A oto dzisiejsi bohaterowie. Na pierwszym planie julka 2010 1.4 MA-salonowa od dealera za jedyne 15.000 euro jak widać rościk postępuje żwawo, na drugim zdjęciu julka 2010 diesel 2.0 170 16.500 z oderwanym wygłuszeniem pod kokpitem ( już to widziałem wcześniej w jednej julce) i dalej klapa bagażnika w julce 2011 1.4 MA.
Kolejna 1.4 MA 2010 miała purchla na klapie bagażnika i to takiego 1cm ( brak uszkodzeń zewnętrznych)- fotki nie zrobiłem, bo gość w salonie już się gotował jak sporządzałem fotorelacje, to samo było w julce 2010 1.750 za bagatela 21.000 euro tam miał średnice 5-7mm, a przy logo/przycisku do otwierania bagażnika było widać dwa miejsca w których lakier się już podnosił, tak jak by pod nim było ziarenko piasku- zatopione.
Po krótkiej rozmowie facet od sprzedaży przyznał się, że to częsta usterka w tym modelu -
Na 10 aut które dziś z żoną widziałem - 2 dwa były kompletnie wolne od korozji przy haku pokrywy silnika - czyściutko - rocznik 2010 - przebieg 6Xkkm i 8Xkkm - cała reszta miała większy lub mniejszy nalot na rancie lub w miejscach zgrzewów.
Klapa bagażnika razy trzy z wykwitami - reszta kompletnie czysta.
Śruba trzymająca akumulator 3/4 były skorodowane - te przy osłonie termicznej turbo raz czyściutkie innym razem potwornie skorodowane.
Podsumowując na 10 aut które dziś widziałem - jedno nadawało się do kupienia, mały przebieg wolne od wad, jakieś tam zarysowania, ale to detale.
Reszta, albo korozja ( maska, klapa bagażnika) lub mocne zarysowania do podkładu lub wgniotki z popękanym lakierem = korozja w przyszłości, a cena mimo tego sporo wyższa od średniej.
Najgorsze auta dziś widziałem w ASO, najlepsze auto stało w zwykłym komisie w małej miejscowości.
A gdyby ktoś jeszcze oglądał używaną julkę to proszę sprawdzić lakier na rogach dachu przy szybie - w jedne z julek w tym miejscu dosłownie się "otworzył" jak by ktoś naciął go skalpelem, nie od uderzenia kamieniem.
Po tym wszystkim co dziś widziałem z żoną, poważnie zainteresowaliśmy się audi a3 2010 1.4 tsi, gdyby nie fakt, że to był automat, to pewnie zrobił bym jazdę próbną.
Można się dosłownie podłamać po 400km jazdy i 7 godzinach w aucie i zobaczeniu 10 aut od 12 do 21k euro i trafić jedno nadające się do kupna

a pomijając cenę i uszkodzenia lakieru trzy
