Witam Alfaholików
Mam ostatnio ostre parcie na GTV co jest zupełnie irracjonalne, bo rok temu o tej samej porze miałem ostre parcie na Barchettę
Jakoś rok temu, zimą miałem spotkanie w Galerii Mokotów w Warszawie, zaparkowałem służbowego Fabiana i moim oczom ukazała się ona... Była żółta i mimo iż z bliska było widac kilka niedoskonałości, to i tak robiła ogromne wrażenie... Muskularna, zgrabna, te detale...to była miłość od pierwszego wejrzenia
Poszukiwania były długie i namiętne (w tym wycieczki z Wawy do Rybnika tylko po to, żeby wrócić z niczym), w tym czasie obejrzałem dużo padlin...
Koniec końców znalazłem i kupiłem
Nie była żółta, nie była czerwona, ani czarna, nie ma skór, jest wręcz bardzo skromna, ale też bardzo schludna
Do rzeczy:
Fiat Barchetta (wymawiamy przez "k" nie przez "cz", BARKETTA)
2001
ok. 65.000 km (nie chce mi się zjeżdżać do garażu żeby sprawdzić
Auto było sprowadzone w 2009 roku z Włoch, dzięki temu podwozie jest zdrowe i nijak ma się do opowieści o pordzewiałych progach w Bareczkach itd..
Minusem tego, że była sprowadzona z Italii jest fakt, że musiała być poobijana bo była robiona z przodu (jak chyba 99% bareczek w Pl)
Przy zakupie sprawdziłem ją w ASO Fiat, podłużnice są proste itd więc nie ma powodów do niepokoju.
Dach-bo to ważna sprawa jest w idealnym stanie -myślę że jest jeszcze oryginalny bo ma jakąś włoską naklejkę na szybie. Uszczelki dachu-również ideał.
Wnętrze też nie jest zniszczone, fotele niewyjeżdżone. Wierzę w te 65K km.
Zawieszenie sztywne, nic nie puka nie stuka.
Po zakupie oddałem ja w ręce poleconego na forum Barchetty speca od włoszczyzny, powiedział że "nie jest taka zła"
i że "jest sztywna, nie zajeżdżona".
Wymianie uległo sprzęgło, olej (poprzedni właściciel zmienił rozrząd i stan paska to potwierdza), uszczelniona skrzynia.
W międzyczasie dokupiłem wiatrołap, nowe radio LG, felgi alu, opony Bridgestone Turanza, w drodze jest rozpórka.
Poprzedni właściciel zrobił też hamulce (i nawet zapomniał się pochwalić
- w serwisie mi powiedzieli że klocki i tarcze są nowe)
Myślę, że mogę powiedzieć że to jedna z lepszych bareczek w Pl
mam ostatnio straszne parcie na GTV, musiałem założyć ten temat żeby przypomnieć sobie jak fajne mam auto bo rozsądek podpowiada żeby nie pozbywać się samochodu którego tyle szukałem i który jest ładnie ogarnięty
Dodam jeszcze, że nie rozumiem dlaczego Barchetta jest uważana za babskie auto. Nie zgadzam się. Barchetta gwarantuje prawdzie "brutalne męskie doznanie", twardo, ciasno, goła blacha, głośno, trzeba mocno trzymać kierownicę bo potrafi wylecieć w powietrze, wspaniale przyspiesza i brzmi na obrotach, jednym słowem można się poczuć jak prawdziwy samiec
Czas na foty:
Barchetta po "ogarnięciu", nowe felgi, nowe opony, zaimpregnowany dach
http://www.fotosik.pl/u/bakerski/album/1309337
Barchetta po zakupie, jeszcze stalówki i dach przyblakły od zbyt dużj ilości impregnatu, który trzeba było zmyć
http://www.fotosik.pl/u/bakerski/album/1235087




Pozdrawiam!
Piotrek
Mam ostatnio ostre parcie na GTV co jest zupełnie irracjonalne, bo rok temu o tej samej porze miałem ostre parcie na Barchettę
Jakoś rok temu, zimą miałem spotkanie w Galerii Mokotów w Warszawie, zaparkowałem służbowego Fabiana i moim oczom ukazała się ona... Była żółta i mimo iż z bliska było widac kilka niedoskonałości, to i tak robiła ogromne wrażenie... Muskularna, zgrabna, te detale...to była miłość od pierwszego wejrzenia
Poszukiwania były długie i namiętne (w tym wycieczki z Wawy do Rybnika tylko po to, żeby wrócić z niczym), w tym czasie obejrzałem dużo padlin...
Koniec końców znalazłem i kupiłem
Do rzeczy:
Fiat Barchetta (wymawiamy przez "k" nie przez "cz", BARKETTA)
2001
ok. 65.000 km (nie chce mi się zjeżdżać do garażu żeby sprawdzić
Auto było sprowadzone w 2009 roku z Włoch, dzięki temu podwozie jest zdrowe i nijak ma się do opowieści o pordzewiałych progach w Bareczkach itd..
Minusem tego, że była sprowadzona z Italii jest fakt, że musiała być poobijana bo była robiona z przodu (jak chyba 99% bareczek w Pl)
Przy zakupie sprawdziłem ją w ASO Fiat, podłużnice są proste itd więc nie ma powodów do niepokoju.
Dach-bo to ważna sprawa jest w idealnym stanie -myślę że jest jeszcze oryginalny bo ma jakąś włoską naklejkę na szybie. Uszczelki dachu-również ideał.
Wnętrze też nie jest zniszczone, fotele niewyjeżdżone. Wierzę w te 65K km.
Zawieszenie sztywne, nic nie puka nie stuka.
Po zakupie oddałem ja w ręce poleconego na forum Barchetty speca od włoszczyzny, powiedział że "nie jest taka zła"
Wymianie uległo sprzęgło, olej (poprzedni właściciel zmienił rozrząd i stan paska to potwierdza), uszczelniona skrzynia.
W międzyczasie dokupiłem wiatrołap, nowe radio LG, felgi alu, opony Bridgestone Turanza, w drodze jest rozpórka.
Poprzedni właściciel zrobił też hamulce (i nawet zapomniał się pochwalić
Myślę, że mogę powiedzieć że to jedna z lepszych bareczek w Pl
Dodam jeszcze, że nie rozumiem dlaczego Barchetta jest uważana za babskie auto. Nie zgadzam się. Barchetta gwarantuje prawdzie "brutalne męskie doznanie", twardo, ciasno, goła blacha, głośno, trzeba mocno trzymać kierownicę bo potrafi wylecieć w powietrze, wspaniale przyspiesza i brzmi na obrotach, jednym słowem można się poczuć jak prawdziwy samiec
Czas na foty:
Barchetta po "ogarnięciu", nowe felgi, nowe opony, zaimpregnowany dach
http://www.fotosik.pl/u/bakerski/album/1309337
Barchetta po zakupie, jeszcze stalówki i dach przyblakły od zbyt dużj ilości impregnatu, który trzeba było zmyć
http://www.fotosik.pl/u/bakerski/album/1235087




Pozdrawiam!
Piotrek
Ostatnia edycja:
