[159] Padnięty alternator, dziwne obroty silnika

JAC0

Nowy
Rejestracja
Sie 18, 2014
Postów
307
Auto
alfa
Padł mi chyba alternator, na początkowych obrotach ruszając było słychać delikatne buczenie-wycie które ustawało przy zwiększeniu obrotów (dźwięk podobny do turbiny), z okolic paska był wyczuwalny zapach topiącej się gumy jakby. Pojawiła się kontrolka ze zdjęcia. Pech chciał, że była to autostrada, zrobiłem na wyłączonych światłach, nawiewie, radiu itd. dla pewnosci, 150 km by dojechać do domu. Napięcie podczas jazdy na aku pokazuje 11,30V raz mniej raz więcej minimalnie, jak sprawdziłem po dojechaniu na miejsce na postoju to taki sam wynik.

Obroty na luzie wzrosły i utrzymują się na poziomie jak na zdjęciu, co mnie niepokoi. Błędów brak.Co myślicie?

PHOTO_20170305_161524.jpg
 
Zbyt niskie napięcie na aku, komp poprzez wyższe obroty próbuje nadgonić ładowanie. Jak doładujesz akuma, obroty spadną.
Co nie zmienia faktu, że masz padnięty alternator. Przerabiałem to samo miesiąc temu - upalone diody na alternatorze :)
 
Obciążenie na walniętym alternatorze za duże i silnik podbija sobie obroty. Wymień paski i rolki, napraw alternator wtedy sprawdź bo tak naprawdę nie wiem o co pytasz.
 
Wygląda na przyblokowany alternator. Lepiej nie jeździć w takim stanie bo może zerwać pasek, który może uszkodzić rozrząd

Wysłane z mojego SM-T815 przy użyciu Tapatalka
 
A taka naprawa alternatora mniej więcej jaki koszt? Rolki i paski zmieniane 3 lata temu.

Odłączyć akumulator na noc dla bezpieczeństwa?
 
Ze 3-4 stówki. W 159 łatwo go wyjąć, więc nie zapłacisz ekstra za demontaż, jak w 156 :).
 
Okazało się, że prawdopodobnie padł tylko regulator napięcia, który był podtopiony. Szczotki, diody itd. nieruszone. Jutro wstawią nowy i zobaczą czy działa :)
 
Panowie ....Dzisiaj chciałem jechać a tu wyskoczyła mi kontrolka od akumulatora...... Z nawiewów czuć spaleniznę..... ładowanie z alternatora 11,8 V ...... Wspomnę , że wczoraj wróciłem i czuć było spalenizną i też wyskoczyła mi kontrolka od aku.... Czy to początek końca alternatora ... ?
 
Nawiązując jeszcze do mojego przypadku jako autora tematu - przyczyną był u mnie spalony mostek prostowniczy oraz regulator napięcia w alternatorze. Zregenerowałem go i działa :-)
 
Chętnie bym wywróżył ale niestety nie mam przy sobie szklanej kuli... ludzie nie oczekuje 100% diagnozy przez internet. Masz zlokalizowanego winowajce podjedz do elektromechanika obejrzy, pomierzy, sprawdzi i Ci powie co jest nie tak. Może regulator, może szczotki, może łożyska, a może któraś rolka zatarta na napędzie.
 
U mnie rozszczelnił się przewód od wspomagania i płyn lał sie na alternator. Ponieważ jakiś inteligentny włoch wymyślił że kontrolka od ładowania jest na wyświetlaczu i jak jest śnieżynka informująca że temp zew<3 stopnie sie nie zapala przegapiłem to i z nart wróciłem na lawecie. Szczorki sie stopiły. Za wymontowanie/założenie i regeneracje z wymianą paska w 2.4 zapłaciłem troche ponad 7 stów
 
Mam chyba podobną sytuację co autor wątku:

Padł mi chyba alternator, na początkowych obrotach ruszając było słychać delikatne buczenie-wycie które ustawało przy zwiększeniu obrotów (dźwięk podobny do turbiny), z okolic paska był wyczuwalny zapach topiącej się gumy jakby. Pojawiła się kontrolka ze zdjęcia. Pech chciał, że była to autostrada, zrobiłem na wyłączonych światłach, nawiewie, radiu itd. dla pewnosci, 150 km by dojechać do domu. Napięcie podczas jazdy na aku pokazuje 11,30V raz mniej raz więcej minimalnie, jak sprawdziłem po dojechaniu na miejsce na postoju to taki sam wynik.

U mnie było tak, że po godzinnym postoju uruchomiłem silnik i usłyszałem wycie. Narastało ono wraz z obrotami i również przypominało uszkodzoną turbinę. Coś jak na tych filmikach: KLIK, KLIK, przy czym bardziej przypominało to z drugiego filmiku. Na przemian z kontrolką o niskiej temperaturze pojawiła się ikonka akumulatora. Przejechałem około 100m, zjechałem na pobocze i zgasiłem silnik. Poczułem wtedy lekki zapach topiącego się tworzywa (ale bardziej przypominało to plastik). Pod maską nic nie budziło podejrzeń, nie wyczułem też żadnego zapachu. Po ponownym odpaleniu wycia już nie było, pozostała kontrolka aku. Pomyślałem że może jest słaby i musi się doładować więc kontynuowałem powrót do domu. Po około 30km zaczęły się wyłączać systemy, więc zjechałem na pierwszy możliwy parking i po zgaszeniu auto nie odpaliło.

Podejrzewałem uszkodzone koło pasowe, ale teraz widzę że to będzie raczej alternator. Czy to na pewno on się uszkodził, czy jest jakieś prawdopodobieństwo że to jednak koło pasowe? Czy wystarczy zregenerować alternator, czy może na wszelki wypadek wymienić pasek (wymieniany rok temu) lub koło pasowe?

Dodam jeszcze że silnik 1.9JTDm 8v 120KM 250tys. przelotu.

EDIT: Przyczyną zamieszania okazał się alternator. Poddałem go regeneracji. Montaż, demontaż wykonałem samodzielnie, pomocny okazał się ten filmik: https://www.youtube.com/watch?v=lo5POUDM8fw&t=48s
 
Ostatnia edycja:
Amortyzatory
Powrót
Góra