Polityka cenowa FCA.

[MENTION=2806]porterneon[/MENTION] ... a może było tak że Ty chciałeś Giulie a zadecydował ktoś inny o zakupie ? :cool:
:D

Akurat zona to chciala zabym kupi giulie. Chciala zeby w domu byla przynajmniej jedna alfa.

z jednym się zgodzę - wracając do tematu- polityka sprzedażowa FCA to jakiś cyrk- kompletny bałagan bez skłądu i ładu Idiotyczne ceny niemal 3- letnich aut placowych podobnie demówek, brak aut testowych materiałów promocyjnych, a ofertę leasingową od sprzedawców niemal groźbami trzeba wyciągać- naprawdę tak ciężko popatrzeć na inne marki i pro prostu to co dobre skopiować? przecież to żaden wstyd!

FCA zorganizowal "Noc cudów" gdzie dawali duze rabaty na samochody z 2017 roku. Skoro nie udalo im sie wyprzedac wszystkiego powinni byli powtorzyc akcje po np dwoch miesiacach i dac dodatkowe znizki. No ale w swojej cudownosci, zaden z managerow FCA na to nie wpadl. Zamrozili ceny samochodow z 2017 roku na poziomie zblizonym do tych z 2018 i nie wiadomo na co czekaja. W mojej oponii tylko frajer kupi giulie z 2017 roku po cenie zblizonej do samochodu z 2018 roku w ostanim kwartale 2018 roku. Juz w momencie rejestracji pojazdu straci on na wartosci 40%. To tak jaby wyrzucic w bloto kilkadziesiat tysiecy...
 
Ostatnia edycja:
To jest mało ważne. Ważne że ma zajebiste właściwości jezdne. ;)

- - - Updated - - -

Darek dlaczego w domu masz fajne fury a niema tam giuli stelvio skoro takie zajefajne?
 
porterneon dobry wybór sam przesiadłem się 5 lat temu na Volvo a wcześniej tylko alfy(145,147,159,Gulietta) i teraz mam V60CC T5 (wcześniej zwykła V60) taka jaka zakupiłeś(chyba ze mówisz o nowym model) i rabat sięgający 25% od ceny bazowej spokojnie 2 lata temu wynegocjowałem. Będziesz zadowolony ja przynajmniej jestem.Co do nowej gamy Alf to to co czytam a czytam codziennie forum to jest jakiś kabaret z tymi usterkami ,akcjami itd a auto 3 lata na rynku.Sam za rok będę zmieniał auto i myślałem nad Stelvio. Ale jak czytam ze się nie można doprosić o ofertę na auto czy plan finansowania to trochę brzmi to abstrakcyjnie.Dobrze ze mam blisko do Krk bo ponoć Zasada jedyny chyba na którego nikt nie narzeka.Ale to dopiero za rok.
 
[MENTION=20573]zabekmj23[/MENTION] Rozmawialem z Zasada w krk i tam tez nie spiesza sie z dzialaniem. Sprzedawca dlugo zwlekal z przedstawieniem oferty i mam wrazenie ze nie traktowal mnie powaznie. Mialem lekki niesmak z tego jak podeszli do sprzedazy. Nie czulem sie tam jak klient tylko jak petent.

Za to obsluge premium maja w salonie Lexusa w krk. Tam Pan Tomasz naprawde zatroszczy sie o klienta. Nawet podjedzie pod wskazany adres o umowionej godzinie zeby mozna bylo dobyc jazde probna... Jak pojechalem do salonu to na czas ogladania samochodu i jazdy probnej zaoferowali mi bezplatne mycie i odkurzanie mojego samochodu. Nie skorzystalem ale jak to swiadczy o podejsciu do klienta, to robi wrazenie i wplywa na pozytywne postrzeganie marki.

Zeby marka byla postrzegana jako premium to musi dostarczyc nie tylko produkt ale rowniez serwis, obsluge i podejscie do klienta na poziomie premium.
 
Ostatnia edycja:
Zeby marka byla postrzegana jako premium to musi dostarczyc nie tylko produkt ale rowniez serwis, obsluge i podejscie do klienta na poziomie premium

Zależy co kto i czego oczekuje, ty widzę, że oprócz auta muszą być ,,fajerwerki'' szampany i baloniki i obowiązkowo czerwony dywan dla jaśnie pana. Dla mnie priorytetem był samochód, resztę mnie nie interesowała w ogóle, także widzisz...
 
Zależy co kto i czego oczekuje, ty widzę, że oprócz auta muszą być ,,fajerwerki'' szampany i baloniki i obowiązkowo czerwony dywan dla jaśnie pana. Dla mnie priorytetem był samochód, resztę mnie nie interesowała w ogóle, także widzisz...

To nie są żadne baloniki i fajerwerki, to norma, tyle że Alfa od normy mocno odstaje i przyzwyczaiła swych klientów do proszenia się o normalne gdzie indziej sprawy. Przecież to są cyrki gdy klienci lamentują ,ze "jedny" znający się sprzedawca AR w Polsce odszedł ! jak to jedyny sprzedawca znający się ? gdy proszą się czy grożą aby dostać auto zastępcze ?? co to ma być w ogóle?? jedyny swerwis i dealer jakiś poziom prezentujący wychodzi na to że Zasada - zgadujmy dlaczego - po szkoleniach w AR czy może to wynik naleciałości z Mercedesa ? chyba każdy sobie odpowie.
Mowa o normalnej odpowiedzi na zapytanie klienta , udostępnieniu auta do jazd próbnych itd. Temat "auto zastępcze" - czytając o proszeniu się o nie na czas napraw Giulii ( już napraw! nowych aut...) , nie wspominając o (co w Lexusie zdaje się std jest również jak w Infiniti) - odbiorze auta na przegląd i odstawieniu go z powrotem. To po prostu elementy szacunku dla klienta i jego czasu. Żadne baloniki. Tak samo szacunkiem, a nie balonikiem i dywanikiem było to, że gdy się Infiniti interesowałem, gdy tylko bywali w Rzeszowie (nie ma salonu tu, z Krakowa dealer) - z wyprzedzeniem pytali czy nie chciałbym tych jazd odbyć. Po moim jednym zapytaniu kiedyś wcześniej. Podobnie odpowiedzi na pytania techniczne itd.
[MENTION=25095]magil[/MENTION] - tak, uważam że obecnie poziom zawieszeń i prowadzenia aut wykracza i tak ponad to co można robić (i da się robić - autostrady , korki , rowerzyści itd.) na drogach i nie ma _praktycznie_ znaczenia. Co innego silnik - pojemność, brzmienie, reakcja (nie osiągi) , no ale próżno o to w Giuliach poza Q, ot jak wszędzie - turbawki r4 dwulitrowe, w dodatku akcjami serwisowymi kastrowane aby napędy wytrzymały. No dobrze że nie 1,6 przynajmniej. Już w 159 ten niby "najlepszy" silnik 1,8 tbi jest kompletnie bez wyrazu, w izolującej budzie 159 to już kompletnie nijakie wrażenia.
Zresztą sprawa banalna - szumny "powrót do RWD w Alfie" (z wałem karbonowym, a jakże) . I … się okazuje że tyłkiem zarzucięć się nie da. Nie może ten świadomy i kontrolujący auto, tak świetnie dające się kontrolować, pojeździć bokami. No nie i koniec. Wyśmiewana Kia - a jakże. Ale to tylko Kia, co tam.

W ogromnej większości za odczucia odpowiada, to co masa Alfisti odczytuje jako "prowadzenie", to po prostu bezpośrednie, krótkie przełożenie ukł kierowniczego (okupione manewrowaniem utrudnionym , nikt nie powie że nieistotnym obecnie. 20 lat temu może i nie, teraz - nawet w małym mieście b istotnym ) . Co oczywiście (to krótkie przełożenie ) jest fajne i przyjemne, bez dwóch zdań. Ale to tyle.

Aha, tamto 850 na ITD nie jechało tyłem. Ale było mocno porobione z tego co pamiętam. Jednak nie zmienia to faktu, że volvo widuję na trackdayach więcej niż Alf (czyli więcej niż 3 czy 4 na 4 lata gdy się w to bawię) .
 
Ogólnie czytając ten wątek i kilka innych, można dojść (a przynajmniej ja) do następujących wniosków (od razu na wstępie mówię, że nie mam ani Giulii ani Stelvio):

1) obsługa sprzedażowa AR w Polsce to jeden wielki dramat

No tak być nie powinno i nie wiem przed kim FCA Polska odpowiada, ale to są kpiny, aby o potencjalnego klienta nie walczyć, a wręcz go zniechęcać.
Zarówno mam na myśli politykę cenową jak i samo podejście sprzedawców (to pewnie wynik polityki, zarządzania i dbania o pracownika). Skoro najlepszy sprzedawca odchodzi, to coś jest na rzeczy.

