[155] Mini Shoutbox- czyli o wszystkim i o niczym

To akurat dobry pomysł, jak sam cel rejestracji auta na żółte tablice wskazuje jest to zabytek o wartości historycznej a już nie raz widziałem te "zabytki" zagazowane, zardzewiałe, zapuszczone a jeden nawet obwieszony wieśniackimi szpojlerami... Przydało by się zrobić z tym porządek skoro mają być autami historycznymi.
Popieram. Stan wielu woła o pomstę do nieba.
No ale to pomysł pisiaków - więc znajdą się tacy co tylko z tego powodu skrytykują...

Mojej wiek już też pozwala na rejestrację ale... jakoś mi się nie widzą żółte kolory na czerwonej Alfie :)
 
Popieram. Stan wielu woła o pomstę do nieba.
No ale to pomysł pisiaków - więc znajdą się tacy co tylko z tego powodu skrytykują...

Mojej wiek już też pozwala na rejestrację ale... jakoś mi się nie widzą żółte kolory na czerwonej Alfie :)

Mi sie akuratnie widzą :)
ktos w ogole tutaj ma dostwiadczenie w tej sprawie ?
rozmyslam coraz czesciej o zarejestrowaniu "kolekcji"

zalety przeglądów, i ubezpieczeń dla aut które robią znikome przebiegi jest mocno kuszący

w
 
Też czasami rozważam co zrobić ze swoją, trzeba doczytać przepisy.
 
A ja Wam powiem,że w 4 literach mam te żółte blachy.Nikt mi nie będzie mówił co mogę a czego nie mogę robić przy swoim aucie.Kolega mój wyrobił kartę PZMotu i za Passata B3 zapłacił 350 zł zamiast 750 zł a za W124 coupe 450 zamiast 1200, więc tu będę szukał oszczędności jak już.
 
O co chodzi z ta karta? Kiedys slyszalem ze można zdobyć po prostu opinie rzeczoznawcy ze auto ma duza wartość historyczna itd itp i to juz duzo daje, to o to chodzi?
 
Ogólnie powiem tak.Zapisujesz się do klubu PZMot.( Tych klubów parę jest.Jeden od klasyków drugi od innych klasyków itd.Trzeba się bardziej dowiedzieć,bo jest opcja,że koleżkę wrzucili losowo do jakiegoś odłamu tych klubów i zapłacił więcej a mógł jeszcze mniej :) Temat do dokładniejszej analizy),wyrabiają Ci kartę i dzięki niej kontaktujesz się ze specjalnym gościem z PZU (tylko PZU ma wyłączność) i oblicza Ci składkę.A i za wyrobienie karty ok 100 zł się płaci. I to wszystko :)
 
Łukasz, racja. Członkostwo w PZM daje poczucie zachowania własności prywatnej auta + pewne dodatkowe korzyści.

Z kolei żółte tablice dają pewną mocno zobowiązującą nobilitację auta (już sama jazda brudnym autem z żółtymi tablicami byłaby obciachem), ale przede wszystkim państwo staje się współwłaścicielem tego auta i ma do niego określone prawa.

Trzeba sobie przemyśleć, co dla kogo jest ważne.
Mi osobiście nie przeszkadza współuczestnictwo państwa we własności auta, pod warunkiem, że nie będzie uciążliwe:).
 
Mi natomiast jakiekolwiek pchanie lap nie-rządu do mojej własności nawet przez myśl nie przechodzi.
Poszperalem w necie i jest faktycznie karta PZM dająca zniżkę 70% i to podobno od juz obecnej kwoty ubezpieczenia, wyszlo by mi 150zl za Alfonsa :) bardzo ladna kwota jak za auto które zrobi 1000km rocznie a nie ma żółtych tablic.
Tylko jeszcze rok musze poczekać jesli obowiązuje je zapis 25 lat od produkcji.
 
Mi natomiast jakiekolwiek pchanie lap nie-rządu do mojej własności nawet przez myśl nie przechodzi.

nie chcialbym wywolywac watku "politycznego", ale o ile wiem mieszkasz w PL, i placisz haracze w PL, wiec jednak ten nierzad, pch Ci lapy wszedzie czy tego chcesz czy nie :)

Poszperalem w necie i jest faktycznie karta PZM dająca zniżkę 70% i to podobno od juz obecnej kwoty ubezpieczenia, wyszlo by mi 150zl za Alfonsa :) bardzo ladna kwota jak za auto które zrobi 1000km rocznie a nie ma żółtych tablic.
Tylko jeszcze rok musze poczekać jesli obowiązuje je zapis 25 lat od produkcji.

a przeglądy ?
coraz ciężej z tym... (i nie dlatego ze auto jest zaniedbanym zlomem itd itp)
w przyladku zoltych blach robisz raz na cala zywotnosc auta.

w
 
Mi natomiast jakiekolwiek pchanie lap nie-rządu do mojej własności nawet przez myśl nie przechodzi.

