• Hej Alfaholicy!

    Na forum pojawił się świeżutki motyw kolorystyczny Alfa Red Luna, zaprojektowany przez marqo specjalnie z myślą o naszych Alfowych klimatach i czytelności na różnych urządzeniach.

    Zachęcamy do:

    • włączenia nowego stylu w ustawieniach profilu i potestowania go na co dzień
    • zgłaszania uwag dotyczących kolorów, kontrastów, czytelności i wygody przeglądania dłuższych wątkich
    • dzielenia się propozycjami drobnych poprawek, które mogą jeszcze lepiej dopasować motyw do charakteru naszej społeczności Alfaholików

    Każda opinia pomoże dopieścić wygląd forum tak, aby „Alfa Red Luna” była tak przyjemna w odbiorze, jak dobrze utrzymana Alfa na ulubionej trasie.

    Wbijaj do tematu i napisz, co myślisz!

[MiTo] Ładowanie alternatora

Piotrek1983

Użytkownik
Rejestracja
Sty 21, 2014
Postów
520
Lokalizacja
Kraków
Auto
Alfa Romeo Giulietta 1.4 Multiair
Szukałem ale nie znalazłem pasującego tematu (jeżeli taki jest, to proszę moderatora o przeniesienie posta).
Po prawie miesiącu postoju odpaliłem dzisiaj Mito, zapaliło od strzała, po chwili wyskoczył na wyświetlaczu znaczek akumulatora (nie mylić z kontrolką braku ładowania). Niby nic dziwnego, w końcu auto długo stało to i aku mógł być słaby.
Przejechałem parę km i za każdym razem na postoju ECU odcinał wspomaganie (brak kontrolki EPS), po ruszeniu wspomaganie wracało.
Wieczorem wyjechałem autem do sklepu (włączone światła) i już widziałem, że jest coś nie tak - przed autem ciemno.
Na światłach odcięło wspomaganie, za chwilę radio, ESP, liczniki, klimę. Jakoś doturlałem się do domu, podłączyłem ELM'a i pokazuje napięcie 8,5V bez względu na obroty silnika.
Aku polecialo na ładowanie ale wiem, że problem jest z alternatorem albo regulatorem napięcia.
Czy ktoś miał taki sam przypadek? Co było uszkodzone? Dlaczego nie pali się kontrolka braku ładowania (którego ewidentnie nie ma)?
 
Szukałem ale nie znalazłem pasującego tematu (jeżeli taki jest, to proszę moderatora o przeniesienie posta).
Po prawie miesiącu postoju odpaliłem dzisiaj Mito, zapaliło od strzała, po chwili wyskoczył na wyświetlaczu znaczek akumulatora (nie mylić z kontrolką braku ładowania). Niby nic dziwnego, w końcu auto długo stało to i aku mógł być słaby.
Przejechałem parę km i za każdym razem na postoju ECU odcinał wspomaganie (brak kontrolki EPS), po ruszeniu wspomaganie wracało.
Wieczorem wyjechałem autem do sklepu (włączone światła) i już widziałem, że jest coś nie tak - przed autem ciemno.
Na światłach odcięło wspomaganie, za chwilę radio, ESP, liczniki, klimę. Jakoś doturlałem się do domu, podłączyłem ELM'a i pokazuje napięcie 8,5V bez względu na obroty silnika.
Aku polecialo na ładowanie ale wiem, że problem jest z alternatorem albo regulatorem napięcia.
Czy ktoś miał taki sam przypadek? Co było uszkodzone? Dlaczego nie pali się kontrolka braku ładowania (którego ewidentnie nie ma)?

Przecież "znaczek" akumulatora, który Ci wyskoczył to właśnie kontrolka oznaczająca brak ładowania, taka sama jak w innych samochodach.
Np. w MiTo pokazuje się tylko na wyświetlaczu, bo na zegarach kontrolki nie ma.

Ewidentnie masz padnięty alternator - stawiam, że pękła obudowa.

Wysłane z mojego moto g(7) plus przy użyciu Tapatalka
 
Ostatnia edycja:
Przecież "znaczek" akumulatora, który Ci wyskoczył to właśnie kontrolka oznaczająca brak ładowania, taka sama jak w innych samochodach.
W MiTo pokazuje się tylko na wyświetlaczu, bo na zegarach kontrolki nie ma.

Ewidentnie masz padnięty alternator - stawiam, że pękła obudowa.

Wysłane z mojego moto g(7) plus przy użyciu Tapatalka

Zgadza się. Kontrolki nie ma a znaczek świeci się między zegarami. Też obstawiam pękniętą obudowę alternatora bo miałem bardzo podobnie.

Co ciekawe, ja rano dojechałem jak gdyby nigdy nic do pracy a przy odpalaniu po południu (bezproblemowym) od razu słychać było jakby "wciągało pasek" i wył tym mocniej im więcej gazu dawałem. U mnie jednak objawy niemal natychmiastowe. Po 100m odcięło wspomaganie a po 200m czuć już było zapach spalenizny. Dojechałem do ASO (bo mam blisko) gdzie mnie uspokajali, że to może być łożysko, ale skończyło się na nowym alternatorze - i faktycznie obudowa trzasnęła (rano jak jechałem 50km, to mocno padało, pewnie go podlało). Jeśli nie masz dolnej osłony silnika, to polecam kupić za te 100zł (są na allegro). Problem tylko w tym, że obniża prześwit o jakiś 1cm dodatkowo. Co do alternatora to za zamiennik DENSO w ASO do mojego 1.4 M-Air dałem 600zł.
 