Apropo cen to zastanawiam się czasem, ile by kosztowało kupienie Giullii z wyprzedaży np. w Holandii czy w Niemczech (jeśli są duże upusty) i ściągnięcie jej do PL...

2) obsługa posprzedażowa (serwis) również wielki minus

O wiele rzeczy trzeba się prosić, serwis często nie wie co ma robić.
Są oczywiście wyjątki, niektórym osobom po długiej walce wymieniono auta. Tyle, że to powinno być nie po walce sądowej, słownej itd., tylko z automatu.


3) Same auta nie odstają od konkurencji

W mojej ocenie zarówno Giulia jak i Stelvio jakością nie odbiegają od innych marek specjalnie.
W jednym są lepsze, w innym gorsze. Dziś niestety są takie czasy, że wszystko się psuje. I jest to celowy zabieg, aby można było potem zyskać na częściach lub sprzedaży kolejnego modelu.
Jeśli chodzi o awaryjność to nowe BMW czy Audi też się psują i nie tylko AR jest w tym gronie. Każdy producent ma wpadki i wielokrotnie na tym forum są one przytaczane.

Także podsumowując, to raczej nie samo auto jest tu problemem, ale sama obsługa wokół.
Dlatego ja np. zapewne kupię kiedyś używaną Giulię i sam będę ją serwisował, na tyle co umiem. Mniej stresu.


A apropo problemów kolegi porterneon'a, psucia się Alf, wymiany maglownicy w 159 trzy razy... Dla przeciwwagi:
mnie się od kupna, czyli ponad 2 lat nic nie zepsuło w moim egzemplarzu. Same rzeczy eksploatacyjne (+ wymiana uszczelki smoka --> tego nie traktuję jako rzecz eksploatacyjną, bo to ewidentna wina producenta).

I to nie jest tak, że ja chcę bronić AR jako marki, czy też na nią najeżdżać.
Po prostu akurat ja mam dobre z nią doświadczenie, więc co mam złego pisać?

Tyle przemyśleń z mojej strony. Bez urazy do kogokolwiek :)
 
Ostatnia edycja:
Tak dla formalności dla nie zorientowanych przekładnia kierownicza w AR159 to produkcja znanej niemieckiej firmy ZF - może dywersja
Pozdrawiam forumowiczów
 
-do usunięcia-
 
Ostatnia edycja:
Zależy co kto i czego oczekuje, ty widzę, że oprócz auta muszą być ,,fajerwerki'' szampany i baloniki i obowiązkowo czerwony dywan dla jaśnie pana. Dla mnie priorytetem był samochód, resztę mnie nie interesowała w ogóle, także widzisz...
To tak jak z kupnem samochodów używanych. Ludzie, którzy kupują tylko nowe auta nauczyli sprzedawców sztucznego windowania cen tylko po to, żeby móc dać rabat, jakby to był święty obowiązek sprzedawcy (licznika nowego samochodu przecież nie skręcą). Wtedy taki delikwent będzie zadowolony. Kawka, herbata, gry i zabawy, cuda na kiju i tym podobne mydlenie oczu, żeby klient nie myślał ile kapuchy zostawia albo żeby był zadowolony, że ją zostawia.
To ja mam pomysł dla działaczy FCA. Rewolucja w sprzedaży samochodów. Może jakby pan sprzedawca Waldek* jeszcze loda robił, to wtedy sprzedaż ruszyłaby z kopyta.

*zbieżność imion przypadkowa.

Jeśli ktoś chce jeździć Giulią, to ją kupi. A jak ktoś nie chce, niech kupi coś innego i nie jęczy. Bo zwalanie winy na leniwych sprzedawców jest słabe. "Pójdę na plażę w slipkach, bo sprzedawca kąpielówek nie obniżył mi ceny o 2 zł, gdy chciałem się targować".
 
Nie chodzi tu o to, aby sprzedawca obok nas skakał i robił nie wiadomo co. Bo to bez sensu. Ważne, aby po prostu profesjonalnie podszedł do tematu.