Żółte tablice dają przywileje wolnościowe, których nie mają auta będące wlasnością prywatną, jak choćby ten, o którym wspomniał Suzumushi, czyli zwolnienie z przechodzenia obowiązkowych przeglądów.

W przypadku żółtych tablic ważne jest to, że auto musi mieć co najmniej 75% oryginalnych części.
 
Tez nie chce uprawiania polityki jeszcze tutaj wiec trzymajmy sie tylko tego przepisu.
Przeglądy robic trzeba, trudno, jednak nikt nie musi mi wydawać pozwolenia na wyjazd za granicę, jak mnie trafi jechac na Zandvoort czy Nurburgring to wsiądę i pojadę, dla mnie np. jest to dosyć istotna swoboda, ważniejsza nawet niż brak koniecznosci wykonywania corocznych przeglądów.

Jaka jest definicja oryginalnych części?
 
Ostatnia edycja:
Hmmm , a czemu z WAS , nikt nie przytoczy tego ... że po śmierci właściciela samochodu ... klasyka na zóltych tablicach .. to samochód przechodzi pod własność Państwa i poprostu Panstwo moze to zapierdzielić i rodzinka po twoim oczkiem w głowie będzie miała tylko fotografie ....
 
Jaka jest definicja oryginalnych części?

Nie wiem, jaka jest definicja, ale chodzi o części, jakie montowała fabryka lub zamienione na takie same oryginalne z innego używanego auta lub kupione oryginalne w ASO.

Jak będziesz miał już żółte tablice, to w razie wymiany części na zamiennik musisz uzyskać zgodę konserwatora, który też uczestniczy/kontroluje w naprawie auta w razie awarii.

- - - Updated - - -

Dziaru, z tego, co wstępnie wyczytałem (ale jeszcze sprawdzę i potwierdzę), auto na żółtych tablicach, jako zabytek ruchomy, można dziedziczyć.
 
Eee to tym bardziej pieprzyć to, lepsze zwykłe tablice i idealne auto nawet na zamiennikach niż "wychuchane" cacuszko na żółtych tablicach z np. elementami gumowo-metalowymi które mają 25 lat i więcej, powodzenia. Jeśli faktycznie w ten sposób jest to interpretowane to przy polityce FCA z automatu auto odpada jako zabytek bo nic nie idzie kupić :)
 
Zreszta niektore czesci sa lepsze do kupienia poza fabryka i bez znaczka Ricambi.Zawias ,wydech itd.Najlepsza opcja jest jednak czlonkostwo w PZM i wtedy mozna obnizyc skladke OC.Przeglady mnie nie stresuja, bo moja 155 i pewnie wasze tez, jest bardziej zadbana niz niejeden 5-letni samochod na drodze.Mieszkajac na poludniu Polski, czesto bywam w Czechach ,Slowacji i co niby mam pytac o pozwolenie na wyjazd.Troche to skomplikowane z tymi zoltymi tablicami.
 
Nie wiem, jaka jest definicja, ale chodzi o części, jakie montowała fabryka lub zamienione na takie same oryginalne z innego używanego auta lub kupione oryginalne w ASO.

Jak będziesz miał już żółte tablice, to w razie wymiany części na zamiennik musisz uzyskać zgodę konserwatora, który też uczestniczy/kontroluje w naprawie auta w razie awarii.

- - - Updated - - -

Dziaru, z tego, co wstępnie wyczytałem (ale jeszcze sprawdzę i potwierdzę), auto na żółtych tablicach, jako zabytek ruchomy, można dziedziczyć.

Definicja że samochód ma mieć 75% oryginalnych części na pewno nie dotyczy tego że założysz wahacz ,czy klocki zamienniki i konserwator na pewno nie będzie ci sprawdzał jakie masz klocki czy tarcze założone ,to są części eksploatacyjne ,co innego jak by się założyło np.zderzak ,czy fotele od 145 do 155
 
Konserwator nie musi sprawdzić klocków, czy oleju, ale jest całkiem prawdopodobne (jeszcze tego nie jestem pewien, ale sprawdzę), że każdą taką wymianę powinno się zgłaszać.

