Dodam też, ze jest na rynku olej 0W50. Jego lepkosc jest bardziej zbliżona do 10w40 przy 40 st. C (104 cSt), przy 100 st. C 18 cSt, HTST to 4 wiec jest bardzo dobrze. Niestety cena jest dosyc wysoka.
Pewnym problemem jest to, ze takie syntetyki maja drobniejsze molekuły z tendencją do penetracji i rozpuszczania depozytów powstalych w wyniku stosowania olejow z baza minealna, moga tez ruszyć stare uszczelnienia w starych silnikach...
Na jakims forum kiedys tez czytałem, ze TS i Busso powinno sie zalewac półsyntetykami bo tworza grubszy film olejowy niz pełne syntetyki... tego nie wiem... wiem natomiast, ze półsyntetyki maja tendencje do utraty lepkości z czasem, tej wady nie maja pełne syntetyki.
Czy to nie jest tak, ze idealnie byłoby gdyby przy rozruchu olej miał lepkosc taka jak w temperaturze pracy? Podobno 90% zuzycia silnika nastepuje podczas rozruchu. Chyba, ze dochodzą tutaj inne czynniki ktore wymagaja bardziej lepkiego oleju przy rozruchu np, rozszerzalnosc temperaturowa? W kazdym razie jestem zdania, ze stosowanie oleju z klasyfikacji 10W60 ktory ma 150cSt przy 40 st. C do codziennego uzytkowania mija sie z celem i niszczy silnik bo nie zapewnia dobrego smarowania przy rozruchu, zimą to juz musi byc masakra.
W necie jest pełno róznych rozbieżnych opinii i mam wrazenie, ze masa ludzi zyje w błędnych przekonaniach dot. olejów silnikowych.
Fajnie gdyby jakis spec zabrał głos w tej sprawie...