Obiegowe opinie

  • Autor wątku Autor wątku J@rek
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
J

J@rek

Guest
-Czym jeździsz?
-teraz mam Alfę 145.
-Eee, ale to się przecież psuje.
-No, ile Ci się alf zepsuło?
-Żadna. Ale ludzie mówią.

-Czym jeździsz?
-Hondą
-Eee, ale do japońców to są drogie części.
-No, ile Ci się hond* zepsuło?
-Żadna. Ale ludzie mówią.

*-wstaw:subaru,toyota,mazda - patrz na metkę, gdzie uszyte auto - w europie czy w japoni.

I dla przykładu - Łączniki stabilizatorów do CR-V - 40zł - wiem, bo musiałem wymienić po 150000.
Rozrząd - wymiana+pasek+napinacze - 200zł
 
Hmm, to chyba nissan jest wyjątkiem. Kompletny rozrząd do sunny 2.0D kosztuje 530zł+robocizna 150zł, amorki na tył 195zł/sztuka, łączniki akurat mniej więcej tyle samo, linka sprzęgła 95zł. Wszystko to są ceny zamienników, takich "najtańszych z tych lepszych" nawet boje sie myśleć ile kosztują oryginały. A samochód jest brzydki, niewygodny (za małe i twarde fotele) oraz fatalnie sie prowadzi...
 
Jakis czas temu mialem taka sytuacje, jak gadalem z kumplem i powiedzialem ze samochod jest u mechanika* ten mi na to z takim szyderczym smiechem odpowiedzial - Znowu?! :evil:
Myslalem ze zniszcze go na miejscu, ale dalem se spokoj :wink: Podobno Szwedzi nie lubia a wrecz nie toleruja AR, ale to ich strata, nie wiedza co dobre, a te ich wozy to zimne pustaki i tyle :roll:



*(pompe wspomagania trzeba bylo dwa razy wymieniac, 1 po wymianie sie nastepnego dnia zepsula, wiec dostalem nowa i juz chodzi)
 
Nigdy nie zamieniłbym najbrzydszej Alfy na najpiękniejszego Saaba :mrgreen:
 
Rosik napisał:
Nigdy nie zamieniłbym najbrzydszej Alfy na najpiękniejszego Saaba :mrgreen:
Dla mnie SAAB to równie nietuzinkowy samochód jak Alfa. Poza tym niezwykle wytrzymały no i nowe modele, robią całkiem dobre wrażenie sportowej limuzyny.
Ale to tyczy się tylko Saab'a inne marki jakoś nie wchodzą w grę, no może jeszcze Volvo.
Pomimo tego i tak pozostanę wierny AR.
Pozdrawiam.
- Rafał
 
każde auto ma jakąś opinie i taka jest prawda...
najważniejsze to cieszyć się i mieć radość ze swojego auta i już...
 
Kolega kupił nowego 'szewroleta'.
Chyba lacetti. Silnik 1.4. Po mieście 12l/100.
Z tym, ze jemu auta zawsze sporo palą bo ma raptem 4km do pracy.
Pozostaje mi się tylko pocieszyć, że moja fura pali deczko mniej.

I tez tego kolegi polonez, taka sama eksploatacja, po 60000 silnik nie brał oleju od wymiany do wymiany.
Auto postało kilka miesięcy nie używane i ... zaczął brać olej jak porąbany. Litr na 500km.

Na innym samochodzie też obserwuje degradację z powodu stania auta. I to w miarę nowe auto, po blisko roku stania ... szkoda gadać.
 
J@rek napisał:
Na innym samochodzie też obserwuje degradację z powodu stania auta. I to w miarę nowe auto, po blisko roku stania ...

Prawda jest taka, że samochodom nie służy stanie. Śmiesznie to zabrzmi ale "zużywają się" wtedy bardziej niż gdyby były eksploatowane na codzień...
 
Gdy się mało jeździ - OK, ale kompletnie rujnują się gdy stoją nie ruszane.

Pod koniec lat 80 kolega kupił 125p.
Auto miało około 4 lat i przebieg 300km. (trzysta)
Auto kupił od sołtysa, który to auto dostał na talon.
W czasie, gdy odbierał tego 125p, po jego sprzedaży miałby kasę na 126p i kombajn Bizon.
Ale sołtys był cwany. Wykombinował sobie, że jak go przetrzyma, to będzie miał Bizony+traktor+126p.
A realia rynkowe się zmieniły.
Jak sprzedał 125p, to mu kasy zostało na 126p i popijawe.
Kolega zapłacił za tego 125 zdecydowanie więcej niż kosztowały one na giełdzie.
Po miesiącu okaząło się, że większość elementów gumowych w osprzęcie silnika jest do wymiany. I usczelniacze popychaczy też.
Zrobił to i nim jeździł.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra