Tomtrz
Aktywny
Czołem Alfisti 
Może zaczniemy od początku. Alfy zawsze mi się podobały, szczególnie 166. Oczywiście przez długi czas skutecznie odstraszały mnie mity o awaryjności tej marki i na długo przestałem o niej myśleć.
Później jakoś tak wyszło, że po przypadkowym przejechaniu się Citroenem Xantią urzekło mnie hydropneumatyczne zawieszenie, które też każdy mówił "daj sobie spokój, bo z warsztatu nie będziesz wyjeżdzał". No i co? g**no prawda
Dłuższy związek z Citroenami i ich rzekomą awaryjnością jakoś otworzył mi szerzej oczy na takie "wynalazki".
Niestety pewnego pięknego dnia spojrzałem na swoją cytrynkę i stwierdziłem - "sorry bejbe, ale jesteś paskudna"
Pierwsze auto o którym pomyślałem to 166 i długo się nie zastanawiając rozpocząłem poszukiwania. Jak już wsiadłem, to wiedziałem, że to jest to. Zacząłem przygodę z wersją przed FL z silniczkiem 2.0 TS (no demon prędkości to nie był). Kupiłem dość mocno zaniedbaną mechanicznie (wolę sam wymienić i wiedzieć czym jeżdze), sporo w nią przyinwestowałem, ijeździłem prawie rok. W piątek 13.02 niestety miałem bliskie spotkanie z TIRem. Auto nie było rozbite (jedynie poobijane + niefortunnie uszkodzone chłodnice), z ubezpieczenia (szkoda całkowita) spokojnie wystarczyłoby na naprawę, ale potrzebuję auta na codzień, odpuściłem.
Oczywiście nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogę kupić coś innego
Zawsze bardziej podobały mi się wersje przed liftem, ale kupno zadbanej graniczyło z cudem. Zdecydowałem się dołożyć pare PLN na wersję FL, mierzyłem w 3,2 V6.
Obejrzałem kilka, już chciałem jechać na drugi koniec Polski, a tu 30 kilometrów od domu trafiła się bardzo zadbana sztuka. To była miłość od pierwszego wejrzenia, i pomimo kilku niezgodności z moimi założeniami od razu wiedziałem, że będzie moja.
Co mamy:
Rocznikowo 2003, pierwsza rejestracja 2004. W kraju od roku, wcześniej jeździł w BE.
2.4 JTDm 175km, automat
Wersja Distinctive - w skrócie full opcja bez wielofunkcyjnej kierownicy i DSP
W środku działa wszystko bez wyjątku, szary środek bardzo podatny na wycieranie wygląda jak nowy. Nawet manetka kierunków jest nowiutka i działa
Przebieg - 190kkm ( ha, jasne!!
)
Felga oryginał 17', opona 235/45
Na dzień dobry komplet filtrów + płyny, oleje, nowe dywaniki, wycieraczki itp.
W tym momencie auto już drugi dzień w SPA
robi się korekta lakieru pakiet premium + pranie całego środka i czyszczenie skór. Zamówiłem też właśnie od kolegi "serath" nowe emblematy, bo z przodu trochę zajechany. Będą też odnawiane felgi + nowe dekielki, moze nawet wentylki z logiem AR
Poza tym poluje na wiązkę od DSP i głośniki na półkę z tyłu.
Najbliższe plany to dokładne przetrzepanie skrzyni i silnika w poszukiwaniu możliwych słabych punktów i pójdzie wirus (max 200km i 400nm). Trochę potrafią obroty falować zaraz po odpaleniu jak zimno i mocno dymi na śnieżnobiało. Po rozgrzaniu jest ok, pewnie to przepływka.
P.S. Co myślicie o tych ramkach na tablice? Trochę mnie irytują, ale znajomi twierdzą że jest spoko..
Fotki jeszcze od starego właściciela, na dniach wjadą nowe
No i jeszcze moja ex
Może zaczniemy od początku. Alfy zawsze mi się podobały, szczególnie 166. Oczywiście przez długi czas skutecznie odstraszały mnie mity o awaryjności tej marki i na długo przestałem o niej myśleć.
Później jakoś tak wyszło, że po przypadkowym przejechaniu się Citroenem Xantią urzekło mnie hydropneumatyczne zawieszenie, które też każdy mówił "daj sobie spokój, bo z warsztatu nie będziesz wyjeżdzał". No i co? g**no prawda
Dłuższy związek z Citroenami i ich rzekomą awaryjnością jakoś otworzył mi szerzej oczy na takie "wynalazki".
Niestety pewnego pięknego dnia spojrzałem na swoją cytrynkę i stwierdziłem - "sorry bejbe, ale jesteś paskudna"
Pierwsze auto o którym pomyślałem to 166 i długo się nie zastanawiając rozpocząłem poszukiwania. Jak już wsiadłem, to wiedziałem, że to jest to. Zacząłem przygodę z wersją przed FL z silniczkiem 2.0 TS (no demon prędkości to nie był). Kupiłem dość mocno zaniedbaną mechanicznie (wolę sam wymienić i wiedzieć czym jeżdze), sporo w nią przyinwestowałem, ijeździłem prawie rok. W piątek 13.02 niestety miałem bliskie spotkanie z TIRem. Auto nie było rozbite (jedynie poobijane + niefortunnie uszkodzone chłodnice), z ubezpieczenia (szkoda całkowita) spokojnie wystarczyłoby na naprawę, ale potrzebuję auta na codzień, odpuściłem.
Oczywiście nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogę kupić coś innego
Obejrzałem kilka, już chciałem jechać na drugi koniec Polski, a tu 30 kilometrów od domu trafiła się bardzo zadbana sztuka. To była miłość od pierwszego wejrzenia, i pomimo kilku niezgodności z moimi założeniami od razu wiedziałem, że będzie moja.
- chciałem środek czarny/banan, trafił się szary
- Chciałem benzynę, trafił się 2,4 JTDm - mój pierwszy diesel, dźwięk silnika R5 mnie przekonał^^
- Bałem się automatu, oczywiście jest automat
Co mamy:
Rocznikowo 2003, pierwsza rejestracja 2004. W kraju od roku, wcześniej jeździł w BE.
2.4 JTDm 175km, automat
Wersja Distinctive - w skrócie full opcja bez wielofunkcyjnej kierownicy i DSP
W środku działa wszystko bez wyjątku, szary środek bardzo podatny na wycieranie wygląda jak nowy. Nawet manetka kierunków jest nowiutka i działa
Przebieg - 190kkm ( ha, jasne!!
Felga oryginał 17', opona 235/45
Na dzień dobry komplet filtrów + płyny, oleje, nowe dywaniki, wycieraczki itp.
W tym momencie auto już drugi dzień w SPA
Najbliższe plany to dokładne przetrzepanie skrzyni i silnika w poszukiwaniu możliwych słabych punktów i pójdzie wirus (max 200km i 400nm). Trochę potrafią obroty falować zaraz po odpaleniu jak zimno i mocno dymi na śnieżnobiało. Po rozgrzaniu jest ok, pewnie to przepływka.
P.S. Co myślicie o tych ramkach na tablice? Trochę mnie irytują, ale znajomi twierdzą że jest spoko..
Fotki jeszcze od starego właściciela, na dniach wjadą nowe
No i jeszcze moja ex
Załączniki
Ostatnia edycja: