Dosyć długo zabierałem się za wymianę a jak się okazało w trakcie prac - regenerację końcówki cięgna zmiany biegów w mojej 159.
W poście, w którym to publikuję jest wiele metod/recept na pozbycie się tej wady. Ogólnie we wszystkich chodzi o to iż mechanizm ten się wyrabia - skutkuje to albo luzami lub nawet całkowitym wypadnięciem cięgna. U każdego może objawiać się to inaczej, u mnie akurat było tak jak na filmie:
https://www.youtube.com/watch?v=TzUjsXFqPF4
zacznijmy od tego co mówi EPER:
Okazuje się, że [notranslate]Alfa[/notranslate] mieszała trochę przy linkach zmiany biegów i to 3 razy. Ostatnim poprawionym rozwiązaniem jest numer części 55209046 - i próżno tego numeru szukać na linkach... Zazwyczaj występują tam dwa numery na każdej z linek osobno tak jak widać tutaj:
Co najlepsze, na próżno możemy szukać tych numerów EPERze
Wracając do głównego problemu - wymiany linek, lub wymiany/regeneracji końcówki. Ja zakupiłem używane linki dopasowane wg, rocznika auta/silnika/skrzyni biegów.
Z całych linek wykręciłem jedynie końcówkę (proszę nie zwracać uwagi na gumowy oring w środku - jest to zdjęcie już po regeneracji opisanej poniżej):
Pomysł na zregenerowanie wpadł podczas wykręcenia starej końcówki, która była w stanie jak widać na filmie YT powyżej.
Ogólnie zasada jest taka, że końcówka ta w środku ma coś w rodzaju gniazda z plastikowym zielonym elementem wypełniającym to gniazdo, które ma za zadanie trzymać wszystko w kupie. Z czasem gdy końcówka się wyrabia, zaczyna latać na wszystkie strony - słychać to np podczas jazdy na biegu jałowym po kostce brukowej.
Zabierając się za robotę, można wykręcić akumulator i wyciągnąć stelaż utrzymujący akumulator tak aby ułatwić sobie robotę - ale nie trzeba (wystarczą zwinne rączki

)
Potrzebne narzędzia/części:
- 2x klucz płaski 10mm (im krótsze tym lepsze)
- oringi 8x2, 22x2
- coś długiego metalowego np pilnik potrzebny do wybicia końćowki
- młotek
Zaczynamy od zlokalizowania końcówki cięgna:
Całe cięgno można poruszać w przód i w tył. Polecam przesunąć w skrajne położenia aby ułatwić sobie wykręcenie nakrętki kluczem płaskim 10 (przyda się drugi taki sam klucz).
Jeden klucz na końcówkę drugi na śrubę i odkontrowujemy nakrętkę. Następnie należy wybić cięgno w dół tak aby zeszło z metalowego trzpienia. Końcówka posiada gwint, nakręca się ją na linkę a następnie kontruje nakrętką od drugiej strony.

Końcówka powinna dać się odkręcić bez żadnych oporów. Jeżeli natrafimy na opór - małe kombinerki zaciśnięte na linkę i odkręcenie końcówki płaską 10tką.
W tym momencie wymieniamy końcówkę na "nową" i skręcamy w odwrotnej kolejności. Jeżeli chcemy końcówkę zregenerować przechodzimy do następnego kroku.
Regeneracja końcówki:
Końcówka po wyciągnięciu wygląda następująco. Zajmiemy się skasowaniem tych luzów:

Do skasowania luzu #2 użyłem oringa 8x2. Dzięki temu jak końcówka nakładana jest na metalowy trzpień, przeskakuje przez oring i blokuje jego wypadnięcie/wyślizgnięcie się.
Przy okazji nie radzę stosować tam żadnych smarowań. Trzpień ma być suchy czysty. Przy posmarowaniu trzpienia jakimkolwiek smarem - będzie on bardzo łatwo wchodził ale również wychodził - co jest złe bo grozi wypadnięciem. Polecam również nałożyć taki sam oring bezpośrednio na trzpień, dzięki temu końcówka będzie amortyzowała trzpień wewnątrz i od zewnątrz.


Ze skasowaniem luzu #1 użyłem oringa 22x2. Na początku użyłem zwykłej gumki recepturki którą wcisnąłem w ten luz i zakręcałem w koło tak aż całkiem schowa się w szpare.
Jednak uznałem tą metodę za rozwiązanie "tyrtytkowe" i zdecydowałem się na oring. (zdjęcie jest tylko z gumką, tak jak pisałem zalecam oring)
Co do przecierania się oringów - zgadzam się, że oring może przecierać się podczas tarcia. W przypadku tej końcówki linek, tarcie jest minimalne - końcówka wg mnie nie pracuje w taki sposób aby przetrzeć oring. Tutaj oringi mają bardziej za zadanie skasowanie luzów/amortyzowanie - tak aby nie było słychać jej klekotania (patrz film YT).
Zakładamy zregenerowaną końcówkę, kontrujemy nakrętką używając 2x klucza płaskiego 10. Następnie cofamy całe cięgno i wciskamy końcówkę na trzpień.
Po całej operacji wygląda to tak jak poniżej. Jeden z oringów jest niewidoczny w środku, natomiast drugi jak widać na zdjęciu amortyzuje końcówkę.
Cała operacja zajęła mi około 2h z przerwami na dopicie piwka
Jeżeli ktoś ma jakieś pytania, sugestie - zapraszam do komentowania, pzdr!