Inna sprawa, czy kierujący się zdrowym rozsądkiem, a czasem lenistwem właściciel będzie chciał takie rzeczy robić.
Będzie zgłaszał istotne wymiany ori na zamiennik, o których wspominasz, a może i tych wymian nie będzie zgłaszał; na własne ryzyko, bo o ile nikt mu nie naśle kontroli, to jeśli złapie go policja (o czym była mowa powyżej) za kiepski stan auta na drodze lub przytrafi mu się stłuczka/wypadek, wtedy wyjdzie szydło z worka i właściciel może ponieść konsekwencje prawne.

Mam teraz większą robotę do początku lutego, ale później zajmę się czytaniem ustaw i rozporządzeń dotyczących zabytków ruchomych. Zdam tutaj sprawę, bo najlepsza i najpewniejsza jest wiedza źródłowa, a nie powtarzane opinie.

Kwestia jest prosta od strony poglądów:

- Jeśli ktoś chce po prostu obniżyć (niestety, coraz wyższe) koszty OC i chce być niezależnym od konserwatora (ten ostatni niekoniecznie zrozumie, że w pewnych kwestiach można poprawić fabrykę w danym modelu, co Kasztelan słusznie zauważył), który jak sama nazwa wskazuje konserwuje, a nie pozwala iść do przodu i ulepszać wg własnej wizji, czy postępu techniki, to nic tylko zapisać się do PZM:);

- Jeśli natomiast ktoś chce, aby jego auto było zabytkiem i miało prestiż (nie cierpię tego słowa, ale niech będzie) jaki daje emblemat żółtych tablic, wtedy decyduje się na odpowiedzialność wobec państwa i potomności w postaci biurokratycznego odnotowywania każdej zmiany, czy wydawania nierzadko fortuny na ori części (na razie nie dotyczy takich aut jak 155) i nie przeraża go współwłasność państwa, wtedy żółte tablice są ok.

I jeszcze jedna rzecz - to, że ktoś stara się o żółte tablice nie oznacza, że je dostanie z automatu.
Auto musi prześć gruntowny przegląd, a decyzja wojewódzkiego konserwatora nie jest z automatu; może nie wyrazić zgody na wpis do rejestru zabytków ruchomych.
 
Słuchajcie, do tego co napisał kazix dodam jeszcze, taką na prosty chłopski rozum, różnicę między żółtymi blachami a białymi.
Na białych blachach interesuje Was zgodność z przepisami ustawy Prawo o Ruchu Drogowym, natomiast na żółtych, oprócz PORD, musicie pilnować się, by być zgodnymi z ustawą o ochronie zabytków. Czyli niejako na własne życzenie pakujecie się pod kolejną ustawę, której niuansów zapewne nie znacie. Do tego nie wiecie jak będzie wyglądała ustawa np. za parę lat. A nuż przyjdzie nowelizacja i okaże się, że zabytkami wpisanym do rejestru nie będzie można dysponować tak jak teraz. Poza tym chyba nawet jest taka definicja jak Dobro Narodowe, czyli prawie że wspólne... jakie kwiatki w przyszłości mogą z tego wyjść tego nie wie nikt. ;) Ponadto nawet jak ktoś ma znajomego konserwatora i w tę znajomość wierzy to i tak nigdy nie wiadomo jak długo będzie piastował stanowisko. A przecież żółte blachy są trochę jak tatuaż - to droga praktycznie w jedną stronę.

Jak ktoś chce mieć tanie OC to tak jak było napisane - wystarczy zapisać się do jakiegoś automobilklubu i skorzystać ze zniżki PZU "Pojazdy zabytkowe". Jeśli ktoś nie jeździ, więc nie chce płacić OC - wystarczy wyrobić sobie opinię rzeczoznawcy potwierdzającą unikatowość pojazdu lub jego znaczenie dla udokumentowania historii motoryzacji. Ja za poprzedni rok płaciem za 75tkę 2.0 całe 180zł(a na razie nie jeżdżę,więc wypowiedziałem umowę), gdzie za młodszą 33kę wychodzi mi właśnie ok 500zł.

Czasem się tylko zastanawiam czy należy o tych opcjach głośno mówić, bo może dzięki temu, że tak mało osób z nich korzysta to nikt nie wpadł na pomysł by je zlikwidować. ;) Najśmieszniejsze jest w tym to, że jak chyba rok temu wysuwano propozycje czasowego wyrejestrowania pojazdów osobowych, to podpierano się własnie absurdem płacenia za OC starych pojazdów, które stoją na podwórku i np. czekają na odrestaurowanie. Analizowali to ponoć prawnicy, prawnicy tworzyli projekty i jakoś ani jedna, ani druga strona dyskusji nie wpadła na to, że taka możliwość w przypadku pojazdów >25lat istnieje niemal od zawsze i akurat ten argument jest zupełnie bez sensu.
 
Ostatnia edycja:
Amortyzatory
Powrót
Góra