Przecież "znaczek" akumulatora, który Ci wyskoczył to właśnie kontrolka oznaczająca brak ładowania, taka sama jak w innych samochodach.
Np. w MiTo pokazuje się tylko na wyświetlaczu, bo na zegarach kontrolki nie ma.

Ewidentnie masz padnięty alternator - stawiam, że pękła obudowa.

Całe życie człowiek się uczy...byłem przekonany, że jest osobna kontrolka ładowania a tu niespodzianka :rolleyes:
Zrobiłem dzisiaj szybki przegląd i są chyba 3 opcje:
1) pęknięta obudowa która jest bolączką Fiata od dawna (najbardziej prawdopodobne)
2) uszkodzony regulator napięcia
3) uszkodzone sprzęgło jednokierunkowe

Czy ktoś miał sytuację z punktu 2 i 3?
Jeżeli chodzi o wymianę, jaki alternator polecacie? Warto przyoszczędzić i kupić regenerowany (ok. 200 zł), skoro nawet oryginały pękają i za 2-3 lata będzie znowu do wymiany?
Osłony silnika mam kompletne, więc to nie przez wodę spod kół.
 
Całe życie człowiek się uczy...byłem przekonany, że jest osobna kontrolka ładowania a tu niespodzianka :rolleyes:
Zrobiłem dzisiaj szybki przegląd i są chyba 3 opcje:
1) pęknięta obudowa która jest bolączką Fiata od dawna (najbardziej prawdopodobne)
2) uszkodzony regulator napięcia
3) uszkodzone sprzęgło jednokierunkowe

Czy ktoś miał sytuację z punktu 2 i 3?
Jeżeli chodzi o wymianę, jaki alternator polecacie? Warto przyoszczędzić i kupić regenerowany (ok. 200 zł), skoro nawet oryginały pękają i za 2-3 lata będzie znowu do wymiany?
Osłony silnika mam kompletne, więc to nie przez wodę spod kół.

Sprawdź najpierw regulator napięcia. Szczotki też się czasem kończą, nie są wieczne.
 
Całe życie człowiek się uczy...byłem przekonany, że jest osobna kontrolka ładowania a tu niespodzianka :rolleyes:
Zrobiłem dzisiaj szybki przegląd i są chyba 3 opcje:
1) pęknięta obudowa która jest bolączką Fiata od dawna (najbardziej prawdopodobne)
2) uszkodzony regulator napięcia
3) uszkodzone sprzęgło jednokierunkowe

Czy ktoś miał sytuację z punktu 2 i 3?
Jeżeli chodzi o wymianę, jaki alternator polecacie? Warto przyoszczędzić i kupić regenerowany (ok. 200 zł), skoro nawet oryginały pękają i za 2-3 lata będzie znowu do wymiany?
Osłony silnika mam kompletne, więc to nie przez wodę spod kół.
Nie wiem jaki masz silnik, ale np. w 1.4 95KM nie ma sprzęgła na alternatorze.

Wysłane z mojego moto g(7) plus przy użyciu Tapatalka
 
Alternator kup taki jaki masz / ilość amper/
A za 200 regenerowany to ma gwarancję?
 
Całe życie człowiek się uczy...byłem przekonany, że jest osobna kontrolka ładowania a tu niespodzianka :rolleyes:
Zrobiłem dzisiaj szybki przegląd i są chyba 3 opcje:
1) pęknięta obudowa która jest bolączką Fiata od dawna (najbardziej prawdopodobne)
2) uszkodzony regulator napięcia
3) uszkodzone sprzęgło jednokierunkowe

Czy ktoś miał sytuację z punktu 2 i 3?
Jeżeli chodzi o wymianę, jaki alternator polecacie? Warto przyoszczędzić i kupić regenerowany (ok. 200 zł), skoro nawet oryginały pękają i za 2-3 lata będzie znowu do wymiany?
Osłony silnika mam kompletne, więc to nie przez wodę spod kół.
U mnie oryginalny jeździł 10 lat, więc nie widzę sensu kupowania regenerowanego.
Nowy Denso o numerach jak w oryginale kosztował mnie 450zł.

Wysłane z mojego moto g(7) plus przy użyciu Tapatalka
 
Po VIN do mojego Mito 1.4 TB 120 wyskakuje alternator 51854903 (120A).
Ceny nowych zaczynają się od ~480 PLN za AS-PL/BV Psh, Denso to już ponad 670 PLN.
ASO wyceniło mi 1200 (ori) i 750 zamiennik (Denso).
Regenerowane jednak odpadają, bo podają ok. 80A.
 
Na superparts.pl Denso DAN993 kosztuje 623zł.
 
Zgodnie z przewidywaniami kolegów, pęknięta obudowa alternatora, wymieniony na Denso. Co ciekawe, kilku lokalnych mechaników po obadaniu wzrokiem nie podjęło się wymiany, duży zakład nieautoryzowany podał termin za tydzień i kwotę "od 150 pln, zobaczymy ile wyjdzie". Podjechałem do ASO i za 197 pln wymienili w jeden dzień.
 
1) pęknięta obudowa która jest bolączką Fiata od dawna (najbardziej prawdopodobne)

Przyczyną jest skierowany na alternator odpływ wody z podszybia. Wystarczy odpowiednio wyprofilowany wężyk odprowadzający wodę i problem znika.
Miałem taką przypadłość w Grande Punto, myślę, że tu jest tak samo.
 
Amortyzatory
Powrót
Góra