Jest ileś wpisów na forum, gdzie ludzie opisują, że byli w salonie i albo nikt się nimi nie zainteresował, albo w końcu odbyli z kimś tam rozmowę i umówili się, że dostaną konkretną ofertę na maila czy telefon.
I mija miesiąc, a ze strony salonu cisza. No to jak to skomentować?

Oczywiście. Jak komuś zależy, aby dane auto kupić, to je kupi. Będzie się kontaktował i "truł dupę", aż w końcu mu się uda.
Ale chyba nie tędy droga.

PS.
Dobrze, że mnie nie stać na nowe auto, więc i takie problemy mnie nie dotykają ;)
 
Trochę w tych balonikach i dywanie prawdy. Ludzie dzisiaj łakną łechtania ich ego. Nabierają się na niby promocje itd. Przecieź jak kazdy z ulicy dostaje 20% rabatu 365 dni w roku to co to za promocja.
Triki jak w konkursach na pokazach garnków czy innych cudownych wyrobów. :)


Piszę to w oderwaniu od autora tematu, bo jego motywacje i to czym sie kierowal jest dla mnie zrozumiałe.

Mnie szczerze mówiąc bardziej razi niz cieszy włazenie w d%_e.

Jednak to co [MENTION=64256]Klonek[/MENTION] napisał jest nie do obrony dla sieci dealerskiej. Danego słowa powinno sie dotrzymywać. Nie mówiac o tym, że to przeciez w interesie firmy jest się skontaktowac z klientem jesli byl zainteresowany autem.

To wszystko moznaby jeszcze przeskoczyć jak napisał magil, ale jak dla mnie gdzieś po drodze w tej litanii znajdzie się 'jakośc serwisu'. Z mojego doświadczenia, jeszcze kiedy miałem GT, pozostawia wiele zastrzeżeń i jest jednym z większych punktów "przeciw" Giulii przy wyborze kolejnego auta.
 
Znam dwie dobrze sytuowane osoby, jedna ma giuliettę jako drugie auto w domu, którym podoba się Giulia ale jej nie kupią, bo jest za droga.
Wiem, że to żaden wskaźnik statystyczny ale jednak coś pokazuje.
150 do 200 tysięcy złotych to za wysoki poziom cenowy dla tego auta, wyłączając oczywiście wersje QV.

- - - Updated - - -

Rewolucja w sprzedaży samochodów. Może jakby pan sprzedawca Waldek* jeszcze loda robił, to wtedy sprzedaż ruszyłaby z kopyta.

.

Ciekawa opcja:)))) Jeśli miałbym wybór, wolałbym żonę pana Waldka w tej roli:) Ale... co kto lubi.
 
Gdyby nie podejście salonów Alfy (Poznań, Warszawa) do sprzedaży to od września żona jeździłaby Stelvio. A że nie ma ciśnienia na zmianę auta - to ze złośliwym uśmiechem będę patrzył na roczniki z 2017 stojące w przyszłym roku na placach.
To nie jest kwestia robienia loda, po prostu elementarny poziom obsługi klienta wymaga choćby odpowiedzi na pytania.
 
No właśnie. Komentarze dot. polityki cenowej byłyby niewskazane gdyby w salonach nie stały stocki nawet z roku 2016.
 
może chcą je przetrzymać i gonić na żółtych blachach, inwestycja, stopa zwrotu, kto wie :D
 
Te Alfy będą jak niektóre filmy na Youtubie, ludzie bedą robić sobie zdjęcia przy nich i wrzucać do sieci z opisem "Kto ogląda w 2020?" :)
 
Gdy szukałem swojej (lato 2018), sprzedawca z wrocławskiego ADF próbował mnie namówić na demo 2.0 super z 2016 roku z urwanym zaczepem od tej przykrywki dla kubków bo "ktoś urwał na jeździe próbnej" biała z jakimś 17tkami za chyba 155 klocków. No kto przy zdrowych zmysłach to kupi. Co prawda to raczej nie jego wina, sprzedawał co miał na stoku - dużo diesli, pare benzyn z 2017 w wersjach bazowych i lepiej wyposażone właśnie demo. Ale, tak jak pisałem w jakimś wątku wcześniej, z czystej ciekawości poprosiłem o ofertę na jedną z tych bazowych. Nadal czekam :)
 
Amortyzatory
Powrót
Góra