt z 30zł na oś, pół godziny roboty, facet zbierze malutką warstewkę tarczy i masz spokój. Takie mamy czasy, że procesy obróbki są za szybkie a hamulce samochodów bardzo mocne. Reklamacja nic nie zmieni, bo dostaniesz drugie takie same. Natomiast póki nic się z nowymi tarczami nie dzieje - jeździj, ciesz się
Dodano po 2 minutes:
Z tego co zrozumiałem, gonzo miał bicie, wymienił tarcze, a teraz chce sprawdzić "na wszelki wypadek", choć nic się nie dzieje.
PS. Co do Twojego problemu, nie napisałeś jaki był objaw, ale możesz przekazać gorące pozdrowienia ode mnie panom od ustawiania zbieżności na luźnych końcówkach